Flag Counter
Chorzów wczoraj, dziś i jutro

KULTURA

czwartek, 13 lutego 2014

Chorzowianin

Zobacz video z wypowiedziami i kulisami Gali Niegrzeczni 2014, która 12 lutego odbyła się w Chorzowskim Centrum Kultury. Emisja programu 23 lutego w Polsacie.

Niegrzeczni 2014: Wypowiedzi i kulisy [VIDEO]

21:42, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »

Chorzowianin

Gala Niegrzeczni 2014 odbyła się 12 lutego w Chorzowskim Centrum Kultury. To impreza, którą organizuje Polsat wspólnie z radiem Eska i EskaTV. Ideą plebiscytu jest znalezienie i wyróżnienie przypadków niegrzecznych na wszelkich polach (telewizji, show biznesu, polityki, sportu, kultury, sztuki i nauki). Emisja programu na antenie telewizji POLSAT 23 lutego.

                                                                                                           Foto: Paweł Mikołajczyk

 

Chcesz zobaczyć zdjęcia?

Wejdź na  http://www.chorzowianin.pl/galeria-359.html

21:36, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 lutego 2014

Świętochłowice: Wspomnienia o Mirosławie Bregule. W najbliższą niedzielę (9 lutego), w przeddzień 50. urodzin Mirosława Breguły, lidera zespołu Universe, Centrum Kultury Śląskiej Zgoda organizuje spotkanie, na którym znajomi i przyjaciele będą wspominać artystę.

Mirosław Breguła

Mirosław Breguła (© arc nm)


Świętochłowice będą gościć m.in. Dorotę Pryndę, Beatę Haładus, Jerzego Ciurloka, Henryka Czicha oraz Marcina Sitko. Będzie okazja posłuchać niezwykłych wspomnień od piaskownicy po czas sukcesów i tragiczną śmierć. We wspomnienia może włączyć się każdy, kto pragnie publicznie w czasie spotkania zabrać głos. Natomiast Henryk Czich zadeklarował wykonanie kilku bardzo rzadko wykonywanych piosenek. Wstęp jest płatny i kosztuje 20 zł.

Mirosław Breguła urodził się 10 lutego 1964 roku w Świętochłowicach. Od dzieciństwa interesował się sportem, uprawiał lekkoatletykę. Jego drugą pasją była muzyka, która stała się sensem jego życia. I tak w 1981 roku wraz z Henrykiem Czichem założyli zespół Universe. Głowy pełne pomysłów i wielka radość tworzenia powodowały, że próby odbywały się niemal codziennie, a
ich efektem były dziesiątki piosenek.

Po raz pierwszy publicznie wystąpili 9 maja 1982 roku przed chorzowskim klubem Kuźnik. Czekając na swój występ, uświadomili sobie, że nie mają nazwy dla swojego zespołu. W trójkę (ten jeden, jedyny raz zagrał z nimi na perkusji Jerzy Bednarz), na małych karteczek napisali swoje propozycje nazwy zespołu, wrzucili do jednego worka i wylosowali… "Zakaz wjazdu". Zdali sobie sprawę, że to nie przejdzie, dlatego zafascynowany Beatlesami Mirek, mając świadomość, że wiele jego tekstów i nastrój ich piosenek kojarzą się z niebem, nocą, gwiazdami, zaproponował Universe.

 
I już dwa lata po założeniu zespołu, Universe zdobył główną nagrodę na festiwalu w Opolu. Dopiero w 1991 roku zespołowi udało się wydać pierwsza płytę. Było to spełnienie marzeń założycielskiego duetu. Praca nad nowymi utworami i koncerty pochłaniały cały wolny czas członków zespołu. Jednak było coś, co budziło niepokój- brak informacji w mediach o zespole. Dlatego też wydanie solowego albumu Mirka Breguły "Kto Ci jeszcze wierze?" wiele osób
zinterpretowało jako zakończenie działalności zespół Universe. 13 października 2001 roku, w rocznicę spotkania Mirka i Heńka, postanowiono przypomnieć o zespole. W Teatrze Rozrywki odbył się jubileuszowy koncert zespołu Universe który rozwiał wszelkie wątpliwości fanów.

W 2005 roku ukazała się kolejna płyta "Zanim". Był to ostatni wydany album zespołu przed tragiczną śmiercią Mirka, 2 listopada 2007 roku. Lidera Universe pożegnało prawie 5 tysięcy osób. Zespół postanowił grać dalej, koncertować i wydawać kolejne płyty. 

22:00, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 października 2013

Chorzowianin

Zabrze ma swoją kopalnię Guido, a Bytom - elektrociepłownię Szombierki. Chorzów
ma kopalniany Szyb Prezydent, ale to tylko pozostałość po wieży wyciągowej.
Brakuje atrakcji na miarę zabytków przemysłu, gdzie można coś zobaczyć, dotknąć,
wręcz poczuć industrialny zapach. Jest pomysł, by to zmienić.

Muzeum hutnictwa powstanie w Chorzowie

Wnętrze hali byłej elektrowni Huty Królewskiej | fot. Chorzowianin.tv

Jak przystało na byłą Królewską Hutę, w Chorzowie miałoby powstać muzeum hutnictwa z prawdziwego zdarzenia. – Czegoś takiego nie ma jeszcze w naszym kraju – przyznaje dr Ryszard Kurek, znawca śląskiej historii przemysłu, autor licznych publikacji o przemyśle na Górnym Śląsku i w Chorzowie.

Zespół ds. utworzenia muzeum hutnictwa powołał prezydent Chorzowa Andrzej Kotala. Kieruje nim Henryk Mercik, miejski konserwator zabytków – Do końca bieżącego roku chcemy wypracować założenia do scenariusza wystawy stałej – relacjonuje H. Mercik.

Muzeum ma powstać w budynku byłej elektrowni (tzw. siłowni) Huty Królewskiej. Nim jeszcze nie istniała elektrownia Chorzów na terenie dzisiejszego Chorzowa Starego, mieszkańców miasta Królewska Huta w prąd zaopatrywała właśnie ta elektrownia na terenach huty. Położona jest nieopodal ul. Metalowców.

Na czerwono zaznaczona hala, w której powstanie muzeum | fot.
maps.google.com

To dużych rozmiarów hala. Wielkością zbliżona do byłej hali targowej przy ul. Katowickiej i Krakusa. – Obiekt jest bardzo ciekawy. Ma interesujące pilastry. Na uwagę zasługują wykończenia elewacji pod dachem i charakterystyczna rozeta w centrum frontowej ściany – opisuje konserwator.

Hala z łatwością pomieści hutnicze eksponaty tak, by można było zobaczyć, jak pracują. – Nie jest też na tyle duża, by jej renowacja miała pochłonąć jakieś niewyobrażalne sumy – dodaje konserwator.

Środki na rewitalizację obiektu (rozbiórka przybudówek, remont dachu, izolacja fundamentów, renowacja elewacji ceglanych, przywrócenie stolarki i ślusarki otworowej) mają być zapewnione w większości z mechanizmu finansowego EOG i Norweskiego mechanizmu finansowego. Razem to kwota ponad 3 i pół miliona złotych. Wkład własny miasta ma wynieść ponad 620 tysięcy złotych.

Co może znaleźć się w środku hali? – To nie ma być ekspozycja zdjęć i dokumentów. Jej trzonem, najbardziej atrakcyjnym mają być urządzenia w ruchu. Tak, by mogły przyciągać turystów – mówi konserwator zabytków. Jeszcze za wcześnie mówić o tym, jakie eksponaty znajdą się wewnątrz muzeum.

Zdaniem dra Ryszarda Kurka, znawcy historii śląskiego przemysłu, bardzo wiele z potencjalnych eksponatów zostało bezpowrotnie straconych. – Stare linie walcownicze czy dziewiętnastowieczne młoty w większości już nie istnieją, bo zostały w ciągu ostatnich dwudziestu lat wywiezione na złom – zauważa.

Marzy mu się, aby w nowej instytucji potraktować hutnictwo bardzo szeroko. Będzie to w końcu jedyne takie muzeum w kraju. – Chciałbym, by to było muzeum nie tylko hutnictwa żelaza, ale i hutnictwa metali kolorowych, koksownictwa, wielkopiecownictwa, a nawet częściowo górnictwa, bo huta powstawała w bardzo bliskim sąsiedztwie kopalń węgla – przekonuje R. Kurek.

Administracyjnie muzeum ma być częścią Muzeum w Chorzowie. Jacek Nowak, radny Prawa i Sprawiedliwości popiera pomysł. Zaznacza jednak, że należałoby pomyśleć przy tym o stworzeniu jednej placówki podobnie jak w przypadku nowej siedziby Muzeum Śląskiego. – Może warto popatrzeć na to jak na jedną całość? – apelował podczas obrad Rady Miasta.

To jeden z wielu głosów w dyskusji, który być może zostanie wzięty pod uwagę przez zespół ds. utworzenia muzeum.

Poza konserwatorem zabytków w skład zespołu wchodzą inni eksperci: prof. dr hab. inż. Janusz Szpytko, prezes Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Przemysłu Hutniczego w Polsce (zastępca przewodniczącego zespołu), Stefan Kmiecik - przewodniczący Komisji Historii i Ochrony Zabytków Hutnictwa, Bartłomiej Szewczyk - dyrektor ZKWK „Guido” w Zabrzu, Adam Frużyński - Starszy Kustosz Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, Irena Białas - dyrektor Muzeum w Chorzowie,
Piotr Wybraniec - Muzeum w Chorzowie, Ryszard Kurek – znawca historii przemysłu i Janusz Buzek - radny Sejmiku Województwa Śląskiego.

WIĘCEJ W ŚRODĘ W INFOSERWISIE CHORZOWIANIN.TV

Paweł Mikołajczyk
21:20, vlodo-bart , KULTURA
Link Komentarze (1) »
sobota, 14 września 2013

Chorzowianin

„Dzień wstaje. Ja upadam” to średniometrażowa produkcja studenta katowickiej
filmówki. Film opowiada historię dwóch braci żyjących na prowincji. Wszystko
dzieje się w przyszłości, kiedy wschodnią Europę dotyka epidemia.

Peszek i Cyrwus w filmie chorzowianina

Jan Peszek i Michał Friedrich na planie filmowym | fot. Mariusz Banduch

POD NASZYM PATRONATEM

Jest rok 2025. Świat został zdziesiątkowany przez epidemię groźnej choroby. Ulice wielkich miast opustoszały. Panuje kwarantanna. Po śmierci swojej rodziny Wadim odchodzi z policji. Nie umie znaleźć sobie miejsca w nowej rzeczywistości. Popada w alkoholizm. Komendant wyciąga do niego rękę i proponuje na początek rozwiązanie sprawy samobójstwa we wsi Chraszczew. Zobojętniały funkcjonariusz wyrusza wykonać zadanie. Nie spodziewa się jednak, że wyjaśniając błahą sprawę,
rozdrapie krwawiącą ranę wioski. Tak w skrócie wygląda fabuła filmu, który powstaje na terenie naszego miasta.

Michał Friedrich, 23-letni student Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego napisał scenariusz dwa lata temu. Autor nie schował go do szuflady, ale konsekwentnie starał się szukać sposobu na jego realizację. Tekst pokazał nawet Krzysztofowi Zanussiemu. – To wielce obiecująca inicjatywa – napisał w oficjalnej rekomendacji znany reżyser.

Friedrich długo czekał na pierwszy klaps na planie. Wcześniej musiał znaleźć firmę, która wypożyczy sprzęt. Scenariusz tak spodobał się ekipie z 24MEDIA, że postanowiła użyczyć wysokiej klasy sprzęt filmowy (między innymi potężną kamerę, która kręci w kinowej rozdzielczości 4k).

To była połowa sukcesu. Trzeba było jeszcze znaleźć aktorów. I tutaj też młody reżyser miał sporo szczęścia.

– Wymyśliłem sobie, że księdza i jego brata Igora zagrają Jan Peszek i Piotr Cyrwus. Traktowałem to jednak, jako bardzo pobożne życzenie. Ku mojemu zaskoczeniu obaj, po wysłuchaniu pomysłu, a następnie przeczytaniu scenariusza, zgodzili się zagrać. I to za darmo. Musiałem im tylko zapewnić nocleg i pobyt na Śląsku – opowiada.

Znani aktorzy mają bardzo napięty grafik, więc sporą trudnością było znalezienie odpowiedniego terminu. – Trzeba było zgrać ekipę filmową, która też ma sporo zleceń na głowie z grafikiem aktora. Znaleźliśmy tylko jedną wolną niedzielę na pierwsze zdjęcia – opowiada.

Fabuła filmu rozgrywa się na Ukrainie, a za prowincjonalną wioskę nietkniętą cywilizacją robią plenery chorzowskiego Skansenu. Pierwsze zdjęcia odbyły się 1 września. Pięćdziesięcioosobowa ekipa filmowców, statystów i aktorów spędziła na planie zdjęciowym intensywny czas od piątej rano. Niemal wszystko się udało. Tylko pogoda spłatała figla, bo prawie cały dzień padało.

– Mieliśmy do nakręcenia 35 ujęć. To sporo porównując z profesjonalnymi produkcjami. Czas nas gonił. Pogoda nie sprzyjała. Padało. W pomieszczeniach trzeba było ratować się sztucznym oświetleniem, które imitowało słońce wpadające przez szyby. Na szczęście po południu rozpogodziło się i mogliśmy dokręcić kilka plenerów – relacjonuje M. Friedrich.

Młody reżyser nie stresował się, że ma na planie cenionego polskiego aktora.
– Dla mnie Jan Peszek oprócz tego, że jest genialnym aktorem, jest po prostu świetnym człowiekiem. Bardzo szybko znaleźliśmy nić porozumienia na temat Jego roli, a także wizji całego filmu. To profesjonalista w każdym calu – opowiada twórca filmu.

Twórca filmu wymyślił sobie, że w przyszłości na ziemi będzie panowała nowa religia. Stąd na zdjęciach można zobaczyć charakterystyczny symbol, który na szyi ma zawieszony grający kapłana aktor. Ten sam "krzyż" na potrzeby filmu umieszczono wewnątrz kaplicy św. Józefa w Skansenie.

Wrześniowe zdjęcia to dopiero początek. Z 23 stron scenariusza udało się na razie zrealizować tylko trzy. Następne zdjęcia jeszcze w tym roku. Film ma być gotowy do końca 2013 roku.

– Przez cały dzień nakręciliśmy może pięć minut filmu. Na razie weszliśmy do głębokiej i krętej rzeki. Przed nami jeszcze sporo pracy, ale jestem pewien, że na koniec nie będziemy żałować tego wysiłku – przekonuje M. Friedrich.

Dodatkową trudnością dla aktorów jest język wykorzystany w filmie. Twórca filmu założył, że film będzie w angielskiej wersji językowej, by mógł dotrzeć do szerokiego grona odbiorców.

Produkcję wsparło miasto Chorzów, stowarzyszenie FishEye, Pizzeria pod Drewnianym Bocianem oraz Blues Hotel. Portal i pismo Chorzowianin.pl jest patronem medialnym przedsięwzięcia.

(pam)
16:16, vlodo-bart , KULTURA
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 lipca 2013

Chorzowianin

Rozpoczyna się kolejny, siódmy już sezon Chorzowskiego Teatru Ogrodowego. Na
początek recital Katarzyny Groniec - Wiszące Ogrody już się przeżyły.

Na szczęście nie przeżył się i sądząc z zainteresowania widzów - tych namłodszych dopiero teatr poznających uczestniczących w Chorzowskim Teatrzyku Ogródkowym, jak i tych ukształtowanych już dorosłych i w pełni świadomych, nie przeżyje się nigdy. Atrakcji w tym roku jest oczywiście co niemiara. Poniżej przedstawiamy szczegółowy wykaz spektakli tearalnych, a także licznych imprez
towarzyszących: 

Chorzowski Teatr Ogrodowy sezon siódmy 2013 rok
czyli od solisty do orkiestry

26 lipca o 21.00 ouverture
otwieramy Chorzowski Teatr Ogrodowy

Wiszące Ogrody już się przeżyły –
K a t a r z y n a   G r o n i e c

2 sierpnia o 21.00 solo a la russe
Teatr Kana (Szczecin) „Moskwa –
Pietuszki” Wieniedikt Jerofiejew
oraz wieczór pieśni rosyjskich – na scenie Jacek Zawadzki

3 sierpnia o 15.00 Chorzowski Teatrzyk Ogródkowy

TeatRyle (Poznań) „Wiosenna przygoda”

9 sierpnia o 21.00 caleidoscopio furioso
Teatr Bez Sceny
(Katowice)
„Diabelski młyn” Eric Assous

10 sierpnia o 15.00 Chorzowski Teatrzyk Ogródkowy
Prym ART (Ruda Śląska)
„Brzydkie kaczątko i już”

od 21:00 Chorzowska Noc Filmowa
Stowarzyszenie Inicjatywa oraz
Stowarzyszenie SZTYG.art
zapraszają pod wieżę na plenerowe projekcje filmów
wakacyjno-teatralnych:
„Vicky Cristina Barcelona” W. Allena i „Pojedynek” K. Branagha

15 sierpnia od 15.00 - DZIECINADA – a na dobry początek:
Divadlo PIKI
(Pezinok, Słowacja) „MuBajka”
oraz warsztaty teatralne i plastyczne
we współpracy z Centrum Scenografii Polskiej Muzeum Śląskiego)
a także konkursy i film z projektora w starym stylu na dobranoc

16 sierpnia o 21.00 blues & rock & roll
ChTO oraz Lauba Pełno
Bluesa zapraszają:
Teatr Roma (Warszawa) „Moja mama Janis”

17 sierpnia o 15.00 Chorzowski Teatrzyk Ogródkowy
Teatr Wielkie Koło
(Będzin) „Magiczna trupa Robinsona Bluesa”

23 sierpnia o 21.00 trio al dente
Stowarzyszenie Teatralne Badów (Badowo
Górne) i Teatr Nowy (Łódź)
„Wszystko o kobietach” Miro Gavran

24 sierpnia o 15.00 Chorzowski Teatrzyk Ogródkowy
Teatr Rozrywki Trójkąt
(Zielona Góra) „Wyspa piratów”

30 sierpnia o 21.00 finale grande
Teatr Modrzejewskiej (Legnica)
„Orkiestra” Krzysztof Kopka

...a na deser oraz pożegnanie wakacji:
31 sierpnia o 15.00 trailer!
    XXVI Międzynarodowego Studenckiego Festiwalu Folklorystycznego

 

Bilety na:
Spektakle wieczorne – 18 zł
Koncert inauguracyjny – 35 zł

Spektakle dla dzieci i rodziców oraz cała reszta
– wstęp wolny (zawsze) i
na wolnym powietrzu (gdy nie pada)

bilety są dostępne w sieci ticketportal.pl oraz w Sztygarce

www.chto.pl

13:39, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 marca 2013

Chorzowianin

Pojawił się na śląskich torach w czwartek i będzie krążyć po regionie do poniedziałku. Ghost Tram to projekt niemieckiego artysty.

Tramwaj donikąd | fot. Mariusz Banduch

Znana wszystkim pasażerom "szóstki", wyprodukowana w chorzowskim Konstalu "stopiątka" jeździ po zmroku. I świeci. Promieniuje ze środka jasnym, o lekkim niebieskawym odcieniu, światłem (dokładnie 6000 K temperatury barwowej).

Pojazd ma przemierzać szlak z Katowic do Bytomia. Podjeżdża na przystenek, zwalnia, ale nie zatrzymuje się. Nie da się do niego wsiąść. Bo też nigdzie nikogo nie zabierze. Na tablicy nie ma "Katowice Brynów", "Chebzie Pętla" czy "Bytom pl. Sikorskiego". Informuje, że jedzie "Donikąd". Pojazd prowadzi motornicza w białym stroju, jakby duch.

Ghost Tram to wyjątkowy projekt przygotowany przez niemieckiego artystę Mischę Kuballa, który tworzy za pomocą światła.

W Toronto rozświetlał kolejne okna w wieżowcu. Zmienił nocny pejzaż Wuppertalu tworząc świetlne instalacje na fasadach budynków jednego z kampusów tamtejszego uniwersytetu. Dzięki światłom LED sprawił, że most w japońskiej Tokushimie falował w rytm muzyki. Na Śląsku chce zwócić uwagę przechodniów rozświetlonym tramwajem.

- Czekasz na coś. Wiesz, że nadchodzi, a kiedy jest blisko, okazuje się, że to nie dla Ciebie. To mozaika aspiracji i oczekiwań. Widzisz coś, jesteś szczęśliwy w tym jednym momencie, ale uświadamiasz sobie, że to nie dla Ciebie i czujesz się rozczarowany - tłumaczy projekt Mischa Kuball.

Jego zdaniem Górny Śląsk, Katowice i Chorzów doświadczają zmiany z jednej struktury, industrialnej, w drugą, postindustrialną.

- To może być ostatnia okazja w dziesięcioleciu albo dwudziestoleciu na to, by z tej zmiany skorzystać. Trzeba zainwestować, choćby nawet nie było odpowiednich środków, by w pełni zrobić to teraz. Nie zostawiać następnemu pokoleniu. I nie tylko na Górnym Śląsku. Również w Manchesterze, Leeds czy innych miejscach, które mają podobną historię - zauważa artysta.

Projekt powstał dzięki Instytucji Kultury Katowice – Miasto Ogrodów i spółce Tramwaje Śląskie SA.

(pam)
00:28, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 lutego 2013

Oświetlenie w Inteligentnym Domu

W nocy po raz 85. rozdane zostaną Oscary. W przeszłości także kilku twórców  związanych z naszym regionem otrzymywało statuetki i nominacje Amerykańskiej  Akademii Filmowej

Franz Waxman, laureat dwóch Oscarów, był do nagrody nominowany 12 razy

Franz Waxman, laureat dwóch Oscarów, był do nagrody nominowany 12 razy

Franz Waxman, laureat dwóch Oscarów, był do nagrody nominowany 12 razy

 Sławomir Idziak - jedna nominacja

fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Sławomir Idziak - jedna nominacja 

Bartek Konopka - jedna nominacja

Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Bartek Konopka - jedna nominacja

 Andrzej Celiński - jedna nominacja

Fot. Maciej Jarzebinski  / AG

Andrzej Celiński - jedna nominacja 

 Hanna Polak - jedna nominacja

Fot. BARTLOMIEJ BARCZYK / AG

Hanna Polak - jedna nominacja 

Na pierwszym miejscu należy wymienić Franza Waxmana. Urodził się 24 grudnia 1906  roku jako Franz Wachsmann w Królewskiej Hucie w rodzinie żydowskiego  przemysłowca. Przygoda Waxmana z filmem rozpoczęła się w latach 20. zeszłego  wieku w Berlinie. Franz trafił tam z Drezna, gdzie studiował muzykę. To Waxman  dyrygował orkiestrą nagrywającą muzykę do "Błękitnego anioła" Josefa von  Sternberga z Marleną Dietrich i skomponował muzykę do prawie 20 niemieckich  filmów w okresie Republiki Weimarskiej. A w Hollywood, dokąd trafił w 1934 roku,  stał się jednym z najbardziej wziętych kompozytorów muzyki filmowej.

        W sumie Waxman napisał muzykę do ponad 150 filmów, najwięcej w latach 40. i  50. Za swoje kompozycje filmowe otrzymał aż 12 nominacji do Oscara! Natomiast  samego Oscara przyznano mu dwukrotnie. Najpierw za muzykę do "Bulwaru  Zachodzącego Słońca" w reżyserii Billy'ego Wildera (1950), a rok później za  muzykę do "Miejsca pod słońcem" George'a Stevensa.

        Do  najsławniejszych filmów z muzyką Waxmana należały m.in.: "Narzeczona  Frankensteina" Jamesa Whale'a, "Rebeka" i "Podejrzenie" Alfreda Hitchcocka oraz  "Historia zakonnicy" w reżyserii Freda Zinnemanna.

        Dodajmy, że  Franz Waxman należał nie tylko do najpłodniejszych amerykańskich kompozytorów  muzyki filmowej, ale był również założycielem Los Angeles Music Festival w 1947  roku. Po jego śmierci w 1967 roku potężne archiwum muzyczne The Franz Waxman Collection zdeponowano w  Syracuse University w stanie Nowy  Jork.

Zoolog z  Oscarem

        Wśród nagrodzonych przez Akademię jest także  pochodzący z Nysy Bernhard Grzimek (1909-1987). Przede wszystkim był on  zoologiem i weterynarzem, znanym na świecie obrońcą dzikich zwierząt. W 1945  roku Grzimek został dyrektorem ogrodu zoologicznego we Frankfurcie nad Menem.  Jako jego dyrektor wyprawiał się wiele razy do Afryki, by opisywać swe wyprawy w  książkach i filmach dokumentalnych.

        Już pierwszy jego  pełnometrażowy film dokumentalny "Nie ma miejsca dla dzikich zwierząt",  zrealizowany wraz z synem Michaelem Grzimkiem, został nagrodzony Złotym  Niedźwiedziem na festiwalu filmowym w Berlinie Zachodnim. Natomiast drugi film  "Serengeti nie może umrzeć" o dzikich zwierzętach w parku narodowym Serengeti w  Tanzanii, także nakręcony z synem, nagrodzono już Oscarem w kategorii najlepszy  pełnometrażowy filmu dokumentalny w 1960 roku. Bernhard Grzimek otrzymał statuetkę Oscara jako producent filmu.

        Dodajmy, że oba filmy  Bernharda Grzimka i jego syna Michaela grane były z powodzeniem w polskich  kinach w latach 60., także w kinach na Górnym Śląsku. Jednak wtedy nikt nie  wiedział, że chodzi o Bernharda Grzimka z Nysy na Górnym Śląsku.

Idziak nominowany za "Helikopter w  ogniu"

        Gdy w 1997 roku miesięcznik "Kino"  przeprowadził wśród polskich reżyserów ankietę na najlepszego polskiego  operatora, pochodzący z Katowic Idziak znalazł się na drugim miejscu zaraz po  Piotrze Sobocińskim. Wtedy nie miał jeszcze nominacji do Oscara, którą uhonorowano go w 2002 roku za zdjęcia do "Helikoptera w ogniu" w reżyserii  Ridleya Scotta. Idziak jest nie tylko operatorem, także reżyserem i scenarzystą. Jednak to właśnie jego zdjęcia do filmów Krzysztofa Zanussiego i Krzysztofa  Kieślowskiego otworzyły mu drogę do kariery światowej. Z Kieślowskim pracował przy "Krótkim filmie o zabijaniu", "Podwójnym życiu Weroniki" i "Niebieskim".  Filmy Kieślowskiego sprawiły, że w Idziaku spostrzeżono wybitnego operatora. A  po nagrodzie za zdjęcia do "Niebieskiego" na festiwalu w Wenecji w 1993 roku  nadeszły propozycje amerykańskie.

        Specjalnością Idziaka stały się zdjęcia stonowane i spokojne, zarazem nasycone kolorami. W branży filmowej  legendarne stały się jego filtry do obiektywów, które wozi ze sobą po świecie.  Już mało kto pamięta, że przygoda filmowa Idziaka rozpoczęła się w Katowicach. Operator  wywodzi się z rodziny zajmującej się od kilku pokoleń fotografią. Jego dziadek  Józef Holas prowadził legendarny zakład fotograficzny Foto Holas przy  dzisiejszej ul. Staromiejskiej, fotografią zajmowali się jego rodzice: Halina i Leonard  Idziakowie. Nic dziwnego, że przyszły operator fotografią zajmował się od  dzieciństwa, a potem pociągnęło go filmowanie. Dzisiaj Idziak pracuje z  najlepszymi reżyserami przy największych produkcjach, np. przy realizacji jednej  z części "Harry'ego Pottera". Należy do najbardziej cenionych operatorów  filmowych na świecie.

 
Celiński, Polak i dzieci z moskiewskiego  metra

        Nominacja Akademii dla Andrzeja Celińskiego i  Hanny Polak za dokument "Dzieci z Leningradzkiego" (2004 rok) stała się wielką sensacją, jako że nawet na Górnym Śląsku mało kto widział wcześniej film i  kojarzył Celińskiego z kinem. Znano go raczej jako reżysera teatralnego  związanego z teatrem Korez w Katowicach. Tymczasem Celiński wraz z Hanną Polak  (też z Katowic) zrealizowali wstrząsający dokument o życiu bezdomnych dzieci z  moskiewskiego metra. Jego produkcję przerywano kilkakrotnie z braku funduszy. W  końcu filmem zainteresowała się amerykańska telewizja  HBO, a dzięki temu "Dzieci z Leningradzkiego" trafiły na festiwale kina  dokumentalnego. Na nominacji do Oscara się skończyło, ale i to było wielkim  spektakularnym sukcesem reżysera z Katowic.
Oscar dla Donnersmarcka

        Jako  ciekawostkę można wreszcie dodać, że niemiecki reżyser Florian Henckel von  Donnersmarck, nagrodzony Oscarem w kategorii najlepszy film obcojęzyczny za  "Życie na podsłuchu" (2006 rok), pochodzi ze sławnego rodu Donnersmarcków  władającego wieloma włościami na Górnym Śląsku aż do II wojny światowej. W  pewnym sensie można go zatem potraktować także jako górnośląskiego laureata  Oscara.
Konopka i "Królik po berlińsku"

        Tekst Jana F. Lewandowskiego ukazał się w "Gazecie" w lutym 2008 roku. Dwa  lata później do Oscara nominowany został Bartek Konopka, pochodzący z Myślenic,  a wychowany w Dąbrowie Górniczej absolwent reżyserii na Wydziale Radia i  Telewizji Uniwersytetu Śląskiego. Wraz z Anną Wydrą zostali nominowani w  kategorii najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny.

        "Królik po  berlińsku" to przewrotny film, którego bohaterami są króliki żyjące bezpiecznie  na pasie ziemi niczyjej pomiędzy kolejnymi zasiekami muru berlińskiego. Pod  płaszczykiem filmu przyrodniczego (lektorem jest Krystyna Czubówna, której głos  wszystkim kojarzy się z dokumentami o zwierzętach) Konopka opowiada tak naprawdę historię ludzi mieszkających w NRD czy PRL, którzy za święty spokój płacili  swoją wolnością.
14:56, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lutego 2013

Chorzowianin

Po śmierci współzałożyciela Universe, MIrka Breguły zrodziła się tradycja organizowania koncertów z okazji urodzin muzyka. Fani artysty po raz kolejny szczelnie wypełnili ChCK.

 

14:15, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 lutego 2013

NaszeMiasto.pl

W najbliższą sobotę o godz. 16 w Starej Herbaciarni przy ul. Findera 1 w Świętochłowicach spotkają się miłośnicy fotografowania zakątków Śląska. Będzie to pierwsza wystawa uczestników projektu "Pstrykam Śląskie".

Nikiszowiec

Katarzyna Sztelak
Nikiszowiec



Stary tramwaj, 38-mka, jeżdżąca po ulicy Piekarskiej w Bytomiu

Michał Woźniak
Stary tramwaj, 38-mka, jeżdżąca po ulicy Piekarskiej w Bytomiu



Katowice

Patrycja Paprotna
Katowice



Szyb Prezydent w Chorzowie

Robert Skop
Szyb Prezydent w Chorzowie
 
- Zostanie zaprezentowanych dwanaście prac, po jednej z każdego klimatu. Będzie troszkę industrialu i troszkę przyrody - mówi Dagmara Szkudlarek-Nowatkowska, współinicjatorka projektu. Będzie okazja zobaczyć szyb Prezydent w Chorzowie, bytomską Hutę Bobrek, Nikiszowiec czy też kopalnię Zabrze Mikulczyce.

Jak dodaje pomysłodawczyni, wybranie prac na wystawę nie było łatwym zadaniem. - Dlatego zorganizowaliśmy konkurs na Facebooku. Każdy mógł tam zamieścić swoją pracę, a internauci głosowali na swoje ulubione - tłumaczy inicjatorka projektu. W ten sposób na wystawę wybrano cztery fotografie, o kolejnych ośmiu zdecydowało jury.

- Projekt "Pstrykam Śląskiej" ruszył pod koniec sierpnia i jest nas już ponad 1,5 tysiąca fanów na Facebooku - wyjaśnia Dagmara. Większość z nich zna się tylko wirtualnie. - Mamy za sobą już dwa projekty w Gliwicach i Raciborzu, na które przybyła tylko część osób - dodaje. Kolejny ma się odbyć wiosną w Bytomiu. - Liczę, że właśnie poprzez organizowanie plenerów i wystaw, uda nam się lepiej poznać - mówi Dagmara.
Uczestnicy projektu swoje prace zaprezentują także 23 lutego o godz. 17 w kawiarni Cafe&Collation  w Gliwicach przy Alei Przyjaźni 11 i 10 marca o godz. 17 w Klubie Podróżników - Namaste w Katowicach przy ul. Jana III Sobieskiego 27.
14:37, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 lipca 2012
Chorzowianin
 
Podsumowano Industriadę 2012. Chorzów uznano za najaktywniejszy samorząd podczas organizacji tej imprezy.
 
5 tysięcy osób przyszło pod Prezydenta 
 
Nagrodę z rąk członka zarządu województwa śląskiego Jerzego Gorzelika odebrali zastępca prezydenta Chorzowa Marcin Michalik i prezes Stowarzyszenia Sztyg.art Michał Wróblewski | fot. Witold Trólka, UMWS
- Tegoroczna Industriada jest dużym sukcesem. W jej organizację zaangażowanych było 50 podmiotów. W wydarzeniach w 36 obiektach uczestniczyło 62 tys. osób. Odwiedzający mogli podziwiać obiekty dziedzictwa kulturowego i przemysłowe. Myślę, że wszystkim należą się gratulacje, bo na te z pewnością zasłużyliśmy – mówił Jerzy Gorzelik, członek zarządu województwa śląskiego.

Tegoroczna INDUSTRIADA zagościła w 36 lokalizacjach, a współorganizowana była przez prawie 50 podmiotów. Chorzów odwiedziło 5 tys. osób.

W tym roku Urząd Marszałkowski  Województwa Śląskiego po raz pierwszy nagrodził najaktywniejszy samorząd lokalny i najaktywniejszego sponsora zaangażowanych w imprezę.

Najaktywniejszym samorządem został Chorzów. W uzasadnieniu podkreślono, iż wzorowa współpraca samorządu miasta Chorzów z organizacją pozarządową „Stowarzyszenie SZTYG.art Chorzów” sprawiła, że szyb „Prezydent” potrzebował zaledwie trzech lat, aby stać się jednym z najbardziej wyrazistych obiektów podczas Święta Szlaku Zabytków Techniki.

Z kolei najaktywniejszym sponsorem okazał się Tauron Wytwarzanie SA w Katowicach. Nagrodę , jak podano, przyznano firmie, która patrząc w przyszłość, wykorzystuje przeszłość poprzez dostrzeżenie unikatowości Muzeum Energetyki i wykorzystanie dziedzictwa industrialnego w kreowaniu swego wizerunku.

Wyłoniono też laureatów konkursu ZoboDizajn. Uczestnicy konkursu dla kreatywnych przygotowywali inspirowane światłem rzeźby Zobotów – maskotek INDUSTRIADY. Przyznano dwie równorzędne nagrody. Nagrodę publiczności (w sumie na wszystkie prace oddano 2200 głosów) otrzymał Piotr Sabat za pracę zatytułowaną Pozytywne Luz-O-Zwierzaki. Nagrodę jury otrzymał Paweł Kubicus za rzeźbę zatytułowaną Diodek Tutubi – mini Zobot transportowy, który podbił serca jury połączeniem industrialnych elementów z przedmiotami codziennego użytku.

Tegoroczną Industriadę podsumowano 17 lipca w Miejskim Domu Kultury na Giszowcu.
10:04, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 lipca 2012
Chorzowianin
 
Wakacje wcale nie muszą oznaczać, że w kulturze rozpoczął się spokojny „sezon ogórkowy”. Na pewno nie w Chorzowie.
 
 
Szyb Prezydent nocą | fot. PM
 
Organizatorzy Chorzowskiego Teatru Ogrodowego już po raz szósty z rzędu przekonują widzów, że latem w Chorzowie dzieje się sporo.
 
Festiwal artystyczny o charakterze teatralnym co roku odbywa się na terenie chorzowskiej „Sztygarki”. Scena główna znajduje się w stuletnim Magazynie Ciekłego Powietrza.  W repertuarze festiwalu dominują kameralne spektakle komediowe teatrów z całego kraju, a także zza granicy. Oferta programowa wzbogacona jest także o koncerty, wystawy i projekcje filmowe.

Tegoroczny CHTO startuje już 20 lipca o godzinie 21.00 recitalem Andrzeja Poniedzielskiego „jednocześnie”. W każdy kolejny piątek aż do 31 sierpnia czekają na koneserów sztuki teatralnej same rarytasy:

27 lipca o 21.00
Teatr Rozrywki Trójkąt (Zielona Góra)
„Scenki z Zoszczenki” wg Michaiła Zoszczenki

3 sierpnia o 21.00
Teatr Montownia (Warszawa)
„Kamienie w Kieszeniach” Marie Jones

10 sierpnia o 21:00
Stowarzyszenie Teatralne Badów (Badowo Górne)
„Błazen Pana Boga” Dario Fo

17 sierpnia o 21.00
Teatr Mikołaja Grabowskiego (Kraków)
„Próby” Bogusław Schaeffer

24 sierpnia o 21.00
Teatr Ludowy (Kraków) – Aldona Jankowska
„Hotel Babilon” Miro Gavran

31 sierpnia o 20.00
Teatr Rampa (Warszawa)
„Monsters. Pieśni morderczyń” – spektakl muzyczny
(na podstawie utworów Renaty Przemyk, Nicka Cave’a, Boba Geldofa i Toma Waitsa)

31 sierpnia około 22.00 - koncert finałowy
„Dejcie pozór!” – Jola Literska Rudokapela

W każdą sobotę sierpnia, zawsze o godzinie 15.00 w chorzowskiej „Sztygarce” królować będzie Chorzowski Teatrzyk Ogródkowy, czyli propozycja CHTO dla najmłodszych widzów.
Wszystkie spektakle dla dzieci są bezpłatne.

Bilety na Chorzowski Teatr Ogrodowy czyli sztygarkowy magazyn aktorów sezon szósty 2012 można nabyć w Chorzowskiej „Sztygarce” przy ul. Piotra Skargi 34d tel. (32) 249-59-92 , www.sztygarka.pl

Zapraszamy także na stronę CHTO: www.chto.pl
12:45, vlodo-bart , KULTURA
Link Komentarze (1) »
piątek, 18 maja 2012

 Naszemiasto.pl        Łukasz Respondek

 

Chorzowianki, siostry Alicja i Marzena Mikołajczyk, chętnie dają się ponieść muzycznym prądom, dryfują od ascetycznych śpiewów lapońskich pasterzy do tantrycznych rytmów południowych Słowian. Pierwszym efektem tych artystycznych prób było założenie grupy Yejku, a drugim jest jej pierwsza płyta "Etno-miasto", która miała swoją premierę w ubiegłym tygodniu

 

Siostry są wokalistkami. Marzena dodatkowo gra na skrzypcach. W zespole są też gitarzyści Jan Swoboda i Erwin Rudy, akordeonista Adam Niesobski, a tak-że perkusista Adam Jendrzyk. Współfinansowany przez chorzowski magistrat krążek jest inspirowany m.in. piosenkami Mazowsza, gitarą Gilmoura na  płytach Pink Floyd, a także ostrym brzmieniem fińskiej Vartiny.

W swoich tekstach zespół sięga do starych ludowych powiedzeń, wierszyków i porzekadeł. I tak w jednym z utworów słyszymy, że "niejeden chłopak tego sobie życzy, by dorodna panna wiodła go na smyczy", a w innym dowiadujemy się, że "jedna gęś, dwie niewieście, będzie dzisiaj jarmark w mieście". Na płycie przeważają rytmy folkowe. Nie brakuje też ciekawych instrumentów. Poza tradycyjnymi mandoliną, saksofonem i skrzypcami słychać też bardziej egzotyczne: banjo, djembe, darbuka, cajon, a nawet chiński gong. Producentem płyty jest znany z zespołu PIN klawiszowiec Olek Woźniak. 

- Krążek powstał głównie dzięki dziewczynom. To one przyszły z pomysłem i zapałem do stworzenia czegoś ciekawego - podkreśla Marcin Koch, menadżer zespołu.

- Płyta została bardzo dobrze przyjęta i kilka rozgłośni radiowych jest nią poważnie zainteresowanych.

W Chorzowie Yejku zagra  w  przyszłą sobotę podczas pikniku "Śląskie smaki" w parku kultury.

20:38, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 maja 2012
Chorzowianin
 
W piątkową noc z 11 na 12 maja z inicjatywy Chorzowskiego Bractwa Rycerskiego Bożogrobców oraz wsparciu chorzowskiego Urzędu Miasta mieliśmy niecodzienną okazję podążać szlakiem chorzowskich kościołów.
 
 
Kościół św. Wawrzyńca w piątkowy wieczór | fot. Adam Lapski
 
Chętnych do zwiedzania chorzowskich kosciołów w nocy było aż tylu, że trzeba było wynająć aż trzy autokary. Wszystkie kursowały między pięcioma chorzowskimi kościołami: św. Floriana, św. Jadwigi Śląskiej, św. Wawrzyńca, Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz św. Marii Magdaleny.

Każda z tych świątyń to inna historia, inna architektura i wystrój wnętrza. Każda z nich niecodzienna, żyjąca życiem swoich parafian. Dlatego też proboszczowie zwracali uwagę na różne aspekty życia parafii.

W sanktuarium św. Floriana ks. proboszcz Damian Gajdzik dał możliwość ucałowania relikwiarza z relikwiami św. Floriana, które w 1994 r. zostały przywiezione z Krakowa do Chorzowa.

U św. Jadwigi proboszcz ks. Emanuel Pietryga zwracał szczególną uwagę na architekturę kościoła, która nawiązuje do starochrześcijańskich założeń bazylikowych.

Potwierdzeniem tego jest układ przestrzenny kościoła, jak i wykonane odpowiednie złocenia ścian oraz mozaikowe elementy ołtarzy i stacji Drogi Krzyżowej. Zwiedzający mogli również zobaczyć dziewiętnastowieczną neogotycką monstrancję oraz rzadko dotykany przez wiernych drewniany, zdobiony krzyż ołtarzowy.

W kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa ks. Andrzej Cuber, proboszcz parafii przypomniał postać błogosławionego ks. Józefa Czempiela, proboszcza parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, który w 1939 r. dokonał poświęcenia kościoła. Szczególną uwagę zwrócił jednak na inwestycje renowacyjne kościoła, które podjął wraz z parafianami w 2006 roku.

Największym zainteresowaniem cieszyła się podświetlana chrzcielnica oraz kaplica wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu, w której zamontowano przestrzenną monstrancję.

Wydawać by się mogło, że drewniany modrzewiowy kościółek św. Wawrzyńca chorzowianie znają na wylot. Nic bardziej mylnego. Chorzowianie z uwagą sluchali, jak ks. dziekan Eugeniusz Błaszczyk opowiadał o barokowym XVIII-wiecznym wystroju świątyni.

Zwrócił uwagę, że kościółek ten upodobały sobie młode pary, które w tym miejscu zapragnęły złożyć sobie przysięgę małżeńską. Zaznaczył przy tym, że jest proboszczem parafii, na terenie której są dwa drewniane kościółki. Drugi z nich pw. św. Józefa stoi bowiem na terenie Muzeum Górnośląskiego Parku Etnograficznego.

Pierwsza chorzowska noc kościołów zakończyła się nawiedzeniem neogotyckiego kościoła św. Marii Magdaleny w Chorzowie Starym, gdzie gospodarz miejsca ks. Edward Chmiel przedstawił krótką historię parafii i kościoła nawiązując przy tym do dawnych gospodarzy miejsca, zakonników Bożego Grobu – Bożogrobców, którzy pracowali w tej parafii nieprzerwanie ponad 550 lat (1257-1810).

Na zakończenie niecodziennej pielgrzymki odbył się koncert żeńskiej scholi Nativitatis pod kierunkiem Magdaleny Krzywdy, która wykonała m.in. dawne pieśni pielgrzymkowe.
 
AL
01:48, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 maja 2012

Chorzowianin

Chorzowskie Bractwo Rycerskie Bożogrobców zaprasza mieszkańców Chorzowa do udziału w Chorzowskiej Nocy Kościołów. Organizowana jest po raz pierwszy w naszym mieście w piątek 11 maja.
 
 
Kościół św. Jadwigi w Chorzowie
 
Udział w niej zadeklarowały parafia św. Jadwigi, św. Wawrzyńca, św. Marii Magdaleny, św. Floriana i Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chorzowie Batorym. W trakcie Chorzowskiej Nocy Kościołów, która rozpocznie się o godz. 20:00 uczestnicy będą przewożeni autobusami do poszczególnych parafii gdzie będą oprowadzani przez kapłanów.

W trakcie tych spotkań można będzie się dowiedzieć ciekawych informacji o życiu i historii parafii, poznać nieznane lub niedostępne na co dzień dla wiernych miejsca znajdujące się na terenie kościoła.

Przewidywany czas pobytu w poszczególnych parafiach to 20 minut. Oczekiwany czas zakończenia Chorzowskiej Nocy Kościołów o godz. 23:00. Na zakończenie przewidziany jest koncert Scholii żeńskiej Nativitatis w Kościele św. Marii Magdaleny w Chorzowie Starym.

Miejsce zbiórki: ulica Powstańców Śląskich koło Kościoła św. Jadwigi

godz. 20.00 - 20.20 Kościół św. Floriana

godz. 20.30 - 20.50 Kościół NSP Jezusa

godz. 21.00 - 21.20 Kościół św. Jadwigi

godz. 21.30 - 21.50 Kościół św. Wawrzyńca

godz. 22.00 - 22.20 Kościół św. Marii Magdaleny

godz. 22.30 - 23.00 Koncert Scholii żeńskiej Magdy Krzywdy

godz. 23.00 Powrót na miejsce zbiórki przed Kościół św. Jadwigi

Zapisywać można się do końca dzisiejszego dnia w kancelariach poszczególnych parafii biorących udział w Chorzowskiej Nocy Kościołów lub drogą elektroniczną na adres e-mail: adamlisek@gmail.com
 
pam
02:09, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 maja 2012
 Moje Miasto    
 
W pierwszej połowie maja Cholonek z Teatru Korez trafi na szklane ekrany. Spektakl obejrzeć będzie można w TVP Kultura.

Już we wtorek Cholonek w telewizji

Autor: mat. prasowe

Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny, to jedna z najbardziej znanych powieści osadzonych na Górnym Śląsku. Janosch ukazuje w niej życie zabrzańskiej Poremby w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Powieść została wydana w Niemczech w 1970 roku i cztery lata później w Polsce. Polska wersja bez cenzury ujrzała światło dzienne jednak dopiero w zeszłym roku.

Od 2004 roku Cholonek jest jednym ze znaków rozpoznawczych Teatru Korez, gdzie obejrzało go ponad 74 tysiące widzów. Właśnie tę wersję będziemy mogli zobaczyć już 8. maja, o godzinie 20.20 w Teatrze Telewizji na TVP Kultura.

Przedstawienie zostało uznane za spektakl roku 2004, otrzymując w tej kategorii Złotą Maskę. Kolejna Złota Maska przypadła w udziale Grażynie Bułce za rolę Świętkowej w „Cholonku”, a Robert Talarczyk, autor adaptacji i współreżyser „Cholonka” (wraz z Mirosławem Neinertem), dostał po tej premierze Złotą Maskę za całokształt swojej twórczości.

Cholonka polecamy wszystkim, bez względu na to, czy czytaliście książkę, byliście w teatrze, czy pierwszy raz słyszycie o twórczości Janosha.
20:53, vlodo-bart , KULTURA
Link Dodaj komentarz »