Flag Counter
Chorzów wczoraj, dziś i jutro

Odeszli

środa, 10 grudnia 2014

Chorzowianin



6 grudnia 2014 po długiej i ciężkiej chorobie zmarła Krystyna Solorz, zaangażowany działacz społeczny, członek-założyciel Chorzowskiego Stowarzyszenia Pomocy „Serce”. Początkowo, w strukturach organizacji, powstałej w roku 2002, pełniła obowiązki wiceprezesa. W grudniu 2008 roku została prezesem zarządu Stowarzyszenia.

 Zmarła Krystyna Solorz

 

 Krystyna Solorz 1951-2014 I Fot. Adrian Ślązok

Do jej obowiązków należało m.in. koordynowanie prac Zespołu Świetlic Dzielnicowych „Chatka”. W roku 2011, jako prezes „Serca”,  została koordynatorem Chorzowskiego Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych.

Przez wiele lat pracowała jako katecheta, angażowała się w życie parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chorzowie Batorym, za co wyróżniona została tytułem „Parafianin Roku”. Jej zaangażowanie społeczne doceniły także władze miasta. W roku 2008 Krystyna Solorz uhonorowana została Nagrodą Prezydenta Chorzowa za szczególne osiągnięcia w realizacji polityki społecznej. Współpracownicy podkreślają, że była zawsze życzliwa, wrażliwa na ludzkie nieszczęście, z wielkim uporem, energią i determinacją angażowała się w tworzenie projektów, które innym przynosiły radość i pomoc. Aktywna do ostatnich chwil, miała przed sobą jeszcze wiele planów. Zmarła w wieku 63 lat.

(k)

 
 
22:52, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »

Chorzowianin



Urodzony w Chorzowie, Jerzy Wilim, były ośmiokrotny reprezentant Polski w piłce nożnej, strzelec czterech bramek w barwach narodowych, zmarł w wieku 73 lat w niemieckim Gladbeck.
Jerzy Wilim 1941-2014

Piłkarz urodził się 14 sierpnia 1941 roku. Był napastnikiem, wychowankiem Szombierek Bytom. Z klubem związany od 1952 roku, w latach 1963-1970 oraz 1973-1975 rozegrał z tą drużyną 176 meczów, strzelając 89 goli.

W roku 1964 został królem strzelców polskiej ekstraklasy.

Występując w barwach Górnika Zabrze (1970-1972) 26 razy wychodził na boisko, zdobywając 10 bramek. Z tą drużyną dwukrotnie sięgnął po Mistrzostwo Polski (1971 i 1972), w roku 1971 zdobył Puchar Polski.

Był także zawodnikiem AKS Górnik Niwka Sosnowiec oraz drużyn S.C. Telstar (Holandia), Stade Rennais FC (Francja) i SV Zwickel (Niemcy).

W reprezentacji Polski popularny „Wicherek” zadebiutował 4 września 1963 w meczu z Norwegią, a niewątpliwie najlepszy mecz rozegrał 30 kwietnia 1969 roku z Turcją, strzelając dwa gole. Spotkanie w Ankarze zakończyło się zwycięstwem Polski 1:3

Karierę zakończył w wieku 42 lat, po kontuzji głowy.

Od lat mieszkał stale w Niemczech, ostatnio walczył z ciężką chorobą. W nocy z niedzieli na poniedziałek przegrał tę walkę.

Śmierć piłkarza odnotowano m.in. w Stade Rennais, przypominając, że Jerzy Wilim był pierwszym Polakiem, występującym w tym klubie. W latach 1976-78 pojawił się na boisku sześćdziesięciokrotnie, zdobywając 25 bramek.     

(k)
 

 

22:42, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
piątek, 31 stycznia 2014

Oświetlenie w Inteligentnym Domu

Biskup Tadeusz Szurman - zwierzchnik Diecezji  Katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce miał 60 lat.
 
Biskup Tadeusz Szurman
Biskup Tadeusz Szurman (Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta)
 
O śmierci duchownego poinformował serwis  luteranie.pl . Ksiądz biskup Tadeusz Szurman w przeszłości był m.in.  proboszczem w Świętochłowicach i Rudzie Śląskiej, od 1993 roku został proboszczem parafii ewangelicko-augsburskiej w Katowicach,  a w 2001 r. biskupem diecezji katowickiej.

        Znany był ze starań o  przypominaniu katowiczan, którzy zakładali miasto. To właśnie dzięki niemu w  miejscu dawnego cmentarza ewangelickiego przy ul. Francuskiej stanął obelisk  przypominający o historii tego miejsca. Spoczywali tu najbardziej znamienici  mieszczanie. Doprowadził też do remontu kościoła Zmartwychwstania Pańskiego przy  ul. Warszawskiej. To najstarsza murowana świątynia w Katowicach.
 
        W styczniu 2013 roku odebrał tytuł Honorowego Obywatela Katowic. Kochał miasto i interesował się wszystkim, co się w nim działo. Nie ukrywał też troski  o jego przyszłość. - Nie możemy tak łatwo wypuszczać ludzi z Katowic. Warto o  nich bardziej walczyć. Przydałoby się wygrać coś spektakularnego, np. jakiś międzynarodowy instytut naukowy w dziedzinie nowych technologii. My wciąż mówimy  za dużo o węglu. Świat stoi dziś na biotechnologii. Liczy się też myśl  techniczna, a my zbyt łatwo tracimy z Katowic i ze Śląska nasze obecne i  przyszłe elity. Potrzebujemy więcej inwestycji, które dają młodym ludziom prace.  Oni muszą mieć tu perspektywy. Chciałbym też, żebyśmy bardziej nauczyli się korzystać z kultury - mówił rok temu "Wyborczej".

        Biskup Tadeusz  Szurman zostawił żonę i córkę.

Pogrzeb biskupa odbędzie się w  poniedziałek o godz. 12 w Kościele Zmartwychwstania Pańskiego w Katowicach przy  ul. Warszawskiej. Duchowny spocznie na Cmentarzu Ewangelickim przy ul.  Francuskiej.
13:32, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 grudnia 2013

Chorzowianin

W niedzielę 29 grudnia zmarł Wojciech Kilar, jeden z najbardziej znanych polskich kompozytorów. 

Odszedł Wojciech Kilar, laureat nagrody prezydenta Chorzowa

Wojciech Kilar w ChCK | fot. Paweł Mikołajczyk  

- Ślązak ze Lwowa, lwowiak ze Śląska - mówił o sobie. Pochodził ze Lwowa, ale całe swoje życie powojenne związał ze Śląskiem.

Wojciech Kilar znany był na całym świecie głównie dzięki swoim kompozycjom filmowym. Stworzył muzykę do ponad 130 filmów. Współpracował m.in. Francisem Fordem Coppolą, Romanem Polańskim i Krzysztofem Kieślowskim. Był też autorem wielu utworów symfonicznych.

Ceniony był również w naszym mieście. A jemu samemu nasze miasto bliskie było choćby z powodu sympatii do chorzowskiego Ruchu.

Rok temu prezydent Andrzej Kotala uhonorował kompozytora specjalną, złotą statuetką Chłopca z Łabędziem. Statuetki te są przyznawane ludziom, którzy szczególnie zasłużyli się w dziedzinie kultury w naszym mieście.

Wręczenie statuetki związane było z inauguracją współpracy Chorzowskiego Centrum Kultury z Filharmonią Śląską. W ubiegłym roku dzięki uprzejmości ChCK, filharmonicy śląscy mogli korzystać z budynku ChCK, na czas remontu ich siedziby.

Koncertem inaugurującym współpracę, a jednocześnie koncertem inaugurującym ubiegły rok kulturalny był koncert muzyki filmowej Wojciecha Kilara.

- Nie spodziewałem się tej pięknej statuetki i takiego strasznie serdecznego przyjęcia przez władze i publiczność - mówił Wojciech Kilar w rozmowie z Chorzowianin.pl.

- To wykonanie było wspaniałe. Słyszę, że ta orkiestra coraz lepiej gra "Krzesanego" i co rusz odkrywa w nim coraz to nowe pokłady ekspresji i emocji - oceniał na gorąco usłyszane w ChCK własne utwory.

Tego dnia Mistrz rozdał chorzowskim miłośnikom jego twórczości mnóstwo autografów. - Ja rozdawałem chorzowianom autografy, ale sam mogę poszczycić się tym, że mam autograf wybitnego chorzowianina, Gerarda Cieślika - zdradził nam wtedy...

Zobacz relację z uroczystości wręczenia statuetek Chłopca z Łabędziem oraz naszą rozmowę z Wojciechem Kilarem przeprowadzoną w październiku 2012 r. (film od 1:38)

(p)
14:21, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 listopada 2013

Śląsk.sport.pl

 

Gerard Cieślik, ikona Ruchu Chorzów i wybitny reprezentant Polski, zostanie pochowany w najbliższy piątek.
 
O godz. 19.20 kibice Ruchu zapalili dla Gerarda Cieślika znicze na stadionie przy ul. Cichej

 O godz. 19.20 kibice Ruchu zapalili dla Gerarda Cieślika znicze na stadionie przy ul. Cichej (Fot. Jan Kowalski / Agencja Gazeta)

Msza żałobna rozpocznie się o godzinie 11 w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chorzowie-Batorym przy ulicy Farnej 3.

        Wybitny reprezentant Polski zostanie pochowany na cmentarzu przy ulicy Granicznej 5 w Chorzowie-Batorym. Po uroczystościach Ruch zaprasza sympatyków niebieskich, którzy będą towarzyszyć Gerardowi Cieślikowi w ostatniej drodze, na spotkanie w Domu Kultury "Batory" przy ulicy Stefana Batorego 6.


21:58, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »

Chorzowianin

Pogrzeb śp. Gerarda Cieślika odbędzie się w piątek o godz. 11:00 w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chorzowie Batorym.

Znany jest termin pogrzebu śp. Gerarda Cieślika

21:50, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 listopada 2013

DziennikZachodni.pl - wiadomości Śląsk, wiadomości ze Śląska

 Dziś rano zmarł Gerad Cieślik, były piłkarz i legenda nie tylko Ruchu Chorzów, ale i polskiej piłki. Kibice Ruchu by wyrazić swój żal i smutek pod stadionem Ruchu przy ul. Cichej zapalają znicze ku pamięci Cieślika. Z godziny na godzinę zniczy pod znajdującym się pod specjalnym namiotem zdjęciem Cieślika przybywa.  

Gerard Cieślik nie żyje. Kibice zapalają znicze pod stadionem [ZDJĘCIA]

(© Fot. Paweł Szałankiewicz)

19:26, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »

Chorzowianin

W piątek legendarny piłkarz trafił do szpitala w stanie ciężkim. Niestety dziś otrzymaliśmy tragiczną informację.

Gerard Cieślik nie żyje. Miał 86 lat

Gerard Cieślik | fot. archiwum Chorzowianin.pl  

W nocy z soboty na niedzielę zmarł Gerard Cieślik, ikona Ruchu Chorzów i polskiego futbolu. Miał 86 lat.

Informację potwierdzili działacze chorzowskiego Ruchu. Cieślik trafił do szpitala w piątek - z powodu problemów z sercem i z nerkami. Lekarze określali jego stan jako ciężki.

- Odszedł dziś rano, w otoczeniu rodziny i przyjaciół, w chorzowskim szpitalu przy ulicy Strzelców Bytomskich. „Niebieska” rodzina okryła się wielką żałobą - czytamy na oficjalnej stronie "Niebieskich".

- Z wielkim bólem przyjąłem dziś wiadomość o śmierci Gerarda Cieślika. Odszedł wielki chorzowianin, legenda polskiego futbolu. Przez całe życie związany z ukochanym Ruchem Chorzów. Cześć jego pamięci - napisał na jednym z portali społecznościowych prezydent Chorzowa Andrzej Kotala.

W ostatnim czasie legendarny piłkarz miał problemy ze zdrowiem. Chorował na cukrzycę. Do szpitala trafił już we wrześniu, gdy zasłabł podczas pobytu w Wiśle.

Wówczas lekarzom udało się wzmocnić jego organizm. Po kilkunastu dniach został wypisany do domu.

Cieślik uważany jest za najlepszego piłkarza w historii chorzowskiego Ruchu. Strzelił dla niego aż 167 bramek, poprowadził do trzech tytułów mistrzowskich.

Zasłynął także meczem z ZSRR, którym przeszedł do historii. Strzelił znakomitemu bramkarzowi Jaszynowi dwa gole, Polacy wygrali 2:1. A Cieślik opuszczał murawę Stadionu Śląskiego na... rękach wiwatujących kibiców.

Zobacz wspomnienie tamtego spotkania

W reprezentacji Polski popularny "Gienek" rozegrał 45 spotkań, w których strzelił 27 goli. Został przyjęty do Klubu Wybitnego Reprezentanta (mimo iż nie miał na koncie wymaganych 60 meczów) - tą decyzją PZPN chciał uhonorować jego zasługi dla polskiego futbolu.

Słynny napastnik bardzo przeżywał występy chorzowskiego Ruchu. Wielokrotnie powtarzał, że chciałby zobaczyć, jak jego następcy zdobywają piętnasty tytuł mistrzowski dla Ruchu.

- Bardzo liczę na tę 15. mistrzowską gwiazdkę. Długo na nią czekałem - podkreślał wiosną 2012 r., gdy obchodził 85. urodziny.

Pan Gerard po raz ostatni oglądał "Niebieskich" z trybun stadionu przy ul. Cichej w lipcu tego roku. Ruch zremisował wówczas z Lechią Gdańsk 1:1.

Śmierć Gerarda Cieślika to kolejny bolesny cios dla "Niebieskiej" rodziny w tym roku. W marcu zmarł były znakomity piłkarz i szkoleniowiec Ruchu Jerzy Wyrobek, w czerwcu odszedł nagle Henryk Dusza. Kilka tygodni temu pożegnaliśmy byłego trenera piłkarek ręcznych Ruchu Adama Pecolda.

15:59, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 września 2013

Chorzowianin

To jedna z legend sekcji szczypiorniaka chorzowskiego Ruchu. Trzykrotnie poprowadził piłkarki do mistrzostwa Polski.

Nie żyje Adam Pecold

Fot. zprp.pl 

25 września zmarł Adam Pecold, znakomity szkoleniowiec piłki ręcznej, przez długi okres związany z chorzowskim Ruchem. Miał 67 lat.

Z "Niebieskimi" pracował w sumie aż pięciokrotnie. Prowadził zespół do wielkich sukcesów - trzech tytułów mistrza Polski (1973, 1974, 1975), jednego wicemistrzostwa. Pod jego wodzą zespół walczył w europejskich pucharach z potęgami szczypiorniaka: Radniczki Belgrad, Spartakiem Kijów czy Medina Valencia.

Słynny szkoleniowiec współpracował także z kilkoma selekcjonerami kobiecej reprezentacji. Był m.in. drugim trenerem kadry na MŚ w Jugosławii (1973) i ZSRR (1975). Na dwa lata wyjechał za granicę, gdzie prowadził HBCV Villeneuve Dascq. Zawsze jednak najmilej wspominał pracę w Chorzowie.

- Choć pracowałem w kilku innych klubach, z kobietami i mężczyznami, miałem przygodę z reprezentacją Polski, z którą wyjeżdżałem na największe turnieje świata, to właśnie przy Ruchu zostało moje serce. Z tym klubem wiążą się moje najwspanialsze wspomnienia - mówił Adam Pecold, cytowany przez oficjalną stronę KPR Ruch.

Ostatnio Pecold pracował w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Gliwicach. Ponadto jako trener koordynator przygotowywał reprezentację Polski juniorek do występu na mistrzostwach Europy.

Regularnie gościł na meczach piłkarek Ruchu. Miał nadzieję, że zobaczy, jak "Niebieskie" sięgają po latach przerwy po tytuł mistrzowski, dziesiąty w historii klubu.

- Ruch wrócił na swoje miejsce w elicie klubowej piłki ręcznej i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś doczekam chwili, w której znów zasiądzie tam, gdzie jego miejsce - na tronie najlepszej drużyny w Polsce! - mówił przed jubileuszem 60-lecia klubu.

Portal Chorzowianin.pl składa rodzinie Adama Pecolda wyrazy współczucia. Pogrzeb trenera odbędzie się w piątek (27.09.) o godzinie 13:00 w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chorzowie przy ulicy Długiej 32.

 (m) 

21:02, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 czerwca 2013

NaszeMiasto.pl

Jacenty Jędrusik nie żyje. Znany aktor chorzowskiego Teatru Rozrywki zmarł na zawał w wieku 59 lat. W naszym mieście stworzył kilka wybitnych kreacji, które nie raz zostały nagrodzone.

Jacenty Jędrusik

arc polskapresse

Jacenty Jędrusik znany jest z wielu kreacji w Teatrze Rozrywki
 
Jacenty Jędrusik nie żyje. Znany aktor chorzowskiego Teatru Rozrywki zmarł na zawał w wieku 59 lat.

Do jego najważniejszych ról na chorzowskiej scenie należą: Konferansjer i Generał Haig w Rozkosznej wojnie, Mistrz Ceremonii w Cabarecie, Lejzor Wolf w Skrzypku na dachu, Stary w Śladach, Peron w Evicie, Służący-Sancho Pansa w Człowieku z La Manchy, Król Herod w Jesus Christ Superstar, Francis Otis w Canterville Ghost i Ksiądz Piórko w Terapii Jonasza, Gabriel John Utterson w musicalu Jekyll & Hyde” oraz Nikodem Dyzma w spektaklu Dyzma – musical.

Ale to nie wszystko.

Aktor poruszająco wykonuje „Opowieść pewnego emigranta” w KRZYKU według Jacka Kaczmarskiego, a w musicalu West Side Story mrozi cynizmem jako Schrank, budzi grozę w każdej z trzech ról, granych w Przebudzeniu wiosny. Talenty komediowe artysty obserwować można było z przyjemnością w Na szkle malowane, gdzie kreował rolę poczciwego i pociesznego Anioła, w ulubionej przez widzów farsie Okno na Parlament (Richard Willey), komedii Dzieła wszystkie Szekspiraw nieco skróconej formie (w której wcielał się w niezliczoną liczbę postaci), czy w farsie O co biega? (Biskup Laxu).

Jacenty Jędrusik nie żyje. Był wybitnym aktorem

Ostatnie, wyśmienite role komediowe Jacentego Jędrusika to Pan Bumble w musicalu Oliver! i Pan Ford w spektaklu Wesołe kumoszki. Musical, mistrzowsko zagrany Maks Białystok w Producentach oraz Góral w Historii filozofii po góralsku. Najnowsze, znakomite kreacje aktora to tytułowy Sweeney Todd oraz Bat'a i kilka innych postaci w przedstawieniu Gottland
 
Jacenty Jędrusik był laureatem trzech ZŁOTYCH MASEK (za Diabła w Panu Twardowskim, Konferansjera-Generała Haiga w Rozkosznej wojnie i Mistrza Ceremonii w Cabarecie – specjalna ZŁOTA MASKA im. red. Barbary Sośnierz) oraz Nagrody Prezydenta Chorzowa w dziedzinie kultury (2000).

W grudniu 2012 r. aktor otrzymał Złotą Honorową odznakę Zasłużony dla Województwa Śląskiego. 
11:23, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 czerwca 2013

Chorzowianin

Były piłkarz chorzowskiego Ruchu zmarł w poniedziałkowy wieczór na boisku na "Kresach". Przyszedł na trening oldbojów...

"Niebieska rodzina" poniosła kolejną dotkliwą stratę na przestrzeni ostatnich miesięcy. W grudniu ub. roku odszedł trener grup młodzieżowych (odkrywca talentu m.in. Dariusza Gęsiora) Jan Gosławski. W marcu br. pożegnaliśmy wielkiego piłkarza i trenera Jerzego Wyrobka.

3 czerwca środowisko "Niebieskich" znów okryło się żałobą. W wieku 58 lat zmarł Henryk Dusza, były piłkarz, mistrz Polski z 1979 roku.

Jak relacjonuje serwis sportslaski.pl, Dusza przyszedł w poniedziałkowy wieczór na "Kresy" - na trening oldbojów Ruchu. Tam rozegrał się dramat.

- Do swych niegdysiejszych kolegów z boiska dołączył po dłuższej nieobecności. Dlatego tym razem postanowił nie brać udziału w tradycyjnej gierce, ale indywidualnie biegał jedynie wokół płyty. I w pewnym momencie po prostu się przewrócił... Akcja reanimacyjna podjęta przez przyjaciół - m.in. Stanisława Gawendę i Romana Grzybowskiego - na niewiele, niestety, się zdała. Nie przyniosła też efektu pomoc medyczna, choć ambulans zjawił się w kilka minut od wezwania - czytamy na sportslaski.pl.

Przyczyną śmierci był prawdopodobnie zawał.

Urodzony w Świętochłowicach Dusza był wychowankiem Ruchu. Rozegrał w jego barwach (w latach 1977-82) 114 meczów ligowych, strzelił cztery bramki. Występował także w Piaście Gliwice, Stali Stalowa Wola, AKS-ie Niwka oraz w klubach polonijnych w USA.

Po zakończeniu kariery prowadził grupy trampkarzy Ruchu, później poświęcił się biznesowi. W ostatnim czasie zarządzał chorzowskim Orlikiem (przy ul. Kościuszki).

Dusza był człowiekiem niezwykle cenionym i lubianym w "Niebieskiej rodzinie". Regularnie pojawiał się na meczach na stadionie przy Cichej, zawsze uczestniczył w spotkaniach opłatkowych w klubowej kawiarence. Wszystkim będzie Go brakowało.

15:08, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 kwietnia 2013

DziennikZachodni.pl - wiadomości Śląsk, wiadomości ze Śląska

Była brytyjska premier Margaret Thatcher zmarła w poniedziałek w Londynie, powodem śmierci był rozległy udar. Taką informację przekazał światu lord Tim Bell. Thatcher miała 87 lat. Była szefową konserwatywnego rządu w latach 1979-1990. 

Nie żyje była premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher. Miała 87 lat [ZDJĘCIA ARCHIWALNE]

Komunikat o śmierci mamy, baronessy Thatcher zamieściły też jej dzieci - bliźniaki Mark i Carol Thatcherowie.

Smutek Anglii i królowej
Smutek z powodu śmierci byłej premier wyrazili również brytyjska królowa Elżbieta II oraz brytyjski premier David Cameron. Kondolencje płyną z całego świata. Jak oznajmiono, zmarła nie będzie - zgodnie zresztą z jej wolą - miała pogrzebu państwowego, tylko w stylu tragicznie zmarłej księżnej Diany w roku 1997.

Premier Cameron, który przebywał z wizytą w Madrycie, natychmiast odwołał wizytę w Paryżu, gdzie miał się spotkać z prezydentem Francji François Hollande'em, i jeszcze w poniedziałek powrócił do kraju.

Opinie samych Brytyjczyków o zmarłej są różne, zachwycano się m.in., że wspólnie z amerykańskim prezydentem Ronaldem Reaganem zakończyli zimną wojnę, ona sama w kraju potrafiła przywrócić ład gospodarczy, łamiąc jednocześnie potęgę związkowców.

 Chwalono ją także za wojnę o Falklandy, zajęte przez wojska argentyńskie.

Do końca nie wyjaśniono prawdziwego fenomenu Thatcher, która ze skromnej córki pastora sklepikarza doszła do funkcji premiera rządu, a była ona pierwszą kobietą szefem rządu w tym kraju, i to na dodatek rządu konserwatywnego.

Rekordowa pani premier
Stojąc na czele Partii Konserwatywnej, Thatcher szefową rządu była przez 11 lat. Był to najdłuższy nieprzerwany okres urzędowania premiera w Wielkiej Brytanii od XIX wieku.

Thatcher przyszła na świat 13 października 1925 roku w Grantham w hrabstwie Lincoln. Jej ojciec był radnym, sklepikarzem oraz pastorem Kościoła metodystów. W 1944 roku Margaret rozpoczęła studia chemiczne na Uniwersytecie Oksfordzkim. Po ich skończeniu pracowała w jednej z dużych firm jako chemik doświadczalny.

Nigdy jednak nie kryła, że chemia to nie jest pasja, ciągnęło ją do polityki, a za jej polityczny debiut można uznać początek lat 50., kiedy to wystartowała w wyborach do parlamentu z okręgu Dartford.

Początki nie były zachęcające i kto wie, czy nie wróciłaby  do wyuczonego zawodu, gdyby  nie wpadła w oko bogatemu przedsiębiorcy Denisowi Thatcherowi, za którego wyszła za mąż w roku 1951.

Ten najpierw zachęcił ją, by została prawnikiem, w roku 1953 Thatcher zdobyła uprawnienia adwokackie. Dochowali się dwójki dzieci - mąż jednak zachęcał ją do równoległej kariery politycznej.

Trampolina w Izbie Gmin
Szczęście uśmiechnęło się do Margaret Thatcher w roku 1959, kiedy to dostała się do Izby Gmin. Była niezwykle pracowita i stanowcza, czym zaskakiwała nawet swoich partyjnych kolegów. Ale jej ogromny upór opłacił się, bo szybko bowiem pięła się na coraz wyższe szczeble kariery.


 Źródło: Polska - Nie żyje była premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher. Miała 87 lat [ZDJĘCIA ARCHIWALNE]

22:42, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 kwietnia 2013

Chorzowianin

Był związany najpierw z AKS-em, a następnie biathlonowym Dynamitem.

Pod koniec marca informowaliśmy o śmierci Jerzego Wyrobka. Dziś chorzowskie środowisko sportowe znów pogrążyło się w żałobie. Zmarł Marcel Truchan, znany przed laty sportowiec, a następnie wieloletni działacz AKS-u i Dynamitu Chorzów. Miał 77 lat.

W karierze zawodniczej Marcel Truchan odnosił sukcesy jako piłkarz ręczny. Specjalizował się w jedenastoosobowej  odmianie szczypiorniaka (grał w niej w reprezentacji Polski), ale występował także w "siódemkach". Bronił barw chorzowskiego AKS-u.

Po zakończeniu kariery przez krótki okres zajmował się szkoleniem szczypiornistów, a następnie spełniał się w roli działacza. W 1976 r. został wiceprezesem AKS-u. Za jego kadencji piłkarki ręczne dwukrotnie zostały mistrzyniami Polski.

W 1985 r. poświęcił się nowej pasji. Założył wówczas Narciarski Klub Sportowy Dynamit Chorzów. Truchan przez wiele lat był jego prezesem.

To pod skrzydłami Dynamitu triumfy święcił mistrz świata (1995) i wicemistrz olimpijski (2006) w biathlonie Tomasz Sikora.

Dwukrotnie (2001 i 2008) Marcel Truchan był laureatem nagrody prezydenta Chorzowa za wybitne osiągnięcia w zakresie organizacji sportu i rekreacji.

Otrzymał także medal im. Gerarda Cieślika wręczany osobom zasłużonym dla chorzowskiego sportu.

Pogrzeb Marcela Truchana odbędzie się w środę, 10 kwietnia, w Kościele pw. Ducha Świętego w Chorzowie, o godz. 10.00.

22:15, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 marca 2013

NaszeMiasto.pl

Kierownik zimowej wyprawy w Karakorum na Broad Peak (8051 m) Krzysztof Wielicki poinformował o jej zakończeniu. Macieja Berbekę i Tomasza Kowalskiego uznał za zmarłych. Polscy alpiniści rozpoczęli schodzenie z bazy (4950 m).

polskihimalaizmzimowy.pl

Maciej Berbeka [pierwszy z lewej strony], Tomasz Kowalski [w środku]

Maciej Berbeka [pierwszy z lewej strony], Tomasz Kowalski [w środku]

Tomasz Kowalski

PAP/Bartłomiej Zborowski
Tomasz Kowalski
 
Maciej Berbeka
 
polskihimalaizmzimowy.pl
Maciej Berbeka
 
"Mając na uwadze wszystkie okoliczności, zaistniałe warunki, moje doświadczenie i historię himalaizmu, jak i wiedzę z zakresu fizjologii oraz medycyny wysokogórskiej, po jeszcze dodatkowych konsultacjach z lekarzami można uznać Macieja Berbekę i Tomasza Kowalskiego za zmarłych" - przekazał Wielicki.

Podkreślił, że biorąc pod uwagę czas, jaki upłynął od ostatniego kontaktu, wysokość, na której miało to miejsce, stan, w jakim się już wtedy znajdowali, bieżące fatalne warunki pogodowe i wszystkie inne czynniki, podjął decyzję o zakończeniu wyprawy.

"Pakujemy bazę i rozpoczynamy zejście. Marsz przez lodowiec Baltoro potrwa ok. pięciu dni. Powrót do Polski nastąpi ok. 20 marca. Ze względu na brak od teraz źródeł prądu, nie będziemy mogli więcej się kontaktować telefonicznie ani mailowo i nie będzie żadnych wiadomości od nas aż do ok. 15 marca" - zaznaczył kierownik ekspedycji.

5 marca po raz pierwszy w historii cztery osoby stanęły zimą na ośmiotysięczniku. Na niezdobyty o tej porze roku szczyt Broad Peak wspięli się: 27-letni Tomasz Kowalski (KW Warszawa), 29-letni Adam Bielecki (KW Kraków), 33-letni Artur Małek (KW Katowic) i 58-letni Maciej Berbeka (KW Zakopane). Kowalski i Berbeka nie powrócili do obozu. (PAP)

Maciej Berbeka
59 lat, TOPR-owiec.
 
Zdobycie szczytu Broad Peak stało się celem jego życia.

Himalaista, ratownik TOPR, nauczyciel w zakopiańskim liceum plastycznym, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Zakopiańczyka okrzyknięto "nestorem polskiego himalaizmu". Zdobył w sumie pięć ośmiotysięczników. Dokonał pierwszych zimowych wejść na Manaslu i Czo Oju. W 1988 r. próbował już zdobyć Broad Peak, jednak przez mgłę i wycieńczenie pomylił wówczas szczyt góry z położonym kilkanaście metrów niżej tzw.
przedwierzchołkiem Rocky Summit. Przez moment triumfował, potem okazało się, że Karakorum z niego zadrwiło (ustanowiony przez niego rekord osiągniętej zimą w tych górach wysokości pozostawał jednak niepobity aż do roku 2011). Po tym wydarzeniu obiecał sobie, że jeszcze zdobędzie Broad Peak.

Kiedy w grudniu ubiegłego roku Krzysztof Wielicki ogłosił skład zimowej wyprawy na Broad Peak, wiele osób poważnie jednak wątpiło, że prawie 60-letniemu Berbece uda się wejść na szczyt. On sam także długo się zastanawiał. Wielicki miał go przekonać słowami "musimy skończyć to, co kiedyś zaczęliśmy". I tak też się stało. Berbeka przedwczoraj spełnił marzenie życia. Niestety, nie udało mu się potem wrócić do bazy.

Tomasz Kowalski
27 lat, alpinista. Najmłodszy spośród uczestników wyprawy na Broad Peak.

Urodził się w Dąbrowie Górniczej, ale ostatnie 2  lata mieszka w Poznaniu.

"Przygoda, przygoda każdej chwili szkoda" - ten fragment tekstu popularnej kiedyś piosenki z filmudla młodzieży to jest jego motto. A zapytany, na czym w ogóle polega życie- odpowiada, że na spełnianiu marzeń. Swoich i cudzych.
Skończył turystykę i rekreację na Uniwersytecie Adama Mickiewicza i założył firmę - biuro podróży oraz hostel. Na działalność firmy pozyskał pieniądze z Unii Europejskiej.

Zdobył m.in. Mount Blanc (Alpy), Elbrus (Kaukaz), Kilimandżaro i  Aconcaguę (Andy). W 2010 roku przeszedł 100-kilometrowy trawers masywu Mount McKinley na Alasce. Rok później wyruszył do Azji Środkowej na podbój siedmiotysięczników byłego ZSRR - w ciągu 28 dni zdobył cztery z nich, za co otrzymał wyróżnienie w  prestiżowym podróżniczo- eksploracyjnym konkursie Kolosy.

Przed wyprawą na Broad Peak w studiu DZ mówił, że najbardziej obawia się nudy i monotonii. Prosił, by mu życzyć dobrej pogody i braku wiatru. Jego prośba został spełniona - w dniu ataku warunki w  Karako-rum były bardzo dobre.

Broad Peak to polski ośmiotysięcznik...

00:45, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 stycznia 2013

Chorzowianin

Grzegorz Zymanek, prezes Prezes Śląskiej Fundacji Pomoc Niepełnosprawnym nie żyje. Zmarł 23 stycznia br. w szpitalu w Jaworznie. Miał 63 lata. 

Grzegorz Zymanek I Fot. Adrian Ślązok     

Nazwisko Grzegorza Zymanka od lat kojarzono w Chorzowie właśnie ze środowiskiem osób niepełnosprawnych. Z Fundacją związany był od początku jej istnienia, jako jeden z fundatorów. Organizacja wpisana jest do rejestru stowarzyszeń od roku 2001. Trudno nawet wymienić przedsięwzięcia i imprezy, które od tego czasu zorganizowano przy dużym zaangażowaniu Grzegorza Zymanka.

Był ekonomistą z wyższym wykształceniem. Chociaż od lat na rencie inwalidzkiej, poświęcał się działalności Fundacji. Mógł myśleć o sobie, myślał o innych i szukał sposobu, jak im pomóc. Środowisko chorzowskich niepełnosprawnych integrował wokół Fundacji i duszpasterstwa niepełnosprawnych w parafii Wniebowzięcia najświętszej Maryi Panny w Chorzowie Batorym. Niepełnosprawni wiele razy korzystali z gościny Miejskiego Domu Kultury „Batory”. Tam też odbyła się ostatnie spotkanie zorganizowane przez Grzegorza Zymanka. Była to tradycyjna Wigilia dla niepełnosprawnych, 21 grudnia ubiegłego roku.

Grzegorz Zymanek pracował m.in. jako katecheta, był ławnikiem sądowym. Kandydował do Sejmu RP, Sejmiku Samorządowego Województwa Śląskiego i Rady Miasta Chorzów.

Uroczystości pogrzebowe Grzegorza Zymanka rozpoczną się 26 stycznia br. o godz. 10.00 w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chorzowie Batorym.

21:25, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 stycznia 2013

Chorzowianin

Wszystkie inscenizacje, które wyreżyserował w Teatrze Rozrywki dawno zeszły już z afisza. Mimo to są pamiętane i wspominane przez widzów z dużą sympatią. On także wiązał z Chorzowem same pozytywne wspomnienia. Maciej Korwin zmarł 10 stycznia br., w wieku 59 lat na oddziale kardiologicznym gdyńskiego szpitala. 

Maciej Korwin na widowni Teatru Rozrywki, podczas pracy nad farsą 'O co biega?' I Fot. Adrian Ślązok

W latach 1995-2013 był dyrektorem Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni. Wcześniej dyrektorował teatrom w Kaliszu, Opolu i Łodzi. Karierę zawodową rozpoczął jako aktor, następnie z sukcesem zajął się reżyserią teatralną. Aktorski epizod zaliczył także w chorzowskim Teatrze Rozrywki, zaangażowany przez Marcela Kochańczyka  do jednej z ról w jego realizacji „Opery za trzy grosze” Bertolda Brechta.

Ale jako się rzekło, Maciej Korwin także w Chorzowie reżyserował. Najpierw na nieistniejącej już „Scenie w Kawiarni Antrakt” przygotował kameralną inscenizację „Firmy” Mariana Hemara. Premiera odbyła się wiosną 1991 roku. Trzy lata później wrócił, by zrealizować spektakl na dużą scenę. „Ania z Zielonego Wzgórza” to był prawdziwy hit! Realizacja gościła na afiszu przez ponad 6 lat, gromadząc przez ten czas niemal 140 tysięcy widzów! – Nie brakowało osób, które przez lata nie potrafiły nam wybaczyć, że w 2001 roku zorganizowaliśmy pożegnanie z tytułem – wspominał Dariusz Miłkowski, dyrektor „Rozrywki”.

Rok 1995 przyniósł kolejną „hitową” realizację Macieja Korwina w Chorzowie. Farsa Raya Cooneya „Okno na Parlament” przetrwała na scenie „Rozrywki” dwanaście lat!

W roku 2003 Dariusz Miłkowski zaprosił Macieja Korwina do pracy nad kolejną farsą. Artysta wyreżyserował „O co biega?” Philipa Kinga. Przedstawienie zagrano po raz ostatni w lutym 2009 roku. Maciej Korwin miał nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mu się zrealizować coś w Chorzowie. – Bardzo lubię pracować w tym teatrze i z tym zespołem – podkreślał w rozmowie z „Chorzowianinem”. – Z Teatrem Rozrywki wiąże się wiele moich bardzo dobrych wspomnień – dodawał.

Los niestety nie okazał się dla niego łaskawy. Śmierć położyła kres wszelkim planom na przyszłość. Niespełna sześćdziesięcioletni twórca miał ich z pewnością jeszcze wiele. Niedawno ponownie wygrał konkurs na stanowisko dyrektora Teatru Muzycznego w Gdyni.

Krzysztof Knas
21:12, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 stycznia 2013

DziennikZachodni.pl - wiadomości Śląsk, wiadomości ze Śląska

Dzisiaj nad ranem zmarł nagle Michał Smolorz, znakomity śląski publicysta. Informację Dziennik Zachodni otrzymał od syna Tomasza Smolorza.

Michał Smolorz nie żyje

Michał Smolorz był wybitnym publicystą, znawcą Śląska, długoletnim felietonistą Dziennika Zachodniego.

To ogromna strata dla Śląska i śląskiego dziennikarstwa.

Michale, zawsze będziesz z nami.

Śląska, polska publicystyka, polskie dziennikarstwo poniosło wielką stratę.

Miejsca po Michale Smolorzu nie da się zapełnić.

Pewnie prychnąłby na te słowa, obruszył, napisał dowcipnego esemesa.

To straszne, że musimy układać nekrologi ludziom, którzy powinni żyć. Trudno sobie wyobrazić dyskusję o śląskich sprawach bez jego przenikliwego spojrzenia, którym dostrzegał to, czego inni nie widzieli. Kochał Śląsk, ale potrafił patrzeć na Ślązaków obiektywnie, bez zadęcia.

Jasne - naraził się wielu osobom i instytucjom, a jednocześnie wydobywał na światło dzienne słabostki i małostki. Poza wszystkim był mistrzem słowa, autorem wybitnych tekstów publikowanych w Dzienniku Zachodnim, Polityce, Gazecie Wyborczej i wielu innych pismach.

Na jego felietony czekali czytelnicy i politycy. Wywoływały wielkie emocje i gorące dyskusje. Nikt już tak nie wkurzy głupców, nikt nie sprawi, że poczują się choć trochę zawstydzeni.

13:21, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 stycznia 2013

 

Księdza dr. Karola Nawę, jednego z dwóch najstarszych kapłanów archidiecezji katowickiej, pochowano we wtorek w Radzionkowie (Śląskie). Zmarły w wieku 98 lat kapłan był przed laty więziony za budowę świątyni w Chorzowie.

Ceremonii pogrzebowej przewodniczył metropolita katowicki abp Wiktor Skworc. Mówiąc w kazaniu o życiu ks. Nawy abp Skworc zwrócił uwagę, że duchowny był prześladowany przez władze PRL za budowę kościoła.

Metropolita relacjonował, że ks. Nawa w 1958 r. został mianowany administratorem parafii Ducha Świętego w Chorzowie, utworzonej przy kościele budowanym przy ul. Dąbrowskiego w centrum miasta, w pobliżu obecnej Drogowej Trasy Średnicowej.

Z końcem 1959 r. kapłan został aresztowany. Postawiono mu zarzut nielegalnego nabycia materiałów na budowę kościoła. Jak wynika z sentencji wyroku, skazano go "za nielegalne pochodzenie materiałów budowlanych użytych do budowy kościoła, (...), sfałszowanie kilku kwitów (wpisanie innej daty), przewożenie materiałów budowlanych państwowymi samochodami".

W styczniu 1961 r. kapłan usłyszał karę trzech lat więzienia oraz grzywny. Wyrok liczył 23 strony maszynopisu. Ks. Nawa został zwolniony z więzienia w lutym 1962, po odbyciu dwóch trzecich kary - pod warunkiem, że nie będzie pracował w chorzowskiej parafii.

W kwietniu 1962 r. został mianowany administratorem parafii w Rojcy (obecnie część Bytomia), gdzie podjął - uwieńczone ostatecznie w 1980 r. sukcesem - starania o zezwolenie na budowę kościoła. W lutym 1987 r. przeszedł na emeryturę, nadal jednak pracował w duszpasterstwie, m.in. w Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech. Ostatnie lata życia spędził w domu dla emerytowanych księży w Katowicach.

- Patrząc na życie świętej pamięci księdza Karola możemy docierać do ostatecznych motywacji jego życia i działania, do miłości Boga i usiłowań pełnienia woli Bożej - podkreślił w kazaniu abp Skworc. Zaznaczył, że również w ostatnich latach życia, mimo choroby, kapłan był "mocny duchowo, mocny wiarą i poczuciem humoru, swoistej autoironii i dystansu do siebie".

Ks. Karol Nawa był doktorem prawa. Tytuł uzyskał na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kapłanem był przez 74 lata.

źródło informacji: PAP

14:16, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 grudnia 2012

Chorzowianin

Zmarła Barbara Dziekańska. Muzyk, poetka, publicystka, krytyk literacki, animator kultury – to określenia z jej oficjalnego biogramu, ujęte bez wątpienia w kolejności nieprzypadkowej, chociaż któregoś dnia dokonało się w jej życiu artystyczne przewartościowanie. Czuła się odtąd bardziej poetką niż muzykiem.

Barbara Dziekańska 1947-2012

Ukończyła chorzowską Szkołę Muzyczną (z którą później przez wiele lat związana była zawodowo, jako nauczyciel gry na fortepianie). Absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Katowicach, jako nauczyciel muzyki pracowała w chorzowskim „Słowaku” i Szkole Podstawowej nr 22 w Rudzie Śląskiej.

- Nigdy nie przypuszczałam, że zacznę pisać wiersze – powtarzała skromnie, chociaż takie teksty wychodziły spod jej pióra już w czasach licealnych. W tym wieku jednak, mniej lub bardziej udaną, poezję tworzy wiele dziewcząt. Nie widziała w tym zatem nic nadzwyczajnego.

W 1983 roku została autorką tekstów do pieśni chóralnych Józefa Klyty (oboje byli wówczas pedagogami PSM im. Grzegorza Fitelberga w Chorzowie), z czasem zaczęła „ubierać w słowa” także własne kompozycje. Tak poezja zagościła w jej życiu na dobre. Wątpliwości odnośnie stylu rozwiewała w kontaktach z osobami doświadczonymi w tej materii. Brała udział w konkursach literackich, również w ten sposób poddając swą twórczość ocenie profesjonalistów.

Debiutancki start – udział w konkursie poetyckim Wojewódzkiego Związku Nauczycielstwa Polskiego w Katowicach przyniósł jej pierwszą nagrodę. Wówczas też okazało się, że właściwie ma w szufladzie materiał wystarczający na wydanie autorskiego tomiku. „Dialogi z codziennością” ukazały się w roku 1990.  Odtąd Barbara Dziekańska mogła bez cienia wątpliwości stwierdzić, że rzeczywiście jest  poetką. Miała 43 lata...

Poszerzała kontakty w literackim świecie, podjęła się organizacji cyklicznych imprez poetyckich. W Muzeum w Chorzowie od listopada 1992 roku gromadziła twórców i słuchaczy wokół cyklu „Wiersze na każdą pogodę”, w którym poezja zawsze spotykała się z muzyką. Podobną ideę przez kilka lat udało jej się z sukcesem rozwijać w Rudzie Śląskiej.

Za sprawą jej wieloletniej obecności i aktywności w Chorzowie, wielu mogło się wydawać, że Barbara Dziekańska jest chorzowianką. Urodzona w Katowicach była mieszkanką Rudy Śląskiej. Z Chorzowem łączyły ją jednak nie tylko obowiązki profesjonalne, ale także silne emocje i sympatie. W efekcie, w roku 2010 znalazła się wśród  nominowanych do tytułu „Chorzowianin Roku”.

Była jurorką odbywających się w naszym mieście poetyckich rywalizacji: „Sprostać Wierszem” Miejskiego Domu Kultury „Batory”, a także konkursu dla dzieci i młodzieży „Okno” oraz Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Marka Hłasko organizowanych przez Młodzieżowy Dom Kultury. Uczestniczyła w spotkaniach Klubu Promocji Poetyckich Macieja Szczawińskiego (MDK „Batory”) i „Portu Poetyckiego” („Sztygarka”). Swoim doświadczeniem chętnie dzieliła się z początkującymi, młodymi autorami. Wielu z nich mogło zadebiutować przed szerszą publicznością podczas imprez organizowanych przez poetkę.

Jako publicystka współpracowała m.in. z miesięcznikiem społeczno-kulturalnym „Śląsk”. Działała w zarządzie Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego, a także strukturach Związku Literatów Polskich w Krakowie i Stowarzyszenia Kulturalnego Filmowy Chorzów.

Wydała dziewięć tomików poetyckich. W marcu 2009 roku świętowała w Chorzowskim Centrum Kultury jubileusz 25-lecia pracy twórczej. Wtedy też ukazał się zbiór jej tekstów z lat 1982-2008 w jednym tomie, zatytułowanym „Zapiski na dłoni”. Antologię tę zamykały teksty najnowsze, wcześniej niepublikowane. Podczas benefisu poetka, za osiągnięcia w dziedzinie kultury, została wyróżniona Medalem Prezydenta Chorzowa im. Teodora Kalidego.  W roku 2007 przyznano jej srebrny medal „Za zasługi dla województwa śląskiego”.

- Poezja jest zwierciadłem duszy, dlatego czytając teksty łatwo można wyczuć, które są prawdziwe, literacko wiarygodne i zawierające rozpoznawalne cechy autora, a które stanowią wyłącznie techniczną zabawę. Niezależnie od wszystkiego, każde spotkanie z wierszem jest przeżyciem, bo przez jego pryzmat lepiej poznajemy twórcę, dowiadujemy się o tym, czym żyje, jakie wartości uznaje i reprezentuje – mówiła w 2009 roku. Zapowiadała wówczas, że nowy tomik wyda nie wcześniej niż za dwa lata. Nie zdążyła.

Urodzona 27 sierpnia 1947 roku, zmarła 11 grudnia 2012 roku. Pożegnanie Barbary Dziekańskiej odbędzie się 14 grudnia 2012 roku o godz. 13.00 w Parku Pamięci w Rudzie Śląskiej-Kochłowicach przy ul. Krańcowej 5. 


* * *
byłam poetką
pamiętam

byłam poetką
jeszcze wczoraj

dzisiaj jestem
omszałą literą
pamiętam

Krzysztof Knas
16:33, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 października 2012

Dziś rano odszedł od nas

Wujek Heniek



Rodzinie i przyjaciołom składamy
serdeczne wyrazy współczucia.


 
Prosimy Cię, Panie, uwolnij od więzów grzechu duszę
Twojego sługi Henryka,
aby wskrzeszony żył w chwale zmartwychwstania
wśród Twoich świętych i wybranych.

Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
 
..................................................................................................................................................
     
 
      

21:48, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 sierpnia 2012
Neil Armstrong był bohaterem wszech czasów - oświadczył prezydent USA Barack Obama, wspominając zmarłego w sobotę astronautę, który jako pierwszy człowiek w historii stanął na Księżycu 20 lipca 1969 roku.
 
Neil Armstrong
Neil Armstrong /PAP/EPA

"Neil Armstrong był bohaterem nie tylko swoich czasów, ale wszech czasów" - napisał Obama na swoim profilu na Twitterze. Prezydent podziękował też astronaucie za "pokazanie światu potęgi małego kroku", nawiązując do słynnego zdania, które Armstrong wypowiedział krótko po lądowaniu na powierzchni Księżyca: "To mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości".

Legendarnego astronautę wspominają również jego koledzy z pracy i przyjaciele.

Michael Collins, który obok Edwina "Buzza" Aldrina towarzyszył Armstrongowi w misji statku Apollo 11 na Księżyc w 1969 roku, powiedział: "Był najlepszy. Będzie mi go strasznie brakowało".

"Lider przedsięwzięcia na skalę światową"

W wypowiedzi dla BBC Aldrin opisuje z kolei swego zmarłego kolegę jako "bardzo zdolnego dowódcę i lidera przedsięwzięcia na skalę światową". "Zabrakło wielkiego orędownika i czołowej postaci programu kosmicznego" - podkreślił Aldrin, który stanął na Srebrnym Globie jako drugi człowiek.

Hołd Armstrongowi - "jednemu z wielkich amerykańskich odkrywców" - złożył także szef NASA Charles Bolden. "Jak długo będą ukazywały się podręczniki historii, tak długo będzie w nich miejsce dla Neila Armstronga, który pozostanie w pamięci jako wykonawca pierwszego małego kroku ludzkości w świecie wykraczającym poza nasz własny" - powiedział.

Neil Armstrong zmarł w sobotę w wieku 82 lat z powodu komplikacji po przebytej na początku sierpnia operacji wszczepienia by-passów. O śmierci astronauty poinformowała jego rodzina.

Źródło informacji:                             PAP

17:34, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 sierpnia 2012

To trzeci w ostatniej dekadzie futsalowiec związany z chorzowskim klubem, który odszedł przedwcześnie...

 
Dawid Hajnc miał 29 lat | Fot. Chorzowianin.tv
 
Tragiczna wiadomość dotarła do nas z Rudy Śląskiej. Zmarł Dawid Hajnc, jeden z czołowych futsalowców Polski, reprezentant kraju. Miał tylko 29 lat...

Przez trzy sezony, w latach 2008-2011, występował w chorzowskim Cleareksie. W 2009 roku dotarł z nim do finału Pucharu Polski. Dobrą grą zasłużył na powołania do reprezentacji Polski.

W 2011 roku - po wygaśnięciu kontraktu - wrócił do Gwiazdy Ruda Śląska, w barwach której po raz ostatni zagrał w miniony piątek, w sparingu w Tychach.

- Wszyscy koledzy z zespołu są w szoku. Dzisiaj zamiast wyjść na parkiet zawodnicy siedzieli w milczeniu... w szatni. Trener Rafał Krzyśka odwołał do czwartku zajęcia treningowe oraz planowany na środę sparing w Krakowie - czytamy na stronie rudzkiej Gwiazdy.

Pogrzeb piłkarza odbędzie się w środę o godz. 10.00 w Kościele p.w. Matki Bożej Różańcowej w Rudzie Śląskiej Halembie.

To trzeci w ostatniej dekadzie futsalowiec związany z Cleareksem, który odszedł przedwcześnie. W 2004 roku pożegnaliśmy Tomasza Szeję (miał 25 lat, zmarł w wyniku tajemniczej choroby wirusowej), a w 2010 roku Krzysztofa Jasińskiego (34 lata, zginął wskutek obrażeń doznanych w wypadku drogowym).
01:27, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 lipca 2012

 Dziennik Zachodni                KLM

31-letni mężczyzna poniósł śmierć przygnieciony betonowymi schodami w trakcie prac remontowych - poinformowała we wtorek Elwira Jurasz, oficer prasowy bielskiej policji. Do zdarzenia doszło nad ranem w jednym z bielskich przedsiębiorstw przy ul. Grażyńskiego w Bielsku-Białej. 

            Mężczyzna był zatrudniony w firmie podwykonawczej. W trakcie rozbiórki betonowych schodów przy pomocy koparki ich konstrukcja nagle runęła przygniatając 31-letniego pracownika. Mężczyzna zmarł mimo prowadzonej reanimacji.

Szczegółowe okoliczności i przyczyny tego zdarzenia wyjaśniają policjanci z komisariatu III wraz z prokuratorem oraz inspektorem Państwowej Inspekcji Pracy.
 
..........................................................................................................................................
 
Bliskim Łukasza składamy serdeczne wyrazy współczucia.
19:55, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 lipca 2012

          DziennikZachodni.pl - wiadomości Śląsk, wiadomości ze Śląska                                        mm/PAP

Legendarny polski bokser, dwukrotny mistrz olimpijski, Jerzy Kulej nie żyje. Pięściarz zmarł w piątek ok. godz. 18 w w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie. Miał 71 lat.

Nie żyje Jerzy Kulej. Legendarny bokser zmarł w wieku 71 lat

Przyczyny śmierci Jerzego Kuleja na razie są nieznane. - Jurek poczuł się źle, kiedy przyszły upały - powiedział brat boksera Marek, który jest lekarzem.

W grudniu 2011 roku Kulej przeszedł rozległy zawał serca. Bokser zasłabł na benefisie Daniela Olbrychskiego w Warszawie. Przez ponad tydzień był utrzymywany w stanie śpiączki. Ostatnio znów zaczął pokazywać się publicznie., wydawało się, że jego stan się poprawia.

Dwa tygodnie temu znów trafił do szpitala.

- Wyglądał bardzo źle. Parę dni wcześniej się z nim widziałem i nic nie zapowiadało pogorszenia stanu jego zdrowia. Gdy dowiedziałem się, że ze szpitala wyszedł na własne żądanie, trochę się zdziwiłem, ale miałem iskierkę nadziei, że może to znak, iż lepiej się poczuł - przyznał jego wieloletni przyjaciel Wiesław Rudkowski.

Kulej był najwybitniejszym polskim bokserem w historii, dwukrotnym złotym medalistą olimpijski (1964 Tokio, 1968 Meksyk) i dwukrotnym mistrzem Europy (1963, 1965). W latach 2001 - 2005 był posłem SLD. Udzielał się jako komentator sportowy.

Jerzy Kulej karierę rozpoczął w 1955 w Starcie Częstochowa. W 1958 zadebiutował w reprezentacji Polski. W 1963 na mistrzostwach Europy w Moskwie wywalczył złoty medal w wadze lekkopółśredniej.

Pierwszy złoty medal olimpijski wywalczył na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 1964. W walce finałowej pokonał reprezentanta ZSRR Jewgienija Frołowa. W 1965 ponownie został mistrzem Europy, a w 1967 wicemistrzem.

Na olimpiadzie w Meksyku powtórzył sukces z Tokio i po pojedynku z Kubańczykiem Enrique Regüeiferosem zdobył drugi złoty medal (wygrał stosunkiem głosów 3:2 przy punktacji sędziów 59:58, 60:59, 60:59, 59:60, 59:60).

Źródło: Polska - Nie żyje Jerzy Kulej. Legendarny bokser zmarł w wieku 71 lat. 

00:01, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 czerwca 2012

Wchodzimy na cmentarz w Sosnowcu

 

 

 

 

 

 

01:03, vlodo-bart , Odeszli
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2