Flag Counter
Chorzów wczoraj, dziś i jutro

Tyniec i okolice.

piątek, 18 października 2013

 

Już w drugiej połowie przyszłego roku Włoszczowa i  Małogoszcz mogą liczyć na podłączenie gazu ziemnego. Coraz bardziej zaawansowane  są też prace na południe od Kielc - w Chęcinach i Sitkówce-Nowinach.

gaz

- To dla nas ciągle obiecujący rynek - mówi o województwie świętokrzyskim Robert  Banaś, dyrektor tarnowskiego oddziału Polskiej Spółki Gazownictwa. Już trzy lata  temu otworzyła ona 30-kilometrowy odcinek prowadzący spod Pińczowa do  Jędrzejowa. - Cały czas do tej nitki zgłaszają się kolejni odbiorcy, to proces  ciągły. Cały czas można się też przyłączyć, jeśli zapotrzebowanie będzie jeszcze  większe, będziemy rozbudowywać sieć rozdzielczą i wykonywać do niej  przyłączenia. Gaz jest, decyzja leży po stronie odbiorców - opowiada.

        Już wtedy mówiło się, że w ten sposób udało się zgazyfikować jedną z  ostatnich białych plam w regionie. Te wciąż jednak są, o czym świadczą kolejne  inwestycje. Gazyfikacja Małogoszcza i Włoszczowy obejmować ma trzy powiaty i  siedem gmin. Kolejna obejmuje podkieleckie gminy - Chęciny i Sitkówkę-Nowiny. - Tu pierwszy etap prac polegający m.in. na budowie gazociągu do Radkowic jest już w zasadzie zakończony. Drugi etap, obejmujący gminę Sitkówka-Nowiny, realizujemy  na razie w zakresie projektowym. Do końca roku, najpóźniej do pierwszego  kwartału 2014 roku, projekt będzie gotowy i zaczniemy go wdrażać - informuje  dyrektor.

        Największa inwestycja realizowana jest jednak w  zachodniej części województwa. I to ona przyczynić się ma do wymazania kolejnych  białych plam w regionie. Pochłonie 79 mln zł, z czego 28 mln zł dofinansować ma  Unia Europejska.

        Nitka gazociągu prowadzić będzie z Jędrzejowa do  Węgleszyna w gminie Oksa, stamtąd odprowadzone zostaną dwie odnogi - w kierunku  Małogoszcza i Jędrzejowa. Pierwszy etap prac obejmujący budowę ok. 60 km sieci  gazowej i trzech stacji redukcyjno-pomiarowych zrealizowany ma być do końca  października przyszłego roku. Drugi - polegający na rozbudowie sieci  rozdzielczej - zakończy się do 30 czerwca 2015 r.

        Gaz do  Włoszczowy może już dotrzeć w drugiej połowie 2014 roku. Rozprowadzenie go do  wszystkich zainteresowanych odbiorców z okolicy potrwa jednak kilka lat.  Docelowo do sieci podłączonych ma być ok. 2 tys. gospodarstw.

         Motorem napędowym inwestycji są przedsiębiorcy, m.in. zakłady wapiennicze Lhoist  Bukowa czy Nordkalk w Miedziance (gm. Piekoszów). - Inni? Z częścią już mamy  podpisane umowy, z innymi cały czas negocjujemy. Jeśli budowa się zakończy,  zainteresowanie podmiotów, które dziś może się jeszcze wahają, na pewno będzie - twierdzi Banaś.

W przypadku inwestycji na zachód od Kielc od miesiąca  trwają prace budowlano-montażowe. Zakończono za to te projektowe i koncepcyjne  trwające od 2008 roku.

- Musieliśmy uzyskać zgodę na przebieg sieci  gazowej od właścicieli blisko 2100 działek. Ten proces administracyjny mamy już za sobą, na całość inwestycji mamy też prawomocne pozwolenia na budowę - zaznacza dyrektor oddziału.

- Gazociąg jest wybudowany z rezerwą. Może  obejmować nie tylko tych, których uwzględniliśmy w koncepcji. Liczymy, że rynek  się rozwinie, a gazociąg będzie szansą dla firm z tego regionu. Wiadomo jednak, że decyzja należy do inwestorów, mieszkańców, bo wiąże się z kosztami przebudowy  instalacji gazowej czy kupna urządzeń gazowych. Gazociąg zwiększy jednak pewien  komfort - kończy Banaś.

czwartek, 18 kwietnia 2013
Jak podaje radio Kielce


50 tabliczek z napisem „Obrońcom Ojczyzny” umieszczono na grobach zasłużonych osób, spoczywających na cmentarzu w Węgleszynie w gminie Oksa. Akcję zainicjowało Stowarzyszenie Patriotyczno- Chrześcijańskie "Tyniec".
Przedstawiciel organizacji- Witold Chmielewski wyjaśnia, że jej członkowie chcą uzmysłowić młodemu pokoleniu, jak wielu ludzi z Węgleszyna walczyło o niepodległość Polski.

   
Inskrypcje pojawiły się m.in. na grobach uczestnika kampanii wrześniowej- ks. Józefa Ciepielaka. 91 letni Władysław Dąbrowski wspomina, że kapłan poszedł na wojnę, razem ze swoimi parafianami. Były dyrektor miejscowej szkoły i kombatant Zdzisław Korpus podkreśla wagę tej akcji. Jak powiedział, w ten sposób można przekazać młodym ludziom cząstkę wiedzy o historii Ojczyzny. Jego zdaniem, coraz rzadziej rozmawia się z uczniami o dziejach ich rodzinnej miejscowości
    Tabliczki z napisem „Obrońcom Ojczyzny” ufundowane zostały przez Starostwo Powiatowe w Jędrzejowie.

Tylko pogratulować pomysłu!
czwartek, 27 października 2011
 
Policjanci podejrzewają, że mężczyzna zabił 32-latkę i popełnił samobójstwo/fot. Cezary Pecold
Policjanci podejrzewają, że mężczyzna zabił 32-latkę i popełnił samobójstwo/fot. Cezary Pecold /Agencja SE/East News
 

Strzały usłyszeli pracownicy hotelu. Gdy znaleźli dwa ciała w kałuży krwi wezwali policję i pogotowie. Niestety, na pomoc było już za późno - lekarz stwierdził zgon.

Jak wynika ze wstępnych informacji, kobieta była kierowniczką do spraw gastronomii w hotelu, a 34-latek - jak powiedział INTERIA. PL podkom. Kamil Tokarski z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji - to prawdopodobnie mąż 32-latki, noszą bowiem takie samo nazwisko.

Na miejscu zbrodni znaleziono pistolet, z którego prawdopodobnie padły strzały. Jak dodał podkom. Tokarski, broń nie była zarejestrowana, mężczyzna nie posiadał na nią zezwolenia.

Policjanci pod nadzorem prokuratury pracowali całą noc na miejscu zdarzenia. Motywy zbrodni nie są na razie znane - policja będzie przesłuchiwać w tej sprawie pracowników hotelu jak i rodzinę zmarłych.

piątek, 12 sierpnia 2011

Wydarzenieto miało miejsce w rodzinie Juliany i Mateusza Marszałków, mieszkających we wsi
Węgleszyn- Ogrody, dokładnie 107 lat temu. Wśród lokalnej społeczności cieszyli sie oni poważaniem i szacunkiem nie tylko z tego względu, że posiadali jedno z największych gospodarstw rolnych, ale przede wszystkim z racji uczciwości, pracowitości oraz życzliwości dla innych ludzi. Sami Marszałkowie byli jednak smutni, bo tuż przed Bożym Narodzeniem 1899 r. Przeżyli wyjątkową tragedię rodzinną. Właśnie w okresie przygotowań do świąt umarł im dziewięcioletni syn. Było to już szóste dziecko, które im umarło. Marszałkowie byli załamani psychicznie. Nie cieszyło ich to, że w gospodarstwie wszystko im się układało.


Smutek swój znosili wprawdziez pokorą, ale jednocześnie gorąco modlili się do Boga aby sie zlitował nad nimii odmienił ich los. Ich ból w pełni przeżywali sąsiedzi oraz przyjaciele, a
proboszcz Węgleszyna ks. Paweł Jędrychowski poradził im aby w intencji odmiany prześladującego ich złego losu złożyli wotum w postaci krzyża w takim miejscuskąd będzie widoczny nawet z najdalszych zakątków terytorium parafialnego.Ksiądz Jędrychowski wskazał zatroskanym małżonkom wzniesienie które królowałonad panoram? Węgleszyna i powiedział dosłownie tak : "W tym miejscu brakuje mi krzyża". Szczyt tego wzniesienia
znajdował się przy gościńcu
od Węgleszyna do Oksy.

Mateusz Marszałek natychmiast przystąpił do dzieła, które przy jego ofiarności izamożności nie wydawało sie takie trudne. Dorodne drzewo dębowe kupił we dworze w Zakrzowie od dziedzica Antoniego Krassowskiego. Nie żałował też pieniędzy na zakup symboli Męki Pańskiej: pokaźnych rozmiarów figury Chrystusa, cierniowej korony, miniaturowej drabiny, młotka, obcążek, gwoździ oraz serca przebitego włóczni symboli, które w wyobraźni ludzkiej łączyły sie z ukrzyżowaniem PanaJezusa. Zostały one umieszczone na wysokim krzyżu, który przed Wielkanocą 1900
r. Stanał na szczycie wzgórza wskazanego przez księdza Jędrychowskiego i do chwili obecnej, mimo że większość z nich zniszczyła rdza, a czas poczynił liczne ubytki w drewnie krzyż-wotum węgleszyńskiego gospodarza nadal rozpościera opiekuńcze ramiona nad Węgleszynem.

Zasadzone 100 lat temu przez Juliannę Marszałek trzy lipy rozrosły sie. W rodzinie Marszałków
już w wkrótce nastapiła radość i chęć do życia, bo w 1901 r. Urodził im się syn Józef, a w 1904 r. Następny syn Antoni. Była to jakby nagroda Opatrzności Boskiej za ufundowany krzyż.

Józef Marszałek ukończył studia ekonomiczne w Poznaniu, a następnie pracował w Warszawie jako dyrektor Banku Rolnego. Przez wiele lat był bliskim współpracownikiem ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego. Aresztowany przez Niemców zginął na Majdanku 25 marca 1943 r. Jego młodszy brat Antoni, odziedziczył po ojcu gospodarstwo i pomimo niesprzyjających warunków w czasie okupacji i później wychował i wykształcił dzieci w duchu chrześcijańskiego patriotyzmu.

Źródło: http://lukas_z.republika.pl 

wtorek, 31 sierpnia 2010

Groźnie jest zawsze na naszych drogach. Również w takich małych miejscowościach jak Węgleszyn:

Z ciężkimi obrażeniami ciała trafił we wtorek do szpitala 27-latek po tym, jak w Węgleszynie w powiecie jędrzejowskim prowadzona przez niego skoda zderzyła się czołowo z volkswagenem transporterem.

Skoda zderzyła się czołowo z volkswagenem. Ciężko ranny kierowca został odwieziony do szpitala.

Skoda zderzyła się czołowo z volkswagenem. Ciężko ranny kierowca został odwieziony do szpitala.

(Fot. Straż Pożarna Jędrzejów)

Do wypadku doszło koło godziny 18. Z ustaleń policji wynika, że 27-letni kierowca skody felicji podczas wyprzedzania fiata 126 p, kierowanego przez 20-letniego mężczyznę, stracił panowanie nad pojazdem i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym z naprzeciwka volkswagenem transporterem.

Ciężko rannego kierowcę skody z pojazdu uwalniali strażacy. 35-letniemu mężczyźnie, kierującemu volkswagenem nic się nie stało. /bek/

................................................................................................................................

Na forum przeczytałem, że kierowca zmarł. Tragedia.

wtorek, 27 lipca 2010

Wpisał: Jerzy Supernat

Oksa

Nigdzie nie jest tak pięknie jak w Oksie. Piękno tej okolicy w całej okazałości pierwszy poznał, pokochał i docenił ojciec naszej literatury imć pan Mikołaj Rej z  pobliskich Nagłowic. Dlatego tu, na niewielkim wzniesieniu, które okalały modrzewiowe bory, rozległe stawy i kwieciste łąki nad początkującą Nidą, na terenie swoich posiadłości posadził miasto, które od swego herbu nazwał Okszą.

,,A ja Mikołaj Rej, będąc dziedzicem Nagłowickim ,Tworowskim i Pawęzowskim, oznajmuję tym listem komukolwiek dziś i na potem będzie wiedzieć potrzeba, iżem posadził miasto na gruncie swym tworowskim imieniem Oksza”

Działo się to w dzień św. Marcina 1554 r. Jeszcze dziś każdy odwiedzający Oksę zdumiony jest logiką i dojrzałością oraz rozmachem fundatora. Świadczy o tym duży rynek oraz geometryczny układ ulic. Całość niczym nie odbiega od tego typu rozwiązań urbanistycznych wielkich miast. Słabą stroną Oksy było jej usytuowanie nieco na uboczu od znanych wówczas głównych szlaków handlowych, roli których nie docenił chyba założyciel.

W XVI stuleciu kultura polska zbliżyła się do europejskiego poziomu, a jej centrum stanowił Kraków, miasto wsławione życiem intelektualnym. Chętnie przebywał tam także Mikołaj Rej. W tym czasie stał się też Kraków jednym z ośrodków reformacji. Można przypuszczać, że dla wielkiego humanisty z Nagłowic mogło to być inspiracją, by we własnych włościach założyć miasto, które w jego mniemaniu, mogło w tej części Polski odegrać podobną rolę co Kraków.

Aż do 1945 roku miejscowości Nagłowice i Oksa łączyły więzy personalne poprzez kolejnych właścicieli. Ostatnim był książę Michał Radziwiłł. Te dwie sąsiednie miejscowości nadal łączyła jakaś pokrewna więź do tego stopnia, że w latach 1976-1991 stanowiły jeden organ administracyjny, przyjmując nazwę ,,Gmina Nagłowice-Oksa”

Nie był to jednak trwały związek. Rozdzielenie gmin nastąpiło 2 kwietnia 1991 roku i to nie ze względów antagonistycznych lub ambicjonalnych, ale po dokładnych obustronnych przemyśleniach,  że w tak rozległym terenie gubi się samorządność. Rozwód nastąpił ugodowo i bez żalu.

Obecnie Oksa jest siedzibą Urzędu Gminy i Parafii Rzymskokatolickiej pod wezwaniem św. Mikołaja. Ma tu siedzibę m.in. Zakład Podstawowej Opieki Zdrowotnej, Punkt Apteczny, Gimnazjum, Szkoła Podstawowa, Przedszkole Samorządowe, Biblioteka Gminna, Filia Banku Spółdzielczego, Poczta, Posterunek Policji i OSP.

Popowice

Popowice - miejscowość położona 3,5 km na południowy-wschód od Oksy, przy ujściu rzeki Przyrwy (Bryniczki) do Nidy. Znana już w XIV w. i wymieniana w liczbie darowizn, którymi  król Kazimierz  Wielki  w 1342 r. uposażył kościół w Małogoszczu: ,,…darował wieś Popowice nad rzeką  Nidą z wszystkimi przynależnościami.”

Przywilej ten potwierdzili później kilkakrotnie różni monarchowie polscy: Kazimierz Jagiellończyk – „...w Wiślicy  w piątek, w oktawę Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny”, Stefan Batory –   w Grodnie,  dnia 21 czerwca 1586 r., August II Sas – w Warszawie, w dniu 16 grudnia 1720  r.

W źródłach z 1540 r. czytamy, że „Popowicze, własność probostwa w Małogoszczy, w ziemi krakowskiej, ma  obfitość łąk rozłożonych nad rzeką Nidą, (...) lasy wystarczające, karczmę, plebanię, folwark, młyn, i liczne pasieki.”

Współczesne Popowice to wieś typowo rolnicza. Malownicze, nadnidziańskie krajobrazy zachęcają do spędzania wolnego czasu na łonie natury. Wieś liczy obecnie 232 mieszkańców.

Błogoszów

Wieś oddalona około 5 km od Oksy w kierunku Włoszczowy.

Nazwa wsi Błogoszów występuje już w źródłach z dziejów Polski dotyczących XVI w. Jest tam mowa o tym, że parafia Konieczno, do której należał m.in. Błogoszów, Dołowatka, Tworów (dzisiejsza Oksa) i Pawięzów (dziś Pawęzów) znajdowała się w granicach archidiakonatu w Kurzelowie w arcybiskupstwie gnieźnieńskim. Błogoszów należał do tej parafii do roku 1932, a następnie został przyłączony do parafii Oksa. Obecnie Błogoszów jest jednym z sołectw w gminie Oksa.

Społeczność Błogoszowa dba o rozwój szkolnictwa. W 1947 r. za składkowe pieniądze został zakupiony drewniany barak, który stał się pierwszym samodzielnym lokum szkoły. 10 lipca 1960 r. nastąpiło uroczyste otwarcie, zbudowanego również z inicjatywy mieszkańców, murowanego budynku szkoły. Wysiłkiem lokalnej społeczności powstał w 1981 r. Komitet Rozbudowy Szkoły, który doprowadził do modernizacji i rozbudowy obiektu szkolnego oraz utworzenia przedszkola. Błogoszów liczy obecnie 411 mieszkańców.

Węgleszyn

Miejscowość położona przy drodze Oksa – Małogoszcz, oddalona 5 km od Oksy i ok. 10 km od Małogoszcza. Wieś ma charakter tzw. „ulicówki”, gęsto zabudowanej po obu stronach drogi. Pierwsze pisemne  wzmianki o tej miejscowości pojawiają się już w 1315 roku, gdzie mowa jest o posiadłości, która wraz z kilkoma folwarkami należała do Jelitczyków, bliskich krewnych biskupa krakowskiego Floriana z Mokrska. W 1367 r. zbudował on murowany kościół pod wezwaniem św. Andrzeja Apostoła w stylu gotyckim na miejscu starego, drewnianego. Przetrwał on do naszych czasów w nieco zmienionym kształcie.

Pochodzenia nazwy miejscowości trudno ustalić. Prawdopodobnie wywodzi się ona od zajęć ludzi, którzy wypalali węgiel drzewny.

W tutejszym kościele w lipcu 1858 r. ślub wzięli Wincenty Żeromski i Franciszka Józefa z domu Katerla – rodzice pisarza Stefana Żeromskiego.

W czasie I wojny światowej Węgleszyn znalazł się pod okupacją austriacką. Okupanci zagrabili m.in. zabytkowe dzwony z XIV w. z kościoła parafialnego. Na przełomie XIX i XX w. Węgleszyn był siedzibą gminy. Wieś Węgleszyn z przysiółkami liczy 873 mieszkańców.

Dębina

Dębina jest kolonią należącą do wsi Węgleszyn. Najdawniejsze jej dzieje związane są z kluczem dóbr węgleszyńskich. Po upadku powstania listopadowego w 1831 r. w wyniku działów rodzinnych folwarki Dębina i Rembiechowa przypadły Liberacie Kochanowskiej z domu Bystrzonowskiej. Właścicielka tych dóbr zasłużyła się dla okolicy tym, że w 1843 r. wyremontowała kościół w Węgleszynie.

Wieś Dębina, typowa polska ulicówka, liczy obecnie 349 mieszkańców.

Podlesie

Podlesie leży ok. 2 km na trasie pomiędzy Oksą a Węgleszynem, w kierunku północnym. Wieś ta stanowi przysiółek Węgleszyna.  

Zakrzów

Zakrzów – miejscowość położona ok. 10 km od Oksy, pomiędzy Błogoszowem a Węgleszynem, w dolinie nad górnym biegiem rzeki Lipnicy. Najdawniejsze dzieje Zakrzowa związane są z właścicielami Węgleszyna. W połowie XVIII w. folwarki Zakrzów i Zalesie zostały oddzielone od klucza dóbr węgleszyńskich. Otrzymała je w posagu Helena Bystrzonowska, wydana za Antoniego Grabkowskiego herbu Jastrzębiec.

W 1874 r. majątek Zakrzów, liczący około 300 mórg ornej ziemi, zakupił Florian Krassowski herbu „Ślepowron”.

W XIX w. istniały tutaj znaczne pokłady torfu i kamienia budowlanego.

Z Zakrzowem w latach trzydziestych XX w. związany był w młodości Jerzy Giedroyć, brat Marii Krassowskiej, słynny redaktor wydawanego w Paryżu polskiego czasopisma „Kultura”. Przyjeżdżał tutaj wraz z młodszym bratem Henrykiem w odwiedziny do siostry. Kilkakrotnie spędzał w Zakrzowie swój urlop.

W 1945 r. majątek ten został przejęty przez państwo i rozparcelowany. Wieś Zakrzów liczy obecnie  256 mieszkańców.

Rembiechowa

Rembiechowa – miejscowość położona między Kanicami i Węgleszynem w odległości ok. 7 km od Oksy w kierunku północno-wschodnim. Według regionalnego poboru z 1540 r. „wieś Rembiechowa, w parafii Węgleszyn, własność Feliksa Oleśnickiego, miała 6,5 łanów, z tych jeden osiadły, pozostałe puste; lasy wspólne z Węgleszynem.”  

Ksiądz Jan Wiśniewski, autor książki „Historyczny opis kościołów...” wymienia miejscowość Rembiechowa w następujący sposób: „R.1595 Zofja de Sieniawa Oleśnicka z córkami swemi Jadwigą, Zofją i Anną z Rembiechowy. Ofiarowała temu bractwu (chodzi o „Bractwo św. Anny przy kościele małogoskim) kielich srebrny pozłacany, wartości czterech grzywien”.

Do 1831 roku Rembiechowa jako folwark należała do dóbr węgleszyńskich. Po upadku powstania listopadowego w 1831 r. w wyniku działów rodzinnych folwarki Dębina i Rembiechowa otrzymała Liberata Kochanowska z domu Bystrzonowska, która wsławiła się wyremontowaniem kościoła parafialnego w Węgleszynie (1843). Rembiechowa liczy 428 mieszkańców. 

Kanice

Kanice – miejscowość położona w odległości 10 km od Oksy na trasie Węgleszyn – Mniszek. Obecnie funkcjonują dwie nazwy: Stare Kanice i Nowe Kanice, które ukształtowały się na początku XIX w. Wcześniej istniała jedna nazwa – Kanice. Wieś należała do OO Cystersów w Jędrzejowie. W 1830 r. liczyła „9 dymów, 90 mieszkańców.” W 1864 r. dwór, który liczył około 120 mórg ornej ziemi, został rozparcelowany. W 1959 r. wielki pożar strawił prawie całą wieś. Znajduje się tutaj zabytek przyrody – odsłonięcie geologiczne – ściana zachodnia w starej piaskowni o wysokości do 3,5 m i długości ok. 30 m w tarasie po południowej stronie rzeki Lipnicy ok.1 km na północ od wsi.

Wsie Stare Kanice i Nowe Kanice liczą obecnie 408 mieszkańców.

Tyniec

Tyniec to niewielka wioska oddalona o 8 km na wschód od Oksy, położona wśród malowniczego krajobrazu , który obok rzeki Biała Nida stanowią liczne lasy i łąki.

Z historią Tyńca związana jest postać pisarza Kielecczyzny Stefana Żeromskiego. Jego bowiem matka Franciszka Józefa (córka dziedzica Tyńca Józefa Katerli) wyszła za mąż za Wincentego Żeromskiego – dzierżawcę dóbr w Lasochowie. Sam Żeromski pierwsze swoje utwory literackie podpisywał imieniem swego dziadka z Tyńca.

Korzystne położenie geograficzne Tyńca, liczne lasy i bory, w okresie okupacji niemieckiej sprawiły, iż na terenie tym intensywnie zaznaczyła się działalności grup partyzanckich. W lipcu 1944 roku formowano tutaj (w lesie w okolicach Dzierążni) I Batalion Jędrzejowskiego Pułku Piechoty AK dowodzonego przez porucznika Józefa Kurka ps. „Halny”.

Na pamiątkę tych działań odsłonięto w tutejszej szkole tablicę pamiątkową (1992 rok).

Jednym z osobliwości tego miejsca jest znajdujące się w pobliżu Białej Nidy, w centrum Tyńca maleńkie źródełko z krystalicznie czystą i zdrową wodą.

Tyniec liczy obecnie 458 mieszkańców.

Gawrony

Gawrony są kolonią należącą do wsi Tyniec. Odległe od Oksy o około 8 km.

W 1630 r. Gawrony wymienione są jako „grunty świeżo wykarczowane, zaorane i obsiane przez poddanych dziedzica Węgleszyna Szczęsnego Maja herbu Starykoń. O tereny te w 1631 r. upomniał się proboszcz Małogoszcza ks. Jakub Chrostkowic twierdząc, że jest to własność kościelna przynależna do wsi Popowice.” Źródła nie wspominają o mieszkających tam w owym czasie ludziach.

Obecnie we wsi Gawrony mieszka ok. 70 osób.

 

Dzierążnia

Dzierążnia – niewielka osada formalnie przynależąca do sołectwa Tyniec Wieś, od którego  oddalona jest ok. 1 km. W XIX w. Dzierążnia była folwarkiem z młynem wodnym, licznymi stawami rybnymi oraz niewielką rzeczką wypływającą z tzw. Stoku.

Pierwsi osadnicy pojawili się tutaj w okresie międzywojennym. Byli to mieszkańcy Tyńca i Jakubowa (gmina Imielno), którzy przybyli tutaj z uwagi na zasoby drewna opałowego i torfu. Dzierążnia znana jest przede wszystkim z uwagi na wydarzenia związane z okresem II wojny światowej. Na jej terenie działały grupy partyzanckie, z którymi chętnie współpracowali mieszkańcy wsi. Na łąkach pod Dzierążnią odbywały się zrzuty ludzi,  broni i amunicji. Placówkę odbioru oznaczono kryptonimem „Topola 1”. Współczesna Dzierążnia zachęca do jej odwiedzania swymi walorami przyrodniczymi: lasami, stawami rybnymi, źródlaną wodą, różnorodnością gatunków roślin i zwierząt oraz możliwością wypoczynku nad przepływającą tuż obok rzeką Białą Nidą. Dzierążnia liczy 34 mieszkańców.

Rzeszówek

Rzeszówek – wieś leżąca nad rzeką Białą Nidą oddalona o ok. 2 km od Oksy i 22 km od Jędrzejowa. Najwcześniejsze zapiski dotyczące Rzeszówka wywodzą się z XVI wieku.

„W XVI w. Rzeschow, wieś i folwark nad rzeką Nidą, powiat jędrzejowski, gmina Węgleszyn, parafia Konieczno, odległy o 18 wiorst od Jędrzejowa. Posiadał pokłady torfu i kamienia.”

W 1827 r. posiadał 15 domostw oraz 173 mieszkańców. W 1879 r. istniał folwark rozległy na 568 morgach. Na początku XVI w. wieś Rzeszówek należała do parafii Konieczno. Znajdowała się tam karczma. W 1508 r. Rzeszówek i Swojsławice były własnością Mikołaja Rzeszowskiego, a w 1570 r. należały do Adama Rzeszowskiego. „Miał 3 łany kmiece, 3 zagrody, karczmę, 2 sadzawki, młyn, lasy, zagajniki, dwór, folwark, łąki. Całość wyceniona była na 125 grzywien.”

Dawna nazwa Rzeszów pochodzi od nazwiska ówczesnych właścicieli tych dóbr - rodziny Rzeszowskich. Znajduje się tam dwór z połowy XIX w. położony w starym i rozległym parku. Obecnie liczy 198 mieszkańców.

 http://www.infooksa.nazwa.pl

czwartek, 22 lipca 2010

 Tragedia w podjędrzejowskiej wsi Dzierążnia w parafii Węgleszyn 

 

   Opracowano na podstawie informacji uzyskanych od Zdzisława Jagusiaka z Częstochowy.

 

Leon Podstawek – zastrzelony przez polskich partyzantów

Na początku wojny wyjechał na roboty przymusowe do Rzeszy Leon Podstawek urodzony 19 marca 1905 roku w Częstochowie (Stradom), syn Pawła i Franciszki z Fertaczów. Postanowił jednak uciec. Nie chcąc narażać swojej rodziny na niemieckie szykany nie wrócił do domu, ale ukrywał się w podjędrzejowskiej wsi Dzierążnia koło Węgleszyna (obecnie Węgleszyn to wieś w województwie świętokrzyskim, w powiecie jędrzejowskim, w gminie Oksa). Dzierążnia to około pięć gospodarstw położonych na odludziu. Niemcy tam nie zaglądali.

W tej wsi poznał swoją przyszłą żonę Annę Lecińską, z którą 7 lutego 1943 roku zawarł związek małżeński w węgleszyńskim kościele. Zapis o tym ślubie odnotowano na marginesie aktu chrztu Leona w Parafii św. Zygmunta w Częstochowie. Na weselu był m.in. Zdzisław Jagusiak z Częstochowy – siostrzeniec Leona, był też kierownik szkoły.

Dzieci nie mieli.

Dwaj braci Anny, nie chcąc oddawać szwagrowi przypadającej na siostrę części gospodarstwa, zaplanowali, że oskarżą fałszywie Leona przed partyzantami. Nieznana jest treść oskarżenia, jednak zarzuty musiały być poważne, skoro pewnej jesiennej nocy 1944 roku do domu wpadli partyzanci, wyprowadzili Leona za stodołę i rozstrzelali. Z jakiego ugrupowania byli – nie wiadomo.

Prędko jednak wydało się, że oskarżenie było fałszywe. Leon był znany wśród miejscowej ludności jako człowiek prawy. Zaświadczył to kierownik tamtejszej szkoły. Partyzanci dowiedziawszy się, że zostali oszukani, rozstrzelali jednego ze szwagrów (zostawił żonę i dzieci) w taki sam sposób jak Leona.

Po wyzwoleniu do Dzierążni przyjechali furmanką z Częstochowy Tomasz i Antoni, ekshumowali ciało brata, owinęli w brezent i przewieźli do Częstochowy, gdzie uroczyście przy udziale księdza pochowano je na cmentarzu parafialnym.

 

 http://polak.konskowola.pl/ciekaw/Podstawek_ofiary.pdf

Gdyby ktokolwiek znał więcej szczegółów tej tragedii, proszę o kontakt na adres: omp@jasnagora.pl

 

Parafia pw. św. Andrzeja Apostoła

Agnieszka Dziarmaga

Nazwa miejscowości (również parafii) w dekanacie małogoskim wzięła się być może stąd, że okolica – bogata w lasy – słynęła z wypalania węgla drzewnego. Dzisiaj parafię, liczącą ok. 2600 osób, tworzy kilkanaście wiosek, a zabytkowy kościół pw. św. Andrzeja Apostoła z pięknym obrazem Matki Bożej Szkaplerznej zachował wiele pamiątek historycznej świetności.

Jak kształtował się wizerunek lokalnej świątyni

W 1367 r. biskup krakowski Florian Mokrski (Morski) zbudował w miejsce dotychczasowego drewnianego, gotycki kościół murowany, istniejący (w przebudowanej formie) po dziś dzień. Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego z 1884 r., t. V podaje m.in.: „Osiedlił się tu w XIV w. ród szlachecki hrabiego Jelita z Morska w Wieluńskiem, wymieniony w Kodeksie Małopolskim w 1384 r. (...). Florian z Morska, biskup krakowski (1366-80) wystawił w miejscu istniejącego już tu kościoła drewnianego nowy, murowany pw. św. Andrzeja. Prawo patronatu należało kolejno do dziedziców Węgleszyna i pobliskiego Zakrzowa. Proboszcz miał hojne uposażenie w placach, rolach (dwa łany), dwie łąki w lesie nad Lipnicą i jedną nad Nidą. Na początku XVI w. (...) były dwie karczmy, młyn... W 1827 r. było 49 domostw. Po 1873 r. obszar folwarczny został rozparcelowany (...) i zamieniony na kolonie”.
Data powstania parafii nie jest znana. Można dodać, że Węgleszyn zawsze pozostawał silnym ośrodkiem katolicyzmu, pomimo swobodnego krzewienia się przez ok. 200 lat kalwinizmu w pobliskiej Okszy (Oksie), założonej przez M. Reja.
Kościół jest orientowany, jednonawowy, murowany. Przypory nad bocznym wejściem i wnęka w zakrystii oraz chrzcielnica z 1367 r. (surowy blok czerwonego piaskowca) to pozostałości gotyku. Budynek kościoła był restaurowany i przebudowywany w XVIII-XIX w. (m.in. przedłużony) oraz w 1915 r.
Ołtarze główny i boczne są rokokowe. Centralne miejsce w świątyni zajmuje obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem z 1700 r. Matka Boża Szkaplerzna z Węgleszyna jest otoczona wielką czcią. Odpust 16 lipca jest „tłumny i solenny”, a kult wizerunku podnosi m.in. wydarzenie z czasów II wojny światowej – zachowanie przy życiu za wstawiennictwem Węgleszyńskiej Pani skazanego na pewną śmierć, rannego partyzanta. Natomiast w jednym z bocznych ołtarzy przedstawiony jest główny patron kościoła, św. Andrzej Apostoł, w drugim – Pan Jezus Ukrzyżowany. Od 2000 r. w świątyni są także relikwie św. Faustyny i szerzony jest kult apostołki Bożego Miłosierdzia.
– Herb Jelitczyków na starych drzwiach do zakrystii, ciekawe epitafia w kościele – jeszcze na to zwraca uwagę ks. proboszcz Ireneusz Jakusik. Jedno z epitafiów dotyczy dziedziczki z Węgleszyna, urodzonej Mrożkowej, która została zamordowana w 1657 r. przez cofające się wojska szwedzkie w okresie potopu szwedzkiego. A latem ubiegłego roku zawitał do Węgleszyna staruszek ksiądz, potomek tamtych Mrożków... Niezwykłe i bolesne jest też epitafium, którym mąż uczcił swą młodo zmarłą żonę...
Wśród historycznych ciekawostek Węgleszyna Ksiądz Proboszcz zdołał także odnaleźć akt ślubu rodziców Stefana Żeromskiego. W 1858 r. ślubowali sobie Wincenty Żeromski lat 39 i Franciszka Józefa Katerlanka lat 25, panna parafii tutejszej...
Świadkami historii parafii są zapewne także przydrożne kapliczki i figury. – Parafianie dbają bardzo o te miejsca kultu, podtrzymują piękną tradycję nabożeństw majowych, październikowych – wyjaśnia ks. proboszcz I. Jakusik. Jedna z ciekawszych figur to XVIII-wieczny św. Jan Nepomucen, na wyniosłej kolumnie, oczywiście w pobliżu wody. Św. Antoni z Dzieciątkiem z poł. XIX w. strzeże zaś prywatnej posesji.

Jak kształtuje się społeczność parafialna

Ks. Ireneusz Jakusik jest proboszczem w Węgleszynie szósty rok. Obecnie pomaga mu wikariusz ks. Andrzej Dulnik, katechizują także dwie panie katechetki: Danuta Obłąk i Beata Karasińska. Na terenie parafii są trzy szkoły podstawowe i duże gimnazjum. Dobra współpraca ze szkołami owocuje wieloma wspólnymi inicjatywami, m.in. codziennym szkolnym Różańcem w październiku, w szkole w Tyńcu (aby oszczędzić dzieciom dalekiej drogi do kościoła), wykorzystaniem szkolnego budynku w Kanicach nie tylko dla pięknych jasełek, ale do przedświątecznej spowiedzi dla starszych, łączonej ze Mszą św. Z kolei w okresie Wielkiego Postu nie sposób nie zauważyć strażaków, którzy stałą wartę przy grobie Jezusa przejmują od Wielkiego Piątku. Są także obecni na innych dorocznych uroczystościach. W obrębie parafii jest 5 jednostek OSP (węgleszyńska liczy 80 lat, zakrzowska – 40).
18 kółek różańcowych (w tym 2 męskie – w Tyńcu i Rębiechowie) modli się w różnych, ważnych intencjach. Kilkaset osób włączyło się do Rodziny Szkaplerznej. Żywe są związki tutejszej wspólnoty z karmelitami bosymi, którzy zazwyczaj głoszą rekolekcje, a w czerwcu ub. r. prowadzili udane misje parafialne.
Pomimo zimowej pory kościół jest pięknie ukwiecony, a to dzięki paniom skrupulatnie wypełniającym obowiązek dbania o czystość i kwiaty. Niezbędne remonty i prace prowadzili tak poprzednicy, jak i obecny gospodarz parafii. Kościół jest otynkowany, białkowany, w planach jest pokrycie go blachą miedzianą. Efektem usunięcia starego, rozrośniętego drzewostanu na cmentarzu jest nie tylko uporządkowanie terenu, ale także nowe ławki w kościele z uzyskanego tą drogą materiału.
Proboszcz podkreśla troskę ludzi o kościół. Jeśli ktoś nie jest w stanie złożyć nawet niewielkiej ofiary pieniężnej, stara się wykazać jakąś pracą na rzecz kościoła.
Parafianie Węgleszyna wydają się być dosyć operatywni, a coś pozytywnego zaczyna się rysować w obrazie świętokrzyskiej wsi. Okolica obfituje w bogactwo łąk, a zatem w mleko. Pewnie, że trudno dostosować gospodarstwa do wymogów unijnych, ale póki co pozostaje włoszczowski, co prawda słabo płatny, skup mleka. Ubóstwo ludzi nie wynika z lenistwa, tylko z niskiej klasy ziemi, podkreśla Ksiądz Proboszcz. Dlatego mężczyźni, łącząc się w sezonowe ekipy budowlane, wyjeżdżają za pracą nie tylko do Warszawy, ale nawet do Austrii. Kilku kierowców, zatrudnionych w jędrzejowskiej firmie, jeździ po całej Europie. Te migracje zarobkowe nie są długotrwałe, nie zagrażają więc bardzo stabilności rodzin, choć oczywiście nie pozostają bez znaczenia.
– O gotowy grosz trudno, trzeba jakoś się ratować – mówią miejscowi.
I chyba ucieczka stąd nie jest ich największym marzeniem, choć Ksiądz Proboszcz tu i ówdzie pokazuje pustostany. Czy wierzą, że nadejdzie lepsza prosperita dla takich miejscowości jak Węgleszyn? Chyba pora wyjść tym i podobnym ludziom na przeciw, jeśli wieś nie ma wymrzeć, a kościół – pozostać zamknięty.

środa, 14 lipca 2010

Krzysiek Dudzik podesłał zdjęcia pójdźki, które zrobił w Węgleszynie koło Oksy. Złotookie Ateny mieszkają w budynku Pana Tkaczewskiego od około 3 lat. Jak widać na zdjęciach mają się świetnie!

Jest to super wiadomość, bo w poprzednim sezonie, inwentaryzując z Pawłem Grzegorczykiem północne i wschodnie tereny powiatu włoszczowskiego, nie udało się nam zlokalizować ani jednego stanowiska pójdźki na wsi. Obecność Athene nocua w Węgleszynie jest obiecująca z dwóch powodów. Po pierwsze włoszczowska populacja nie jest izolowana, istnieje dyspersja młodych sów z Włoszczowy na okolicę i być może odwrotnie. Po drugie, zapewne przy większej cierpliwości, szczęściu i dzięki informacjom od mieszkańców, szanse na znalezienie kolejnych sowich stanowisk poza Włoszczową rosną.

Jeśli czytacie informacje na blogu, a macie podejrzenie zamieszkania przez sowę jakiegoś miejsca, to proszę dajcie znać na maila (email jest w profilu - trzeba kliknąć na grafikę sowy). Każda informacja może okazać się cenna dla ochrony tych pieknych ptaków!

 

Autor: "Sowy Włoszczowy" o 7/01/2009
poniedziałek, 12 lipca 2010
joge

100 procent ważnych głosów na "tak" otrzymał podczas wtorkowego walnego zjazdu delegatów świętokrzyskiej "S" Waldemar Bartosz i ponownie został przewodniczącym.

To wielki ciężar i odpowiedzialność. Stawiam przed sobą trzy cele. Pierwszy to profesjonalizm związkowców, może trzeba będzie utworzyć jakąś szkołę wyższą, bo chcąc bronić praw pracowniczych muszą się uczyć. Drugi to większy wpływ na samorządy lokalne, które są potężnymi pracodawcami. Nie oznacza to przekształcania się w partię polityczną, ale np. wystawianie własnych komitetów w wyborach, delegowania na listy swoich ludzi - mówi Bartosz.

I w końcu lepsza komunikacja ze społeczeństwem. Świętokrzyskich delegatów odwiedził wczoraj przewodniczący krajowej "S" Janusz Śniadek. W naszym regionie jest 23 tys. związkowców.


 

Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
GRATULUJEMY !!!
czwartek, 11 marca 2010

Artykuł pochodzi ze strony URZĘDU GMINY OKSA:

W dniu 12 lutego odbyła się uroczystość otwarcia sali gimnastycznej przy Szkole Podstawowej w Węgleszynie. Uroczystość zaszczycili :
Pani Małgorzata Muzoł Świętokrzyski Kurator Oświaty
Pan Marek Szczepanik Dyrektor Departamentu Funduszy Strukturalnych Urzędu Marszałkowskiego
Pan Jacek Szczepanik Dyrektor Departamentu Promocji, Kultury Sportu i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego
Pan Edmund Kaczmarek Starosta Jędrzejowski
Błoński Józef Przewodniczący Rady Gminy wraz z radnymi
Panie i Panowie sołtysi
Emerytowani pedagodzy
Pracownicy Urzędu Gminy
Poświęcenia oddawanego obiektu dokonał ksiądz Andrzej Żuber – Proboszcz Parafii Węgleszyn wspólnie z ks. kanonikiem Tadeuszem Marczewskim – Proboszczem Parafii Oksa.
Wykonawcą budowy sali  była Firma CSK sp. z o.o. z Kielc, której prezesuje Jerzy Szczerba.
Koszt budowy wraz z wyposażeniem to ponad 1,8 mln zł. Dofinansowanie w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego województwa świętokrzyskiego opiewało na kwotę 900 tys. zł.


Obiekt posiada wymiary 12 m x 24 m wyposażony jest w pełnowymiarowe boisko do gry w piłkę siatkową oraz koszykówkę oraz mini piłkę ręczną. Zaplecze sali składa  się z węzłów sanitarnych oraz pomieszczenia w którym będzie  Filia Biblioteki Publicznej. 
Tadeusz Soboń Wójt Gminy przypomniał historię budowy sali. Podkreślił, że budowa całego obiektu Szkoły Podstawowej trwała 17 lat. Podziękował wszystkim za pomoc w realizacji tak potrzebnej inwestycji w imieniu całej społeczności gminnej. 
W bieżącym roku samorząd ujął do realizacji budowę boiska wielofunkcyjnego w tej placówce oświatowej.
Uroczystość uświęcił wspaniały występ młodzieży szkolnej.

http://www.oksa.pl

środa, 03 marca 2010
Kilka słów o Nsgowicach i okolicy opublikowanych prze Gazetę Kielce. Stary to opis ale jest w nim kilka ciekawostk godnych uwagi. Polecam przeczytanie.
Janusz Kędracki

Gmina Nagłowice jest jedną z najbardziej znanych w naszym regionie, ale i tu można odkryć wiele nowych ciekawych rzeczy. Na przykład, że Mikołaj Rej był "bojownikiem" i "wyrazicielem postępowych dążeń"

To określenia z napisu na postumencie, na którym umieszczono popiersie pisarza. W całości brzmi on tak: "Mikołaj Rej 1505-1569. Pisarz, patriota, bojownik o literaturę w języku ojczystym, wyraziciel postępowych dążeń odrodzenia polskiego. Żył i tworzył w Nagłowicach". Poniżej data - 1953 rok - która wyjaśnia ten socrealistyczny język. Rej na pomniku najwyraźniej nie jest z takich rewolucyjnych określeń zadowolony i posępnie spogląda na pobliski dworek.



Zbudował go przed dwoma wiekami Kacper Walewski. Obecnie nosi jednak nazwę Dworek Mikołaja Reja. Wewnątrz znajduje się muzeum, a właściwie wystawa biograficzno-literacka poświęcona temu, który mawiał: "A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają". Można tam zobaczyć m.in. reprodukcje rycin ilustrujących życie i twórczość pisarza, rozmaite wydania jego utworów i cytaty z nich. Jest też kartusz herbowy Reja oraz kopie jego zeznania podatkowego i listu do sąsiada.

 Po autorze "Zwierciadła" w Nagłowicach zachowały się prawdopodobnie sędziwe dęby w parku, które według tradycji on sadził. Rosną tam także m.in. cisy i rzadkie w Polsce okazy perukowca podolskiego, który teraz kwitnie i można go podziwiać w pełnej krasie.

W apartamencie lub na zapiecku

Do Nagłowic warto się wybrać nie tylko na jednodniową wycieczkę. O nocleg na terenie gminy nie jest trudno. Można zatrzymać się w Dworku Mikołaja Reja. Nocleg w dwupokojowym apartamencie z w pełni wyposażoną kuchnią i łazienką kosztuje 50 zł od osoby. W pokoju o niższym standardzie zapłacimy połowę mniej. Goście mają do dyspozycji bogaty księgozbiór biblioteki znajdującej się w dworku. Tam także jest czynny punkt informacji turystycznej.

Na turystów w Nagłowicach czekają też zajazdy i szkolne schronisko młodzieżowe. Na terenie gmin jest też kilkanaście gospodarstw agroturystycznych. U Krystyny i Bogusława Sygutów w Rakoszynie można zamieszkać w starej chałupie z piecem chlebowym i zapieckiem.

Z Nagłowic do Ślęcina dobrze jest wybrać się na wycieczkę rowerową ścieżką, która zbudowana została wzdłuż drogi krajowej Jędrzejów - Katowice. Stamtąd warto pojechać do Jaronowic, gdzie znajduje się odrestaurowany dworek z XVIII wieku, w którym w 1868 roku urodził się utalentowany malarz polskiego modernizmu Ludwik De Laveaux. Był uczniem Jana Matejki, przyjacielem Stanisława Wyspiańskiego, który uwiecznił go pod postacią Widma w "Weselu".

Woda czysta i domowe pierogi

W upalne dni z Nagłowic najlepiej wybrać się do Oksy, w pobliżu której znajduje się ośrodek wypoczynkowy ze strzeżonym kąpieliskiem. Jest malowniczo położony w lesie, w pobliżu kilku połączonych wąskimi kanałami stawów. Wędkarze mogą w nich złowić amura, szczupaka czy lina. Amatorzy kąpieli mogą korzystać z części pięciohektarowego zbiornika. Wypożyczalnia sprzętu wodnego dysponuje trzema rowerami wodnymi. Nie nadają się już do użytku widoczne na brzegu kajaki. Nie można też korzystać z dwóch stojących w wodzie zjeżdżalni. - Czekają na remont - tłumaczy Maria Kopeć, która od czterech lat jest z mężem właścicielką ośrodka.

Na remont czeka też większość domków kempingowych - zamieszkać w nich może w sumie prawie 200 osób - oraz restauracja. Właściciele ośrodka narzekają, że w tym roku gości wyjątkowo mało, choć noclegi już od 10-15 zł, w zależności od standardu.

Polecają też tanie obiady domowe. - Goście z Częstochowy specjalnie przyjeżdżają do nas po pierogi. Pan z Krakowa mówił, że kalafiorowa nigdzie mu tak nie smakuje, jak u nas. Wszystko przez nas robione, żadnych mrożonek - zachwala pani Maria.

We wtorki, czwartki, soboty i niedziele na terenie ośrodka odbywają się dyskoteki.

Kościół z kalwińskiego zboru

Z kąpieliska jest półtora kilometra do Oksy. Duży rynek świadczy o tym, że było to kiedyś miasto. Stworzył je ze wsi Tworów i nazwał od swego herbu Okszą Mikołaj Rej w 1554 roku. Przed kilku laty odkryte zostały fundamenty wzniesionego prawdopodobnie przez pisarza dworu. Stał po prawej stronie od obecnej drogi z Nagłowic, naprzeciwko alei lipowej, która prowadzi dziś do lasu.

Rejom zawdzięcza Oksa także swój parafialny kościół. Zbudował go w 1570 roku Andrzej Rej, syn pisarza, jako zbór kalwiński. Świątynią katolicką stał się ponad sto lat później. Wzniesiony został na planie krzyża greckiego, złożony z jednoprzęsłowych, prostokątnych ramion: nawy, kaplic bocznych i prezbiterium. Nad wejściem widnieje herb Rejów, od strony wschodniej trzy marmurowe epitafia, z których jedno poświęcone jest Andrzejowi Rejowi.

Jak tam trafić

Do Nagłowic najłatwiej dojechać drogą krajową 78 Jędrzejów - Katowice, do Oksy z Kielc najbliżej przez Małogoszcz.

Bliższe informacje: Dworek Mikołaja Reja, tel. 381 45 70, http//ug-naglowice.webpark.pl;

Ośrodek Wypoczynkowy Oksa, tel. 380 80 70

wtorek, 02 marca 2010
Janusz Kędracki

Starający się o odzyskanie części majątku swoich dziadków w Nagłowicach Marcin Radziwiłł rozmawiał z władzami gminy. Deklaruje, że nie będzie "działań bolesnych dla otoczenia"

W Kielcach Radziwiłł spotkał się z wójt Nagłowic Elżbietą Frejowską i przewodniczącym rady gminy Stanisławem Lelonkiem. - Chcę poznać potrzeby gminy - powiedział po jego zakończeniu "Gazecie" Marcin Radziwiłł. Dodał, że praktycznie co roku odwiedza Nagłowice, ogląda to, co zostało z rodowego majątku, ale robi to bez przedstawiania się. - Nie chcę budzić emocji, czy podkreślać swojej ważności - tłumaczy.

- Byliśmy zainteresowani, jakie ma plany i zamierzenia. Nie można udawać, że sprawa nas nie dotyczy, trzeba nawiązać pozytywne kontakty - stwierdziła po rozmowie z Radziwiłłem wójt Frejowska.

Jak pisaliśmy, w połowie ubiegłego roku Marcin Radziwiłł złożył wniosek o zwrot zespołu parkowo-pałacowego w Nagłowicach, który do 1945 r. należał do jego dziadków. To około 10 hektarów parku, pałac będący obecnie siedzibą domu dziecka, a także dworek, w którym mieści się muzeum Mikołaja Reja. Część nieruchomości należy do gminy, część do powiatu jędrzejowskiego. Starosta Edmund Kaczmarek jest przekonany, że Radziwiłłowie nie mają szans na zwrot.

Wójt Frejowska woli dmuchać na zimne. - Gdyby werdykt był dla nas niekorzystny, trzeba zawrzeć porozumienie, by muzeum w dworku mogło funkcjonować. To jedyne takie miejsce poświęcone Mikołajowi Rejowi - podkreśla.

Marcin Radziwiłł o swoich planach wobec Nagłowic nie chce mówić przed rozstrzygnięciem sprawy. Deklaruje jednak: - Moją intencją nie są działania bolesne dla otoczenia.

Wniosek o zwrot zespołu parkowo-pałacowego rozpatruje Świętokrzyski Urząd Wojewódzki. Występujący w imieniu Radziwiłła mecenas Stanisław Buczek z Krakowa przekonuje, że ta część majątku nie służyła do produkcji rolniczej i nie powinna zostać po wojnie zabrana właścicielom w oparciu o przepisy dotyczące reformy rolnej. Starosta Kaczmarek jest odmiennego zdania. Jak nam powiedział, znalazł już w dwóch świadków, którzy gotowi są potwierdzić, że w pałacu mieściła się kancelaria do obsługi produkcyjnej części dóbr Radziwiłłów.

W ubiegłym roku wojewoda świętokrzyski odmówił zwrotu parku i ruin pałacu we Włostowie (powiat opatowski). Starający się o to potomkowie Karskich również przekonywali, że to była część majątku nie służąca celom rolniczym. Służby wojewody uznały, że integralną częścią całej nieruchomości. Odwołanie od takiej decyzji jest rozpatrywane obecnie w Ministerstwie Rolnictwa.

                                                            Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

wtorek, 24 listopada 2009

Uwaga kierowcy. Jadąc do Jędrzejowa niedługo odczujemy poprawę. Nowa obwodnica Jędrzejowa być może ułatwi dojazd do Tyńca. Początek tej drogi ma być gdzieś na wysokości właśnie Tyńca. Poniższa informacja poczodzi z lata tego roku.

Paweł WIĘCEK, wiecek@echodnia.eu

To pewne, że wiosną przyszłego roku zacznie się budowa północnej obwodnicy miasta w kierunku na Katowice. Planowana droga na Katowice będzie mieć prawie 8 kilometrów długości. Wraz z jej powstaniem z centrum Jędrzejowa znikną tiry.

Skończy się tym samym udręka mieszkańców. Władze się cieszą i już myślą nad rewitalizacją rynku.

Budowa obwodnicy pochłonie około 240 milionów złotych. Pieniądze na ten cel są już zaklepane. Podobnie jak 90 milionów złotych dofinansowania z Programu Rozwój Polski Wschodniej. W kieleckim oddziale Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad trwają intensywne prace projektowe. - Mają się one zakończyć na początku przyszłego roku uzyskaniem decyzji zgody na realizację inwestycji drogowej. Potem możemy ogłosić przetarg - informuje Małgorzata Pawelec, rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Kielcach. Budowa miałaby ruszyć w drugiej połowie przyszłego roku. Zakończy się dwa lata później: w 2012 roku.

BEZ ŻADNYCH SKRZYŻOWAŃ

Obwodnica zacznie się rondem od strony Zawiercia. Nad drogą powiatową na Tyniec powstanie wiadukt. Kolejny wiadukt stanie nad drogą powiatową na Lasków. Potem będzie węzeł, z którego kierowcy jadący obwodnicą będą mogli zjechać nowowybudowaną drogą na Grójec. Nad starą drogą wojewódzką numer 728 w kierunku Grójca również powstanie wiadukt. W ten sposób kierowcy, którzy jadą w tę stronę od Jędrzejowa, będą mogli spokojnie pod nim przejechać, co utrzyma ciągłość ruchu na obwodnicy. Droga zakończy się węzłem łączącym obwodnicę północną i wschodnią.

ZEGAR NA RYNKU?

Marek Wolski, burmistrz Jędrzejowa, zdradza, jakie są dalekosiężne plany gminy, jeśli tranzyt pójdzie poza miastem. - Chcemy zrewitalizować rynek i przywrócić mu formę z okresu historycznego. W przyszłości marzy się jednolita płyta rynku, która byłaby tarczą olbrzymiego zegara słonecznego - mówi Wolski. - Jędrzejów kojarzy się z Muzem Zegarów, więc to byłoby elementem atrakcji turystycznej i wizytówką miasta, która przyciągnęłaby turystów. Mielibyśmy trzeci pod względem wielkości zegar słoneczny w Europie - podkreśla.

niedziela, 06 września 2009

Smutna konieczność pożegnania Agnieszki zaprowadziła nas do Tyńca.

W drodze - gdzieś koło Szczekocin.

Mama musi się posilić.

Parking ten co zawsze na tej drodze.

To już Oksa.

W tym sklepie kupiliśmy chleb

Przed Podlesiem.

 

Smutna zawartość Bagażnika.

Sznur samochodów w drodze do kościoła w Węgleszynie.

No i w drodze powrotnej żegnają nas gmina Nagłowice.

poniedziałek, 30 marca 2009

Oksa

Nigdzie nie jest tak pięknie jak w Oksie. Piękno tej okolicy w całej okazałości pierwszy poznał, pokochał i docenił ojciec naszej literatury imć pan Mikołaj Rej z pobliskich Nagłowic. Dlatego tu, na niewielkim wzniesieniu, które okalały modrzewiowe bory, rozległe stawy i kwieciste łąki nad początkującą Nidą, na terenie swoich posiadłości posadził miasto, które od swego herbu nazwał Okszą.

“A ja Mikofaj Rej, będąc dziedzicem Nagłowickim, Tworowskim i Pawęzowskim, oznajmuję tym listem komukolwiek dziś i na potem będzie wiedzieć potrzeba, iżem posadził miasto na gruncie swym tworowskim imieniem Oksza”. Działo się to w dzień św. Marcina 1554 r. Jeszcze dziś każdy odwiedzający Oksę zdumiony jest logiką i dojrzałością oraz rozmachem, o czym świadczy rynek oraz geometryczny układ ulic. Całość niczym nie odbiega od tego typu rozwiązań urbanistycznych wielkich miast. Słabą stroną Oksy było jej usytuowanie nieco na uboczu od znanych wówczas głównych szlaków handlowych, roli których nie doceniał chyba założyciel i fundator. Był przecież poetą, a nie ekonomistą.

W XVI stuleciu kultura polska zbliżyła się do europejskiego poziomu, a jej centrum stanowił Kraków, miasto wsławione życiem intelektualnym. Chętnie przebywał tam także M. Rej. Stał się też Kraków w tym czasie jednym z ośrodków reformacji. Można zdecydowanie wysnuć uzasadnione przypuszczenie, że dla wielkiego humanisty z Nagłowie mogło to być inspiracją, by we własnych włościach nagłowickich założyć miasto, które w jego mniemaniu, mogło w tej części Polski odegrać w pewnej, niewielkiej oczywiście skali, podobną, co Kraków, rolę. Rejowie byli właścicielami Okszy i Nagłowic do końca XVII wieku.

Nagłowice i Oksa - dwie siostrzane gminy

Aż do 1945 r. miejscowości Nagłowice i Oksę łączyły węzły personalne poprzez kolejnych właścicieli. Ostatnim był książę Michał Radziwiłł. Te dwie sąsiadujące gminy nadal łączyła jakaś pokrewna więź do tego stopnia, że w latach 1976-1991 połączyły się w jeden organ administracyjny przyjmując nazwę "Gmina Nagłowice-Oksa".

Nie był to jednak całkiem szczęśliwy związek. Rozdzielenie gmin nastąpiło 2 kwietnia 1991 r. i to nie ze względów antagonistycznych lub ambicjonalnych, ale po dokładnych obustronnych przemyśleniach, że w tak rozległym terenie gubi się samorządność. Rozwód nastąpił ugodowo i bezboleśnie, ale bez żalu.

Znowu u siebie

Gmina Oksa znajduje się w zachodniej części województwa świętokrzyskiego. Graniczy z pięcioma gminami: Włoszczową, Radkowem, Nagłowicami, Jędrzejowem i Małogoszczem. Ważniejsze szlaki komunikacyjne to droga łącząca Jędrzejów z Włoszczową oraz trasa Nagłowice - Małogoszcz. Odległość z Oksy do Jędrzejowa wynosi 20 km. Do Kielc jest około 40 km. Terytorium gminy wynosi 90 km i podzielone jest na 16 sołectw, obejmując następujące miejscowości: Kanice Nowe, Kanice Stare, Rembiechowę, Węgleszyn, Ogrody, Dębinę, Zakrzów, Zalesie, Lipno, Błogoszów, Pawęzów, Rzeszówek, Oksę, Popowice, Tyniec, Gawrony, Podlesie i Dzierążnię.

Liczba ludności zameldowanej na stałe wynosi ponad 5 tys. osób.

Tereny gminy Oksa położone są w widłach dwu rzek: Lipnicy oraz Białej Nidy, które jakby ramionami obejmują jej obszary od północy i od południa. W tutejszej okolicy od dawna starzy ludzie opowiadali swoim wnukom baśń o dziewczynie, której na imię było Nida. Piękna, ale biedna Nida zakochała się bez pamięci w bogatym rycerzu imieniem Olbrot, który jednak wybrał sobie za żonę inną, bogatą dziewczynę. Wówczas Nida, ubrana w białą suknię, w rozpaczy rzuciła się w nurty wezbranej rzeki. Na ratunek Nidzie pospieszyła jej serdeczna przyjaciółka z Lipna, urocza Lipniczka. Spotkały się daleko, już za Mniszkiem. Splecione ramionami w jedną całość, nim wyznały sobie wszystkie żale, porwała w swoje wiry królowa naszych rzek Wisła. Lud uczcił pamięć nieszczęsnych dziewic, nadając rzekom imiona: jednej Biała Nida, a drugiej Lipnica.

Zachodnią granicę wytyczają stawy rybne, a wschodnią zamykają kompleksy leśne. Jest więc gmina Oksa swoistą enklawą o specyficznych warunkach klimatycznych, glebowych i krajobrazowych.

Bogactwo i osobliwości przyrody

Bogactwo przyrody i różnorodność krajobrazów w dorzeczu Nidy w jej początkowym górnym biegu sprawia, że w zasadzie tylko tu można jeszcze spotkać, prócz pospolitych, rośliny rzadkie i chronione takie jak: wawrzynek wilczełyko, zawilec jaskrawy, kosaciec syberyjski, pełnik europejski, lepiężnik biały, ciemiężnica zielona, długosz królewski oraz lilia złotogłów. Rośliny te w innych regionach Polski, gdzie tereny są bardziej skażone, należą do wyjątków i chyba nigdzie nie występują w takiej ilości jak tutaj.

Struktura handlu i punktów usługowych

Gmina Oksa nie posiada naturalnych zasobów surowcowych. Nie ma też większych zakładów przemysłowych. W zasadzie prowadzona jest tylko działalność gospodarcza w zakresie handlu i usług niejako na własne potrzeby. Dobrze rozwinięta jest sieć sklepów spożywczo-przemysłowych. Do tego dochodzi kilka zakładów gastronomicznych, 2 piekarnie, kiosk "Ruchu”. Swoje usługi świadczą również liczne zakłady usługowe.

Rolnictwo jako podstawowe zajęcie ludności

Należy stwierdzić, że gmina Oksa jest gminą typowo rolniczą, a podstawą utrzymania ludności są większe lub mniejsze gospodarstwa rolne. Władze samorządowe gminy zdają sobie doskonale sprawę z takiego stanu rzeczy i od dawna szukają dla tutejszych gospodarstw perspektyw rozwoju, które dadzą pełną satysfakcję i dobrobyt jego właścicielom.

W związku z dużym areałem użytków zielonych większość rolników specjalizuje się w produkcji mleka. Największymi dostawcami tego białego przysmaku są aktualnie rolnicy z Błogoszowa: Ciesek Agata, Nowakowski Marian, Olszak Zygmunt, Struski Jan. Kilka gospodarstw specjalizuje się w hodowli trzody chlewnej. Przykładem jest tu młody rolnik z Oksy pan Jan Lubiński. Kilku rolników przestawia się na uprawę warzyw i kwiatów w szklarniach i tunelach, ale ogólnie w gminie przeważa produkcja ogólnotowarowa.

Oprócz tego w Oksie rolniczą działalność prowadzi Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna. Gospodaruje na 800 ha ziemi. Głównymi działami jej produkcji są: produkcja roślinna i zwierzęca.

Oświata

Na terenie gminy Oksa istnieje 5 szkół podstawowych z klasami I - VI, 1 szkoła podstawowa z klasami I-III oraz 1 gimnazjum. Są to placówki w Błogoszowie, Kanicach, Oksie, Lipnie, Tyńcu i Węgleszynie. Przy każdej szkole prowadzony jest oddział przedszkolny, a w Oksie funkcjonuje przedszkole samorządowe.

Techniczny stan budynków jest dobry. We wszystkich placówkach jest centralne ogrzewanie.

Biblioteka

Gminna Biblioteka Publiczna w Oksie posiada bogatą historię. Oficjalnie jej otwarcie nastąpiło dnia 21 grudnia 1947 r. Był to niejako prezent bożonarodzeniowy dla tutejszych mieszkańców i spełnienie życzenia A. Mickiewicza "by te księgi zbłądziły pod strzechy". Ta placówka kulturalna błądziła takie po różnych mniej lub bardziej odpowiednich miejscach, ale od 1 stycznia 1998 r. znalazła lokal o powierzchni 100 m kw. w nowym eleganckim budynku przy ulicy Włoszczowskiej 14, gdzie mieści się jednocześnie Bank Spółdzielczy, Poczta Polska i Telekomunikacja.

Księgozbiór biblioteki liczy 22300 woluminów i 24 tytuły czasopism. Zarejestrowanych jest 434 czytelników, którzy od 1 stycznia do 30 czerwca 1998 r. wypożyczyli 6437 woluminów. Kierowniczka pani Maria Zapart dumna jest z tego, że oprócz miejscowych czytelników, bibliotekę systematycznie odwiedzają dzieci z Dąbia gm. Włoszczowa oraz studenci wyższych uczelni.

Gminna Biblioteka publiczna w Oksie stale współpracuje z Filialną Biblioteką Publiczną w Węgleszynie, która od 1 października br. znalazła pomieszczenie w nowym budynku szkolnym. Biblioteka ta liczy 7300 woluminów.

Ochotnicze Straże Pożarne

Na terenie gminy Oksa jest 10 jednostek OSP w następujących miejscowościach: Oksa, Błogoszów, Rzeszówek, Popowice, Lipno, Zakrzów, Węgleszyn, Tyniec, Rembiechowa i Kanice, w których zrzeszonych jest 250 strażaków. Przy takich jednostkach jak: Oksa, Zakrzów, Rembiechowa i Błogoszów działają też drużyny młodzieżowe, a przy OSP Rzeszówek jest sekcja żeńska.

Służba zdrowia

Zakład Podstawowej Opieki Zdrowotnej w Oksie mieści się w budynku własnym wybudowanym w 1985 r. Jego powierzchnia użytkowa wynosi 427,5 m kw. i spełnia wymogi przestrzenne w stosunku do przyjmowanych pacjentów, których liczba wynosi 4855 osób. Zatrudnieni lekarze to dwoje internistów i jeden stomatolog oraz cztery pielęgniarki i jedna pomoc stomatologa. Zakład ma dwie poradnie: ogólną i pediatryczną oraz gabinety: dziecięcy, fizykoterapii, punkt szczepień, laboratorium analityczne.

Zabytki

Gmina Oksa nie ma wprawdzie zabytków klasy zerowej, ale każdy zwiedzający tutejszą okolicę znajdzie dla siebie oryginalne miejsca historyczne oraz obiekty, które dostarczą mu wiele niezwykłych przeżyć.

Osobliwym obiektem zabytkowym, w idealnym stanie technicznym jest drewniany młyn z 1932 r. w miejscowości Wrona koło Zakrzowa. Właścicielem jego był zmarły przed kilku laty p. Zygmunt Adamski, człowiek o wyjątkowo pogodnym usposobieniu.

Na terenie gminy Oksa godnymi zwiedzenia są dwa kościoły. Kościół parafialny pw. św. Andrzeja w Węgleszynie zbudował w roku 1367 biskup krakowski Florian Mokrski. W kościele tym zachowało się wiele pamiątek. Tu w 1858 r. wzięli ślub rodzice Stefana Żeromskiego. Uwagę zwiedzającego przyciąga główny ołtarz z barokowymi ozdobami i przepięknym obrazem Matki Boskiej Szkaplerznej, pochodzący z ok. 1700 r. Przetrwały też liczne rytowane epitafia nagrobne.

Natomiast w dawnym zborze kalwińskim, a od 1678 r. parafialnym kościele w Oksie, nadzwyczajną i najbardziej oryginalną, najprawdopodobniej jedyną autentyczną pamiątką z czasów Mikołaja Reja i jego syna Andrzeja, jest zachowana do dzisiaj kazalnica, czyli ambona, w kształcie wielkiego kamiennego kielicha. W kościele tym zachowały się także liczne marmurowe epitafia nagrobne z dawnych czasów. Jedna płyta poświęcona jest pamięci Andrzeja Reja, fundatora kościoła i założyciela kalwińskiej szkoły. Kościół zdobi późnorenesansowy kartusz kamienny z herbem Rejów Oksza (na fasadzie), ale kamienna ambona, która była świadkiem modlącego się tu poety, ojca literatury polskiej, wielkiego Mikołaja Reja, zachowana bez jakichkolwiek przeróbek, stanowi bezcenną perłę wśród zabytków.

http://gimoksa.webpark.pl/oksa.doc