Flag Counter
Chorzów wczoraj, dziś i jutro

Ludzie

wtorek, 15 kwietnia 2014

Ławeczka Gerarda Cieślika: Na oficjalnej stronie Urzędu Miasta w Chorzowie rusyzło głosowanie na miejsce, w którym zostanie powstawiona ławeczka upamiętniająca wielkiego piłkarza Ruchu Chorzów - Gerarda Cieslika. Pomóż je wybrać!

Ławeczka Gerarda Cieślika

Ławeczka Gerarda Cieślika: Gdzie stanie pomnik piłkarza? Pomóz zdecydować

Ławeczka Gerarda Cieślika: Władze Chorzowa proponują trzy lokalizacje dla ławeczki Gerarda Cieślika:
- ulica Farna, skwer koło szkoły
- ulica Wolności
- stadion przy Cichej

Ławeczka Gerarda Cieślika - tu możesz wybrać miejsce, gdzie ma stanąć

 
Podczas grudniowej sesji budżetowej radni przeznaczyli na ten cel 50 tys.  złotych. Po wstępnych analizach już wiadomo, że to zbyt mało, aby zaprojektować, odlać z brązu, przygotować miejsce i ustawić obelisk upamiętniający zasłużonego mieszkańca. Na najbliższej sesji Rady Maista
prezydent Chorzowa Andrzej Kotala będzie wnioskował o zwiększenie tej sumy do 100 tys. złotych. Komisja Kultury i Sportu Rady Miasta proponuje, by obelisk był odlany z brązu i przedstawiał młodego sportowca z piłką.

W sprawie projektu Komisja wnioskuje, by zapytanie ofertowe wysłać do trzech rzeźbiarzy: Jacka Kicińskiego, Gerarda Grzywaczyka i Tomasza Wenklara. 

19:01, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 marca 2014

Chorzowianin

Znany z serialu “Budnikowie i inni”, programów telewizji regionalnej “Karczma u Alojza” i “Gospoda u Gruchlików”, a wreszcie - niezapomniany Zefel Żymła z emitowanej przez siedem lat śląskiej telenoweli “Sobota w Bykowie”. Werner Eugeniusz Stoll, przez całe życie związany z Hajdukami, świętował niedawno piękny podwójny jubileusz. Zadebiutował w dzieciństwie, wyrósł z ruchu amatorskiego, wciąż jest obecny na estradzie. Podkreśla, że jego życiową misją jest dawanie ludziom uśmiechu.

Wcielenia Eugeniusza Stolla
 

20:03, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 grudnia 2013

NaszeMiasto.pl

Eugeniusz Stoll z Chorzowa obchodzi swoje 70. urodziny i 60 lat występów na scenie. Jego najsłynniejsza rola to postać z serialu "Sobota w Bytkowie". Poznajcie Zefla Żymłę.

Eugeniusz Stoll z Chorzowa

Eugeniusz Stoll z Chorzowa

Eugeniusz Stoll z Chorzowa

Pamiętacie Zefla Żymłę z serialu "Sobota w Bytkowie"? Mieszka w tym samym mieszkaniu, w Chorzowie Batorym. Tylko naprawdę nazywa się Eugeniusz Stoll i w styczniu będzie obchodził 70 urodziny oraz jubileusz 60 lat występów na scenie. To jednak wciąż ta sama uśmiechnięta i otwarta osoba.

Pan Eugeniusz swoje zamiłowanie do teatru przejawiał już w wieku szkolnym. Gdy miał osiem lat sam stworzył kukiełki do teatrzyku o Jasiu i Małgosi, na który zaprosił dzieci ze swojego podwórka.

- Tata zrobił takie pudełko, które było sceną, była nawet kurtyna - wspomina ze śmiechem artysta. - Na płocie przed blokiem napisałem, że jest przedstawienie i wstęp kosztuje 50 groszy. Przyszło mnóstwo dzieci. Tata musiał z deski i dwóch garnków zrobić dodatkową ławkę, bo nie miały gdzie siąść.

Teatr pasjonował aktora do tego stopnia, że niezauważony potrafił przejść jako dziecko koło nóg bileterów, żeby schowany za filarem móc oglądać sztukę przeznaczoną tylko dla dorosłych.

Eugeniusz Stoll z Chorzowa: jakie jest?

Eugeniusz Stoll jest zawsze radosny, dla każdego ma dobre słowo. Tacy też byli jego rodzice. Mama w latach młodzieńczych również amatorsko występowała w teatrze, tata natomiast grał na pianinie i akordeonie. W domu zawsze było wesoło i głośno, często mieli gości.

Najdumniejszy z sukcesów pana Eugeniusza był jednak jego o 8 lat starszy brat, Kazimierz. Choć był sportowcem, to przychodził na każde przedstawienie i chwalił się swoim bratem przed kolegami.

 Aktor sam pisze monologi, z którymi występuje do dzisiaj. Wspomina czasy, gdy w jego mieszkaniu brał udział w realizacji serialu "Sobota w Bytkowie". Do dzisiaj jest rozpoznawany właśnie jako Zefel Żymła.

Gdy leżał w szpitalu, to personel oraz pacjenci przychodzili prosząc, żeby opowiadał kawały. A on, mimo złego stanu zdrowia, potrafił rozśmieszać ich do łez. Choć często podkreśla, że nie lubi rozgłosu, to jednak nie może pójść do miejsca publicznego, żeby nie zostać rozpoznanym.

Eugeniusz Stoll z Chorzowa, oto jego historia:

W roku 1956 dostałem propozycję zagrania głównej roli w bajce noworocznej jako Król - scenariusz i reżyserię prowadził pan Gerard Szendzielorz, wspaniały człowiek. Od tego czasu każdego roku występowałem we wszystkich bajkach noworocznych. (...)

Wygrałem casting do zagrania roli w serialu telewizyjnym Janusza Kidawy pt. "Budniokowie i inni". W gronie znanych wykonawców brałem udział w widowiskach telewizyjnych pod nazwą "Karczma u Alojza".

Po czasie dostałem propozycję zagrania roli w serialu "Sobota w Bytkowie" jako Zefel Żymła, cieszyłem się wielkim powodzeniem i popularnością publiczności. Jednocześnie byłem przez parę lat członkiem kabaretu "Antyki", grałem również rolę w serialu "Gospoda u Gruchlików".

Pomimo mojego wieku i przejściach zdrowotnych, nadal cieszę się akceptacją publiczności i serdecznych przyjaciół w kabarecie "Książę Lipin i przyjaciele".

22:30, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 czerwca 2013

Chorzowianin

Jak podały służby prasowe archidiecezji katowickiej w wakacje zmieni się proboszcz jednej z chorzowskich parafii. Ks. Krystian Kukowka zastąpi ks. Mariana Jaromina na stanowisku proboszcza parafii św. Antoniego.

Ks. Krystian Kukowka | fot. pl.wikipedia.org

Ks. Krystian Kukowka jest absolwentem chorzowskiego IV LO im. M. Skłodowskiej-Curie (maturę zdał w 1988 r.) oraz Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego, które ukończył ze stopniem magistra w 1994 r.

Święcenia kapłańskie w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach przyjął w 1994 r. Przez cztery lata pracował jako wikariusz w parafii św. Barbary w Boguszowicach.

W 1996 roku ukończył dodatkowe studium dla księży na Papieskiej Akademii Teologicznej, uzyskując stopień licencjata teologii.

W 1998 roku rozpoczął pracę jako wikary w katowickiej parafii Niepokalanego Poczęcia NMP. Po śmierci ówczesnego proboszcza, przez trzy miesiące pełnił funkcję administratora parafii.

W 2001 r. dekretem abpa Damiana Zimonia został mianowany dyrektorem Księgarni Świętego Jacka oraz zastępcą dyrektora spółki Ars Catholica w Katowicach.

W 2002 roku uzyskał dyplom ukończenia studiów na wydziale marketingu i zarządzania w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu. W tym samym roku został wybrany na pierwszego wiceprezesa Stowarzyszenia Wydawców Katolickich.

Jest współautorem lub redaktorem następujących pozycji wydawniczych: "Światło ze Śląska", "A nadzieja zawieźć nie może", "Przygody z Opatrznością Mszał Wakacyjny".

W 2005 roku został członkiem Archidiecezjalnej Rady Ekonomicznej, a w 2010 roku kanonikiem honorowym Kapituły Metropolitalnej Katowickiej.

Dotychczasowy proboszcz parafii, ks. Marian Jaromin przechodzi na emeryturę po trzynastu latach posługi w Chorzowie. Wcześniej kierował parafią św. Augustyna w Świętochłowicach-Lipinach.

Wszystkie zmiany personalne w archidiecezji katowickiej można znaleźć tutaj. Wejdą w życie z dniem 28 lipca 2013 r.

(p(
23:25, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 maja 2013

Chorzowianin

Archidiecezja wrocławska ma nowego metropolitę. Papież Franciszek wyznaczył na to stanowisko biskupa Józefa Kupnego, dotychczasowego biskupa pomocniczego archidiecezji katowickiej, który ma wiele związków z Chorzowem.

Bp Józef Kupny w klubowej kawiarence Ruchu Chorzów

Józef Kupny zastąpi arcybiskupa Mariana Gołębiewskiego, który przeszedł na emeryturę.

- Nie śmiałem nawet myśleć o powołaniu na to stanowisko. Podejmuję się tej misji w wielkim zaufaniu Panu Bogu, który powierza zadania i daje moc Ducha Świętego do ich realizacji – stwierdził po nominacji biskup.

Hierarcha przypomina, że przed 1922 rokiem niektóre parafie diecezji katowickiej należały do metropolii wrocławskiej. Miał okazję poznać kapłanów pamiętających tamte czasy, którzy studiowali we Wrocławiu. Józef Kupny odwiedzał też Wrocław w celach naukowych.

Nowy metropolita wrocławski urodził się 23 lutego 1956 roku w Dąbrówce Wielkiej. W latach siedemdziesiątych uczęszczał do liceum im. Marii Skłodowskiej-Curie w Chorzowie. Maturę zdał w 1975 r. po czym wstąpił do śląskiego seminarium, które wówczas jeszcze znajdowało się w Krakowie. Nim jednak zaczął studia, musiał odbyć dwuletnią służbę wojskową.

Świecenia kapłańskie z rąk abpa Herberta Bednorza otrzymał w 1983 r. Jako wikariusz pełnił posługę na osiedlu Tysiąclecia w Katowicach: w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych na Tysiącleciu Dolnym, następnie w parafii Matki Bożej Piekarskiej na Tysiącleciu Górnym.

Nowy metropolita wrocławski był asystentem w Katedrze Katolickiej Nauki Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jest członkiem Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski i kieruje Radą ds. Społecznych. Jest głównym autorem ogłoszonego rok temu dokumentu społecznego Episkopatu Polski „W trosce o dobro wspólne”. Pełni także funkcję delegata Konferencji Episkopatu Polski do spraw Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich.

Od 2005 r. był biskupem pomocniczym archidiecezji katowickiej.

Prywatnie nie ukrywa swoich sympatii do Ruchu Chorzów. Regularnie bierze udział w tradycyjnym spotkaniu opłatkowym w klubowej kawiarence Ruchu.

(p)
18:29, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 marca 2013

NaszeMiasto.pl

We wtorek, w wieku 63 lat, zmarł Jerzy Wyrobek, były piłkarz i trener m.in. chorzowskiego Ruchu. W 1989 roku, po wprowadzeniu "Niebieskich" do ekstraklasy, wywalczył jako szkoleniowiec z drużyną 14., ostatni w historii tytuł mistrza Polski.

Zmarł Jerzy Wyrobek

Zmarł Jerzy Wyrobek (© arc)

"Odszedł wspaniały człowiek, który dla piłkarzy był zawsze +drugim ojcem+" - powiedział PAP Mirosław Mosór, piłkarz mistrzowskiego Ruchu, obecnie dyrektor sportowy tego klubu.

Mosór przypomniał, że Wyrobek - nawet pracując w innych klubach - często bywał na stadionie Ruchu.

"Zawsze był bardzo związany z naszym klubem. To dla nas niepowetowana strata" - dodał były podopieczny zmarłego szkoleniowca.

Jerzy Wyrobek trzykrotnie zdobywał mistrzostwo Polski jako piłkarz Ruchu, 15 razy wystąpił w reprezentacji Polski.

Pracował w kilku klubach, m.in. Odrze Wodzisław i Pogoni Szczecin, a ostatnio w sosnowieckim Zagłębiu.

Miał 63 lata. Kilka tygodni przed śmiercią trafił do szpitala po wylewie.

....................................................................................................................................

Rodzinie i bliskim składamy serdeczne wyrazy współczucia.

18:39, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 marca 2013

DziennikZachodni.pl - wiadomości Śląsk, wiadomości ze Śląska

266. papieżem został wybrany kardynał z Argentyny Jorge Bergoglio. Obrał imię Franciszek. Studiował chemię, literaturę i psychologię. Jezuita wyświęcony w 1969 r., potem został prowincjałem zakonu w Argentynie. Biskup Buenos Aires od 1992 r. Przez dwie kadencje był też przewodniczącym Episkopatu Argentyny (2005-2011). W kwietniu 2005 r. adwokat występujący w imieniu ofiar argentyńskiej junty oskarżył kardynała o udział w porwaniu przez wojskowych dwóch jezuitów. Rzecznik kardynała zaprzeczał, do tej pory też nie znaleziono na to twardych dowodów. Duchownemu ta sprawa nie zaszkodziła w karierze - po śmierci Jana Pawła II był wymieniany jako jeden z kandydatów do papieskiego tronu (papabile).  

Habemus Papam: Papież Franciszek jest z Argentyny. To Jorge Bergoglio

        Jorge Bergoglio Studiował chemię, literaturę i psychologię. Jezuita wyświęcony w 1969 r., potem został prowincjałem zakonu w Argentynie. Biskup Buenos Aires od 1992 r. Przez dwie kadencje był też przewodniczącym Episkopatu Argentyny (2005-2011).
W kwietniu 2005 r. adwokat występujący w imieniu ofiar argentyńskiej junty oskarżył kardynała o udział w porwaniu przez wojskowych dwóch jezuitów. Rzecznik kardynała zaprzeczał, do tej pory też nie znaleziono na to twardych dowodów. Duchownemu ta sprawa nie zaszkodziła w karierze - po śmierci Jana Pawła II był wymieniany jako jeden z kandydatów do papieskiego tronu (papabile).

                        Konklawe miało dać Kościołowi papieża. Zdaje się, że znalazło go na końcu świata. Dziękuję. Przede wszystkim chciałbym się pomodlić za naszego papieża emerytowanego Benedykta. Módlmy się, aby ojciec go błogosławił, a Matka Boska strzegła - powiedział w pierwszych słowach nowy papież Franciszek.

- Chcę was o coś poprosić. Zanim biskup pobłogosławi lud, proszę, żebyście poprosili o błogosławieństwo dla waszego biskupa. Pomódlcie się za mnie w ciszy - powiedział.

I na Placu Świętego Piotra zaległa cisza, przerwana jednak szybko przez wiwatujących.

20:40, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »

Gazeta.pl - Polska i świat - wiadomości | informacje | wydarzenia 

Kilka minut po godzinie 19 wszystko stało się jasne. Kolegium Kardynalskie wybrało nowego papieża.

Kilka minut po godzinie 19 wszystko stało się jasne. Kolegium Kardynalskie wybrało nowego papieża. (fot. Vatican TV)

Druga tura dzisiejszego głosowania kardynałów wyłoniła nowego papieża. Z komina nad Kaplicą Sykstyńską po godz. 19 poleciał biały dym. Papieża wybrano już drugiego dnia konklawe. Następca Benedykta XVI powinien pojawić się na balkonie Bazyliki Świętego Piotra w ciągu kilkudziesięciu minut .
        Na placu przed bazyliką watykańską wielojęzyczny tłum wiwatuje w oczekiwaniu na słowa "Habemus papam", które wygłosi protodiakon kardynał Jean Louis-Tauran. Tysiące ludzi zmierzają w pośpiechu na plac.

        Nowy papież pojawi się na balkonie Bazyliki Świętego Piotra w ciągu kilkudziesięciu minut od wyboru. Najpierw do wiernych wyjdzie protodiakon, obwieścić nazwisko nowego papieża. Krótko potem pojawi się sam nowy Ojciec Święty. Obecnie przyjmuje on hołd kardynałów i przygotowuje się w tzw. Pokoju Łez, gdzie czekają na niego szaty. Będzie również modlił się w samotności w Kaplicy Paulińskiej.

        Pierwsze głosowanie przeprowadzono tuż po wtorkowej inauguracji konklawe. Czarny dym unoszący się z komina z Kaplicy Sykstyńskiej ludzie zgromadzeni na placu Świętego Piotra zobaczyli przed godziną 20.

        Dzisiejsza włoska prasa informowała nieoficjalnie, że transmisję z inauguracji konklawe oraz czarny dym oglądał w telewizji emerytowany papież Benedykt XVI,  przebywający w Castel Gandolfo.
19:26, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 marca 2013

Chorzowianin

Wdawał się w spory z sędziami, rywalami, czasem nawet z kolegami z drużyny. Ale na boisku był szalenie skuteczny. "Główki" i karne - z tego słynął.

Teodor Peterek - pierwszy z lewej | Fot. Archiwum klubu

Nasz wczorajszy tekst o rekordzie Lionela Messiego spotkał się z dużym zainteresowaniem Czytelników. Gwiazdor Barcelony strzelił bramkę w 17. kolejnym spotkaniu ligowym, poprawiając tym samym osiągnięcie Teodora Peterka, piłkarza chorzowskiego Ruchu. O przedwojennym snajperze napisała m.in. oficjalna strona Barcelony.

Młodszym miłośnikom futbolu postanowiliśmy przypomnieć sylwetkę legendarnego zawodnika "Niebieskich". Sprawdźcie, kim był "Teo", którego osiągnięcie pobił dopiero Leo!

Peterka tak przedstawialiśmy w naszym wydawnictwie z okazji 90-lecia Ruchu "Niebiescy od A do Z".

„Kierownik mistrzowskiego napadu” - tak nazywano jednego z najlepszych snajperów w historii Ruchu. Drugiego pod względem liczby strzelonych bramek dla „niebieskich” (wyprzedza go tylko Gerard Cieślik), pięciokrotnego mistrza Polski (wszystkie tytuły w latach 30-tych).

Teodor Peterek był nie tylko nietuzinkowym piłkarzem, ale przede wszystkim postacią niezwykle barwną. Bohaterem wielu anegdot. Choćby tej z meczu Ruchu z Cracovią (1931 rok). - Peterka ostro łajała własna narzeczona, lecz i to nie pomogło - pisał „PS”.

Częściej łajał, zwykle sędziów, sam Peterek! Docinki pod adresem arbitrów stały „na porządku dziennym”. Także z rywalami „Mietlorz” (bo taki miał pseudonim) miewał na pieńku. Oto opis meczu z Garbarnią Kraków (1936). - Peterek dopuścił się niespodziewanego wybryku nokautując prawym sierpem niemniej ostro walczącego beka (tak mówiono na obrońcę - przyp. red.) Garbarni Pazurka II - „PS” relacjonował wykluczenie napastnika Ruchu. W 1938 roku uderzył w twarz piłkarza Warty Poznań, Ofierzyńskiego.

Czasem Peterek kłócił się nawet ze swoimi. Po latach - w pamiętniku pt. „Z butami piłkarskimi na boiskach Europy” (opracowanie Alojzego Locha) - opowiedział o sporze z Gerardem Wodarzem, partnerem z ataku Ruchu. - Przez trzy lata (od 1933 do 1936 - przyp. red.) nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. Ale to nam nie przeszkadzało grać jak z nut - mówił Peterek.

Słynął z doskonałej gry głową i... zimnej krwi przy rzutach karnych. - Uchodziłem za najlepszego egzekutora jedenastek w kraju. Toteż ambicją każdego bramkarza było obronić rzut karny strzelany właśnie przeze mnie - przyznał w swoich wspomnieniach. Nielicznym to się udało. Między innymi golkiperowi AKS Chorzów, Mrugale, który... wygrał w ten sposób zakład z jednym z kibiców - o zegarek.

„Mietlorz” może się pochwalić niesamowitym osiągnięciem. Trafiał do siatki zarówno w swoim debiucie jak i w pożegnaniu z ligą. Fenomen polega na tym, że oba mecze dzieliło prawie 20 lat! Zresztą zakończenie kariery zawodniczej odbyło się w przedziwnych okolicznościach. Jako 38-latek Peterek grywał jeszcze dla przyjemności w rezerwach, na stoperze. Spotkanie rezerw ze Śląskiem Tarnowskie Góry stanowiło przedmecz dla starcia Ruchu z Lechem Poznań. Peterek pod koniec został ściągnięty z boiska i... poproszony o występ w I drużynie, w miejsce Alszera  (złamał nadgarstek).

Działacze mówili, że „wystarczy, że będzie statystował”. Weteran początkowo odmówił, ale... Jeszcze raz oddajmy mu głos. - W końcu uległem naciskowi (...) Tuż po gwizdku sędziego przejąłem główką centrę Przecherki i nieuchronnie skierowałem piłkę do siatki. Drugi goal strzelił Cieślik z mojego podania - wspominał Peterek. Po meczu, przy kolacji, oświadczył: - Skończyłem dziś jako czynny zawodnik; postanowiłem, że siły moje poświęcę wyłącznie szkoleniu narybku jako trener.

W tej roli (m.in. Calisia, Stal Dąbrowa Górnicza, Unia Gorzów Wlkp.) sukcesów nie odnosił. Zmarł w 1969 roku.

Oto wspaniała seria strzelecka Peterka (16 meczów ligowych ze strzeloną przynajmniej jedną bramką).

1) Pogoń Lwów (wynik - 3:2 dla Ruchu, 3 października 1937) - dwa gole
2) Cracovia (2:4, 24 października 1937) - gol
3) Śmigły Wilno (5:2, 10 kwietnia 1938) - dwa gole
4) Polonia Warszawa (3:0, 21 kwietnia 1938) - gol
5) Warta Poznań (3:2, 1 maja 1938) - dwa gole
6) Warszawianka (6:2, 8 maja 1938) - gol
7) Wisła Kraków (1:3, 15 maja 1938) - gol
8) AKS Chorzów (3:2, 26 maja 1938) - gol
9) Pogoń Lwów (1:3, 12 czerwca 1938) - gol
10) Cracovia (4:0, 19 czerwca 1938) - trzy gole
11) Cracovia (2:3, 26 czerwca 1938) - gol
12) ŁKS Łódź (2:2, 3 lipca 1938) - gol
13) Pogoń Lwów (3:1, 21 sierpnia 1938) - gol
14) AKS Chorzów (4:2, 28 sierpnia 1938) - gol
15) Wisła Kraków (4:2, 4 września 1938) - dwa gole
16) Warszawianka (4:1, 11 września 1938) - gol
Źródło: Ruch Chorzów, 75 lat "Niebieskich" - Księga Jubileuszowa, Wydawnictwo GiA.

Peterka powstrzymali dopiero piłkarze Warty Poznań. Nie tylko jego. To był fatalny mecz całej drużyny "Niebieskich". 2 października 1938 r. przegrała ona na wyjeździe aż 0:6.

(mf)
20:27, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 marca 2013

Chorzowianin

Były zawodnik "Niebieskich", a obecnie Śląska Wrocław, zadedykował walczącemu o życie trenerowi bramkę w meczu w Kielcach.

To koszulka, którą pokazał w Kielcach Piotr Ćwielong | Fot. Norbert Barczyk / Agencja Pressfocus

Od ponad tygodnia Jerzy Wyrobek, były piłkarz i trener chorzowskiego Ruchu, leży w szpitalu. Po wylewie przeszedł operację. Jest w stanie śpiączki.

Sobotnie spotkanie Ruchu z Widzewem Łódź było okazją do zamanifestowania wsparcia dla legendy "Niebieskich". Piłkarze wyszli na rozgrzewkę w koszulkach dedykowanych Wyrobkowi. Kibice wywiesili transparent. Po meczu Marcin Baszczyński podkreślał, że modli się za trenera, który jest dla niego "jak drugi ojciec".

Jednak nie tylko w Chorzowie wspierano walczącego o życie szkoleniowca. W niedzielę w Kielcach Korona zremisowała ze Śląskiem Wrocław 1:1. Bramkę wyrównującą dla gości strzelił chorzowianin Piotr Ćwielong.

Popularny "Pepe" podbiegł do kamery, podciągnął koszulkę. Pod spodem miał drugą, z podobizną Jerzego Wyrobka, herbem Ruchu i napisem: "Trzymaj się trenerze".

Zobacz bramkę Ćwielonga i gest dla trenera

Ćwielong debiutował w pierwszym zespole chorzowskiego Ruchu wiosną 2004 roku. Trenerem był wówczas właśnie Jerzy Wyrobek.

Dodajmy, że w sobotę 9 marca Śląsk zagra na Cichej z Ruchem. Ćwielong nie będzie mógł wystąpić w tym meczu, bo dziś został ukarany czwartą w tym sezonie żółtą kartką.

(mf)
11:34, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lutego 2013

Chorzowianin

Brąz mistrzostw świata, złoto i dwa brązy mistrzostw Europy. To były szalone dni chorzowskiej biatlonistki. A już niebawem Puchar Świata w Soczi. Rozmawialiśmy z Moniką Hojnisz.

Złoty i brązowy - medale w tym kolorze zdobywała ostatnio Monika Hojnisz | fot. UM Chorzów

W dziewięć dni 21-letnia zawodniczka z Chorzowa zrobiła furorę. W czeskim Novym Meście zdobyła brąz mistrzostw świata. To - jak sama podkreśla - był jej najlepszy bieg w karierze. Później zaś na mistrzostwach Europy w bułgarskim Bańsku wywalczyła dwa brązowe krążki, a po nich - w fantastycznym stylu - złoto (w biegu na dochodzenie)!

Monika Hojnisz stała się postacią rozpozawalną nie tylko w biathlonowym środowisku, ale w całej Polsce. Informacje o jej sukcesach trafiały na czołówki gazet, serwisów i programów telewizyjnych.

Dziś Hojnisz została uhonorowana przez władze miasta. - Nie muszę mówić, jak wiele radości przeżywaliśmy w ostatnich dniach. Pani Monika jest mieszkanką Chorzowa i mogę tylko trochę żałować, że trenuje w Liderze Katowice, a nie w naszym Dynamicie. Może to się zmieni? - żartował prezydent Chorzowa Andrzej Kotala. - Serdecznie gratuluję, to był szok! - dodał.

Od władz miasta biathlonistka otrzymała laptopa. - Dzięki temu będzie pani mogła śledzić na bieżąco także to, co się dzieje w Chorzowie - podkreślił prezydent. Sprzęt na pewno się przyda. - Nałogowo siedzę w internecie - śmiała się zawodniczka.

Brązowa medalistka MŚ i ME oraz mistrzyni Europy na razie cieszy się kilkoma "luźniejszymi" dniami, które spędzi z rodziną. 3 marca wylatuje z Krakowa na kolejne zawody - Puchar Świata w Soczi.

Początkowo chorzowianka miała tam nie startować. - Okazało się, że nie ma wystarczająco dużo środków, żebym tam pojechała. Miłą niespodziankę sprawiła mi polska redakcja Eurosportu, która zasponsorowała ten wyjazd. To będzie dla mnie ważny start, bo to próba przedolimpijska. Cieszę się, że będę mogła zapoznać się z trasami, na których - mam nadzieję - za rok wystartuję na igrzyskach - podkreślała Monika Hojnisz.

W dniach 7-10 marca w Soczi odbędą się: bieg indywidualny (7.03.), sprint (9.03.) oraz sztafeta (10.03.).

Zobacz rozmowę z Moniką Hojnisz dla Chorzowianin.pl

23:20, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 lutego 2013

Śląsk.sport.pl

Jedna z legendarnych postaci chorzowskiego Ruchu, Jerzy Wyrobek, walczy o życie w szpitalu.

Jerzy Wyrobek na ul. Wolności w Chorzowie

Informację podał portal Niebiescy.pl , ale udało nam się ją potwierdzić. Wyrobek kilka dni temu stracił nagle w domu przytomność i został natychmiast przewieziony do szpitala. Tam przeszedł poważną operację, ale nadal znajduje się w śpiączce.

        Dziś wieczorem w kościele w Chorzowie Batorym odprawiona została msza św., podczas której rodzina, przyjaciele i kibice Ruchu Chorzów modlili się o zdrowie Jerzego Wyrobka.

        63-letni Wyrobek zdobywał mistrzostwo Polski jako piłkarz i trener Ruchu Chorzów. W 1989 roku Wyrobek, wspólnie z Henrykiem Wieczorkiem, poprowadzili Ruch do ostatniego, jak dotąd, mistrzostwa Polski. Wyrobek był także szkoleniowcem wielu innych klubów, jesienią zeszłego roku pracował w Zagłębiu Sosnowiec.

20:12, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 grudnia 2012

Chorzowianin

"Machabeusze. Bł. ks. Józef Czempiel wśród chorzowskich towarzyszy" to tytuł nowej wystawy czasowej Muzeum w Chorzowie. Ekspozycja, którą otwarto uroczyście 28 listopada br., będzie dostępna dla zwiedzających do lutego. 

Wśród prezentowanych pamiątek znajdują się oryginalne dokumenty – obrazki prymicyjne, fotografie, szaty liturgiczne oraz osobiste przedmioty bohaterów wystawy – śląskich kapłanów czasu wojny. Bohaterów i męczenników. Niezłomnych.

Okazją do przygotowania ekspozycji stała się siedemdziesiąta rocznica śmierci błogosławionego ks. Józefa Czempiela. Kapłan został z pewnością bestialsko zamordowany przez hitlerowców poprzez zagazowanie, nie są jednak znane ani dokładna data, ani miejsce i okoliczności dramatycznego wydarzenia. Nie wiadomo także, gdzie rozsypane zostały prochy hajduckiego proboszcza po obozowej kremacji jego ciała.

Po księdzu Czempielu została pamięć wśród krewnych, znajomych, przyjaciół i parafian z Hajduk. Zostały namacalne pamiątki, w tym biurko, krzesło i szafa z książkami błogosławionego, które zobaczyć można na wystawie.  Jedną z perełek muzealnej ekspozycji stanowi rękopiśmienny obozowy list duchownego.

Swoistym motywem przewodnim wystawy jest fotografia topolowej alei z obozu w Dachau, o której ksiądz Czempiel pisał w korespondencji do siostry, że przypomina mu ogród hajduckiego probostwa. Zdjęcie, wykorzystane jako tło plansz ekspozycyjnych wykonała Marina Weishaupt.

Obecni na wernisażu krewni ks. Józefa Czempiela, dzięki których zaangażowaniu i pomocy wystawa została przygotowana, zapowiedzieli powstanie stowarzyszenia, którego celem będzie m.in. dbałość o kultywowanie pamięci o życiu, działalności i męczeńskiej śmierci błogosławionego kapłana. 

Wystawie towarzyszy książka pod tym samym tytułem, autorstwa dr Jacka Kurka (który przygotował scenariusz wystawy i ma na koncie liczne publikacje o hajduckim proboszczu). Możliwy jest udział grup zorganizowanych w lekcjach muzealnych, prowadzonych przez naukowca, po wcześniejszym umówieniu terminu (telefonicznie pod numerem  32 241 31 04  wewn. 105 lub pocztą elektroniczną: promocja@muzeum.chorzow.pl).

KrzyK
16:46, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 grudnia 2012

Chorzowianin

„Bez jednego drzewa las lasem zostanie. Bez jednej jaskółki wiosna też zawita, a bez jednego człowieka świat się nie zawali” - pisał ks. Jan Macha w liście do rodziny, krótko przed śmiercią. 

Upływa siedemdziesiąta rocznica dramatycznych wydarzeń.

Ksiądz Jan Macha urodził się w 1914 roku w Chorzowie. Święcenia kapłańskie przyjął w czerwcu 1939 roku. Był jednym z założycieli, a potem dowódcą Polskiej Organizacji Zbrojnej, która weszła w skład Związku Walki Zbrojnej, zajmując się działalnością podziemną oraz pomocą polakom, dotkniętym represjami hitlerowskiego okupanta.

We wrześniu 1941 r. młody kapłan został zadenuncjowany. Gestapo aresztowało go na katowickim dworcu kolejowym. Był przetrzymywany  w Mysłowicach i Katowicach, ostatecznie hitlerowski sąd doraźny skazał go na śmierć. Wyrok wykonano w nocy z 2 na 3 grudnia 1942 roku.

2 grudnia 2012 roku, po siedemdziesięciu latach od tamtych wydarzeń, w kaplicy więziennej przy ul. Mikołowskiej w Katowicach, odprawiona zostanie msza święta w intencji ks, Jana Machy, pod przewodnictwem metropolity katowickiego, abp Wiktora Skworca. Początek nabożeństwa o godz. 18.00.

Tego samego dnia o godz. 17.00 w kościele św. Marii Magdaleny w Chorzowie Starym, skąd wywodził się kapłan, odbędzie się projekcja poświęconego mu filmu dokumentalnego "Bez jednego drzewa las lasem zostanie", w reżyserii Dagmary Drzazgi. 

Czytaj także:
Film o losach ks. Jana Machy
Hanik - cichy bohater

21:13, vlodo-bart , Ludzie
Link Dodaj komentarz »