Flag Counter
Chorzów wczoraj, dziś i jutro

Ruch Chorzów

niedziela, 26 lipca 2015

Chorzowianin

Piękne uderzenie Eduardsa Visnakovsa, a potem dobitka Michała Efira - zawodnicy przedniej formacji zapewnili chorzowskiej drużynie pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.

Napastnicy się przebudzili. Ruch lepszy od Piasta w derbach

Eduards Visnakovs zdobył pierwszą bramkę dla chorzowian w tym sezonie | Fot. Paweł Mikołajczyk

Licząc letnie sparingi i inaugurację ligową z Górnikiem Łęczna, podopieczni Waldemara Fornalika przystępowali do meczu z Piastem z pięcioma porażkami na koncie. Trener uspokajał jednak, że zespół w końcu odpali. W piątek jego słowa znalazły potwierdzenie.

W składzie Ruchu, w porównaniu z pierwszym meczem sezonu, doszło do jednej zmiany. - Każdy wariant biorę pod uwagę. Także ten, że Patryk może zagrać od pierwszej minuty - mówił na przedmeczowej konferencji, zapytany przez nas o Patryka Lipskiego. I to właśnie 21-latek znalazł się w wyjściowym składzie, w miejsce Macieja Iwańskiego.

W spotkaniu z Łęczną Ruch miał duże problemy ze stworzeniem sytuacji, oddał zaledwie jeden celny strzał. Tym razem statystyki prezentował się dużo korzystniej. Już po kilkunastu sekundach na bramkę strzeżoną przez Jakuba Szmatułę uderzył Eduards Visnakovs.

Łotysz był najaktywniejszą postacią w składzie "Niebieskich". Próbował w I połowie jeszcze kilkakrotnie zagrozić Szmatule, ale albo był blokowany, albo brakowało mu precyzji. Z dystansu szczęścia próbował także Maciej Urbańczyk.

Najdogodniejszą okazję w pierwszych 45 minutach miał jednak Piast. W 10. minucie z prawej strony dośrodkował Martin Nespor, a Paweł Moskwik znalazł się tuż przed Matusem Putnockym. Kibice Ruchu odetchnęli z ulgą, gdy pomocnik gliwiczan skiksował.

Po przerwie "Niebiescy" w końcu zdobyli upragnioną bramkę. Po centrze Lipskiego z rzutu rożnego w polu karnym "Piastunek" zrobiło się zamieszanie. Do piłki dopadł Visnakovs i silnym uderzeniem pod poprzeczkę nie dał szans Szmatule.

Na tego gola entuzjastycznie zareagowała dziewczyna łotewskiego piłkarza, która obserwowała mecz z wysokości trybuny głównej. Przeżywała każdą akcję Ruchu, zwłaszcza te, w których uczestniczył jej chłopak. Mocno zmartwiła się, gdy "Wiśnia" poprosił o zmianę. Gdy wychodził z kontrą, złapał go skurcz.

Piast, który do tej pory stawiał na defensywę i szukał okazji do kontr, musiał zaatakować. Putnockiego starał się zaskoczyć Bartosz Szeliga, uderzył jednak w sam środek bramki. W rewanżu pokazał się Lipski, lecz na posterunku był golkiper gości.

Decydującą akcję podopieczni Fornalika przeprowadzili w 84. minucie. Po podaniu Zieńczuka "oko w oko" z bramkarzem stanął Lipski. Przegrał ten pojedynek, ale z dobitką pospieszył Michał Efir, który kilka minut wcześniej pojawił się na placu gry.

Trener Ruchu od kilku tygodni powtarzał, że zespół potrzebuje jeszcze jednego napastnika. O krok od podpisania kontraktu z klubem z Cichej jest Mariusz Stępiński, który przechodzi testy medyczne. Najlepiej zareagowali na to obecni napastnicy "Niebieskich" - Visnakovs i Efir. Dali "odpowiedź" na boisku.

- Mogę się tylko cieszyć, że dwaj napastnicy zdobyli bramkę - mówił Fornalik. - Eduards zdobył piękną bramkę, miał jeszcze okazje. Nic dodać, nic ująć. Stępiński? To sprawa dla działaczy, myślę, że w poniedziałek dołączy do nas na treningu - dodał.

Kolejny mecz o ligowe punkty chorzowianie rozegrają w Kielcach, z Koroną (poniedziałek, 3 sierpnia).

Powiedzieli po meczu:

Wiedzieliśmy, że Ruch nie będzie nas atakować pressingiem, spychać do obrony, tylko czekać na jedną szansę. I tak właśnie było.

Waldemar Fornalik (trener Ruchu): - Jak każdy mecz ligowy, ten też był bardzo trudny. Trzeba było być zespołem. Kierunek wskazaliśmy w meczu z Łęczną, dziś drużyna była bardziej skonsolidowana. Zdobyliśmy dwie bramki, jedną ze stałego fragmentu, drugą z akcji. Takie zwycięstwo jest bardzo potrzebne. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni.

2. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

Ruch Chorzów - Piast Gliwice 2:0 (0:0)

Bramki: Visnakovs (56), Efir (84).

Żółte kartki: Grodzicki - Klepczyński, Vacek.

Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 6100.

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Koj, Oleksy - Urbańczyk, Surma - Zieńczuk, Lipski (85. Lenartowski), Gigołajew (90. Mazek) - Visnakovs (79. Efir).

Piast: Szmatuła - Klepczyński, Osyra, Korun, Mraz - Vacek, Murawski - Szeliga (68. Badia), Żivec (79. Musiolik), Moskwik (62. Barisić) - Nespor.

                                                                                                     (fab)

wtorek, 02 czerwca 2015

Chorzowianin

Dobiegający końca sezon był dla "Niebieskich" nerwowy, ale na szczęście z happy endem. Przed ostatnią kolejką nic im już nie grozi.

W Krakowie przegrali, ale się utrzymali

Fot. Mariusz Banduch

Cracovia kontra Ruch. To był mecz z podtekstami, zwłaszcza dla trenera "Pasów". Jacek Zieliński we wrześniu 2013 r. rozstał się z klubem z Cichej po haniebnym meczu w Białymstoku (0:6). Przez ponad 1,5 roku był bez pracy. Ostatnio przejął Cracovię i odmienił grę zespołu. Uratował go przed spadkiem.

Z kolei Waldemar Fornalik spinał klamrą okres pracy w Chorzowie. Gdy w październiku 2014 r. wracał na Cichą, drużyna była pogrążony w kryzysie, miała tylko punkt przewagi nad strefą spadkową. W pierwszym meczu "Waldek King" poprowadził ją właśnie na stadionie Cracovii. "Niebiescy" przegrali 0:1. Na tej samej arenie mogli dziś zrealizować cel, jakim było utrzymanie w lidze. By nie oglądać się na innych, musieli zdobyć przynajmniej punkt.

Fornalik dokonał jednej zmiany w składzie. Wymuszonej, bo Filip Starzyński pauzował za kartki. Na pozycji ofensywnego pomocnika wystąpił Roland Gigołajew.

Obie drużyny rozpoczęły spotkanie od mocnego uderzenia. Nie minęło 60 sekund, a Cracovia mogła prowadzić. Dąbrowski strzelił po ziemi, piłka odbiła się najpierw od jednego słupka, potem od drugiego, aż w końcu na linii złapał ją Matus Putnocky.

Po drugiej stronie boiska Gigołajew zagrał na wolne pole do Grzegorza Kuświka, ten jednak nie zdołał dojść do piłki. A za moment Bartłomiej Babiarz uderzył nad poprzeczką. To wszystko w ciągu pierwszych 180 sekund!

Na bramkę trzeba było poczekać do 20. minuty. Po rzucie rożnym Piotr Polczak głową posłał piłkę do siatki. Wcześniej wygrał walkę z Rafałem Grodzickim. Pozostaje pytanie, czy przepisowo. Grodzicki padł na murawę jak po nokaucie, zdenerwowany Fornalik protestował u sędziego, niczego jednak nie wskórał.

- Mam guza na głowie, sam by się nie zrobił. Dostałem łokciem - mówił w przerwie Grodzicki, który jednak nie zwalał winy na sędziego. - Nie może być tak, że brakuje nam punktu do utrzymania, a my nie walczymy o piłki. Obserwujemy, patrzymy, co robi rywal. To musimy zmienić - dodał w rozmowie z reporterem Canal Plus.

Po zmianie stron Ruch przez długi czas nie był w stanie zagrozić bramce Pilarza. Emocje mieliśmy dopiero w doliczonym czasie gry. Najpierw po uderzeniu Zjawińskiego Putnocky odbił piłkę na poprzeczkę. Później nie popisał się asystent sędziego, który podniósł chorągiewkę w momencie, gdy Budziński wychodził z... własnej połowy (piłkarz "Pasów" byłby sam na sam z bramkarzem Ruchu).

A w 96. minucie chorzowianie mieli najlepszą okazję do wyrównania. W zamieszaniu podbramkowym strzelał Paweł Oleksy. Piłka odbiła się od Pilarza i trafiła w poprzeczkę.

"Niebiescy" ulegli Cracovii 0:1, ale w lidze się utrzymali. Na innych stadionach padły bowiem korzystne dla nich wyniki. Pierwszym spadkowiczem został Bełchatów (po remisie 2:2 z Koroną), a przedostatni w tabeli Zawisza Bydgoszcz nie ma już szans na wyprzedzenie naszego zespołu.

Ostatnia kolejka sezonu w grupie spadkowej rozegrana zostanie w piątek, 5 czerwca, o godz. 20.30. Ruch podejmie walczącego "o życie" Zawiszę.

36. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

Cracovia - Ruch Chorzów 1:0 (1:0)

Bramka: Polczak (20).

Żółte kartki: Rakels, Sretenović, Dąbrowski - Gigołajew, Kuświk.

Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 7541.

Cracovia: Pilarz - Deleu, Sretenović, Polczak, Marciniak - Cetnarski (71. Zjawiński), Dąbrowski - Rakels (90. Wdowiak), Budziński, Jendrisek - Dialiba (90+5. Kapustka).

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Oleksy - Surma, Babiarz - Kowalski (58. Efir), Gigołajew, Zieńczuk - Kuświk (83. Visnakovs).

 

(mf)
czwartek, 21 maja 2015

Chorzowianin

Marek Zieńczuk miał dwie asysty, Rafał Grodzicki popisał się "atomową główką", a Roland Gigołajew po raz drugi w tym sezonie skarcił "Górali".

Trzy punkty w Bielsku-Białej. Ruch coraz bliżej utrzymania

Roland Gigołajew upodobał sobie Podbeskidzie. Strzelił mu w tym sezonie dwa gole (w sumie ma na koncie trzy) | Fot. Mariusz Banduch

Pechowego remisu z gliwickim Piastem (1:1) piłkarze chorzowskiego Ruchu nie mieli czasu rozpamiętywać. Na finiszu Ekstraklasa gra bowiem co trzy dni. We wtorkowe popołudnie "Niebiescy" poprawili humory sobie i kibicom, wygrywając w Bielsku-Białej z Podbeskidziem 2:0 (0:0)

W porównaniu z meczem z Piastem trener Waldemar Fornalik dokonał dwóch zmian w składzie. Po pauzie za kartki powrócił Grzegorz Kuświk, zaś w drugiej linii pojawił się Roland Gigołajew (na ławce usiadł Jakub Kowalski, zaś Marek Zieńczuk przeszedł na prawą stronę pomocy).

W pierwszej połowie mało było klarownych okazji. Szansę miał piłkarz "Górali" Bartosz Śpiączka, który jednak zwlekał z oddaniem strzału, przekładał piłkę z lewej na prawą nogę. W końcu uderzył, ale bramkarz Ruchu - choć nie była to najpewniejsza interwencja - zażegnał niebezpieczeństwo.

Tuż przed przerwą po przypadkowym odbiciu od nogi Gigołajewa z dystansu huknął Maciej Iwański. "Puto" z trudem odbił piłkę, na szczęście żaden z bielszczan nie czyhał na dobitkę. Jedyny groźniejszy fragment w wykonaniu chorzowian to niecelny strzał Marka Zieńczuka.

- Nieźle operujemy piłką, ale nic z tego nie wynika. Mecz jest senny - mówił w przerwie Zieńczuk, w rozmowie z C+.

"Zieniu" okazał się wiodącą postacią po zmianie stron. "Niebiescy" egzekwowali trzy rzuty rożne z rzędu. Sprawdziło się powiedzenie "do trzech razy sztuka". Po centrze Zieńczuka Rafał Grodzicki urwał się Robertowi Demjanowi i kapitalną "główką" otworzył wynik. Strzał był niezwykle silny, piłka mało nie rozerwała siatki. Co ciekawe, we wcześniejszych 32 spotkaniach tego sezonu chorzowianie nie strzelili ani jednej bramki po rzucie rożnym. W końcu "zaskoczyło"!

Za moment było już 2:0 dla drużyny Fornalika. Znów podawał Zieńczuk, a Gigołajew - w książkowy sposób - przyjął piłkę na klatkę piersiową, a następnie uderzył nie do obrony. Była to bramka niemal tak efektowna jak ta, którą Rosjanin strzelił w grudniowym meczu w Chorzowie. "Gigiemu" - jak widać - Podbeskidzie wyjątkowo odpowiada.

Po drugim trafieniu z drużyny Dariusza Kubickiego zeszło powietrze, bielszczanie jakby stracili wiarę w odniesienie korzystnego rezultatu. Chorzowianie zaś - grając na dużym luzie - mogli jeszcze skarcić gospodarzy. W ostatniej akcji meczu 3:0 "na nodze" miał rezerwowy Jakub Kowalski.

"Niebiescy" awansowali na 10. miejsce, powiększając przewagę nad drużynami ze strefy spadkowej. Następne spotkanie rozegrają przed własną publicznością. W poniedziałek, 25 maja (godz. 18.00), podejmą zamykający tabelę GKS Bełchatów.

33. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Ruch Chorzów 0:2 (0:0)

Bramki: Grodzicki (52), Gigołajew (61).

Żółte kartki: Chmiel.

Sędziował Marcin Borski (Warszawa). Widzów 4563.

Podbeskidzie: Zajac - Górkiewicz (68. Cisse), Stano, Kolcak, Adu Kwame - Deja (73. Trochim), Iwański - Sokołowski, Śpiączka (57. Kołodziej), Chmiel - Demjan.

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Szyndrowski - Surma, Babiarz - Zieńczuk (90+3. Kowalski), Starzyński, Gigołajew (90. Visnakovs) - Kuświk (86. Efir).

(m)
 

 

niedziela, 17 maja 2015

Chorzowianin

Remis w spotkaniu z Piastem pozostawia niedosyt w sercach kibiców "niebieskiej eRki". Michał Helik mógł strzelić w ostatniej minucie meczu bramkę na wagę trzech punktów, ale poprzeczka mu w tym przeszkodziła.

Bohaterem meczu... poprzeczka. Ruch - Piast 1:1

Michał Efir (na zdjęciu) pokazał trenerowi Ruchu, że warto na niego stawiać. | Fot. Mariusz Banduch

Od tygodnia było jasne, że w Ruchu na szpicy zabraknie Grzegorza Kuświka. Najlepszy napastnik „Niebieskich” wykartkował się w spotkaniu z Koroną. Potencjalnych kandydatów na zastępcę Kuswika było dwóch. Eduards Visnakovs, dla którego Waldemar Fornalik znalazł ostatnio alternatywną pozycję – prawe skrzydło i Michał Efir, który często pojawiał się w tym sezonie na placu gry, tyle że zazwyczaj na kilka ostatnich minut. Trener Ruchu postawił w sobotę na Łotysza. W porównaniu z meczem w Kielcach doszło do jeszcze jednej zmiany w jedenastce. Pawła Oleksego na lewej obronie zmienił Marek Szyndrowski.

Małe derby śląska zaczęły się całkiem obiecująco. Zarówno piłkarze Piasta, jak i Ruchu od pierwszych minut ruszyli do ataku. Bardzo aktywny był Filip Starzyński. Kilkukrotnie z łatwością mijał przeciwników by dośrodkować w pole karne, gdzie czekał już Visnakovs. Łotysz nie znalazł jednak sposobu na pokonanie Jakuba Szmatuły. Raz za późno wyskoczył, potem nie dołożył nogi. To nie był dobry wieczór dla reprezentanta Łotwy,

Po drugiej stronie boiska największe zagrożenie stwarzał Kamil Wilczek. Po nieudanej pułapce ofsajdowej obrońców Ruchu, aspirujący do korony króla strzelców Wilczek znalazł się w sytuacji sam na sam z Matusem Putnockym, ale tym zagraniem nie przybliżył się do miana najlepszego strzelca ligi, gdyż piłka po jego strzale poszybowała wysoko nad bramką.

Niedługo potem w 19. minucie Konstantin Vassiljev uderzył z rzutu wolnego tak, że nawet Putnocky, nie był w stanie tego wybronić. Piłka przeleciała nad murem i wylądowała w siatce tuż obok słupka.Słowak rzucił się w stronę lewego rogu bramki, ale musiałby mieć ręce z gumy, by po raz kolejny znaleźć się w konkursie najładniejszych parad, co z pewnością stałoby się faktem, gdyby odbił strzał Estończyka.

- Hej Ruchu nasz, pokaż jak grasz. Gdy upadniesz wstań, nie poddawaj się. My wspieramy Cię – śpiewali kibice „Niebieskich” próbując podbudować obniżone morale zespołu z Chorzowa po straconej bramce. Zdzierane gardła przez kibiców podziałały mobilizująco na gospodarzy. Ruch przeważał i stworzył kilka groźnych akcji, ale najpierw Starzyński, a później Visnakovs nie byli na tyle skuteczni by wyrównać stan meczu. „Figo” na kilka minut przed końcem pierwszej odsłony główkował z pięciu metrów, ale i tym razem "brazuca" nie wpadła do siatki. Do przerwy 0:1.

Co bardziej spostrzegawczy kibice na pewno dostrzegli, że już od 20. min spotkania do rozgrzewki ruszył Michał Efir. To powinien być sygnał dla "Wiśni". W końcu zaraz po przerwie zobaczyliśmy Efira biegającego w ataku zamiast Visnakovsa. Zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę, bo wchodzący z ławki napastnik wkrótce po wejściu na boisko wyrównał. 

Bramkową akcję zaczął Łukasz Surma, który jak lew walczył by nie oddać rywalom piłki w środku pola jednocześnie holując ją coraz bliżej bramki Szmatuły, aż w koću , w okolicach 16 m podał do będącego na skrzydle Starzyńskiego. Wrzutka chorzowskiego „Figo” była idealna, wprost na głowę Michała Efira. Były zawodnik Legii, mimo skromnego wzrostu, wybił się w górę i strzelił swojego 3. gola w tym sezonie.

Wcześniej, po kwadransie drugiej połowy, Ruch był już bliski wyrównania. Marek Zieńczuk postawił sobie wyzwanie – strzelić efektowniejszego gola z rzutu wolnego od Vassiljeva. Do bramki było około 26 m, Zieńczuk robiąc rozbieg z kilku kroków uderzył niezwykle precyzyjnie. Wydawało się, że piłka zmierza idealnie w okienko bramki, jednak Piasta uratowała poprzeczka.

Strzelony przez Efira gol spowodował, że obie drużyny przyjęły bezpieczne warianty rozgrywania. Ruch nie musiał już za wszelką cenę atakować, więc akcje konstruowane przez „Niebieskich” opierały się na większej ilości podań. Piast ograniczył się do gry w defensywie. Podopieczni Waldemara Fornalika bardzo chcieli zapewnić sobie 3 pkt., ale niespecjalnie mieli pomysł jak to osiągnąć.

Dopiero na sekundy przed ostatnim gwizdkiem Ruch był najbliżej zdobycia drugiej bramki - po strzałach Konczkowskiego i Helika. Szczególnie żal młodego obrońcy „Niebieskich”. Zazwyczaj po takich uderzeniach siatka trzepocze, a strzelec jest bohaterem drużyny. W sobotę bohaterem została…poprzeczka.

32. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

Ruch Chorzów - Piast Gliwice 1:1 (0:1)

Bramki: Efir (90.) - Vassiljev (19.)

Żółte kartki: Horvath (78.), Murawski (81.)

Sędziował Paweł Gil (Lublin). Widzów 6581.

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Szyndorwski- Kowalski (Gigołajew 84.), Babiarz, Surma, Starzyński, Zieńczuk – Visnakovs (Efir 46.).

Piast: Szmatuła - Mokwa, Santos, Horvath, Brożek - Szeliga, Embuena, Hanzel (Podgórski 87.), Moskwik (Murawski 46.), Vassiljev (Osyra 90.) - Wilczek.

 

Dominik Mataniak
 

 

niedziela, 10 maja 2015

Chorzowianin

Rywalizację w grupie spadkowej podopieczni Waldemara Fornalika rozpoczęli znakomicie. Zdobyli arcyważne punkty. Niestety stracili - na jeden mecz - Grzegorza Kuświka.

Brawo Ruch! Piękne bramki i cenna wygrana w Kielcach

Filip Starzyński efektownym uderzeniem z rzutu wolnego otworzył wynik meczu w Kielcach | Fot. Mariusz Banduch

Po 30 kolejkach T-Mobile Ekstraklasa została podzielona na pół. Ruch - 14. po rundzie zasadniczej - znalazł się w dolnej "ósemce", z dorobkiem 17 punktów. Tabela mocno się spłaszczyła. Z jednej strony "Niebiescy" mieli punkt przewagi nad pierwszym zespołem ze strefy spadkowej - GKS-em Bełchatów, z drugiej - do dziewiątej Korony Kielce tracili tylko trzy "oczka".

I to właśnie z Koroną, na jej stadionie, przyszło naszemu zespołowi rozpocząć zmagania w grupie o utrzymanie. Zespoły te - także na Kolporter Arenie - zmierzyły się w końcówce rundy zasadniczej, równo trzy tygodnie temu. Wówczas padł remis 0:0. Tym razem Ruch okazał się lepszy, pokonując drużynę Ryszarda Tarasiewicza 2:0 (1:0).

Ozdobą spotkania były oba trafienia dla "Niebieskich". W końcówce I połowy Filip Starzyński został sfaulowany przed linią pola karnego. Podszedł do piłki i zaskoczył Cerniauskasa. Bramkarz Korony spodziewał się uderzenia przy "krótkim słupku", zrobił krok w prawo, tymczasem "Figo" uderzył w drugi róg.

Po przerwie kielczanie dążyli do wyrównania. Matus Putnocky bronił pewnie, ale trzeba także przyznać, że miał sporo szczęście. Po bombie Pyłypczuka piłka trafiła w słupek. Później zaś Leandro kapitalnie huknął z woleja. Słowaka znów uratował słupek. Futbolówka odbiła się jeszcze od pleców Putnockiego, ten jednak w porę się zorientował i ją złapał.

Wyrównanie "wisiało w powietrzu". Na szczęście Ruch miał Marka Zieńczuka. Pomocnik wprowadzony w II połowie na boisko przepięknym uderzeniem nie dał szans Cerniauskasowi. To był gol-stadiony świata! Ustalający wynik spotkania.

- Fajnie wyszło. Cieszę się, że pomogłem chłopakom. Byliśmy w ciężkim okresie gry, broniliśmy się, ta bramka dała nam drugi oddech. To bardzo cenne trzy punkty, będzie nam się łatwiej grało w kolejnych meczach - komentował "Zieniu" (cytat za Canal Plus).

Radość ze zwycięstwa przyćmiła kara dla Grzegorza Kuświka. Napastnik Ruchu w 71. minucie posłał piłkę głową do siatki. Sędzia odgwizdał jednak spalonego (powtórki pokazały, że słusznie). Najskuteczniejszy zawodnik klubu z Cichej po tej akcji został ukarany żółtą kartką. Niestety ósmą w sezonie, co oznacza pauzę.

W następnej kolejce "Niebiescy" (awansowali po wygranej w Kielcach na 12. miejsce) podejmą gliwickiego Piasta. Spotkanie odbędzie się w sobotę, 16 maja (o godz. 20.30).

31. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

Korona Kielce - Ruch Chorzów 0:2 (0:1)

Bramki: Starzyński (45+1), Zieńczuk (82).

Żółte kartki: Jovanović, Golański, Porcellis - Kuświk.

Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 5531.

Korona: Cerniauskas - Golański (73. Klemenz), Malarczyk, Sylwestrzak, Leandro - Luis Carlos, Jovanović (81. Cebula), Fertovs, Kapo, Pyłypczuk (82. Trytko) - Porcellis.

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Oleksy - Visnakovs (73. Zieńczuk), Surma, Babiarz, Starzyński, Gigołajew - Kuświk (90. Efir).

                                                                                              (fab)

czwartek, 30 kwietnia 2015

Chorzowianin

Prowadzona przez Michała Probierza - byłego zawodnika "Niebieskich" - Jagiellonia Białystok okazała się lepsza od chorzowian. Zespół Waldemara Fornalika nie zdołał poprawić pozycji. W rundzie finałowej tylko trzykrotnie zagra u siebie.

Ruch 14. po rundzie zasadniczej. Z kim powalczy o utrzymanie?

W maju i na początku czerwca Niebiescy walczyć będą o utrzymanie w lidze | Fot. Mariusz Banduch

W środowy wieczór rozegrano ostatnią, 30. kolejkę rundy zasadniczej T-Mobile Ekstraklasy. Ruch - czternasty w tabeli przed tym spotkaniem - miał jeszcze szanse na awans na 12. miejsce (ekipy z pozycji 9-12 zagrają w rundzie finałowej o jeden mecz więcej u siebie). Musiał jednak wygrać na wyjeździe z "Jagą", a do tego liczyć na korzystne wyniki w innych potyczkach. 

W przeddzień spotkania w Białymstoku Komisja Ligi ukarała "Niebieskich". Mowa o zakazie wyjazdowym dla zorganizowanej grupy kibiców. Wyprawa na Podlasie została oficjalnie odwołana, ale... Na trybunach stadionu "Jagi" i tak pojawiła się dość liczna ekipa sympatyków Ruchu, wspieranych przez fanów łódzkiego Widzewa.

Waldemar Fornalik dokonał jednej zmiany w wyjściowym składzie. Miejsce Rolanda Gigołajewa, który z Legią zagrał słabe spotkanie, zajął Marek Zieńczuk.

W pierwszej połowie na boisku zbyt wiele ciekawego się nie działo. Pierwszy strzał oddał Eduards Visnakovs, ale bramkarz "Jagi" był na posterunku. Gospodarze zaskoczyli Ruch w 27. minucie. Po szybkiej kontrze Karol Mackiewicz dośrodkował z lewej strony, a zamykający akcję Przemysław Frankowski umieścił piłkę w siatce. Kilka minut później ten sam zawodnik mógł ponownie zaskoczyć Matusa Putnockiego, jednak bramkarz z Chorzowa zachował czujność.

Trener Jagiellonii Michał Probierz - niegdyś zawodnik Ruchu - dokonał w 66. minucie dwóch zmian. Miał niesamowite wyczucie. Taras Romanczuk i Patryk Tuszyński, którzy weszli na boisko, za moment zostali bohaterami. Ukrainiec podawał, Polak nie dał szans Putnockiemu.

Kilkadziesiąt sekund później Ruch miał znakomitą okazję na bramkę kontaktową, jednak Visnakovs nie trafił w bramkę. Łotysza zmienił za moment Roland Gigołajew. Wynik nie uległ już zmianie, "Jaga" pokonała chorzowian 2:0.

Rundę zasadniczą podopieczni Waldemara Fornalika zakończyli na 14. miejscu. Zgromadzili 33 punkty, do rundy finałowej zabiorą - po zaokrągleniu w górę - 17 "oczek". Plasujące się za nimi GKS Bełchatów i Zawisza Bydgoszcz mają - odpowiednio - 16 i 15 pkt.

Znamy także terminarz "Niebieskich" w decydującej części sezonu. Tylko trzy z siedmiu spotkań odbędą się na Cichej (byłyby cztery, gdyby Ruch zakończył rundę zasadniczą na miejscu 9-12).

8 maja (piątek, godz. 18): Korona Kielce - Ruch

16 maja (sobota, godz. 20.30): Ruch - Piast Gliwice

19 maja (wtorek, godz. 18.00): Podbeskidzie - Ruch

25 maja (poniedziałek, godz. 18.00): Ruch - GKS Bełchatów

30 maja (sobota, godz. 15.30): Górnik Łęczna - Ruch

2 czerwca (wtorek, godz. 20.30): Cracovia - Ruch

5 czerwca (piątek, godz. 20.30): Ruch - Zawisza Bydgoszcz

    

30. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

Jagiellonia Białystok - Ruch Chorzów 2:0 (1:0)

Bramki: Frankowski (27), Tuszyński (66).

Żółte kartki: Mackiewicz, Romanczuk - Babiarz, Helik, Kuświk.

Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 10086.

Jagiellonia: Drągowski - Modelski, Madera, Pazdan, Straus - Frankowski (66. Tuszyński), Grzyb (66. Romanczuk), Tymiński, Gajos, Mackiewicz (79. Świderski) - Pawłowski.

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Oleksy - Visnakovs (68. Gigołajew), Surma, Babiarz (59. Efir), Starzyński, Zieńczuk (82. Kowalski) - Kuświk.

 

30. kolejka T-Mobile Ekstraklasy
Jagiellonia Białystok - Ruch Chorzów 2:0 (1:0)
Bramki:
 Frankowski (27), Tuszyński (66).
Żółte kartki: Mackiewicz, Romanczuk - Babiarz, Helik, Kuświk.
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 10086.
Jagiellonia: Drągowski - Modelski, Madera, Pazdan, Straus - Frankowski (66. Tuszyński), Grzyb (66. Romanczuk), Tymiński, Gajos, Mackiewicz (79. Świderski) - Pawłowski.

niedziela, 26 kwietnia 2015

 

- Nasi zawodnicy wybijali piłkę w sytuacjach, które wydawały się beznadziejne - przyznał Waldemar Fornalik. Matus Putnocky obronił trzeciego karnego w tym roku. Michał Helik rzucał się pod nogi rywali, blokując strzały i podania. Goście zmarnowali mnóstwo okazji. "Niebieskim" zabrakło środków, by ich za to ukarać.

                                                                                              Foto:

Foto:

Chorzowianin

"Gangsterzy ze stadionu" to materiał dziennikarzy TVN wyemitowany w magazynie Superwizjer. Fragmenty filmu wzbudziły sporo kontrowersji. Głos zabrał nawet prezydent Chorzowa.

Burza wokół materiału TVN

Wyjazdy na mecze, starcia z innymi grupami pseudokibiców, a na co dzień handel narkotykami, napady i rozboje — tak wygląda życie w gangu chuliganów stadionowych. Dziennikarze śledczy TVN dotarli do zeznań Piotra G., jednego z liderów grupy pseudokibiców klubu Ruch Chorzów. Tak na internetowej stronie magazynu zapowiadany jest reportaż.

W filmie dokumentalnym reporterów TVN pokazana jest przestępcza działalność pseudokibiców Ruchu Chorzów. Przedstawiona jest też, w niepochlebnym świetle, jako obraz biedy i patologii, dzielnica Batory. I to ten opis wzbudził najwięcej kontrowersji. Na jednym z portali społecznościowych wypowiedział się w tej sprawie Andrzej Kotala, prezydent Chorzowa.

....Jak oceniać wiarygodność całego przekazu, skoro autorzy filmu, w tym samym materiale, Chorzów Batory opisują tak: „Od wielu lat tylko nieliczni mieszkańcy mają pracę. (…) Większość żyje dzięki pomocy instytucji państwowych. Szerzą się problemy społeczne, przemoc i uzależnienie. W tym brutalnym świecie dorastają dzieci, które często nie mają żadnej szansy na wyrwanie się z biedy i wykluczenia społecznego”. Już nie tylko jako prezydent, ale mieszkaniec Chorzowa protestuje przeciwko nieprawdzie głoszonej na temat Śląska i Ślązaków. Akurat bezrobocie w Chorzowie Batorym jest najniższe w mieście i z szacunkowych danych na koniec 2014 wyniosło ok 9,6%, przy średniej dla miasta 10,2%.

Swoją odpowiedź wyrapowali też kibice Niebieskich. Uwaga! Materiał dla osób pełnoletnich.

 

wojz
 

 

czwartek, 23 kwietnia 2015

Chorzowianin

W piątkowy wieczór na stadionie w Chorzowie wystąpi mistrz Polski i aktualny lider tabeli. Jednak biorąc pod uwagę tylko tegoroczne spotkania, to Ruch ma więcej punktów na koncie.

Fornalik przed Legią: chcemy sprawić niespodziankę

Czy Michał Efir da się we znaki swojej byłej drużynie? | Fot. Mariusz Banduch.

Ponad 20 miesięcy. Tyle upłynęło od ostatnie wizyty warszawskiej Legii na Cichej. 10 sierpnia 2013 r. chorzowski zespół - jeszcze pod wodzą Jacka Zielińskiego - wygrał z faworyzowanymi gośćmi 2:1 po golach Kuświka i Surmy. Następnie Legia i Ruch mierzyły się trzykrotnie, ale zawsze na Łazienkowskiej - dwa razy zwyciężała ekipa ze stolicy (2:0 i 2:1), a raz "Niebiescy (2:1).

W piątek, 24 kwietnia (godz. 20.30), Legia znów zagra na chorzowskim stadionie. - Przyjeżdża mistrz Polski i lider tabeli. Skala trudności jest stosunkowo duża. Legia wygrała ostatnio z Zawiszą, po trochę słabszym okresie zaczyna funkcjonować coraz lepiej - mówi o zbliżającym się spotkaniu Waldemar Fornalik, dodając: - Faworytem jest Legia, ale my chcemy sprawić niespodziankę naszym kibicom. Tylko taka postawa daje nadzieję na punkty.

W tabeli Legia ma aż 20 punktów więcej od Ruchu, ale biorąc pod uwagę tylko mecze w 2015 roku to chorzowianie mogą się pochwalić lepszym dorobkiem - 15 "oczek", przy 14 drużyny Henninga Berga.

- Jesteśmy w czubie tabeli wiosny. Dobrze się prezentujemy. Cały czas robimy swoje, praca popłaca. Zdobywamy dużo punktów jak na nasze możliwości. Mamy nawet więcej punktów niż Legia. Nie jesteśmy więc skazani na porażkę - mówi Michał Efir, napastnik Ruchu, który do Chorzowa przyszedł z klubu z Łazienkowskiej. - Pamiętam z poprzednich lat, gdy występowałem w Warszawie, że trudno nam się tu grało. Miejmy nadzieję, że trzy punkty zostaną w Chorzowie.

Na mecz przeciwko byłemu zespołowi mobilizować go nie trzeba. - Sam występ przeciwko Legii jest sporym przeżyciem i wystarczającą motywacją - dodaje Efir. Jak zareaguje, jeśli dostanie szansę gry od trenera i strzeli Legii bramkę? Na to pytanie nie chce odpowiadać wprost. - Ciężko powiedzieć, okaże się na meczu - twierdzi.

Efir podkreśla, że Legia nadal jest mu bliska. - Jak najbardziej. Mam dobry kontakt z chłopakami. Kibicuję im - przyznaje.

Trener Fornalik przed piątkowym spotkaniem ma jeden problem. Dotyczy on kapitana zespołu. - Występ Marcina Malinowskiego stoi pod znakiem zapytania. To uraz przeciążeniowy po meczu z Koroną - precyzuje "Waldek King".

Do gry po pauzie za kartki wraca Michał Helik. W ostatnim czasie jego miejsce na środku obrony zajął Rafał Grodzicki. Z dobrym skutkiem, bo Ruch w dwóch meczach nie stracił bramki. W obliczu problemów "Maliny" prawdopodobny jest i taki scenariusz, że Grodzicki i Helik zagrają razem na środku defensywy.

W końcówce rundy zasadniczej Ruch ma jasny cel: - Patrzymy na to, jak układa się tabela. Zależy nam na tym, by na koniec znaleźć się na miejscach 9-12, żeby w fazie finałowej zagrać jeden mecz więcej u siebie - podkreśla Fornalik.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

NaszeMiasto.pl

Ponad tysiąc kibiców świętowało wczoraj w Chorzowie 95. urodziny Ruchu Chorzów. Zobaczcie zdjęcia!

Ruch Chorzów świętował 95

Ruch Chorzów świętował 95

Ruch Chorzów świętował 95

Z jedenastką trenera Waldemara Fornalika zagrało 95 Bajtli z Akademii Piłkarskiej Niebieskich. Marcin Malinowski i spółka nie tylko jednak biegali po boisku, ale także rozdawali autografy i pozowali do zdjęć. Wcześniej swój turniej rozegrali oldboje. Zwyciężyła reprezentacja Śląska przed #drużyną kibiców i weteranów Ruchu. Zwieńczeniem imprezy był koncert zespołu "Łzy", przed którym wszyscy jej uczestnicy zostali poczęstowani urodzinowym tortem Niebieskich.

środa, 14 stycznia 2015

Chorzowianin

Krzysztof Kamiński będzie występować w drugoligowym Jubilo Iwata. Ma szansę na spotkanie ze słynnym Diego Forlanem.
Na początku był szok. Bramkarz Ruchu zagra w Japonii
Takich odważnych wyjść Krzysztofa Kamińskiego już na Cichej nie zobaczymy | Fot. Mariusz Banduch

Gdy jesienią ubiegłego roku Filip Starzyński otrzymał ofertę z jednego z klubów meksykańskich (sprawa upadła), wydawało się, że już nic bardziej egzotycznego w klubie z Cichej się nie zdarzy. A jednak.

Krzysztof Kamiński, podstawowy bramkarz Ruchu, odchodzi do... Jubilo Iwata, klubu z drugiej ligi japońskiej! Będzie to transfer gotówkowy, bo zawodnik miał jeszcze ważną umowę (do czerwca br.) z klubem z Cichej.

- Klubowi zostały przedstawione bardzo atrakcyjne warunki. Dlatego wspólnie z Krzysztofem, którego kontrakt dobiegał końca, ustaliliśmy, że nawiązanie współpracy z drużyną z Japonii będzie dla niego najkorzystniejsza w kontekście dalszego rozwoju sportowego - powiedziała Donata Chruściel, dyrektor ds. marketingu i rzecznik prasowy Ruchu.

"Kamyk" już pożegnał się z kolegami z zespołu, w poniedziałek wyleci do Kraju Kwitnącej Wiśni. Czy nie miał obaw przed wyprawą na Daleki Wschód?

- Dużo do powiedzenia na ten temat miała moja rodzina. Nadal mają pewne obawy, ale mam nadzieję, że z czasem bardziej się to tego przekonają i oswoją z tym. Na początku był szok. Później były pytania, ciekawość i teraz już w jakiś sposób akceptują ten mój krok. Na pewno się martwią i będą się martwić, ale jak zobaczą po miesiącu, dwóch, że ja jestem zadowolony, to myślę, że będą spokojniejsi - powiedział bramkarz w rozmowie opublikowanej na oficjalnej stronie Ruchu.

Jubilo Iwata obecnie występuje w II lidze japońskiej. Niegdyś był najlepszym klubem tego kraju - sięgał po mistrzostwo w latach 1997, 1999 i 2002. W 1999 r. wygrał Azjatycką Ligę Mistrzów. W ubiegłym sezonie był czwarty na zapleczu ekstraklasy, po czym przegrał baraże o awans. Barw Jubilo broni Daisuke Matsui, były piłkarz Lechii Gdańsk.

Czy transfer do II ligi japońskiej jest dla "Kamyka" sportowym awansem?

- Mam nadzieję, że tak. Chcę się rozwijać i wydaje mi się, że potrzebowałem takiego kroku w przód, żeby tę poprzeczkę zawiesić sobie trochę wyżej. Liga japońska jest mocna. Wydaje mi się, że drugi poziom nie jest słabszy od naszej Ekstraklasy. W drugiej lidze japońskiej grał będzie np. Diego Forlan, Jego klub Cerezo Osaka spadł właśnie z Dywizji 1, a mimo to, on nadal chce tam grać - podkreślił 24-letni golkiper.

Po odejściu Kamińskiego w kadrze Ruchu pozostało trzech bramkarzy: Wojciech Skaba, Mateusz Prus i Kamil Lech. Testowany jest Słowak Matus Putnocky.

Przypomnijmy, że w sobotę (10.01.) o godz. 11.00 "Niebiescy" rozegrają pierwszy sparing - na boisku przy ul. Filarowej - z II-ligowcem z Czech MFK Karvina.

(mf)
środa, 07 stycznia 2015

Chorzowianin

- Szukamy zawodników na konkretne pozycje. Środkowy obrońca - bezwzględnie. Środkowy pomocnik - bezwzględnie. Do tego przynajmniej jeden skrzydłowy - powiedział trener. Jesteśmy w trakcie rozmów z trzema-czterema zawodnikami - zdradził Waldemar Fornalik, trener "Niebieskich".
Ruch już trenuje. Na razie bez nowych twarzy

Łukasz Surma zimowy urlop spędził w Gdańsku. W tym czasie został ojcem chrzestnym | Fot. Mariusz Banduch
 

Trzy tygodnie trwały zimowe urlopy piłkarzy chorzowskiego Ruchu. Niektórzy wykorzystali je na zagraniczne - czasem egzotyczne - wojaże. Inni zostali w kraju. Łukasz Surma spędził wolny czas w Trójmieście.

- Jak grałem w innych klubach, to jeździłem do Krakowa. Teraz mieszkam w Krakowie, to pojechałem do Gdańska. W trakcie urlopu zostałem ojcem chrzestnym. Fajny obowiązek - mówił "Surmik". - Chciałem odizolować się od świata piłkarskiego, żeby stęsknić się za pracą - dodał.

Praca rozpoczęła się dziś. Na pierwszym treningu stawiło się 25 piłkarzy. Odbył on się w hali chorzowskiego MORiS-u. "Niebiescy" będą w niej ćwiczyć do środy, następnie przeniosą się na boisko, by już w sobotę rozegrać pierwszy sparing - z czeskim drugoligowcem MFK Karvina (prawdopodobnie na Kresach albo boisku przy ul. Filarowej).

Na pierwszych zajęciach zabrakło nowych twarzy. Trudno bowiem do tej kategorii zaliczać dwóch zawodników rezerw: Miłosza Trojaka i Mateusza Kwiatkowskiego (ten ostatni ma już na koncie występy w Ekstraklasie).

Nabytki być może pojawią się jeszcze w tym tygodniu. Trener Waldemar Fornalik podkreśla, że chciałby pozyskać czterech nowych piłkarzy. Według medialnych przecieków jednym z nich może być Rafał Grodzicki, były zawodnik "Niebieskich". "Waldek King" nie ujawnił jednak żadnych personaliów.

- Szukamy zawodników na konkretne pozycje. Środkowy obrońca - bezwzględnie. Środkowy pomocnik - bezwzględnie. Do tego przynajmniej jeden skrzydłowy - powiedział trener. - Jeżeli chodzi o kwestie personalne, jesteśmy w trakcie rozmów z trzema-czterema zawodnikami. Jeden temat jest bliższy, inny dalszy. Gdzieś jakieś przecieki do nas docierają z mediów, ale są to chybione kandydatury - dodał.

Kogo zabrakło na pierwszym treningu? - Roland Gigołajew miał uroczystość rodzinną. Wraca samochodem, dostał więc dzień więcej na powrót do Chorzowa - wyjaśnił Waldemar Fornalik. W Ruchu nie zobaczymy już Ukraińca Wołodymyra Tanczyka i Słowaka Jana Chovanca, a także Artura Gieragi, Sebastiana Janika, Michała Rzuchowskiego i Kamila Włodyki (dwaj ostatni mają zostać wypożyczeni).

Tradycyjnie na pierwszym spotkaniu po przerwie zimowej nie mogło zabraknąć wejścia na wagę. - Żadnej tolerancji wagowej nie ma - rozpoczął ten wątek szkoleniowiec z Cichej. - Kiedyś straszono karami, ale ta świadomość się zmienia. Zawodnik wie, co to znaczy, jakby wziął do kieszeni ciężarek 2-kilowy i zaczął z nim chodzić. Gdyby jednak ktoś przekroczył limit, to nie będzie kary, a pewnie jakieś ultimatum. A dopiero jeśli jego się nie spełni, to... sorry Winnetou - uśmiechnął się Fornalik.

Szkoleniowiec Ruchu kilka razy podkreślił, że zespół ma ciężką pracę do wykonania. - Nie będzie czasu na pobłażanie. Mamy sporo do zrobienia i chcemy wykorzystać każdą minutę na trening, aby zbudować odpowiednią formę. Do pierwszego meczu w lidze mamy tylko i aż 6 tygodni. Wiadomo, jaka jest nasza sytuacja, zrobimy wszystko, żeby ją poprawiać - dodał.

O planach na najbliższe dni już wspomnieliśmy. W przyszły poniedziałek drużyna uda się na pierwsze zgrupowanie - do Rybnika-Kamienia. To stała baza chorzowian podczas okresów przygotowawczych.

Natomiast od 24 stycznia do 5 lutego Ruch przebywać będzie w tureckim Side. Na drugim obozie zaplanowano pięć sparingów. Na liście rywali znalazł się m.in. 16. zespół ligi rumuńskiej CSMS Iasi, ale trener Fornalik - chcąc zmierzyć się z kimś silniejszym - postawił weto. - Przeczytałem co nieco na temat naszych przeciwników w Turcji i miałem pewne obiekcje. Sparing z rumuńską drużyną będzie zmieniony, zagramy z innym przeciwnikiem - dodał.

Przeciwnikiem Ruchu ma też być ostatnia drużyna ukraińskiej ligi Ilicziweć Mariupol. W tym przypadku trener chorzowian dostał jednak dodatkowe wskazówki. - Człowiek, który pomagał w doborze sparingpartnerów, poinformował mnie, że Mariupol to bardzo silny zespół, a aktualne, niskie miejsce w tabeli to wypadek przy pracy - chodziło o sprawy militarne na Ukrainie i o zmianę sponsora - tłumaczył szkoleniowiec.

Plan przygotowań Ruchu do rundy wiosennej
5 stycznia
 - początek treningów
5-9 stycznia - treningi na własnych obiektach (7 stycznia badania wydolnościowe i szybkościowe)
10 stycznia - sparing z MFK Karvina (II liga czeska). Mecz zostanie rozegrany w Chorzowie.
12-17 stycznia - zgrupowanie w Rybniku-Kamieniu
14 stycznia - sparing z SFC Opava (II liga czeska). Mecz zostanie rozegrany w Kamieniu o godz. 16:00.
17 stycznia - jeszcze jeden sparing, na zakończenie zgrupowania (rywal do ustalenia)
19-23 stycznia - treningi na własnych obiektach
21 stycznia - sparing z Rozwojem Katowice. Miejsce rozegrania meczu do ustalenia.
24 stycznia-5 lutego - zgrupowanie w Side (Turcja)
26 stycznia - sparing z FC Winterthur (4. zespół II ligi szwajcarskiej)
29 stycznia - sparing z FK Illicziweć Mariupol (ostatnia drużyna ukraińskiej ekstraklasy)
1 lutego - sparing z FK Rabotniczki Skopje (mistrz Macedonii)
3 lutego - zamiast sparingu z CSMS Iasi mecz z innym rywalem (do ustalenia)
4 lutego - sparing z FK Worskła Połtawa (ósma drużyna ukraińskiej ekstraklasy)
6-13 lutego - treningi na własnych obiektach
14 lutego - wznowienie rozgrywek ligowych, mecz u siebie z Piastem Gliwice.

(fab)
czwartek, 18 grudnia 2014

Ławeczka Gerarda Cieślika w Chorzowie. Długo wyczekiwana ławeczka upamiętniająca postać Gerarda Cieślika, legendarnego piłkarza Ruchu Chorzów w końcu stanęła u szczytu ul. Wolności. - To bardzo ważny dzień dla nas - mówiła Krystyna Cieślik, żona piłkarza.

Ławeczka Gerarda Cieślika w Chorzowie

Ławeczka Gerarda Cieślika w Chorzowie

Ławeczka Gerarda Cieślika w Chorzowie

Ławeczka Gerarda Cieślika w Chorzowie

Ławeczka Gerarda Cieślika w Chorzowie

 Prace nad ławeczką, upamiętniającą Gerarda Cieślika trwały niemal pół roku. Ale rzeźba jest już gotowa i od dzisiaj można przysiąść na "Wolce" obok słynnego chorzowianina. Bałam się, że nie dożyję tego dnia, ale jak dzisiaj wstałam, to dziękowałam Bogu, że dożyłam momentu, odsłonięcia tego pomnika - mówi Krystyna Cieślik, żona Gerarda.

Tomasz Wenklar, który jest autorem tej rzeźby, wyjaśniał, że jego celem było uchwycenie postaci Cieślika w ruchu, dosłownie i w przenośni. -Gdy startowałem do konkursu na projekt ławeczki, to pierwsze skojarzenie z ławeczką jest takie, że postać siedzi. Ale takie legendy futbolu nie siedzą na ławce. Oni są wiecznie w ruchu, na stadionie, oni strzelają gole - mówił Wenklar.

Rzeźba ma upamiętniać Cieślika po meczy w 1957 roku, kiedy podczas meczu eliminacyjnego do Mistrzostw Świata strzelił ZSRR dwie bramki na Stadionie Śląskim.

Autor rzeźby do tej pory wykonał m.in. popiersie Wojciecha Kilara w Katowicach i pomnik Ryśka Riedla w Tychach. Przyznaje, że stworzenie postaci Cieślika nie było łatwym zadaniem. -Zderzenie się z wielką legendą i rzeźbienie osób, które ciągle budzą tyle emocji w świecie sportowym, nie jest łatwo, bo człowiek czuje ciężar odpowiedzialności jako autor - mówił.

Przyznawał również, że dzięki materiałom źródłowym, kronikom, spotkaniom z rodziną słynnego piłkarza, na nowo zaczął przeżywać dawne sukcesy Cieślika.                              - To spowodowało, że rzeźbiłem go jako osobę bliską - dodawał.

Na odsłonięciu nie mogło zabraknąć także dzieci słynnego chorzowianina. Jan Cieślik, syn Gerarda mówił, że jest bardzo dumny, że miasto pamięta o swoim honorowym obywatelu. Ma także nadzieję, że Ruch Chorzów wkrótce doczeka się nowego stadionu. - Mamy chyba najsłabszy stadion w ekstraklasie. Mam nadzieję, że zacznie się coś robić w tym kierunku - dodawał.

środa, 17 grudnia 2014

Ławeczka Cieślika w Chorzowie. Co znajduje się pod niebieską plandeką, która stoi pod choinką niedaleko poczty? To ławeczka Cieślika. Jutro zostanie odsłonięta i będzie można usiąść obok legendy Ruchu Chorzów.

Ławeczka Cieślika w Chorzowie

Ławeczka Cieślika w Chorzowie: jutro o godz. 17 odsłonięcie (© Kamila Rożnowska)

Prace nad wykonaniem ławeczki, upamiętniającej Gerarda Cieślika, legendarnego piłkarza Ruchu Chorzów trwały niemal pół roku. Ale ławeczka jest już gotowa i od jutra będzie stać u szczytu ul. Wolności, niedaleko poczty.

Odsłonięcie ławeczki zaplanowane jest na godz. 17. Wcześniej, bo o 16, mieszkańcy będą wspólnie ubierać miejską choinkę, która znajduje się obok ławeczki.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Chorzowianin

Kilka miesięcy temu klub z Cichej zaprezentował ofertę, która spotkała się z zainteresowaniem raptem paru kibiców. - Liczymy na to, że tych chętnych teraz będzie więcej - powiedziała Donata Chruściel, dyrektor ds. marketingu.
Klub 100 w Ruchu po liftingu. Sprawdź szczegóły

Fot. Mariusz Banduch

Kto? Kibic, firma albo instytucja. Ile? 100 złotych wpłacane na konto klubu co miesiąc. Co w zamian? Członkostwo w elitarnym gronie. Takie jest założenie "Klubu 100".

- To projekt skierowany do fanów, którzy chcą wesprzeć klub w szerszym zakresie - rozpoczyna Donata Chruściel, dyrektor ds. marketingu Ruchu.

Pomysł został przedstawiony kilka miesięcy temu. Pierwszym członkiem został znany pisarz i sympatyk "Niebieskich" Wojciech Kuczok. Jednym z kolejnych Marek Kopel, były prezydent Chorzowa. Jednak to były nieliczne wyjątki. Na stronie internetowej Ruchu umieszczono "eRkę", która miała zostać zapełniona nazwiskami klubowiczów. Jest zapełniona... tylko u jej wierzchołka.

Jedyny plus - nikt z tych, którzy się wówczas zgłosili, do dziś nie zrezygnował.

Nic dziwnego, że w mediach zaczęły pojawiać się głosy krytyczne. - Słyszeliśmy, że Ruch ma takie zaplecze kibicowskie w regionie, a także poza nim, że "Klub 100" powinien pękać w szwach - przyznaje Chruściel.
 
Ruch postanowił więc przeprowadzić lifting "Klubu 100". - To nowa, atrakcyjniejsza forma, z kilkoma ważnymi zmianami. Po pierwsze, wszystkie środki przekazane zostaną na wsparcie Akademii Piłkarskiej. Dlatego też w filmie promującym projekt widzimy najpierw małego chłopca, który kibicuje Ruchowi. Potem trafia pod skrzydła Akademii, a finalnie jest... Martinem Konczkowskim w pierwszej drużynie - uśmiecha się dyrektor ds. marketingu.

Jakie korzyści zyskują klubowicze? Dedykowany karnet, który jest zarazem legitymacją członkowską, szalik z napisem "Jestem w Klubie 100", zniżki w sklepie kibica, zaproszenia na rozmaite eventy, inne opcje (m.in. możliwość nieodpłatnego zarezerwowania kawiarenki klubowej), a także dostęp do platformy informacyjnej.

- Każdy, kto zdecyduje się dołączyć do klubu, otrzyma swój adres z domeną "Klubu 100", na który przychodzić będą najświeższe informacje - podkreśla Chruściel.

Ruch liczy na to, że nowa oferta spotka się z dużym zainteresowaniem ze strony fanów. - Warto przystąpić do tego projektu. Liczymy, że w "Klubie 100" będzie teraz znacznie więcej kibiców - kończy Donata Chruściel.

(m)

niedziela, 14 grudnia 2014

NaszeMiasto.pl

Ławeczka Gerarda Cieślika. Jest o 17 cm wyższy niż w rzeczywistości i cały został wykonany z brązu. Mowa o ławeczce, która upamiętni legendarnego piłkarza Ruchu Chorzów. Odsłonięcie już w czwartek, 18.12 o godz. 17 na placu przed Pocztą Główną.

Ławeczka Gerarda Cieślika 

Ławeczka Gerarda Cieślika: odsłonięcie 18 grudnia o godz. 17 (ˆ UM Chorzów)

Ławeczka Gerarda Cieślika będzie miała 180 cm wysokości, 210 cm długości i ok. 70 cm szerokości. Oznacza to, że rzeźba postaci słynnego piłkarza będzie o ok. 17 cm wyższa niż był w rzeczywistości. Ale jak tłumaczył Tomasz Wenklar, artysta, która wykonywał pomnik, w otoczeniu wysokich obiektów (budynek poczty, estakada, ratusz), rzeźba będzie wydawała się mniejsza. 


Na ławeczce będzie można zawiesić szaliki, albo zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.

Odsłonięcie ławeczki 18 grudnia o godz. 17. Zaraz po wspólnym dekorowaniu choinki

Tomasz Wenklar wykonał do tej pory m.in. popiersie Wojciecha Kilara w Katowicach i pomnik Ryśka Riedla w Tychach. 

 
sobota, 13 grudnia 2014

Chorzowianin

Po trzech zwycięstwach z rzędu na chorzowskim stadionie "Niebiescy" znaleźli pogromcę. - Szkoda, bo punkt był w garści, a przy odrobinie szczęścia można było wygrać - żałował Waldemar Fornalik.
Błąd Stawarczyka, dwa gole Brożka. Wisła wygrała na Cichej

Filip Starzyński padł po starciu z Arkadiuszem Głowackim. W tle były zawodnik Ruchu Maciej Sadlok | Fot. Mariusz Banduch

Przed ostatnią kolejką kibice Ruchu mieli nadzieję, że ich zespół - jeśli pokona Wisłę Kraków - przed przerwą zimową wydostanie się ze strefy spadkowej. Był jednak jeszcze drugi warunek - w spotkaniu w Kielcach musiał paść korzystny dla "Niebieskich" wynik. Tymczasem Cracovia, którą mogli wyprzedzić chorzowianie, pokonała Koronę 2:1 i powiększyła przewagę nad nimi do pięciu "oczek". Stało się więc jasne, że Ruch spędzi najbliższe dwa miesiące na przedostatniej pozycji.

Trener Waldemar Fornalik dokonał tylko jednej zmiany w wyjściowej jedenastce. Wymuszonej. Roland Gigołajew pauzował za kartki, zastąpił go Marek Zieńczuk.

Mecz mógł rozpocząć się dla Ruchu idealnie. Jakub Kowalski wyłuskał piłkę w okolicach linii końcową (wiślacy reklamowali, że już opuściła boisko i prawdopodobnie mieli rację), wślizgiem zagrał do Filipa Starzyńskiego. Strzał "Figo" obronił Michał Buchalik, ale futbolówka trafiła pod nogi Grzegorza Kuświka. To powinno być 1:0, ale napastnik chorzowian fatalnie przestrzelił.

Zobacz pudło Kuświka

Później zaś byliśmy świadkami chyba najbardziej niecodziennej akcji na Cichej tej jesieni. Grę wznawiał Krzysztof Kamiński. Wyrzucił piłkę w kierunku Piotra Stawarczyka, ten chciał mu ją natychmiast odegrać. Zrobił to tak, że... wyłożył futbolówkę - jak na tacy - Rafałowi Boguskiemu. Ten wraz z Pawłem Brożkiem znalazł się przed bramkarzem z Chorzowa. To była formalność. Brożek trafił "do pustaka".

Zobacz błąd "Stawara" i trafienie Brożka

Na szczęście odpowiedź drużyny Fornalika była natychmiastowa. W roli głównej wystąpili... ekspiłkarze Wisły. Dośrodkował Marek Zieńczuk, a Łukasz Surma - piękną główką - wyrównał.

Zieńczuk asystuje, Surma trafia - zobacz

Niewiele brakowało, a po kolejnej akcji kibice Ruchu znów mieliby powody do radości. Kowalski wbiegł w pole karne, uderzył mocno, ale zabrakło precyzji.

Na Cichej pojawiło się 626 fanów z Krakowa. Kilku z nich wspięło się na zegar i z tej wysokości oglądało mecz. Spiker kilka razy przypominał im, by zajęli miejsce na sektorze.

Z kolei kibice Ruchu upamiętnili rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Wywiesili transparent o treści: "Dziś im wolność zawdzięczamy, ich morderców pamiętamy. 13.12.".

Po zmianie stron "Niebiescy" dążyli do strzelenia drugiego gola. Z rzutu wolnego mocno uderzył Zieńczuk, ale piłka minęła słupek bramki Buchalika. Później Kuświk znalazł się przed Buchalikiem, jednak w ostatniej chwili zatrzymali go krakowscy obrońcy.

Na kwadrans przed końcem sytuacja chorzowian się skomplikowała. Po ładnej akcji Semira Stilicia i dośrodkowaniu Łukasza Garguły na środku obrony gospodarzy powstała wyrwa. Wykorzystał to Brożek, który bez żadnych problemów - strzałem głową - odzyskał prowadzenie dla Wisły.

Zobacz drugą bramkę Brożka

Jeszcze w doliczonym czasie gry rezerwowy Jan Chovanec zmarnował dobrą okazję i porażka Ruchu stała się faktem.

- Szkoda. Przynajmniej tego jednego punktu. Zwłaszcza w pierwszej połowie zagraliśmy dobry mecz. Zaczęliśmy od 0:1, udało nam się wyrównać, potem mieliśmy jeszcze okazje. W drugiej połowie gra była w miarę wyrównana, jeden moment nieuwagi sprawił, że Wisła wykorzystała szansę i zwyciężyła. Szkoda, bo punkt był w garści. A przy odrobinie szczęścia można było wygrać - podkreślił Waldemar Fornalik.

Bardziej dosadnie ujął to Bartłomiej Babiarz, który stwierdził, że Wisła "stworzyła półtorej sytuacji", a mimo to strzeliła dwa gole i zainkasowała pełną pulę.

Nasz zespół spędzi przerwę zimową w strefie spadkowej. Do czternastej Korony Kielce traci 4 punkty. Waldemar Fornalik zapowiedział, że w zespole nie będzie rewolucji kadrowej, ale... - Do zmian dojdzie. Potrzebujemy zawodników, którzy będą odpowiedzialni w tym, co się robi na boisku. Nieodpowiedzialne zachowania mogą spowodować, że nie utrzymamy się w Ekstraklasie. W przyszłym roku to będą bitwy. 11 bitew (tyle meczów pozostaje do rozegrania w rundzie zasadniczej - przyp. red.), a potem kolejne - dodał.

Na następny mecz Ruchu musimy poczekać do 14 lutego 2015 r. W "walentynkowe" popołudnie zmierzy się u siebie z Piastem Gliwice.

19. kolejka T-Mobile Ekstraklasy
Ruch Chorzów - Wisła Kraków 1:2 (1:1)
Bramki: 
Surma (21) - Brożek dwie (16, 75).
Żółte kartki: Malinowski - Głowacki, Burliga.
Sędziował Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów 6827.
Ruch: Kamiński - Konczkowski, Malinowski, Stawarczyk, Dziwniel - Babiarz, Surma - Kowalski, Starzyński (71. Efir), Zieńczuk (82. Chovanec) - Kuświk (82. Visnakovs).
Wisła: Buchalik - Burliga, Głowacki, Guzmics, Sadlok - Dudka, Uryga (64. Stępiński) - Boguski, Stilić, Garguła (90. Sarki) - Brożek (90. Zając).

Michał Fabian
 

 

czwartek, 11 grudnia 2014

Chorzowianin

W sobotnie popołudnie "Niebiescy" rozegrają ostatni mecz w tym roku. Podejmą krakowską Wisłę. Przy spełnieniu dwóch warunków mogą wydostać się ze strefy spadkowej.

Z Wisłą musi się liczyć każdy, ale Ruch chce przedłużyć serię

 

Łukasz Surma to wychowanek krakowskiej Wisły. W sobotę sentymentów jednak nie będzie | Fot. Mariusz Banduch
Pewna wygrana z Podbeskidziem Bielsko-Biała (2:0) potwierdziła, że piłkarze Ruchu pod wodzą Waldemara Fornalika zmierzają we właściwym kierunku (nie zmieniła tego porażka w Łęcznej). Do tego stadion przy Cichej wreszcie zamienił się w twierdzę. Trzy ostatnie spotkania na nim kończyły się sukcesem "Niebieskich".

Czy seria zostanie podtrzymana w sobotę? W Chorzowie zaprezentuje się krakowska Wisła (początek meczu o godz. 15.30), czwarta drużyna tabeli T-Mobile Ekstraklasy.

- Przyjeżdża zespół, w którym gra wielu wartościowych zawodników. Tę lokatę zajmuje nieprzypadkowo. Z Wisłą musi się liczyć każdy przeciwnik. Zdajemy sobie sprawę z jej klasy, ale gramy o całą pulę, jak zawsze - rozpoczął Waldemar Fornalik.

- Wisła chce dominować nad przeciwnikiem, ma to wpojone. Tak było lata temu, tak będzie i teraz - przyznał Łukasz Surma, były wiślak, a obecnie zawodnik Ruchu. - Musimy uważać, bo krakowianie potrafią grać ultraofensywnie. Tak było choćby w Zabrzu, na Górniku, gdzie zwyciężała 5:0. Semir Stilić to zawodnik, który jednym zagraniem może przesądzić o wyniku meczu - dodał.

Wróćmy jednak do Ruchu. Trenera "Niebieskich" cieszą nie tylko punkty, których przybywa, ale także coraz lepsza postawa jego zawodników. - Trudno się nie zgodzić , że powoli idziemy do przodu. Dyspozycja zespołu była w ostatnim czasie dobra. Widać to było szczególnie na treningach. Słowa uznania dla zawodników za to, że stanęli na wysokości zadania. Zrealizowali w meczu z Podbeskidziem to, co nakreśliliśmy. Mecz ma być efektem tego, co chcemy grać - dodał "Waldek King".

Przed jednym z poprzednich spotkań u siebie Fornalik przypominał, że kiedyś na Cichej kibice w dość specyficzny sposób reagowali na wydarzenia na boisku. Gdy piłkarze Ruchu rozpoczynali atak, rozlegało się głośne "Iiiidź!". Zawodnicy często decydowali się na szalony rajd. Trener przyznał, że teraz w futbolu nie ma już takich szarż, dominuje futbol wyrachowany.

Dlaczego o tym wspominamy? Bo, co ciekawe, tenże okrzyk słychać było - na trybunie głównej - także podczas ostatniego meczu z Podbeskidziem. Czy trener będzie musiał temperować zapędy swoich podopiecznych? Niekoniecznie. - Jeżeli jest okazja ku temu, żeby grę przyspieszyć, to trzeba to wykorzystać. Jak najbardziej zależy nam na tym, żeby Ruch grał do przodu, dla kibiców. Żeby fani byli zadowoleni nie tylko z wyniku, ale i postawy drużyny - tak odpowiedział na nasze pytanie Waldemar Fornalik.

"Iiiidź!" rozlegało się m.in. wtedy, gdy przy piłce był Rolanda Gigołajew. Bohatera meczu z Podbeskidziem (gol i asysta) w sobotę niestety nie zobaczymy. Uzbierał pięć żółtych kartek, co oznacza przymusową pauzę. - Mecz z Podbeskidziem był jego najlepszym, odkąd objąłem drużynę. Było widać, że złapał wysoką formę, Wyróżnił się nie tylko bramką i asystą - ocenił szkoleniowiec klubu z Cichej.

Jest szansa na to, że chorzowianie - obecnie 15. drużyna tabeli - spędzą przerwę zimową w bezpiecznej strefie. By tak się stało, muszą zostać spełnione dwa warunki. Wygrana Ruchu z Wisłą w sobotę, a wcześniej - w piątek - porażka lub remis Cracovii w Kielcach.

Jak piłkarze Ruchu zapatrują się na te matematyczne rozważania? - Nie da się ukryć, że śledzi się te spotkania innych drużyn. Przypominam sobie, że byliśmy już w trudniejszej sytuacji. Mieliśmy 8 punktów, a wyprzedzająca nas Korona 17. Musieliśmy wygrać z "Jagą" (i tak też się stało, 5:2 - przyp. red.). Trzeba zdobyć tych punktów jak najwięcej, bo później czeka nas podział i nie wiadomo, jak ta liga będzie wyglądała. Mówi się, że na jesień robi się punkty, a tabelę "ustawia" się na wiosnę - podkreślił Łukasz Surma, pomocnik Ruchu.

Na Cichej zobaczymy w barwach krakowskiej Wisły dobrze znane twarze: Michała Buchalika, Macieja Sadloka i Macieja Jankowskiego. Jeszcze pół roku temu byli zawodnikami Ruchu. Waldemar Fornalik, zapytany dziś o to, czy chciałby mieć w składzie tę trójkę, odparł dyplomatycznie: - Są to wartościowi zawodnicy. Miałem okazję pracować z jednym i drugim Maćkiem, dużo wnieśli do gry tego zespołu. Wiele klubów chętnie widziałoby ich u siebie - powiedział trener Ruchu.

Mecz z "Białą Gwiazdą" zostanie rozegrany 13 grudnia. Czy "Niebiescy" są przesądni? - jeżeli chodzi o mnie, to nie. Choć jak zaczynałem pracę w tym zawodzie, to może trochę tak było. Przesądy udało się jednak przełamać - przyznał trener Fornalik. Surma zaś dodał: - Co do daty, przesądny nie jestem. Ale z "trzynastką" bym nie zagrał.

(fab)

środa, 10 grudnia 2014

Chorzowianin



Drużyna z Cichej w końcu znalazła sposób na Podbeskidzie. Dzięki temu jest coraz bliżej "bezpiecznego", czternastego miejsca w tabeli.
Gigołajew bohaterem. Piękny gol i asysta RosjaninaFot. Mariusz
"Górale" z Bielska-Białej to zespół, z którym "Niebieskim" w ostatnim czasie grało się wyjątkowo ciężko. Dość powiedzieć, że w dwóch poprzednich sezonach Ruch przegrywał z tym rywalem na własnym boisku (1:3 w sezonie 2012/13 i 0:1 w sezonie 2013/14).

Po raz ostatni Ruch pokonał Podbeskidzie w 2007 roku, jeszcze na zapleczu Ekstraklasy. Rozgromił je wówczas 4:0, a po meczu świętował awans.

Bielszczanie przystępowali do dzisiejszego meczu w Chorzowie osłabieni. Nie mógł zagrać kapitan Marek Sokołowski który wypadł z powodu urazu biodra (oprócz niego kontuzje wyłączyły z gry Macieja Iwańskiego, Adama Pazio i Macieja Korzyma).

Z kolei kapitan Ruchu obchodził kolejny jubileusz w karierze. Marcin Malinowski zagrał dzisiaj w Ekstraklasie po raz 450.! Złożyło się na to 147 spotkań w barwach Ruchu i 303 w wodzisławskiej Odrze.

Trener Waldemar Fornalik - w porównaniu z przegranym 0:3 spotkaniem w Łęcznej - dokonał dwóch roszad w podstawowej jedenastce. Obu w drugiej linii: Zieńczuka i Szewczyka zastąpili Kowalski i Babiarz.

Już po kilku minutach chorzowianie mogli otworzyć wynik spotkania. Niepilnowany Starzyński uderzył z woleja, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Później w jego ślady poszedł Gigołajew, przy czym zawodnik z Rosji strzelał zza pola karnego.

W pewnym momencie boisko musiał opuścić Kuświk. Powód? Dość niecodzienny. Napastnik chorzowian miał problemy z obuwiem. Zmieniał buty, co zajęło mu trochę czasu. - Nie wiem, czy sznurówka nie wytrzymała, czy but pękł. To się zdarza. Świadczy to o tym, że Grzesiek był dziś dynamiczny - mówił Waldemar Fornalik.

Nowa para mogła przynieść "Kuświe" szczęście, gdy w 32. minucie znalazł się w dogodnej sytuacji. Strzelił w długi róg, jednak Peskovic - były golkiper chorzowian - popisał się udaną interwencją.

"Niebiescy" w końcu jednak objęli prowadzenie - po przepięknej akcji. Starzyński dośrodkował w pole karne, Babiarz - głową - zgrał piłkę, a Gigołajew huknął prawą nogą. Futbolówka odbiła się jeszcze od poprzeczki i znalazła w siatce. Fantastyczny gol Rosjanina, pierwszy w barwach Ruchu.

Początek drugiej połowy był dla podopiecznych "Waldka Kinga" wymarzony. Rozkręcający się z minuty na minutę Gigołajew zagrał w pole karne, a Kuświk zachował się jak profesor. Nie uderzał od razu, tylko minął jeszcze jednego z obrońców, a następnie nie dał szans Peskovicowi.

Zwycięstwo gospodarzy mogło być okazalsze - bliski szczęścia był Surma. - Takie było założenie, żebym przy rzutach rożnych wchodził na pierwszy słupek - tłumaczył pomocnik "Niebieskich".

Po jego główce Peskovic musiał się mocno natrudzić, by odbić piłkę. Szkoda, bo można się było w pełni odpłacić za porażkę z pierwszego meczu z Podbeskidziem. - Pamiętaliśmy o tym 0:3 i chcieliśmy w końcu wygrać z tym rywalem - cieszył się Łukasz Surma.

Goście w II połowie także zmarnowali kilka okazji. W końcówce bliski szczęścia był rezerwowy Śpiączka, który nie sięgnął piłki po dobrym dośrodkowaniu Okińczyca.

Chorzowianie wciąż zajmują przedostatnie miejsce w tabeli, ale strata do kolejnej drużyny - Cracovii - wynosi tylko dwa punkty. W sobotę, 13 grudnia (godz. 15.30), Ruch rozegra ostatni mecz w tym roku - z krakowską Wisłą, na Cichej.

- Jest szansa na to, żebyśmy jeszcze w tym roku wyskoczyli "nad kreskę". Mamy nadzieję, że w meczu z Wisłą ponownie uda nam się sięgnąć po trzy punkty - mówił Martin Konczkowski.

Powiedzieli po meczu
Leszek Ojrzyński (trener Podbeskidzia): 
- Nie jesteśmy zadowoleni. Przegraliśmy, zagraliśmy słabe zawody. Nie robiliśmy tego, co sobie założyliśmy. Sami zaprosiliśmy do tańca Ruch i Ruch to wykorzystał. Są zdeterminowani, walczą o życie. W II połowie strata, akcja, którą Kuświk sfinalizował. Można było go zaatakować, tego nie zrobiliśmy. Można było zdobyć bramkę, bo mieliśmy sytuacje. Może gdyby jedna wpadła, to pokusilibyśmy się o jeden punkt.

Waldemar Fornalik (trener Ruchu): - Doskonale wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak potrzebne nam są punkty. Dzisiaj pokazaliśmy, że po meczu w Łęcznej zespół pozytywnie zareagował. Wszystko wróciło na właściwe tory. Zagraliśmy solidny mecz pod względem taktycznym. Wiedzieliśmy, że Podbeskidzie jest groźnym zespołem. Wykorzystaliśmy dwie sytuacje, po których padły piękne gole - zwłaszcza ten pierwszy. Gigołajew do momentu bramki nadawał się do zmiany. Ale bramka zmieniła optykę, była dla niego impulsem. Z tego, co słyszałem, widzowie w Canal Plus wybrali go piłkarzem meczu.

18. kolejka T-Mobile Ekstraklasy
Ruch Chorzów - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0 (1:0)
Bramki:
 Gigołajew (40), Kuświk (55).
Żółte kartki: Starzynski Gigołajew, Stawarczyk - Sloboda, Konieczny, Adu Kwame.
Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów 3425.
Ruch: Kamiński - Konczkowski, M. Malinowski, Stawarczyk, Dziwniel - Babiarz, Surma - Kowalski, Starzyński (84. Efir), Gigołajew (88. Zieńczuk) - Kuświk (90. Visnakovs).
Podbeskidzie: Peskovic - Pietrasiak, Stano, Konieczny - Górkiewicz, Lenartowski (64. Śpiączka), Sloboda, Adu Kwame - Chmiel, Demjan (76. Okińczyc), Patejuk (64. P. Malinowski).



Michał Fabian
 
 
poniedziałek, 01 grudnia 2014

Chorzowianin



Adrian Ślązok, autor albumu fotograficznego „CICHA6”, zaprosił na premierę m.in. Waldemara Fornalika, Dariusza Gęsiora i Mariusza Śrutwę.
CICHA6 - przyjdź na spotkanie w Kulturze
Dwie rozkładówki z albumu CICHA6 | Fot. Adrian Ślązok
Więcej informacji o książce oraz gdzie można ją kupić szukaj na stronie www.foto.chorzow.pl .

Książka przedstawia 10 ostatnich lat historii stadionu, przypominając mszę św. w intencji Jana Pawła II, charytatywny mecz piłkarski Reprezentacji Śląska z Reprezentacją Polski, benefisy Krzysztofa Warzychy i Dariusza Gęsiora oraz sukcesy klubu Ruch Chorzów w tym okresie.

Udział w spotkaniu zapowiedzieli bohaterowie książki, m. in. Waldemar Fornalik, Dariusz Gęsior i Mariusz Śrutwa.

Spotkanie odbędzie się 9 grudnia br. o godzinie 18.00 w Klubokawiarni "Kultura" w Chorzowskim Centrum Kultury, ul. Sienkiewicza 3. W programie przewidziane są wspomnienia zaproszonych gości, konkursy z nagrodami, pokazy zdjęć, sprzedaż książki i dyskusja na temat przyszłości stadionu.

Autorem albumu jest Adrian Ślązok, który przez ostatnie kilkanaście lat pracował jako dziennikarz i fotoreporter dla prasy lokalnej („Chorzowianin”), regionalnej („Sport”), oraz ogólnopolskiej (Agencja Fotograficzna REPORTER).

W sezonie 2005-2006 był oficjalnym fotografem Ruchu Chorzów, od kilkunastu lat wykonuje również zdjęcia dla Miejskiego Ośrodka Rekreacji i Sportu w Chorzowie, który jest zarządcą stadionu.

sobota, 22 listopada 2014

Chorzowianin



Grzegorz Kuświk wcześniej zmarnował dwie dobre okazje, ale udało się za trzecim razem. Gdy nikt tego się tak naprawdę nie spodziewał.
90. minuta szczęśliwa dla Ruchu. Wygrał ze ŚląskiemDla Grzegorza Kuświka była to już siódma bramka w tym sezonie | Fot. Mariusz Banduch

Tej jesieni piłkarzy "Niebieskich" kilka razy w samej końcówce meczu opuszczało szczęście. Tak było chociażby w wyjazdowych spotkaniach w Gdańsku i Szczecinie, gdy Ruch tracił prowadzenie właśnie tuż przed końcowym gwizdkiem.

Tym razem los oddał chorzowianom to, co im zabrał. Po dość szczęśliwym golu wygrali oni ze Śląskiem Wrocław 1:0 (0:0). To drugie z rzędu zwycięstwo na Cichej, po 5:2 z Jagiellonią Białystok.

Waldemar Fornalik po wspomnianym meczu z "Jagą" zastanawiał się nad wyborem taktyki na wicelidera T-Mobile Ekstraklasy. Jedną z opcji było wystawienie dwóch napastników: Grzegorza Kuświka i Michała Efira, którzy pokazali w poprzednim spotkaniu, że ich współpraca może być owocna.

- Pytań jest kilka, możliwości są co najmniej dwie-trzy - mówił trener Ruchu przed dzisiejszą potyczką. Ostatecznie jednak pozostał przy ustawieniu 1-4-2-3-1, z Kuświkiem "na szpicy". Jedyna zmiana nastąpiła w obronie: miejsce Marka Szyndrowskiego zajął Marcin Malinowski.

Na ciekawy ruch zdecydował się trener gości. Tadeusz Pawłowski desygnował do gry absolutnego debiutanta, 23-letniego Konrada Kaczmarka. To napastnik, który występował w drugiej drużynie Śląska (w III lidze), w sześciu ostatnich meczach strzelił sześć goli. Pawłowski nazywał go w wywiadach "bandytą pola karnego".

Po rozpoczęciu spotkania kibice Ruchu rozwinęli transparent o treści "Miejsce Ruchu jest na Cichej!". Nadzieje na nowy stadion - zwłaszcza po ogłoszeniu wyników wyborów w Chorzowie - znów odżyły, ale władze "Niebieskich" nadal skłaniają się ku grze na Stadionie Śląskim.

Pierwszy kwadrans nie przyniósł emocji. Na pierwszą groźną akcję musieliśmy poczekać do 20. minuty. Po dośrodkowaniu z lewej strony Kuświka do piłki nie doszedł Marek Zieńczuk, piłkę odbił Mariusz Pawełek. Z dobitką pospieszył Jakub Kowalski, ale bramkarz Śląska pokazał klasę. Za moment Pawełek obronił jeszcze uderzenie Łukasza Surmy z 18 m.

Śląsk? Jedyną okazję stworzył tuż przed przerwą. Flavio Paixao główkował w długi róg, lecz Krzysztof Kamiński bez większych problemów obronił.

Druga połowa zaczęła się od okazji dla Śląska. Wprowadzony do gry Krzysztof Ostrowski uderzył po ziemi, nie zdołał jednak zaskoczyć "Kamyka".

Trener Fornalik zdecydował się wpuścić na boisko wspomnianego wcześniej Efira. I to właśnie ten zawodnik podał w tempo do Kuświka. Napastnik uciekł obrońcom, był sam na sam z Pawełkiem, a gdy próbował go minąć, upadł. Początkowo wydawało się, że arbiter z Warszawy podyktuje karnego, ale za moment nakazał rozpocząć grę bramkarzowi Śląska. Po obejrzeniu powtórek kontrowersje nie znikają. Wydaje się, że był kontakt między bramkarzem gości a napastnikiem gospodarzy.

Kilka minut później napastnicy Ruchu znów przeprowadzili dobrą akcję. Efir podawał, ale "Kuświe" zabrakło precyzji. Jeszcze lepszą okazję miał Roland Gigołajew, który wbiegł w pole karne i miał piłkę na lewej nodze. Uderzył jednak tak, że futbolówka wyszła na... aut boczny!
W końcu jednak szczęście uśmiechnęło się do Ruchu. W 90. minucie Kuświk oddał strzał zza pola karnego. Piłka odbiła się od Tomasza Hołoty, kompletnie myląc bramkarza gości. Rykoszet, gol i wielka radość na Cichej!

- Gdy Grzegorz oddał strzał, wydawało mi się, że piłka wyjdzie w aut. Jednak najpierw usłyszałem krzyk, a później zobaczyłem, że futbolówka zatrzepotała w siatce - komentował jedyną bramkę tego meczu Waldemar Fornalik.

Co ciekawe, trener Śląska mimo porażki był zadowolony z gry swojego zespołu. - Zagraliśmy dobry mecz. Zdominowaliśmy Ruch w drugiej połowie. Niestety, jeśli na wyjeździe nie strzela się bramek, to zawsze trzeba liczyć się z tym, że można stracić jakiegoś przypadkowego gola. Tak się dzisiaj stało - powiedział Tadeusz Pawłowski.

- Zespół zagrał konsekwentnie. Więcej z gry miał Śląsk, ale to Ruch stworzył kilka groźnych sytuacji, które powinny zakończyć się bramką. Ze Śląskiem ciężko się ostatnio nam grało, dlatego tym bardziej ten sukces cieszy. Zwyciężyliśmy po raz drugi w lidze i to podnosi morale - to z kolei ocena meczu w wykonaniu Waldemara Fornalika.

Drugi z rzędu komplet punktów na razie nie daje Ruchowi zmiany pozycji. Wciąż jest piętnasty w tabeli, ale strata do kolejnych ekip (Korony, Górnika Łęczna i Lechii) zmniejszyła się tylko do trzech "oczek". W następnej kolejce - 28 listopada - "Niebiescy" zagrają w Łęcznej z Górnikiem.

16. kolejka T-Mobile Ekstraklasy
Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)
Bramka:
 Kuświk (90).
Żółte kartki: Kaczmarek.
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 5300.
Ruch: Kamiński - Konczkowski, Malinowski, Stawarczyk, Dziwniel - Starzyński, Surma - Kowalski (76. Babiarz), Zieńczuk (62. Efir), Gigołajew (84. Chovanec) - Kuświk.
Śląsk: Pawełek - Zieliński, Hołota, Celeban, Dudu - Droppa (90. Angielski), Danielewicz - F. Paixao, Mila, Pich - Kaczmarek (46. Ostrowski).

Michał Fabian
 

 

niedziela, 09 listopada 2014

Chorzowianin

Przez pierwsze 30 minut Ruch grał fatalnie - niedokładnie w obronie, bez polotu w ataku, czekał na to, co zrobi Jagiellonia - a goście śmiało atakowali i po 18 minutach prowadzili już 1:0. Nawet najwięksi optymiści wśród kibiców drużyny z Chorzowa nie mieli prawa przewidywać, że piłkarzy schodzących na przerwę, będą żegnać brawami na stojąco, a po końcowym gwizdku na tablicy wyników wyświetlany będzie wynik 5:2. Co ciekawe, podobny wynik przy Cichej padł w 2009 roku, kiedy Ruch wygrał…z Jagiellonią.
Ruch wreszcie wygrywa. I to w jak?! Grad goli przy Cichej

- Spotkanie nie mogło się lepiej dla nas zacząć. Prowadziliśmy 1:0, ale potem widać było, że gramy bez kontuzjowanego Michała Pazdana. To już kolejny taki mecz, gdzie Michała brakuje, a my tracimy bramki – tłumaczył grę Jagielloni trener Michał Probierz. A było się z czego tłumaczyć, bo po 1/3 meczu, w ciemno można było obstawiać zwycięstwo „Jagi”, bo Ruch powtarzał stare błędy.

Który to już raz w tym sezonie Ruch traci bramkę po stałym fragmencie gry? Tym razem Romanczuk ukarał defensywę „Niebieskich”. Ukrainiec miał dużo czasu i sporo miejsca na perfekcyjne złożenie się do strzału głową. Dlaczego nikt go nie krył?! Wcześniej strzelec gola kilka razy zakręcił Piotrem Stawarczykiem i Markiem Szyndrowskim, ale ratował ich Krzysztof Kamiński. Przy bramce nie miał szans na obronę.

Gra „Niebieskich” w momencie utraty bramki sięgnęła dna. Jak się wkrótce okazało… dobrze, bo było od czego się odbić. Po ostrej reprymendzie kibiców, podopieczni Waldemara Fornalika pokazali, na co ich stać.

Martin Konczkowski od kilku spotkań udowadnia, że warto na niego stawiać. Po dzisiejszym spotkaniu Marcin Kuś będzie musiał naprawdę ciężko pracować na treningach, żeby nawiązać jakąkolwiek rywalizację z młodym obrońcą. W 31. minucie Konczkowski pomknął prawą flanką mijając po kolei trzech rywali, aż zatrzymał go Martin Baran i…sędzia Marcin Borski wskazał na „wapno”. Piłkę na 11. metrze ustawił Filip Starzyński i chwilę później mocnym strzałem pokonał Bartłomieja Drągowskiego.

Nie tylko prawy obrońca Ruchu potrafił ofensywnie zaskoczyć przeciwników. W 41. minucie rajd z lewej strony dośrodkowaniem zakończył Daniel Dziwniel. Jego podanie strzałem z woleja na asystę przemianował Jakub Kowalski. Skrzydłowy Ruchu ciesząc się z pięknego gola pobiegł do Waldemara Fornalika, dziękując mu za zaufanie. „Kowal” nie miał ostatnio pewnego miejsca w pierwszej „11”.

2:1? Mało! W 45. minucie po rzucie wolnym wykonywanym przez Marka Zieńczuka piłka odbiła się od muru. „Zieniu” poprawił i tym razem zagrał idealnie. W sytuacji dwa na jeden z bramkarzem „Jagi” znaleźli się Gigołajew i Kuświk. Rosjanin wślizgiem przedłużył dośrodkowanie Zieńczuka, a najskuteczniejszy obecnie napastnik Ruchu, klatką piersiową wepchnął „Brazucę” do siatki. Kibice przy Cichej na stojąco oklaskiwali schodzących na przerwę piłkarzy.

Druga połowa nie przyniosła tylu bramek, co pierwsze 45 minut, ale emocji nie brakowało. Jednak podobnie jak w pierwszej odsłonie, na najciekawsze momenty trzeba było czekać do ostatniego kwadransa. Wcześniej szansę na podwyższenie wyniku miał m.in. Łukasz Surma, ale jego strzał głową minął bramkę o metr.

W 75. minucie doszło do niecodziennej sytuacji. Faulował…Waldemar Fornalik, a poszkodowanym był boczny arbiter.

- Był to absolutny przypadek. Sędzia ruszył za akcją, ja też, bo widziałem, że dzieje się coś niedobrego i chciałem zareagować, krzyknąć do zespołu – opowiadał o incydencie winowajca. Trybuny zareagowały na wspomniane wydarzenie śmiechem. Za chwilę Michał Efir dał jednak lepszy powód do radości.

W 77. Minucie znowu pokazał się Konczkowski. Michał Efir nie mógł zmarnować dobrego podania i strzelił swoją drugą bramkę w sezonie.

Dwie minuty później na stadionie rozległo się głośne BOOOOOOMBA! Kuba Kurzela, spiker przy Cichej, obiecał w przerwie, że w przypadku strzelenia piątej bramki przez „Niebieskich” standardowe „Tor!” zastąpi właśnie takim okrzykiem. Słowa dotrzymał. Bramkę zdobył Grzegorz Kuświk, który po meczu nie ukrywał radości z przełamania.

- Taki mecz był nam bardzo potrzebny. Bardzo się cieszę. Na początku nam nie szło, ale z każdą kolejną bramką było łatwiej – mówił po meczu G.Kuświk.

Kolejny gol rozluźnił zawodników Ruchu, co szybko wykorzystała Jagiellonia. Trener Fornalik zdenerwował się, gdy Patryk Tuszyński strzelił drugą bramkę dla gości, bo można było jej uniknąć, gdyby „Niebieskim” nie zabrakło koncentracji.

Dawno na Cichej nie było takiej dobrej atmosfery jak po 90. minutach spotkania z Jagiellonią. Trener Ruchu obiecywał, że praca na treningach w końcu zaprocentuje i kibice wreszcie się doczekali.

- Ważne, że to co robimy, zaczyna przynosić efekty. Potrzebowaliśmy potwierdzenia, że dobrze pracujemy, ale jeszcze sporo pracy przed nami – przestrzega „King”.

15. kolejka T-Mobile Ekstraklasa

Ruch Chorzów - Jagiellonia Białystok 5:2 (3:1)

Bramki: Starzyński (rzut karny 31.), Kowalski (41.), Kuświk (45+2.), Efir (77.), Kuświk (79.) – Romanczuk (18.), Tuszyński (81.)

Żółte kartki: Baran, Romanczuk.

Sędziował  Marcin Borski (Warszawa). Widzów 4100.

Ruch: Kamiński - Konczkowski, Szyndrowski, Stawarczyk, Dziwniel - Kowalski, Surma, Zieńczuk (70. Efir), Starzyński, Gigolaev – Kuświk (Lipski 90+1).

Jagiellonia: Drągowski – Waszkiewicz (Pawłowski 58.), Baran, Madera, Wasiluk – Dzalamidze (Mystkowski 64.), Grzyb, Romanczuk, Frankowski (Tymiński 81.), Tuszyński  - Piątkowski.

Dominik Mataniak
czwartek, 06 listopada 2014

Chorzowianin

Olbrzymi kolaż, błękitna woda w fontannach, niebieskie latarnie przy Jagiellońskiej i rondo. W ten sposób uczczono pamięć legendarnego piłkarza Gerarda Cieślika, w rocznicę jego śmierci.
   
 
Kolaż, fontanna, rondo. Uczczono pamięć Gerarda Cieślika

Portret Gerarda Cieślika na gmachu UM | fot. Wojciech Zawadzki

Pod koniec października zakończyła się akcja nadsyłania zdjęć tzw. „selfie” na stadionie Ruchu. W ten sposób każdy mógł oddać hołd legendzie chorzowskiego klubu. Do chorzowskiego Urzędu Miasta, pomysłodawcy akcji, wpłynęło kilkadziesiąt fotografii. Stworzyły one portret legendy Ruchu, wielkoformatowy kolaż o pwierzchni 60 mkw., który zawisł na gmachu urzędu.

ZOBACZ JAK CHORZÓW ŻEGNAŁ GERARDA CIEŚLIKA (MATERIAŁ OD 1:02):

– W ten sposób razem z mieszkańcami chcemy oddać hołd Gerardowi Cieślikowi w pierwszą rocznicę jego śmierci. Ilość nadesłanych zdjęć, to kolejny dowód na to, że jego wspomnienie wciąż żyje w naszej pamięci – podkreśla Andrzej Kotala, prezydent Chorzowa.

To nie jedyny pomysł na uczenie Honorowego Obywatela Chorzowa. 3 listopada w mieście zrobiło się niebiesko. Błękitna woda płynie w fontannach przy Poczcie Głównej i w Parku Hutników. W takim samym kolorze wieczorem zaświecą latarnie przy ul. Jagiellońskiej.

Dzisiaj otwarto także wystawę pamiątek przekazanych przez rodzinę piłkarza. W gablocie na półpiętrze chorzowskiego magistratu, zobaczyć można m.in. szmaciankę wykonaną własnoręcznie przez Gerarda Cieślika, sławną karykaturę z 1951 roku i unikatowe zdjęcia z przełomowych momentów w karierze.

Wybitnego piłkarza Ruchu Chorzów upamiętnia też rondo w Chorzowie Batorym. Podczas listopadowej, ostatniej sesji Rady Miasta, radni jednogłoście podjęli decyzję o nazwaniu ronda na skrzyżowaniu ulic Szpitalnej i Żelaznej imieniem Gerarda Cieślika.

wojz

Chorzowianin

W przyszłym sezonie "Niebiescy" mogą rozpocząć rozgrywki z poziomu "minus 2" (ewentualnie "minus 1"). Klub zamierza się jednak od tej decyzji odwołać.
PZPN karze Ruch. Minusowymi punktami

Zdjęcie z ostatnich derbów Ruch - Górnik. Oba kluby zostały ukarane przez Komisję Licencyjną | Fot. Mariusz Banduch

Wczoraj odbyło się posiedzenie Komisja ds. Licencji Klubowych Polskiego Związku Piłki Nożnej. Analizowano na nim wyjaśnienia złożone przez kluby objęte nadzorem finansowym.

Dziś ogłoszono decyzje wobec dziesięciu drużyn. W punkcie szóstym komunikatu Komisji przeczytać możemy o sankcjach wobec chorzowskiego Ruchu.

6. W stosunku do Klubu Ruch Chorzów - Komisja postanowiła nałożyć na Klub sankcję w postaci pozbawienia dwóch punktów w rozgrywkach w sezonie 2015/2016 w związku ze złamaniem postanowień Uchwały Licencyjnej przyznającej Klubowi licencję na rozgrywki Ekstraklasy na sezon 2014/2015 w zakresie obowiązku terminowego uregulowania zobowiązań wynikających z zawartych przed procesem licencyjnym ugód, odraczających terminy spłaty niektórych zobowiązań objętych ochroną licencyjną. Jednocześnie Komisja w stosunku do Ruchu Chorzów postanowiła zawiesić karę pozbawienia jednego punktu z powyższych dwóch, pod warunkiem dalszego terminowego realizowania ugód zawartych przed dniem wydania licencji oraz spłaty niezapłaconych, wymagalnych rat wynikających z tych ugód do dnia 31 grudnia 2014 roku.

Na reakcję "Niebieskich" długo czekać nie trzeba było. Klub wystosował oświadczenie (publikujemy je w całości poniżej), w którym informuje, że spłacił wszystkie wymagane zobowiązania, z drobnym poślizgiem.

Oświadczenie Ruchu w sprawie decyzji Komisji Licencyjnej

W związku z opublikowanym dziś komunikatem Komisji Licencyjnej Polskiego Związku Piłki Nożnej, pragniemy poinformować, że Ruch Chorzów uregulował już wszystkie niezbędne zobowiązania.

Zarządzając klubem staramy się w racjonalny sposób gospodarować środkami, którymi dysponujemy, aby  jak najpilniej regulować wszystkie najważniejsze zobowiązania, w tym te nałożone przez Komisję Licencyjną. Warto jednak podkreślić, że Ruch, podobnie jak wszystkie przedsiębiorstwa futbolowe, funkcjonuje także dzięki zaangażowaniu finansowemu  partnerów biznesowych i sponsorów. Spłata zobowiązań jest więc często uzależniona od terminów, w których otrzymujemy transze. Taka sytuacja miała miejsce także w tym wypadku.

- Już zanim dotarła do nas decyzja Komisji ds. Licencji Klubowych PZPN spłaciliśmy wszystkie wymagane zobowiązania wynikające z zawartych ugód z zaledwie czterodniowym opóźnieniem. Potwierdzenie natychmiast przesłaliśmy do Komisji, aby uniknąć ewentualnych sankcji - wyjaśnia Donata Chruściel, rzecznik prasowy Ruchu Chorzów.

Pragniemy zapewnić, że przestrzeganie wymagań nałożonych na nas przez Komisję Licencyjną jest dla nas sprawą priorytetową i dokładamy wszelkich starań, aby terminowo realizować wszystkie jej zalecenia. Niemniej w tym przypadku, ponieważ uregulowaliśmy wszelkie niezbędne zobowiązania, będziemy się odwoływać od decyzji Komisji Licencyjnej PZPN, która postanowiła ukarać  Ruch pozbawieniem 2 punktów w sezonie 2015/2016, zawieszając karę pozbawienia jednego punktu w związku ze spłatą należności.

Dodajmy, że oprócz Ruchu minusowymi punktami Komisja ds. Licencyjnych PZPN ukarała także: Wisłę Kraków oraz Górnika Zabrze. Oba kluby zostaną pozbawione trzech punktów w sezonie 2015/16 (przy czym odjęcie dwóch z nich zostało zawieszone, pod warunkiem dalszego terminowego realizowania ugód do dnia 31.12.2014r).

wtorek, 28 października 2014

Chorzowianin

Wydawało się, że Korona to rywal idealny na przełamanie. Jednak to właśnie kielczanie przerwali w Chorzowie swoją fatalną serię. - Co wy robicie? Wy nasze barwy hańbicie! - krzyczeli do piłkarzy "Niebieskich" wściekli kibice.

Ruch już w strefie spadkowej. Znowu przegrał na Cichej

Na Cichej Marek Zieńczuk i jego koledzy zdobyli w tym sezonie zaledwie punkt w czterech meczach | Fot. Mariusz Banduch

To był pierwszy mecz Waldemara Fornalika na Cichej w roli trenera Ruchu od 6 maja 2012 roku. Wówczas wygrana 2:1 z Lechią Gdańsk pieczętowała zdobycie wicemistrzostwa Polski. Dziś porażka 0:1 z Koroną Kielce zepchnęła "Niebieskich" do strefy spadkowej.

Ruch szukał przełamania - nie odniósł zwycięstwa od 16 sierpnia br. - a Korona Kielce wydawała się ku temu idealnym rywalem. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza w tym sezonie przegrali wszystkie spotkania wyjazdowe.

Mecz poprzedziła minuta ciszy w hołdzie zmarłego w zeszłym tygodniu dziennikarza TVN Dariusza Kmiecika, jego żony Brygidy i dwuletniego syna. Zginęli oni wskutek wybuchu gazu w kamienicy w Katowicach. Pochodzący z Chorzowa Kmiecik był kibicem "Niebieskich".

Na początku spotkania dobrą okazję zmarnowali goście. Po rzucie rożnym główkował Olivier Kapo. Na szczęście Krzysztof Kamiński był na posterunku.

Odpowiedzi "Niebieskich" nie potrafiliśmy się doczekać. Poza kilkoma dośrodkowaniami praktycznie nie stwarzali zagrożenia pod bramką Vytautasa Cerniauskasa.

Groźniejsi byli goście. Zwłaszcza Przemysław Trytko, który sprawiał sporo kłopotów parze stoperów Ruchu. W 35. minucie urwał im się i stanął oko w oko z Krzysztofem Kamińskim. Przelobował go, ale piłka minęła słupek.

Kilka minut później Trytko wygrał pojedynek z Marcinem Malinowski. Kamiński wybiegł mu na spotkanie, ale został minięty. Gdy napastnik Korony składał się do strzału, zaatakował go Piotr Stawarczyk. Trytko przewrócił się w polu karnym i czekał na gwizdek sędziego. Paweł Gil jednak nie zdecydował się przerwać akcji.

A mógł to zrobić. Stawarczyk przyznał się bowiem w przerwie meczu, że był faul. Kielczanom należał się rzut karny, a "Stawar" mógł zobaczyć czerwoną kartkę.

Jedyną godną uwagi akcję "Niebiescy" przeprowadzili w końcówce I połowy. Po akcji Łukasza Surmy uderzał Martin Konczkowski. Cernauskas bez większych problemów obronił.

Nieco ciekawiej zrobiło się po zmianie stron. Najpierw Jan Chovanec próbował - uderzeniem z lewej strony, z ostrego kąta - zaskoczyć bramkarza Korony. To był jednak zbyt lekki i nieprecyzyjny strzał. Podobnie jak próba Bartłomieja Babiarza.

Trener Fornalik wprowadził w 65. minucie drugiego napastnika. Za Starzyńskiego, który grał poniżej oczekiwań, wszedł Michał Efir. Później Eduardsa Visnakovsa zmienił Grzegorz Kuświk.

- Janek, Janek Kocian, lo-lo-lo-lo-lo-lo - zaśpiewali nagle kibice Ruchu. Później jednak zaczęli także skandować imię i nazwisko obecnego trenera.

W poprzedniej kolejce - w Krakowie - chorzowianie przegrali mecz po straconej bramce ze stałego fragmentu gry. Niestety dzisiaj sytuacja się powtórzyła. Golański dośrodkował z rzutu wolnego, a Czech Radek Dejmek - uderzeniem głową - zmusił do kapitulacji Kamińskiego.

- Co wy robicie, Niebiescy? Wy nasze barwy hańbicie! - krzyczeli wściekli kibice zespołu z Cichej.

Niewiele brakowało, a za moment Ruch po raz drugi znalazłby się na deskach. Trytko znalazł się sam przed Kamińskim, uderzył w długi róg, lecz nie trafił w światło bramki.

Korona odniosła pierwsze wyjazdowe zwycięstwo od... 2 listopada 2013 r. Dzięki temu przeskoczyła "Niebieskich" w tabeli. Ci zaś są już w strefie spadkowej - na 15. miejscu.

- W naszej sytuacji potrzebne nam są przede wszystkim punkty, choćby po słabym meczu. Niestety dziś znów się nie udało. Korona w I połowie miała okazje, ale po przerwie całkowicie się cofnęła. Potem jeden stały fragment, nasza dekoncentracja w obronie i straciliśmy bramkę - ubolewał Krzysztof Kamiński, golkiper Ruchu.

Łatwo o wydostanie się z dołka nie będzie, wszak w następnej kolejce, w sobotę (2.11.), drużyna Waldemara Fornalika zagra na boisku lidera - warszawskiej Legii. - Co nam pozostało, może właśnie w tym meczu uda nam się przełamać złą passę? - zastanawiał się Michał Efir, napastnik "Niebieskich".

Powiedzieli po meczu
Ryszard Tarasiewicz (trener Korony):
- Rozegraliśmy dobre zawody. Byliśmy bardzo dobrze zorganizowani przez cały mecz. Nie dopuściliśmy Ruchu do sytuacji bramkowych. Nie ukradliśmy tych trzech punktów. Jestem zadowolony z postawy moich zawodników.

Waldemar Fornalik (trener Ruchu): - To kolejne spotkanie nie takie, jakiego się spodziewaliśmy. Nie tyle mówię o przebiegu gry, co o wyniku końcowym. O ile w I połowie Korona miała więcej z gry, to w drugiej mecz mieliśmy pod kontrolą - do momentu utraty bramki. Ten stały fragment wybił drużynę z rytmu, nie potrafiła zareagować na zaistniałą sytuację. Musimy przyjąć tę porażkę, która bardzo boli. Dowiedziałem się dziś, że Ruch zdobył jesienią punkt na własnym stadionie. Analizujemy to, będziemy konsekwentni. Z czasem i gra, i wyniki będą lepsze. Nie mamy innego wyjścia, jest wiele do poprawy, a tylko pracą systematyczną można do niej dojść.
Liczyliśmy na wygraną nawet w słabym stylu. Nie gra się łatwo, presja jest coraz większa. Potrzebny jest mocny impuls w postaci wygranej. Ważne są trzy punkty - obojętnie w jakim stylu.

13. kolejka T-Mobile Ekstraklasy
Ruch Chorzów - Korona Kielce 0:1 (0:0)
Bramki:
Dejmek (77).
Żółte kartki: Surma, Stawarczyk - Petrow, Kapo.
Sędziował Paweł Gil (Lublin). Widzów 4254.
Ruch: Kamiński - Konczkowski, Malinowski, Stawarczyk, Dziwniel - Babiarz, Surma - Kowalski (81. Zieńczuk), Starzyński (65. Efir), Chovanec - Visnakovs (70. Kuświk).
Korona: Cerniauskas - Golański, Malarczyk, Dejmek, Sylwestrzak - Kiełb (90. Sobolewski), Petrow (69. Marković), Jovanović, Pyłypczuk (65. Aankour) - Kapo - Trytko.

(fab)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24