Flag Counter
Chorzów wczoraj, dziś i jutro

Zwierzaki

wtorek, 28 maja 2013

NaszeMiasto.pl

Łabędzie w Parku Róż w Chorzowie doczekały się kolejnego potomstwa. Jest osiem małych. Niestety, zabrakło samca, który zmarł ze względu na zapalenie płuc. Poznajcie ich historię.

Łabędzie w Parku Róż

Łabędzie w Parku Róż

Łabędzie w Parku Róż

JUT
Łabędzie w Parku Róż mają się dobrze. Nie można ich jednak dokarmiać chlebem.
 
Łabędzie w Parku Róż w Chorzowie pojawiły się pierwszy raz dwa lata temu.

Wtedy też po raz pierwszy założyły gniazdo i doczekały się potomstwa - czterech małych. Najwyraźniej Park Róż przypadł im do gustu, bo w zesżłym roku również tu wróciły i tym razem miały pięć młodych.

Za każdym razem traciły niestety jedno ze swoich małych, głównie ze względu na zatrucia i połknięcia haczyków czy innego osprzętu wędkarzy.

Również łabędzica z powodu wędkujących przy stawie osób straciła oko, ponieważ wbił jej się w nie haczyk.

Ale łabędzie wróciły również w tym roku i znowu złożyły jaja. A tym razem było ich aż osiem.

Co z łabędziem?
Problem pojawił się jednak, gdy samiec zachorował. Na początku służby chorzowskie usadowiły go spowrotem w gnieździe, gdy słaby został znaleziony na brzegu. Szybko okazało się jednak, że sprawa jest poważniejsza.

Łabędzia dostarczono do fundacji s.o.s. dla zwierząt w Chorzowie. Tam po wielu staraniach i prośbach udało się w końcu znaleźć weterynarza, który zajął się ptakiem. Niestety, mimo antybiotyków i sterydów - łabędź zmarł.

Aby wykluczyć zagrożenie epidemiologiczne, zrobiono mu sekcję zwłok. Nie miał ptasiej grypy. Okazało się jednak, że chorował na zapalenie płuc.

- Nie wiadomo co spowodowało chorobę, na pewno miał nieodpowiednią dietę, był osłabiona, później złapała go infekcja - wyjaśnia Jarosław Motak z fundacji. - Nie miał żadnych obrażeń więc nie wnioskujemy, że ktoś go podtapiał.

Łabędzie w Parku Róż w Chorzowie w większym składzie
Cztery dni temu nastały natomiast radosne dni dla łabędzicy. Urodziła bowiem osiem młodych łabędzi.

Obecnie wolontariusze fundacji dokarmiają łabędzie, żeby młode mogły się rozwijać i przeżyć bez ojca.

Apelują, żeby nie dokarmiać ich chlebem, ponieważ jest on dla nich szkosliwy.

Małe łabędzie można oglądać na jednym ze stawów w Parku Róż. 
21:09, vlodo-bart , Zwierzaki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 kwietnia 2013
wtorek, 17 lipca 2012

Mam pytanie:

Do czego właściwie służy laptop"

23:16, vlodo-bart , Zwierzaki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 lutego 2012

Maja i Zuzia

dziękują Felusiowi i Rudzikowi za życzenia.

17:59, vlodo-bart , Zwierzaki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 lutego 2012

Ale mróz

23:39, vlodo-bart , Zwierzaki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 września 2010

Oto Doruś w swoim żywiole:

 

12:33, vlodo-bart , Zwierzaki
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 09 sierpnia 2010
jm

Wąż boa, który w niedzielę grasował po Katowicach, jest już bezpieczny. Podobnie jak mieszkańcy miasta.

Boa dusiciel trafił w dobre ręce Jacka Wąsińskiego z Leśnego Pogotowia
Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc
Boa dusiciel trafił w dobre ręce Jacka Wąsińskiego z Leśnego Pogotowia
 
W niedzielę rano węża wypatrzyli mieszkańcy Bogucic. Najpierw ukrył się w krzakach, później wypełzł na chodnik. Gada złapał Jacek Wąsiński z Leśnego Pogotowia w Mikołowie, które prowadzi schronisko dla dzikich zwierząt.

Boa ma ponad 2 metry długości i waży około 6 kg. - Jest w dobrej kondycji. Na szczęście w niedzielę nie było zbyt ciepło, a przy takiej temperaturze węże nie są zbyt aktywne. Taki dusiciel to właściwie sam kręgosłup i mięśnie, dlatego dla psa albo małego dziecka może być śmiertelnie niebezpieczny - podkreśla Wąsiński.
 
Boa najpewniej uciekł z jakiejś hodowli. - Może zgłosi się po niego ogród zoologiczny, a na razie zostanie u nas. Otoczymy go dobrą opieką - dodaje Wąsiński.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
22:39, vlodo-bart , Zwierzaki
Link Dodaj komentarz »
jm

Węża boa, który miał około 180 cm długości, w niedzielę rano wypatrzyli mieszkańcy katowickiej dzielnicy Bogucice.

 

Gad ukrył się najpierw w krzakach, potem wypełzł na chodnik. Strażnicy miejscy, którzy przybyli na miejsce, wezwali specjalistę z działającego przy Nadleśnictwie Katowice leśnego pogotowia dla dzikich zwierząt w Mikołowie, gdzie wąż po schwytaniu został przewieziony. Jak przypuszczają strażnicy, zwierzę najprawdopodobniej zostało wypuszczone z domowej hodowli.
 

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

08:17, vlodo-bart , Zwierzaki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 lipca 2010

Zmęczony ale szczęśliwy Dortuś

14:32, vlodo-bart , Zwierzaki
Link Komentarze (2) »
środa, 21 kwietnia 2010
 Wczoraj 50- letniemu mieszkańcowi Chorzowa decyzją administracyjną Prezydenta Miasta zostały odebrane dwa kuce i pies. Mężczyzna nie zapewnił zwierzętom odpowiednich warunków bytowania, były niedożywione i zaniedbane. Za to przestępstwo grozi mu grzywna, a nawet rok więzienia.
 
 
 
 
50- letni chorzowianin na terenie ogródka działkowego trzymał dwa kuce oraz psa. Koniki mieszkały w niewielkim baraku, a pies trzymany był w prowizorycznej budzie. Zwierzęta nie miały stałego dostępu do wody, musiały liczyć na łaskawość ich właściciela. Z regularnym żywieniem też bywało różnie. Będący na miejscu przedstawiciel Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami zadecydował, że kuce i pies zostaną umieszczone w schroniskach dla zwierząt i objęte opieką weterynaryjną. Ten wniosek zaakceptował Prezydent Miasta i wydał odpowiednią decyzję administracyjną. Teraz policjanci z komisariatu I wyjaśnią szczegółowe okoliczności opieki nad tymi czworonogami. Jeśli potwierdzi się fakt znęcania się nad zwierzętami poprzez nie zapewnienie im właściwych warunków bytowania oraz głodzenie to mężczyźnie grozi grzywna, ograniczenie wolności lub do roku więzienia.
 
Wiadomość pochodzi ze strony KMP.
11:13, vlodo-bart , Zwierzaki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 stycznia 2010


Urodziły się kilka miesięcy temu w opuszczonych halach chorzowskiej Huty Batory. Gdyby nie to, że zabrano je z zimnych pomieszczeń, na pewno nie przeżyłyby niedawnych mrozów. Teraz trzy kociaki z huty szukają nowego domu i kochającej rodziny. Te kotki miały mnóstwo szczęścia. Co najmniej kilkadziesiąt im podobnych zwierząt nadal przebywa w hutniczych halach. A zima się jeszcze nie skończyła.


Te kotki szukają ciepłego domu
Fot. Ewelina Pałys


Trudno oszacować, ile kotów obecnie mieszka na terenach Huty Batory. Prawdopodobnie kilkadziesiąt, może nawet sto. Do niedawna Huta Batory była dla nich wymarzonym miejscem na przetrwanie zimowych chłodów: zwierzęta przed zimnem chroniły się w pobliżu gorących hutniczych pieców. Koty łowiły myszy, buszowały w śmietnikach, były dokarmiane przez pracowników zakładu. Od pewnego czasu piece huty są wygaszane, pracowników zainteresowanych kocim losem coraz mniej, a kotów.... Przybywa. Rodzą się nowe maluszki, które nie mają zbyt wielkich szans na to, by przeżyć samodzielnie. Małe kotki chorują, głodują i marzną. Chyba, że znajdą nowy, ciepły dom.

Osoby, które nadal opiekują się kotami z Huty Batory starają się jakoś im pomóc. Wsparcie znajdują u Eweliny Pałys, lekarza weterynarii z siedmioletnim stażem. - Mam gabinet niedaleko huty, widzę, jaka jest sytuacja tych zwierzaków. Panie, które dokarmiają kotki, często przynoszą mi te zwierzęta, które uda się im złapać. Teraz jest zima, a w hucie nastąpił prawdziwy wysyp małych kotków. Ratujemy wszystko co się da, ale niestety, nie wszystkim możemy pomóc – tłumaczy Pałys. W pierwszej kolejności do pani Eweliny trafiają młode kotki – najłatwiej je złapać i mają największe szanse na znalezienie nowego domu. Są też zazwyczaj zdrowe. Dorosłe koty pozwalają się do siebie zbliżyć obcej osobie dopiero, kiedy są już zbyt chore i słabe, by uciekać.

Obecnie w gabinecie pani Eweliny na nowy dom czekają trzy małe kociaki. Doktor Pałys zapewnia, że mimo, iż były to kotki żyjące na wolności, zwierzęta są nadzwyczaj spokojne i oswojone. Po kąpieli i drobnych zabiegach fryzjerskich są puszyste i czyste jak domowe. Wszystkie koty zostały odrobaczone i zaszczepione, są zdrowe. Dwa z nich to pręgowane rodzeństwo, brat i siostra. Mają około trzech miesięcy. - Bardzo są zżyte ze sobą, dlatego zależałoby mi na wspólnym domku dla nich. Kiedy jedno kocię wyciągam z klatki, drugie strasznie za nim płacze – opowiada pani Ewelina. W lecznicy tymczasowe schronienie znalazła też czarna czteromiesięczna kotka. - To drobna, dystyngowana dama, bardzo subtelna koteczka. Zasługuje na kochającego człowieka – opowiada Pałys.

Wszystkie osoby, które chciałyby przygarnąć kotki, proszone są o kontakt z panią Eweliną Pałys pod numerem telefonu 602603892. Mimo, że koty z Huty Batory wciąż mogą liczyć na ludzką pomoc, ich sytuacja jest zimą bardzo poważna. Jak tylko te trzy kociaki znajdą nowy dom, na ich miejsce z pewnością przyjdą inne.

Anna Pojda
20:07, vlodo-bart , Zwierzaki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 czerwca 2008

tu pokażemy zdjęcia zwierzątek, które spotkaliśmy na swojej drodze

ten kolega nie miał szczęścia - zginął pod kołami samochodu w Chorzowie Starym

to oczywiście zaskroniec będący pod ochroną (w Chorzowie?!)

Krótka charakterystyka ZASKROŃCA ZWYCZAJNEGO:

1) Maksymalna długość wyjątkowo wyrośniętych osobników to około 130-140 cm, przeciętnie 50-90 cm, świeżo wyklute mierzą około 17-20 cm.
2) Po obu stronach tylnej części głowy występują jaskrawo-żółte, pomarańczowo-żółte bądź zielonkawo-żółte plamy, z tyłu odgraniczone ciemniejszą obwódką; u młodych osobników plamy są jaskrawe, z wiekiem tracą na wyrazistości, jednakże są zawsze obecne.
3) Ubarwienie tułowia i ogona jest na ogół zielonkawe (w różnych odcieniach), rzadziej zielonkawo-szare, brzuszna część ciała jest zazwyczaj ciemna z dużymi, jaśniejszymi plamami, ciągnącymi się przez całą powierzchnię tej części ciała. Ubarwienie młodocianych osobników w zasadzie nie odbiega od ubarwienia okazów dorosłych.
4) Zaskroniec jest pospolity w całej Polsce. Natomiast głównie w południowo-wschodniej części kraju (być może i w zachodniej części Polski, jednak dotychczas tego nie stwierdzono) niekiedy spotyka się unikalną, ciemną odmianę tego gatunku węża. Takie okazy nie mają ani żółtych plam, ani zielonkawego tułowia i niektóre z nich są bardzo ciemno ubarwione, niemalże czarne.
5) Zaskroniec zasiedla różnorodne środowiska, jednak najchętniej przebywa w bezpośrednim otoczeniu środowiska wodnego, wilgotnego, na torfowiskach, bagnach, moczarach rzadziej spotykany jest z dala od wody (w tym wyjątkowo również w suchych borach sosnowych).
6) Poza ucieczką, jego jedyną bronią jest wyrzucanie z kloaki cuchnącej cieczy, którą uwalnia na ogół podczas chwytania węża. Jest gatunkiem o bardzo spokojnym usposobieniu.

14:58, vlodo-bart , Zwierzaki
Link Komentarze (2) »
wtorek, 01 stycznia 2008

Żywa szopka w ogrodzie przy naszej parafii.

ż

 Fajne zwierzęta ale mam wrażenie, że jest im zimno.

o

k

k

k2

k3

koń

dz

21:19, vlodo-bart , Zwierzaki
Link Dodaj komentarz »