Flag Counter
Chorzów wczoraj, dziś i jutro

Dziwnów

czwartek, 27 czerwca 2013

Pogoda się poprawiła, czas więc na spacery

16:37, vlodo-bart , Dziwnów
Link Komentarze (1) »
środa, 26 czerwca 2013

Dziś nie pada ale za to wieje niemiłosiernie. Szczególnie nad samym możem.

 

.................................................................................................................................

A teraz kilka miejsc pamięci w Dziwnowie i artykuły na ich temat:

Kamień Pomorski - ikamien.pl » trzymaj się dobrych informacji

Wybrzeże Bałtyku na Ziemi Kamieńskiej systematycznie nawiedzane było przez potężne sztormy. W lutym 1625 roku fale Bałtyku zalały Dziwnów i okoliczne miejscowości. W Jeziorze Kołczewo odnajdywano potem ryby morskie naniesione przez sztorm. Kolejne sztormy miały miejsce w sierpniu i październiku 1693 roku, woda podeszła wówczas pod mury miejskie Kamienia niszcząc je; zalała także Chrząszczewo, Skarychowo i Trzebieszów. W 1800 roku Bałtyk znowu zalał Dziwnów oraz Międzywodzie.

Dziwnów: Upamiętnią ofiary tragedii sprzed stu lat

Pamiątkowy kamień z lat 30. XX wieku( fot. archiwum autora )

Najtragiczniejszy jednak w skutkach sztorm miał miejsce w nocy z 30/31 grudnia 1913 roku. Uległa wówczas zagładzie cała dzielnica zdrojowa Dziwnowa, najpiękniejsza nad Bałtykiem. 

Zniszczony został zbudowany w 1890 roku największy nad Bałtykiem Dom Zdrojowy – Kurhaus Ost Dievenow. Podczas sztormu zginęło wiele ludzi, zarówno mieszkańców Dziwnowa jak i kuracjuszy, których liczby nigdy nie udało się dokładnie ustalić.

Dziwnów: Upamiętnią ofiary tragedii sprzed stu lat

Przygotowywana do odsłonięcia pamiątkowa tablica( fot. archiwum autora )

Obok wspomnianego Domu Zdrojowego zniszczeniu uległy: szkoła, stacja ratownictwa morskiego, hala nadmorska, łaźnia-zakład solankowy oraz wiele prywatnych budynków. Domu Zdrojowego już nigdy nie odbudowano, w latach późniejszych został on do końca rozebrany, zaś pozyskany materiał budowlany posłużył do budowy nowej, trzeciej już w historii siedziby powiatu w Kamieniu Pomorskim (obecnie Dom Zdrojowy „Chrobry”).

Na miejscu tragedii postawiono pamiątkowy kamień ze stosowną inskrypcją. Po wielu dziesięcioleciach wykuty na kamieniu napis uległ zwietrzeniu. Nikt nie wiedział co to za kamień, i co oznacza ten niemy świadek historii.

Podczas wizyty jesienią w 2004 roku w Kamieniu Pomorskim pan Günter Harder były mieszkaniec Wyspy Chrząszczewskiej postanowił zwiedzić Dziwnów. Odwiedził wówczas byłe lotnisko morskie oraz były lotniczy klub oficerski, obecnie siedziba Liceum Społecznego im Piotra Zaremby. W czasie rozmowy dyrektor liceum pan Witold Brzozowski zapytał pana Güntera Hardera:
- Jakie mogłoby być przeznaczenie dosyć dużego, trójkątnego kamienia z nieczytelnym już napisem, który stoi w parku na przedłużeniu ulicy Parkowej.
Pan Günter Harder wykonał kila zdjęć wspomnianego kamienia, a w jakiś czas potem otrzymałem od pana Güntera Hardera list, a w nim fotokopię zdjęcia wykonanego w zimie przed drugą wojna światową oraz informację o kamieniu. Okazało się, że kamień stoi dokładnie w miejscu, w którym stał Dom Zdrojowy – Kurhaus Ost Dievenow i miał przypominać tragiczne wydarzenie z 1913 roku.
Rzecz całą opisałem w „Głosie Kamienia Pomorskiego” z dnia 7 stycznia 2005 roku. Po moim artykule zrodziła się idea odnowienia napisu na kamieniu. Na sesji rady miejskiej Dziwnowa w 2005 roku ówczesna radna pani Urszula Olszewska zgłosiła wniosek, by pamiątkowy kamień odrestaurować tak, aby napis na powrót stał się czytelny. Rada i ówczesny burmistrz Dziwnowa Zbigniew Zwolan pomysł ten zaakceptowali.

Teraz po wielu latach, staraniem obecnych władz Dziwnowa pomysł doczekał się realizacji. Wszak sprawa jest o tyle ważna, że Dziwnów mimo zmian granic – przynależności państwowej, ustrojów politycznych nadal jest ważnym ośrodkiem turystyczno-wypoczynkowym nad, tym razem Polskim Bałtykiem.

Źródło: Marian Klasik

 
logo
Odsłonięcie tablicy upamiętniającej setną rocznicę zniczczenia największego na całym
wybrzeżu bałtyckim hotelu "Kurhaus Ost-Dievenow".
 
 
W sobotę 1 czerwca w Dziwnowie przy zejściu na plażę, położonym przy ulicy Parkowej, odbyło się uroczyste odsłonięcie tablicy upamiętniającej setną rocznicę zniszczenia największego na całym wybrzeżu bałtyckim hotelu "Kurhaus Ost-Dievenow".

Z okazji odsłonięcia tablicy w rejonie zejścia zgromadzili się licznie mieszkańcy Dziwnowa i przebywający w Dziwnowie goście. O historii Dziwnowa i największym sanatorium na  Bałtyku na przełomie XIX i XX wieku opowiedział miłośnik starego Dziwnowa Mirosław  Zdrodowski. Tablicę pamiątkową odsłonił Burmistrz Dziwnowa Grzegorz Jóźwiak, wspólnie z Przewodniczącą Rady Miejskiej Joanną Piwińską. O godzinie 16.00 w sali widowiskowej przedszkola Promyk Słońca w Dziwnowie  odbył się koncert  Polsko-Niemieckiej Dziecięcej Orkiestry Akordeonowej. W koncercie wystąpiły dzieci ze szkół muzycznych ze Świnoujścia, Wolgastu i Gryfic. Młodzi artyści zaprezentowali wiązankę starych i współczesnych melodii. Występy akordeonistów nagradzane były gromkimi oklaskami.

W.T.

 

Kurhaus Ost-Dievenow
W roku 1890 wybudowano przy samej plaży największy na całym wybrzeżu bałtyckim hotel o nazwie „Kurhaus Ost-Dievenow”. Właścicielem hotelu był Paul Bergmann z Berlina. Kurhaus stał na końcu ulicy Kaiser-Wilhelm Strasse (dzisiejsza ulica Parkowa), którą potocznie zwano Bergmannstrasse. Budynek miał 117 metrów długości. Znajdowało się w nim 140 pokoi do wynajęcia pojedynczym osobom, jak i całym rodzinom. Hotel mógł jednorazowo przyjąć 240 kuracjuszy. Budynek hotelowy wyposażony był w dwa agregaty prądotwórcze, dysponował ciepłą i zimną wodą. Hotel rozciągał się wzdłuż wydmy. Z pokoi rozciągał się widok na morze lub na park kuracyjny, otaczający budynek hotelu. Przybywających do hotelu gości już z dala witał pięknie urządzony park, a na rondzie podjazdowym tryskała wspaniała fontanna.
Na terenie należącym do Kurhausu odkryto w 1896 roku źródło solankowe, które otrzymało za zgodą kanclerza Rzeszy nazwę „Furst Bismarck-Solesprudel” - czyli źródło księcia Bismarcka. Od tej chwili świadczono nie tylko usługi hotelowe, ale i kąpiele solankowe, borowinowe, inhalacje i masaże. Od przystani znajdującej się dokładnie na drugim końcu ulicy nad Dziwną, biegły wąskie tory do budynku z charakterystycznym wysokim kominem stojącego obok hotelu. Wagonikami dostarczano z parowców węgiel do mieszczącej się tu maszynowni, gdzie przy pomocy kotłów parowych uruchomiano generatory produkujące energię elektryczną oświetlającą cały Kurhaus. Goście mieli tu do dyspozycji bibliotekę z licznym księgozbiorem i czytelnię prasy z Niemiec i zagranicy dostarczanej na drugi dzień po ich ukazaniu się. W hotelu był też salon muzyczny, restauracja, poczta, telegraf, dwie linie telefoniczne, a obok ogród i Hala Brzegowa. W hali znajdującej się przed hotelem przy plaży, można było nie tylko odpocząć i posilić się, ale także wypożyczyć sprzęt wodny. Osoby chcące wypoczywać aktywnie mogły wypożyczyć żaglówki, łodzie wiosłowe, zagrać w tenisa, krykieta lub w kręgle. Dwa razy dziennie w muszli koncertowej przy sanatorium odbywały się koncerty zespołów instrumentalnych, a w każdą sobotę od godziny 21 do północy organizowano bale, na których od uczestników wymagano wytwornego stroju wieczorowego: panie długie suknie, jasne rękawiczki, panowie garnitury, a jedynym odstępstwem od obowiązującej etykiety była możliwość zdjęcia przez panie kapelusza. Organizowano wieczorki muzyczne, recytatorskie, włoskie noce, oraz wieczorami, przy pomocy silnych reflektorów, oświetlano powierzchnię morza. Dla pań i panów organizowano liczne zawody wędkarskie. Na plaży wybudowano dwa kąpieliska, osobno dla pań i panów. Były to duże budowle posadowione na palach, na górze znajdowały się szatnie i natryski, dół zaś ogrodzony był szczelnie od reszty plaży. Dobrze rozwinięta żegluga parowcami proponowała wycieczki na Bornholm i Rugię, a także do Szczecina, Kołobrzegu, Wolina, Międzyzdrojów i Kamienia Pomorskiego. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się wycieczki przy blasku księżyca wzdłuż promenady w morze. Atrakcją pieszych wycieczek był spacer przez sosnowy las do wspomnianej wcześniej Chaty Wuja Toma.
Od momentu uruchomienia sanatorium zapachniało w Dziwnowie wielkim światem. Dziwnów nazwany „Perłą Bałtyku” stał się kąpieliskiem pierwszej kategorii. Miejsca na pobyt w Dziwnowie sprzedawane były w całej Europie, między innymi w Budapeszcie, Pradze, Wiedniu, Malmö, Sztokholmie, Rydze. W Warszawie zajmował się tym pan Robert Becker przy ulicy Leszno 54. Dziwnów miał swoich przedstawicieli we wszystkich większych miastach niemieckich. W roku 1896 został Dziwnów Wschodni wpisany na listę kąpielisk solankowych. Uruchomiono odwiert solanki o dużej 4,66 % zawartości soli bromu i jodu. Wydajność solanki 200 litrów na minutę pozwalała na 10000 kąpieli i inhalacji na dobę. W sanatorium uruchomiono również pijalnię wód. W sanatorium świadczono wiele zabiegów medycznych, a do najważniejszych z nich należały ciepłe i zimne kąpiele solankowe oraz kąpiele borowinowe. Solanką leczono z powodzeniem choroby serca, żołądka, układu oddechowego, a także niedokrwistość, reumatyzm i nerwice.

.........................................................................................................................................
13:29, vlodo-bart , Dziwnów
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 czerwca 2013

Dziś od rana leje. Właściwie od nocy. Dzień świetlicowy.

 

Dziwnowskie kotwice:

 

19:14, vlodo-bart , Dziwnów
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 24 czerwca 2013

Znowu odwiedziliśmy wyspę Wolin. Tym razem chcieliśmy zobaczyć m.in. kościół wojskowy.

Parafia wojskowa pw. Matki Bożej Różańcowej w Dziwnowie znajduje się w Dekanacie Marynarki Wojennej Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego. Jej proboszczem jest ks. kmdr ppłk. Mirosław Biernacki. Obsługiwana przez księży diecezjalnych. Erygowana 21 stycznia 1993. Mieści się przy ulicy Polnej.

 

Kościół parafii wojskowej pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej mieści się przy ulicy Dziwnej 10b/4 na krańcu południowo-zachodnim Dziwnowa, na wyspie Wolin (po drugiej stronie mostu zwodzonego). Został on konsekrowany czyli poświęcony 15 kwietnia 2007 roku.

...............................................................................................................................................................................

O konsekracji kościoła tak możemy przeczytać na portalu Marynarki Wojennej

 Gdynia 2007-04-16 09:54                     

                                Konsekracja Kościoła Garnizonowego w Dziwnowie                        

W niedzielę, 15 kwietnia, biskup polowy Wojska Polskiego, gen. dyw. Tadeusz Płoski dokonał konsekracji Kościoła Garnizonowego pod wezwaniem Matki Boskiej Różańcowej w Dziwnowie.                        

Konsekracja Kościoła Garnizonowego w Dziwnowie

W uroczystości udział wzięli dowódca Marynarki Wojennej admirał floty Roman Krzyżelewski, dowódca 8 Flotylli Obrony Wybrzeża kontradmirał Jerzy Lenda, dziekan Marynarki Wojennej ks. kmdr Bogusław Wrona, burmistrz Dziwnowa Jarosław Siomka, przewodniczący Rady Miasta Marek Lisowski, a także liczni zaproszeni goście i mieszkańcy Dziwnowa. Podczas uroczystej Mszy Świętej biskup udzielił sakramentu bierzmowania młodzieży z rodzin wojskowych. Fakt konsekracji kościoła został upamiętniony w specjalnym dokumencie, który został podpisany, przez biskupa polowego WP, dowódcę MW, dowódcę 8 FOW, dowódcę garnizonu, proboszcza parafii oraz burmistrza Dziwnowa. Na zakończenie Mszy Świętej delegacja parafian oraz młodzieży bierzmowanej podziękowała księdzu biskupowi za poświęcenie kościoła i udzielenie sakramentu.

Konsekracja Kościoła Garnizonowego w Dziwnowie

Konsekracja Kościoła Garnizonowego w Dziwnowie

Konsekracja Kościoła Garnizonowego w Dziwnowie

oto link:       http://www.mw.mil.pl

...............................................................................................................................................................................

Teraz pamiątka wisi na ścianie kościoła

 

Błogosławiony

ks. kmdr ppor. Władysław Miegoń

- pierwszy kapelan

Marynarki Wojennej II Rzeczypospolitej

......................................................................................................................................... 

 

Tak piszą o błogosławionym w internecie:

     W naszym stuleciu wrócili męczennicy. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby „nieznani żołnierze” wielkiej Bożej sprawy... Ich świadectwa nie powinny zostać zapomniane w Kościele.

(Jan Paweł II, Tertio Millennio Adveniente, 37)

 

     Ks. Władysław Miegoń przyszedł na świat 30  września 1892r. w Samborcu, w starej wsi położonej na skraju żyznej, szerokiej doliny Wisły. Ten niezwykły ksiądz oficer, urodził się w średnio zamożnej rodzinie włościańskiej jako najstarszy z ośmiorga dzieci Stanisława i  Marianny Miegoniów. Jego ojciec, obok gospodarstwa rolnego prowadził również warsztat kołodziejski, co pozwoliło mu zapewnić  środki na edukację  dzieci. Władysław, od wczesnego dzieciństwa zdradzał dużą ciekawość świata, wyrastał w atmosferze głębokiej religijności (jego wuj był księdzem) i gorącego patriotyzmu. Na całe życie pozostały mu w pamięci opowiadania ojca o bohaterstwie i dramacie powstańców z 1863  z roku. Wiedzę z zakresu szkoły podstawowej, Władysław opanował indywidualnie w domu, pod czujnym okiem rodziców. Od najwcześniejszych lat, jak każde wiejskie dziecko, pomagał w gospodarstwie. Z domu rodzinnego wyniósł zamiłowanie do zwierząt i doskonałą umiejętność jazdy konno.

     Jako 10-latek rozpoczął naukę w Męskim Progimnazjum w Sandomierzu. Po jego ukończeniu,  jako 16-latek otrzymał świadectwo dojrzałości i wstąpił do Seminarium Duchownego. Już w trakcie studiów Władysław Miegoń dał się poznać nie tylko jako dobrze zapowiadający się kapłan, ale też gorący patriota i świetny organizator działalności kulturalno-oświatowej (w swojej rodzinnej wiosce skupiał młodzież szkolną i urządzał przedstawienia popularyzujące polskie tradycje narodowe).

     Święcenia kapłańskie ks. Miegoń otrzymał w czasie trwania I wojny światowej ( 1915r.) i przez kilka kolejnych lat pełnił posługę duszpasterską w sandomierskich parafiach. Z tych lat zachowało się wspomnienie o zaskakujących poczynaniach księdza np: przypadkowo spotkanemu w okopie rannemu żołnierzowi armii austriackiej udzielił pomocy. Obmył go, zaopatrzył rany, następnie w poszukiwaniu pomocy lekarskiej udał się na linię frontu, a gdy lekarz odmówił przybycia do chorego, wynajął wóz i rannego Austriaka dowiózł do lekarza.

     28 listopada 1918 roku (czyli w dniu kiedy powołano do życia Marynarkę Wojenną) ksiądz Miegoń poprosił władze kościelne o zgodę na skierowanie go do duszpasterstwa wojskowego. Zgoda ta przyszła dopiero 1 grudnia 1919 roku - od wtedy ks. Miegoń został kapelanem Marynarki Wojennej wiążąc swoje życie z morzem i marynarzami na trwałe. W latach 1919 - 1920 Batalion Morski był ciągle w drodze. Ks. Miegoń mając na uwadze poziom wykształcenia marynarzy staje się głównym organizatorem i wykładowcą kursów uzupełniających wiedzę z zakresu: j. polskiego, matematyki, historii, geografii, wychowania patriotycznego.

     W dniu Zaślubin Polski z Morzem - 10 lutego 1920 roku Batalion Morski znajdował  się w Pucku, a ks. Miegoń był jednym ze współcelebransów odbywającej się tam mszy św. Od tego momentu Puck staje się pierwszą prowizoryczną bazą Marynarki Wojennej, a jej kapelan prowadzi działalność duszpasterską (organizował nabożeństwa polowe np. w dniu przysięgi rekrutów, powitania, i święcenia zakupionych okrętów) i oświatową (walczył z analfabetyzmem i dbał o wychowanie patriotyczne i poziom kultury wśród marynarzy). W nawale obowiązków służbowych nigdy nie zapomniał o swojej rodzinie. Wiele swoich urlopów spędzał w rodzinnym Samborcu, pomagając w pracach polowych. Jego przyjazdy do Samborca były nie lada gratką dla mieszkańców tej małej wsi, zwłaszcza wtedy, gdy ks. Władysław mieszkał już w Gdyni i mógł spragnionym słuchaczom opowiadać o budowie czegoś ważnego, najważniejszego, co miało miejsce gdzieś daleko na północy.

     Ważnym momentem w życiu ks. Miegonia był udział w wojnie polsko - bolszewickiej latem 1920 roku. Ks. kapelan w czasie walk frontowych wielokrotnie uczestniczył w akcjach zwiadowczych, dźwigał i opatrywał rannych, podtrzymywał upadających na duchu, dawał dobry przykład żołnierzom. Już wtedy zyskał sobie wśród marynarzy przydomek święty. 9 sierpnia 1920 został ranny pod Makowem Mazowieckim,a za okazane męstwo w czasie wojny polsko - bolszewickiej otrzymał Krzyż Virtuti Militari i Krzyż Walecznych z rąk marszałka Józefa Piłsudskiego. Po wojnie wrócił do Pucka, gdzie ponownie obok obowiązków duszpasterskich objął funkcję oficera oświatowego. Od 1924 roku Dowództwo Floty Marynarki Wojennej przeniesiono do Gdyni, a jej kapelan poza pełnieniem swoich obowiązków duszpasterskich rozpoczął pracę nad składem a potem repertuarem Teatru Amatorskiego. Z czasem nie było gdyńskich uroczystości bez udziału tego zespołu, a także bez powołanego przez księdza zespołu instrumentalno - wokalnego. Władysław Miegoń w czasie pobytu w Gdyni byłaktywny także w środowisku uczniowskim. Dla młodzieży urządzał w czasie wakacji spływy kajakowe, a w ramach działalności Ligi Morskiej i Kolonialnej wycieczki uczniowskie i osób dorosłych z całej Polski nad morze, do Gdyni.

     Tę owocną, w ocenie Dowództwa Floty, działalność duszpasterską i oświatową kapelana w środowisku marynarskim, przerwało jego nagłe przeniesienie służbowe do Lublina, gdzie podjął studia na kierunku prawa kanonicznego. Trafił on do tamtejszego garnizonu karnie za publiczną krytykę zamachu majowego dokonanego w Warszawie przez Marszałka Józefa Piłsudskiego. Podczas pobytu w Lublinie ks. Miegoń bardzo czynnie włączył się w wielkie dzieło restauracji i przebudowy tamtejszego kościoła garnizonowego przeprowadzone w latach 1927-1932. Zwieńczeniem tych prac była uroczystość konsekracji Kościoła Garnizonowego w Lublinie, która odbyła się 30 września 1933 roku. Dokonał tego ówczesny Biskup Polowy WP Józef Gawlina.

     W 1934 roku Ordynat Polowy, na liczne prośby zgłaszane przez marynarzy, ponownie przeniósł ks. Miegonia do Gdyni. Otrzymał on wóczas awans na stopień starszego kapelana (komandor podporucznik) i został wyznaczony na stanowisko Kapelana Dowództwa Floty. W Gdyni kapelan znów z całym poświęceniem włączył się w nurt swoich obowiązków (święcił bandery okrętowe, odprawiał nabożeństwa na pokładach statków, odbywał z marynarzami podróże po morzach w rejsach szkoleniowych, stworzył bibliotekę na Oksywiu). Nigdy nikomu nie okazywał swojej wyższości. Wyrazem tego były wręcz humorystyczne sceny rozgrywające się na ulicy przy spotkaniach z marynarzami, których zwykle pierwszych pozdrawiał. Tego rodzaju zachowanie peszyło marynarzy, dlatego już z daleka oddawali honory komandorowi Miegoniowi. Rozwój marynarki Wojennej był impulsem do podjęcia przez księdza Miegonia starań o wybudowanie dla swej marynarskiej parafii obszernego kościoła garnizonowego. Do jego budowy przystąpiono w 1934 roku na dolnym Oksywiu. Konsekracji nowej świątyni dokonano 1 lipca 1939 roku, a 15 sierpnia 1939 ksiądz komandor odprawił pierwszą i ostatnią uroczystą mszę świętą ( w Święto Żołnierza ). Inne święto (odbywające się pół roku wcześniej także zostało zanotowane w kronikach miasta i dziejach Marynarki Wojennej ). 10 lutego 1939 roku do portu wojennego w Gdyni wpłynął nowy okręt podwodny ORP Orzeł (okręt zbudowany ze składek społeczeństwa polskiego). Jego poświęcenia dokonał ksiądz komandor. Uroczystości potrójnego święta ubarwił wówczas kierowany przez ks. Miegonia Teatr Marynarki Wojennej, pokazując sztukę Tadeusza Stępkowskiego „Na morskich szańcach Rzeczpospolitej”. Dzień ten był jednym z ostatnich radosnych wspomnień w życiu miasta i Marynarki Wojennej  II RP

     1 września 1939 wybuchła II wojna światowa. Ks. Miegoń, podobnie jak w czasie wojny polsko bolszewickiej, bierze czynny udział w obronie miasta. Rozkaz Rydza Śmigłego brzmiał jednoznacznie …. „Gdynię i Kępę Oksywską bronić do ostateczności”. Ks. Miegoń był w czasie tej kampanii gotowym na wiele poświęceń sanitariuszem, długie godziny spędzał w Szpitalu Morskim na Oksywiu. Kiedy 19 września płk Dąbek złożył admirałowi Unrugowi swój ostatni meldunek, oznajmiając o upadku Kępy Oksywskiej, większość z jego żołnierzy straciła życie lub była ciężko ranna.Trafiony odłamkiem  ranny oficer popełnił samobójstwo - nigdy więc Gdynia oficjalnienie nie skapitulowała. Po śmierci dowódcy, kapelan był jedną z tych osób, które podtrzymywały rannych marynarzy na duchu w chwilach dla nich najtrudniejszych tak fizycznych, jak i psychicznych. Postawa księdza wzbudzała powszechny szacunek, także wśród Niemców, dlatego wyrazili oni zgodę na zorganizowanie pogrzebu płk Dąbka. W ostatniej drodze bohatera z Kępy Oksywskiej towarzyszył ks. Miegoń.

     Zgodnie z Konwencją Genewską kapelan Miegoń został zwolniony z dwutygodniowej niewoli i dostał dokument gwarantujący mu nietykalność. Odrzucił jednak wolność, by pozostać z ludźmi, którzy potrzebowali jego posługi - został ze swoimi  marynarzami. Razem z nimi trafił do obozu jenieckiego na terenie Niemiec. Przebywał w obozach jenieckich m.in. we Flensburgu i Rotenburgu. W 1940 roku został przeniesiony do obozu w Buchenwaldzie, gdzie - podobnie jak i inni kapelani - został pozbawiony munduru oficerskiego, co już było złamaniem postanowień genewskich. Ostatnim etapem obozowej wędrówki Władysława Miegonia był obóz w Dachau, gdzie nadano mu numer 21223.

     Zmarł 15 października 1942 roku w Dachau. Jego ciało zostało spalone w obozowym krematorium. Pamięć o pierwszym kapelanie Marynarki Wojennej przetrwała także poza granicami kraju.12 czerwca 1999 r. papież Jan Paweł II beatyfikował ks. kmdr ppor. Władysława Miegonia w grupie 108 męczenników, ofiar nazistowskiego terroru, zamordowanych przez niemieckiego okupanta podczas czasach II wojny światowej.

 

Na podstawie książki ks. kmdr por. Zbigniewa Jaworskiego,

"Błogosławiony ks. kmdr ppor. Władysław Miegoń

Ks. kpt. mar. Władysław Miegoń (w pierwszym rzędzie trzeci od lewej) wśród marynarzy portu wojennego na Oksywiu (druga od lewej Maria Miegoń, siostra księdza kapelana

http://www.sjerzy.parafia.info.pl

 

A my kościół ten odwiedziliśmy.

16:42, vlodo-bart , Dziwnów
Link Komentarze (2) »
niedziela, 23 czerwca 2013

Forum Gazeta.pl

Kościół w Dziwnowie

Budowano go po wojnie przez dosc dlugi czas. Jest inny niz wszystkie. Na pierwszy rzut
oka - dziwny i niezbyt ladny. Ale bryla budynku zostala zaprojektowana tak, by przypominala  sylwetke łodzi z masztem. Drugiego takiego chyba nie ma w Polsce.
Urok naszego kosciola docenisz niestety nie latem, bo wtedy panuje w nim spory tłok. Przed kosciolem jest parking, ale latem platny i najczesciej zapelniony po brzegi szczegolnie w sloneczne dni. Zaraz obok jest zejscie na plaze i wielu przyjezdnych tu parkuje. Lepiej wiec przyjsc pieszo.
Na wysokosci obecnego kosciola, w strone morza, stal kiedys stary kosciol, przedwojenny.

Zostal bardzo zniszczony podczas wojny, a po wojnie sluzyl jako magazyn. Rozebrano go wiec pozniej. Msze odbywaly sie na poczatku w starej remizie. Na jej miejscu teraz stoi nasz nowy kosciol.
Kosciol wyznaczal dawniej granice miedzy Berg-Dievenow a Ost-Dievenow; kiedys byly to dwie oddzielne osady rybackie. 

                                                                                                  przedziwna1

A oto nowy kościół:

11:26, vlodo-bart , Dziwnów
Link Komentarze (2) »
sobota, 22 czerwca 2013

Troszkę chmur, ciepło. Okazja do plażowania i do spacerów.

 

A teraz specjalnie dla Zosi, Zbyszka i Bogdana

 

 

Dobrej nocy :-)

..............................................................................................................................................................................

Kto nam "dobrej nocy"?

16:18, vlodo-bart , Dziwnów
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 czerwca 2013

Kawałek drogi do Dziwnówka a dał nam popalić

 

 

 

 

18:42, vlodo-bart , Dziwnów
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 czerwca 2013

Oto co porusza się po wodzie, lądzie i w powietrzu.

 

a wieczorem...

16:03, vlodo-bart , Dziwnów
Link Komentarze (3) »
środa, 19 czerwca 2013

Troszkę zdjęć miasta

16:54, vlodo-bart , Dziwnów
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 czerwca 2013

Wybraliśmy się zobaczyć most zwodzony na rzece Dziwnej.

Pierwszy raz widzieliśmy takie urządzenie w akcji.

 

15:18, vlodo-bart , Dziwnów
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 czerwca 2013
sobota, 15 czerwca 2013

Ale najpierw była podróż

Pomnik Chrystusa Króla w Świebodzinie

Nietoperek

 

22:52, vlodo-bart , Dziwnów
Link Dodaj komentarz »