Flag Counter
Chorzów wczoraj, dziś i jutro

Strajk w Hucie Batory

poniedziałek, 08 kwietnia 2013

Chorzowianin

Pracownicy Huty Batory mieli dość, nie wnoszących nic, protestów związków zawodowych. Nie chcieli zgodzić się na zwolnienia grupowe i zatrudnianie na umowy śmieciowe. Podjęli decyzję. Tak w kwietniu 2012 roku zaczął się nielegalny strajk.

Strajk w Hucie Batory | fot. Paweł Mikołajczyk

2 kwietnia pracownicy stalowni i rurowni Huty Batory rozpoczęli trwający pięć dni protest. Załoga żądała odstąpienia od zwolnień grupowych, wycofania wypowiedzeń pracowników Huty Batory, przywrócenia układu zbiorowego pracy, likwidacji umów śmieciowych oraz przyjęcia wszystkich pracowników pod Hutę Batory i wypłatę funduszu socjalnego z okazji zbliżających się świąt.

Z przedstawicielami hutników spotkałem się tuż po zakończeniu protestu i w rocznicę tych wydarzeń.

Kwiecień 2012

Dziadek i ojciec Michała pracowali w Hucie Batory. Dzieciństwo wspomina z nostalgią. Pieniędzy w domu nie brakowało. Były wczasy, kolonie. Brat Michała też trafił do huty. On wybrał inny zawód, pracy jednak nie mógł znaleźć. A tę dawała huta. Po pierwszych dniach miał dość. Nie wiedział czy wytrzyma następne. Przerobił ponad 31 lat.

Ojciec Adama też był hutnikiem. Chłopak wiedział, że to ciężki zawód. Dziś nie ukrywa - biedy w domu nie było. Wyśmienite czasy. Hutnikiem być jednak nie chciał. Wybrał inny fach. Gotował, nawet dobrze, ale po kilku latach robota się skończyła. A, że akurat w tym czasie potrzebowali ludzi do huty, to się zgłosił. Dobrą fuchę znalazł. Ta jednak też się skończyła. Trafił na kanał, ciężki kawałek chleba. Robota przy 70 stopniach Celsjusza. Nie zniechęcił się. Pracuje już 14 lat.

Do pracy chodzili z przyjemnością. Bo koledzy w porządku, atmosfera super. Były przywileje, bony. Wypłaty, mimo różnych zawirowań w hucie, wpływały na czas. Nawet po sprzedaży zakładu nie było źle. Cieszyli się, że hutę kupił Polak. Potem coś zaczęło się psuć. Powoli.

Latem 2011 roku związki zawodowe zorganizowały manifestacje pod oknami dyrekcji. Mówiono o umowach śmieciowych, układzie zbiorowym, zwolnieniach. Sporo hałasu na ulicy. Po manifestacjach prezes i tak robił swoje. Hutników stopniowo zwalniano. Władze huty wypowiedziały układ zbiorowy. Większość załogi dostała propozycje zatrudnienia na umowy śmieciowe.

Strajk kiełkował w głowach hutników. Tak go nazwali później, bo formalnie strajkiem nie był. Związki zawodowe działają według prawa. Rozmawiają, mediują. Załoga z Batorego jeszcze czeka. Wierzy, że będzie dobrze. Złe wieści dochodzą jednak szybciej. Mówi się o grupowych zwolnieniach. Mają też obcinać premie, nawet o tysiąc złotych. A hutnik z doświadczeniem, stażem pracy zarabiał czasem ponad 3 tys. zł. Większość utrzymywała z tego całą rodzinę. Strata tysiąca zaczynała boleć. Psuła się atmosfera i w pracy, i w domu.

Strajk

2 kwietnia 2012 roku Adam miał wolne. Zbudził go telefon. Kolega zapytał, gdzie jest, bo na zakładzie są już wszyscy. Nie wiedział o co chodzi. Wyszedł więc tylko sprawdzić, na chwilę. Po przyjściu do huty nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył. Ludzie w różnym wieku, z różnym stażem, trzy zmiany. Ponad 100 osób. Ciarki przeszły mu po plecach.

Michał tego dnia robotę zaczynał o szóstej. Przed pomieszczeniem gospodarczym nie zastał nikogo. Wyszedł za budkę strażnika i przetarł oczy ze zdumienia. Tak zaczął się strajk hutników z Batorego.

Pięć dni walczyli o swoje. Były rozmowy z zarządem Huty Batory, spotkania z władzami miasta, politykami. Nie brakowało ostrych słów, zastraszania dyscyplinarnymi zwolnieniami czy likwidacją wydziałów, a nawet pacyfikacją strajkujących. Do tego święta. Zbliżała się Wielkanoc ludzie chcieli wrócić do rodzin, do domów. Solidarność zaczęła się kruszyć. Nie brakowało załamań. 6 kwietnia, wieczorem, hutnicy rozeszli się do domów.

Adam naładowany emocjami nie mógł zasnąć. Michała uwierał miękki materac. Kilka dni spania na podłodze dawało znać.

Po świętach wrócili do pracy. Na zakładowej bramie wisiała lista z ponad setką nazwisk do zwolnienia. Hutnicy nie spodziewali się miłego powitania, ale zwolnień w ten sposób nikt nie przewidział. Za kilka dni dostali propozycję zatrudnienia poprzez agencję pracy tymczasowej. Warunki śmieciowe, gorsza płaca. Niektórzy umowy podpisali. Wrócili do huty.

Gdyby nie zbliżające się święta to może strajkowaliby dłużej. Może coś udałoby się ugrać? W ciągu tych kilku dni dobrze się poznali. Przekonali się na kogo można liczyć bardziej, na kogo mniej. Co osiągnęli? O ich proteście słyszał cały kraj. Mówią, że pokazali jaja. Nie żałują swojej decyzji. Wiedzieli, czym może się ona zakończyć. Porażka? Wolą by mówić o prawach i realiach wolnego rynku. Trudno im tylko zrozumieć, że jedna z najlepszych europejskich hut tak kończy. Bo ze swojego zawodu są dumni. Dla mieszkańców Batorego i swoich rodzin są bohaterami.

Kwiecień 2013

Adam pracuje w hucie. Na palcach jednej ręki zlicza protestujących, którzy nie zmienili roboty. Załoga w połowie jest odnowiona, dużo ludzi spoza Chorzowa. Sporo się zmieniło. Nowi wydarzenia sprzed roku poznają z opowiadań.

Na palcach jednej ręki nie ma Tomka. To on, tuż po proteście, stworzył blog hutnicyzbatorego. Na „śmiecówce” pracował w hucie do końca sierpnia 2012 roku. Umowę podpisał w ciemno. Szybko pożałował tej decyzji. Odszedł z huty po przepracowaniu w niej 18 lat, bez miesiąca. Kawał życia, ale nie miał chwili zawahania, chociaż pamięta jeszcze czasy, gdy pracowała tu jego mama. Wówczas był to potężny zakład dający zarobek 15 tysiącom ludzi. Po zakończeniu zmiany w dzielnicy robiło się tłocznie. Dziś pracuje tu może z pięćset osób.

Tomek zajęcie znalazł za granicą. Chwali warunki płacy i pracy. Zadowolony jest, że traktują go jak człowieka a nie jak maszynkę do roboty. Blog założył bo chciał, by coś po tym proteście zostało. Włożył w niego sporo pracy. Pomogły mu przy tym osoby związane z KWK Bielszowice (pani Izabela) i Budryk oraz siostra i szwagier. O tym, że ich protest odbije się takim echem nawet nie przypuszczał. Do dziś stronę odwiedzają ludzie z różnych zakątków kraju a nawet świata.

Z Tomkiem podobny los dzieli około 30 byłych hutników. Wyjechali z kraju bo mają do spłacenia kredyty, muszą utrzymać rodziny. Tu nie znaleźli dla siebie miejsca. Nie zadowoliły ich umowy śmieciowe. Zawiedli się na władzach miasta, politykach, którzy podczas protestu przychodzili pod bramę zakładu i wiele obiecywali. Z tych słów nic dziś nie zostało. Zwolnieni musieli liczyć tylko na siebie.

Po roku protest wspominają z większym dystansem. Dalej nie brakuje rozmów o tym, co zrobiono źle a co dobrze. Co można było zrobić lepiej? W jednym są zgodni. Nie żałują. Chociaż boleśnie przekonali się, że z prywatnym przedsiębiorcą trudno coś ugrać. Żal mają też do własnych związków zawodowych. To, że wiązało ich prawo potrafią zrozumieć, ale tego, że nie wsparł ich żaden prawnik już nie.

W ich pamięci wryły się drobne gesty. Takie jak wyświetlony na tablicy autobusu linii 632 napis „trzymajcie się hutnicy” czy słodycze przyniesione przez panie pracujące na poczcie. Nie zapomnieli też o rurze. To z tego miejsca rozchodziły się wieści. „Na rura z nim” wołano do kogoś mającego coś ważnego do powiedzenia. Z rury godali nie tylko hutnicy, ale i prezydent Chorzowa. Dziś tego miejsca już nie ma. Nie zapomną też mszy odprawionej w polowych warunkach i komunii podawanej przez kraty.

Czy gdyby nie święta protest trwałby dłużej? Nie wiedzą. Po trzecim dniu wielu miało już dość. Nie brakowało napięć. Może ta Wielkanoc była dla nich zbawienna? Kto wie?

Protestujący hutnicy nie zapobiegli zwolnieniom. Przyspieszyli je nawet. Zastanawiają się, czy nie zostali zwyczajnie w to wszystko wrobieni. Teorii spiskowych nie chcą tworzyć. Wystarczy im własnych problemów. Część z nich pozakładała pozwy zbiorowe. Sprawy sądowe wciąż trwają. Zdaniem Adama jest dobrze, bo koledzy mają szansę je wygrać.

Adam tylko przez chwilę myślał o wyjeździe. Woli zarabiać i wydawać w kraju, w Chorzowie. Michał spróbował zarobku za granicą. Wrócił po kilku miesiącach. Nie wytrzymał rozłąki z rodziną i z miastem.

Tęsknota za rodziną dopada też Tomka. Pewnie gdyby nie internet byłoby jeszcze trudniej. Bo serce zostało w Chorzowie, wciąż też jest z hajduckimi hutnikami. Powrót do byłego zakładu? Niewykluczony, ale tylko na starych warunkach zatrudnienia.

Protestujący w kwietniu 2012 roku hutnicy dziękują wszystkim za wsparcie. Rodzinom, bliskim, znajomym, nieznajomym, mediom, księżom Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

4 maja 2013 r. o godz. 8.00 w Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chorzowie Batorym odbędzie się Msza Św. za Hutników.

Niektóre imiona zostały na życzenie moich rozmówców zmienione.

Zobacz, jak relacjonowaliśmy wydarzenia w hucie w 2012 roku.

Wojciech Zawadzki
czwartek, 12 kwietnia 2012
Chorzowianin
 
Nazwiska 112 pracowników Huty Batory pojawiło się na liście zwolnionych. Czy to koniec konfliktu na linii hutnicy a zarząd zakładu?
 
 
Pracownicy stalowni Huty Batory | fot. Paweł Mikołajczyk
 
- Po tylu dniach protestu i niepewności chcieliśmy już wiedzieć na czym stoimy – mówi Damian Łuczak, hutnik ze stalowni, który też znalazł się na liście zwolnionych pracowników.

Stanisław Dąbrowa, wicewojewoda, rozmawiał dziś z prezesem Huty Batory.

- Po tym spotkaniu poinformował nas o tym, że nasz problem zostanie przedstawiony na Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego. Liczę, że nastąpi to jeszcze w tym tygodniu – dodaje. 

Zarząd spółki zwolnił pracowników za porozumieniem stron. - Nie będą wyciągane wobec nas żadne roszczenia ale nie dostaniemy też odpraw. Nie wiemy jeszcze, co będzie z zaległymi premiami za luty i marzec. Gwarantuje nam je obowiązujący do końca kwietnia układ zbiorowy. 

Wielu hutników już zaczęło szukać nowej pracy. - Sam rozważam różne warianty. Nie zostawię jednak naszej sprawy bez echa. Mam jeszcze wiele energii. Powinno się zmienić prawo, usunąć umowy śmieciowe. Są one niesprawiedliwe i krzywdzące – mówi D. Łuczak.

Hutnik nie ukrywa, że załoga stalowni żałuje togo, że konflikt zakończył się w taki sposób. - Jesteśmy zrezygnowani ale i dumni z tego, co zrobiliśmy. Mieliśmy odwagę głośno o tym powiedzieć. Rzuciliśmy się jednak na dużego rekina, którego nie da się pokonać - dodaje. 
 
wojz
Chorzowianin
 
Rano pracownicy stalowni zgromadzili się pod zakładem. Czekali na listy z nazwiskami zwolnionych osób. W MDK „Batory” Urząd Pracy wspierał pracowników huty.
 
 
- Dzisiaj miały być wystawione listy z nazwiskami zwolnionych i informacją w jakich godzinach mamy się zgłaszać do działu kadr – mówi Damian Łuczak, hutnik ze stalowni. Rano takich list nie było. Pracownicy stalowni zrobili więc swoje listy. - To listy obecności. Jesteśmy gotowi podjąć pracę – tłumaczy D. Łuczak. Hutnik przyznaje, że wszyscy czekają na rozwój zdarzeń.

- Nie wiemy co dalej robić. Podobno o godzinie 12 wicewojewoda ma spotkać się z zarządem spółki. Może  wtedy zapadną jakieś decyzje.

D. Łuczak liczy też na interwencje posłów. - Na posiedzeniu Sejmu ma być poruszana dzisiaj sprawa umów śmieciowych na przykładzie naszego zakładu. Może ta ustawa się zmieni i nie dojdzie już do takich sytuacji jak w Batorym - dodaje.

Hutnicy mogą liczyć na pomoc pracowników Powiatowego Urzędu Pracy i Ośrodka Pomocy Społecznej.  Przedstawiciele tych instytucj od godziny 9:00, dziś i jutro, dyżurują w Miejskim Domu Kultury „Batory” . - Akcja ma pomóc osobom, które znalazły się w trudnym życiowym momencie. Udzielamy wsparcia w zakresie prawnym, rejestracji w PUP, przysługujących ewentualnych świadczeń w OPS – mówi Iwona Solorz, zastępca dyrektora PUP w Chorzowie.

Zastępca dyrektora przyznaje, że PUP z końcem 2011 roku został poinformowany o planowanych działaniach związanych ze zwolnieniami grupowymi. - Nie wskazano jednak jakich grup zawodowych będą zwolnienia dotyczyły. Przy dokonywaniu zwolnień grupowych świadczymy usługę outplacementu, by złagodzić poczucie frustracji. Możemy przygotować dla tych osób pakiet ofert pracy, przeszkolić je, podnieść ich kwalifikacje, udzielić wsparcia psychologicznego - relacjonuje I. Solorz. 

Wczoraj ruszyła strona internetowa www.hutnicyzbatorego.pl, na której zamieszczono m.in. materiały filmowe, zdjęcia i wypowiedzi. - Mamy do czynienia z historią. Nie chcemy tego puścić w niepamięć. Ludzie z dzielnicy zaczepiają nas, pytają jak to było. Dlatego powstała ta strona – mówi D. Łuczak.   
 
wojz
środa, 11 kwietnia 2012
     wig
 
Strajk w Hucie BatoryFot. Grzegorz Celejewski / Agencja GazetaStrajk w  Hucie Batory
 
Właściciel Huty Batory w Chorzowie, gdzie  w piątek hutnicy zakończyli strajk, a we wtorek o godz. 6 rano nie zostali  wpuszczeni do pracy, zwalnia 124 pracowników stalowni, którą nagle zamknięto.

Prezes spółki Alchemia Karina Wściubiak-Hankó powiedziała po rozmowach z hutnikami, że jeśli sprzedaż rur produkowanych w hucie wzrośnie, nie wyklucza wznowienia  produkcji w stalowni. - Chcemy rozwijać ten zakład, widzimy jego ogromny  potencjał - zapewniła prezes Alchemii.

        Hutnicy wrócili po świętach do pracy,  jak ustalono z zarządem huty w piątek. Są zaszokowani, ale chcą bronić miejsc  pracy. - Może rozbijemy pod dyrekcją miasteczko namiotowe - planowali we wtorek

W ubiegłym tygodniu przez pięć dni ok. 350-osobowa załoga huty nie opuszczała  zakładu, domagając się m.in. przywrócenia układu zbiorowego pracy, wstrzymania  zwolnień grupowych, a także przywrócenia umów o pracę dawnym pracownikom huty, zatrudnionym teraz w agencji pracy tymczasowej.  Protestujący opuścili hutę w piątek wieczorem, po rozmowach z udziałem m.in.  przedstawicieli władz Chorzowa.

Chorzowianin
Zarząd Alchemia S.A. informuje o wznowieniu produkcji w Hucie Batory na wszystkich wydziałach poza stalownią. Tam ponad sto osób rozwiązuje umowy o pracę.
Strajk w hucie: Ponad sto osób zwolnionych, a prezes chce rozwijać zakład
Dyrekcja Huty Batory | fot. Chorzowianin.tv
 
Ze 124 osobami, zatrudnionymi na stalowni są rozwiązywane umowy o pracę, a wydział stalowni pozostaje wyłączony.

Jak napisano w komentarzu, który otrzymaliśmy, Zarząd Alchemia S.A. dokłada wszelkich starań, aby zwiększyć sprzedaż produkowanych w Hucie Batory rur.

– Mamy nadzieję, że położenie nacisku na zwiększenie sprzedaży zarówno w kraju, jak i na eksport, przełoży się na poprawę efektywności ekonomicznej Huty Batory. Nie wykluczam, że wtedy podejmiemy decyzję wznowieniu produkcji na stalowni – stwierdza Karina Wściubiak-Hankó, prezes Alchemia S.A.

– Huta Batory ma wieloletnią tradycję, zatrudnia świetnych fachowców. Chcemy rozwijać ten zakład, widzimy jego ogromny potencjał – dodaje K. Wściubiak-Hankó.
 
red
sobota, 07 kwietnia 2012
 
Po dzisiejszym (06.04.2012) spotkaniu z zarządem Huty Batory i władzami Chorzowa załoga stalowni i rurowni zdecydowała się przerwać, trwający pięć dni, strajk. Nie wiadomo jeszcze, czy zarząd Alchemii SA podtrzyma decyzję o likwidacji stalowni i czy wyciągnie konsekwencje w stosunku do strajkujących hutników.

Jeszcze po południu przedstawiciel hutników pracujących w rurowni nie wykluczał, że protest w tej części zakładu może potrwać dłużej. Wieczorem pracownicy stalowni zapowiadali, że w asyscie policji przejdą ulicami Chorzowa Batorego pod rurownię. Tam protestujący hutnicy mieli podziękować sobie za solidarność i zakończyć strajk. Ostatecznie zdecydowano, że wszyscy rozejdą się do domów.  
 
wojz
piątek, 06 kwietnia 2012
     wig
 
Wicewojewoda śląski Stanisław Dąbrowa przyjął w  piątek delegację pracowników Huty Batory, w której od poniedziałku załoga  prowadzi strajk okupacyjny.
 
        Hutnicy opowiedzieli, w jaki sposób  narastał konflikt między załogą a zarządem huty. - Wicewojewoda ma nadzieję, że  spór uda się szybko zakończyć porozumieniem stron w ramach dostępnych narzędzi  dialogu społecznego - poinformowało biuro prasowe Urzędu Wojewódzkiego w  Katowicach.
Chorzowianin
Po spotkaniu sztabu kryzysowego: Zarząd Alchemii podjął decyzję o likwidacji stalowni. Strajkujący prawdopodobnie jeszcze dzisiaj opuszczą jej teren. Zaręczają, że zrobią to spokojnie, z klasą.
 
Strajk w hucie: Stalownia będzie zamknięta
 
Jak relacjonuje prezydent miasta, Andrzej Kotala, podczas spotkania prezes Huty zapowiedział likwidację stalowni. - Prezes stwierdził jednoznacznie, że taka decyzja zapadła. Co nas bardzo zaniepokoiło. Myślę, że zarząd Alchemii jeszcze to rozważy. Likwidacja stalowni to dla pracowników a także dla miasta duży problem - mówi prezydent.

Taka decyzja zaskoczyła też samych pracowników. - Stalownia jest zamknięta. Jesteśmy zwolnieni.  Nie wiemy jeszcze czy dyscyplinarnie. Tylko tyle nam przekazano. Prawdopodobnie jeszcze dzisiaj wyjdziemy ze stalowni – mówi Damian Łuczak, hutnik pracujący w stalowni. – Na stalowni pracuje ponad 100 osób. Takiej decyzji się nie spodziewaliśmy. Rozmawiałem w wojewodą, biskupem. Mam nadzieję, że tak to się nie skończy - dodaje.

Prezydent Chorzowa Andrzej Kotala przyznaje, że rozmowy z zarządem Huty Batory nie przyniosły spodziewanych efektów. - Zarząd Huty nie potrafi wskazać osoby, która podjęłaby się mediacji. Czekamy na decyzję zarządu Alchemii. Bez negocjatora z zewnątrz niczego nie osiągniemy – mówi prezydent. - Jesteśmy po stronie pracowników. Dostrzegamy ich trudną sytuację – dodaje.  

Przedstawiciele hutników nie ukrywali rozczarowania. - Niestety, nie udało się dojść z prezesem Spikiem do porozumienia. Nie okazał dobrej woli.

Po powrocie na stalownię hutnicy sporządzą dokumentację. - Musimy udowodnić, że niczego nie zniszczyliśmy, że nic nie zginęło – mówi D. Łuczak.

Nie wiadomo jeszcze jaką decyzję podejmą strajkujący na rurowni. - Solidaryzujemy się z pracownikami stalowni – mówi Mirosław Pyka, hutnik z rurowni. - Mają nam wręczyć dyscyplinarne zwolnienia i wtedy być może opuścimy zakład na okres świąt. Rurownia zdaniem prezesa jest do uratowania, ale jak nam powiedziano, we wtorek mamy wrócić do pracy. Nie wiem czy ludzie będą chcieli po tym wszystkim tutaj pracować.

Władze miasta obawiały się, że może dojść do siłowego rozwiązania konfliktu. - Strajk jest nielegalny i policja może być zmuszona do interwencji. Wtedy eskalacja konfliktu może przenieść  się na miasto. Tego nie chcemy. Myślę, że doszliśmy wszyscy do kompromisu i do takiej sytuacji nie dojdzie – mówi Andrzej Kotala. - Nie wykluczam, że strajkujący zaczną opuszczać powoli teren zakładu a definitywnie zrobią to do wtorku – dodaje.

Przedstawiciele strajkujących podkreślają, że nie chcą eskalacji konfliktu. - Jeżeli opuścimy zakład, to zrobimy to z klasą. Jeżeli interweniowałaby policja to nie będziemy stawiali oporu. Taka interwencja to dodatkowe koszty, na które nikt nie chce się narażać – mówi M. Pyka.

- Apeluję i apelowałem do zarządu Huty, by wstrzymał się z podejmowaniem decyzji do czasu podjęcia rozmów przez negocjatorów. Prezes obiecał, że tak postąpi. Gwarancji jednak nie mam – mówi prezydent Kotala. - Liczymy, że ze strony ministerstwa pojawi się mediator. To jednak nastąpi prawdopodobnie dopiero w połowie kwietnia – dodaje.

Prezes Huty Batory odmówił mediom komentarza. 
 
wojz
czwartek, 05 kwietnia 2012
Chorzowianin
Karina Wściubiak-Hankó, prezes Alchemii S.A.: W związku z przerwaniem pracy przez załogę Huty Batory oświadczam, że zarząd spółki robi wszystko co w jego mocy, by doprowadzić do zakończenia konfliktu.
 
 
Karina Wściubiak-Hankó, prezes Alchemii S.A. | fot. alchemiasa.pl
 
W związku z przerwaniem pracy przez załogę Huty Batory oświadczam, że zarząd spółki robi wszystko co w jego mocy, by doprowadzić do zakończenia konfliktu i deklaruje gotowość do dalszych rozmów z umocowanymi osobami reprezentującymi załogę.

Jednocześnie chcę podkreślić, że jestem zdumiona polaryzacją stanowiska pracowników Huty Batory poprzez włączenie do nielegalnego i niezgodnego z prawem protestu strony związkowej (NSZZ Solidarność) oraz kibiców Ruchu Chorzów. To nic innego jak świadome działanie zmierzające do upolitycznienia oraz eskalacji konfliktu w taki sposób, by stał się on medialnym widowiskiem, a nie prowadzonym w zgodzie z prawem protestem.

Ponieważ protest jest całkowicie nielegalny, pracownicy biorą na siebie coraz większe ryzyko związane z możliwością zamknięcia stalowni. W dalszej kolejności, w przypadku braku chęci dialogu ze strony pracowniczej, zarząd Alchemia S.A. jest zdesperowany do zamknięcia rurowni i przeniesienia produkcji do innych zakładów. Sytuacja na rynku produktów stalowych jest trudna i konkurencyjna. Nielegalne działania pracowników dają kolejny powód do zastanowienia się nad sensem ekonomicznym utrzymywania zakładu w Chorzowie.

Zarząd Alchemia S.A. robi wszystko, by Huta Batory miała szansę przetrwać na trudnym rynku. Szukamy nowych możliwości sprzedaży produktów, zarówno w kraju, jak i za granicą. Nasze działania nie ograniczają się tylko do cięcia kosztów, ale intensywnie pracujemy nad zwiększeniem sprzedaży. Apeluję o powrót do pracy i wzmocnienie działań zarządu do poprawy ekonomicznej sytuacji zakładu. Apeluję również do mediów o nie podsycanie konfliktu, gdyż w ostatecznym rozrachunku najwięcej na zaistniałej sytuacji stracą sami pracownicy.

Z poważaniem,
Karina Wściubiak-Hankó
Prezes Alchemia S.A
Chorzowianin
 
Hutnicy byli gotowi pójść na kompromis. Zarząd nie.
 
 
Mirosław Pyka spotyka się z rodziną pod bramą zakładu | fot. Paweł Mikołajczyk
 
Poranne rozmowy przedstawicieli strajkujących z zarządem Huty nie przyniosły żadnych rezultatów. Załoga nie chce już rozmawiać z Józefem Spikiem, prezesem Huty Baory. Strajkującym nie brak determinacji. - Możemy strajkować nawet do Bożego Narodzenia. Do skutku – mówi Mirosław Pyka, hutnik.

Wczoraj w dwóch miejscach, pod stalownią i rurownią, odprawiona została msza w intencji strajkujących. Ks. Piotr Machoń, proboszcz parafii Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza bez wahania zgodził się na nabożeństwo. - Trzeba ludziom pomagać - stwierdził. Jak relacjonuje, atmosfera liturgii była jak najbardziej godna. 

Niemal pewnym jest, że Wielkanoc hutnicy spędzą na terenie zakładu. Wtedy też odprawiona zostanie kolejna msza święta pod bramami. - Nie ukrywamy, niektórzy są nieco załamani. Podczas ostatniej mszy niejeden z nas uronił łezkę. Bo zamiast być z rodzinami musimy siedzieć tutaj – mówi M. Pyka. 

- Wszyscy chcieliby być w domu. Jest to jednak nierealne. Musimy walczyć o swoje. Nie pozwolimy doprowadzić do zamknięcia huty. To przecież nasz chleb – dodaje.

Hutnicy przyznają, że jeszcze rano byli w stanie pójść na kompromis. - Zaproponowaliśmy, że załadujemy dwa tiry. Oczekiwaliśmy jednak czegoś w zamian – mówi Tomasz Maik, hutnik.

Strajkujący nie wykluczają dalszych negocjacji. - Musimy w końcu pójść na jakiś kompromis. Nie interesują nas oświadczenia. Chcemy zapewnień, że nie będzie zwolnień pracowników – zaznaczają strajkujący.

Hutnicy nie ukrywają, że rozmowy z prezesem Spikiem nic nie wnoszą. - Liczymy na rozmowy z kimś kompetentnym. Może nawet z samym panem Karkosikiem lub prezesem Alchemii panią Wściubiak-Hankó. - Postój przynosi przecież straty. Nasza huta jest znana na całym świecie. Przynosi zyski. Komuś w końcu zacznie zależeć na tym by zakład prosperował.

Strajkujący potwierdzają, że jedna z firm ochroniarskich miała ich siłą wyrzucić z terenu zakładu. - Okazała się, że firma nie chciała podjąć tego zadania – mówi T. Maik.

Hutnicy przyznają, że czują wsparcie nie tylko rodzin i mieszkańców Chorzowa. - Wspierają nas nie tylko hutnicy z innych zakładów ale też górnicy, pracownicy marketów oraz innych zakładów i cały Batory – mówi M. Pyka.

Pracownikom Huty Batory 30 kwietnia kończy się układ zbiorowy, który gwarantuje im liczne przywileje i dodatki. - Chcemy żaby nasze rodziny miały lepiej. Żeby nasza sytuacja finansowa się nie zmieniła. Wszystko wskazuje na to, że i tak wszystko ulegnie zmianie i zostaniemy z gołą pensją 1500 zł – mówią strajkujący. 
 
wojz
środa, 04 kwietnia 2012

Naszemiasto.pl    Łukasz Respondek

Jak udało nam się ustalić strajkujący od poniedziałku pracownicy Huty Batory mają jutro rano zostać usunięci siłą przez wynajętą przez zarząd firmę ochroniarską. - Takie głosy również do mnie dotarły – potwierdza nasze informacje Andrzej Kotala, prezydent Chorzowa, który wczoraj bezskutecznie próbował skontaktować się z zarządem huty.
 

 
Kolejnym krokiem ma być podobno wynajęcie przez zarząd firmy ochroniarskiej, która siłą ma usunąć hutników. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć żadna ze śląskich firm nie chciała przyjąć tego zlecenia i do jego realizacji wynajęto łódzkich ochroniarzy. - Decyzja o siłowym rozwiązaniu sporu zapadła podobno na szczeblu warszawskim Grupy Kapitałowej Alchemia – przyznaje Andrzej Kotala. Strajk w hucie jest nielegalny i zarząd ma do tego prawo.

Prezydent Chorzowa chciał się dziś spotkać i porozmawiać z zarządem huty. - Niestety prezes nie znalazł dla mnie czasu. Dostał się do niego mój zastępca, ale również nie chciano z nim rozmawiać -tłumaczy Kotala. - Jedna ze stron tego konfliktu wyraźnie odmawia negocjacji w tej sprawie.

Kotala pozostaje w stałym kontakcie z hutnikami. Jego zdaniem działania zarządu są niemoralne. - Nie można proponować ludziom, którzy są jedynymi żywicielami swoich rodzin ciężkiej pracy za tak niskie stawiki – twierdzi prezydent.- Sugerowałem hutnikom, aby wypuścili transport produkcyjny i nie dawali zarządowi dodatkowego pretekstu do zastosowania rozwiązania siłowego.

O wynajęcie ochrony zapytaliśmy w biurze prasowym, które obsługuje Grupę Kapitałową Alchemia. - Nie potwierdzamy tych informacji. Nie mamy pojęcia skąd się pojawiły. Nic nie wiemy na ten temat - mówi Sandra Wierzbicka.
Chorzowianin
Dziś ze strajkującymi spotkał się zastępca prezydenta Chorzowa. Miasto nie wyklucza, że podejmie się mediacji między pracownikami i zarządem.
 
Strajk w hucie: Miasto może być mediatorem
 
Z przedstawicielami strajkujących pracowników rurowni i stalowni spotkał się dzisiaj Marcin Michalik, zastępca prezydenta Chorzowa ds. gospodarczych. Swoje stanowisko władze miasta przedstawiły także prezesowi Huty Batory. - Zależy nam na tym, aby załoga i zarząd zasiedli do stołu i zaczęli rozmawiać – mówi zastępca prezydenta. - Zaoferowaliśmy jednej i drugiej stronie konfliktu to, że możemy pełnić w rozmowach rolę mediatora lub poprosimy o mediację przedstawicieli Urzędu Wojewódzkiego – dodaje.

Zastępca prezydenta zaznacza, że miasto może mediować tylko po uzyskaniu na to zgody ze strony załogi i zarządu Huty Batory. - Myślę, że nasz udział w rozmowach, negocjacjach nie będzie konieczny i że strony dojdą do porozumienia – mówi Marcin Michalik. - Czasem niemożliwe staje się możliwe.

Zdaniem zastępcy prezydenta strajk hutników przebiega spokojnie. - Załoga dba o mienie zakładu. Mam nadzieję, że nie dojdzie do eskalacji konfliktu. Mamy stały kontakt z pracownikami i zarządem.

Chorzowianin

Huta Batory Sp. z o.o. należy w całości do giełdowej spółki Alchemia SA. W ubiegłym roku Grupa Kapitałowa Alchemia wypracowała 118,4 mln zł zysku netto.
 
 
Budynek dyrekcji Huty Batory | fot. Paweł Mikołajczyk
 
Alchemia koncentruje się głównie na produkcji szerokiej gamy rur oraz innych wyrobów stalowych. Wyroby grupy są wykorzystywane w przemyśle naftowym, wydobywczym i gazownictwie.

Grupa Kapitałowa Alchemia SA to giełdowa spółka Alchemia SA z zależnymi od niej podmiotami: Huta Batory, Rurexpol, Walcownia Rur Andrzej, Huta Bankowa, Kuźnia Batory, Laboratorium Badań Batory.

Huta Batory jest producentem najwyższej jakości stalowych rur bez szwu o dużych średnicach. Realizuje na całym świecie dostawy na rzecz sektora energetycznego, chemicznego oraz transportu nafty i gazu. Produkuje również wlewki w ponad 300 gatunkach wykorzystywane do przerobu na takie produkty końcowe jak rury, pręty, odkuwki, blachy.

W 2011 roku Grupa Kapitałowa Alchemia, której większościowym udziałowcem jest Roman Karkosik, zarobiła 118,4 mln zł. To ponad 700 proc. więcej niż w 2010 roku (14,7 mln zł). Przychody Grupy wzrosły w ubiegłym roku do 1 155 mln zł i były niemal dwukrotnie wyższe niż w 2010r. 

- Zanotowaliśmy najwyższe obroty w historii spółki i jeden z najlepszych wyników na poziomie operacyjnym oraz netto. Konsekwentnie realizowana strategia budowy silnej grupy rurowej przynosi pierwsze efekty. Inwestorzy i akcjonariusze powinni mieć powody do satysfakcji – komentuje na stronie www.alchemiasa.pl Karina Wściubiak–Hankó, prezes Zarządu Alchemia.

Grupa informuje, że IV kwartale 2011 r. zarobiła 55,5 mln zł przy przychodach w wysokości 308,5 mln zł. Jak czytamy na stornie internetowej spółki, jest to kontynuacja poprawiających się wyników od początku roku. Jednak ostatni kwartał był pierwszym kwartałem funkcjonowania Grupy po zakończonej serii przejęć oraz przeprowadzanej szerokiej restrukturyzacji. Koszty operacyjne w 2011 roku były trzyipółkrotnie niższe niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. - Rok 2011 był czasem bezprecedensowych zmian w Grupie: rzeczywistością stało się to, do czego dążyliśmy od wielu lat – zbudowaliśmy skonsolidowaną grupę stalową w Polsce. Rozpoczęliśmy centralizację pionu sprzedaży, obcięliśmy koszty, zrestrukturyzowaliśmy posiadane aktywa. Osiągnęliśmy zakładane synergie – mówi Karina Wściubiak-Hankó.

IV kwartał 2011 r. w Grupie Kapitałowej Alchemia (za www.alchemiasa.pl)

Segment rurowy

Ostatnie trzy miesiące 2011 r. były dobrym okresem dla grupy rurowej Alchemii (Huta Batory, Rurexpol i Walcownia Rur Andrzej). Największe obroty w eksporcie Alchemia odnotowała z kontrahentami niemieckimi (blisko 40 mln zł.) i włoskimi (ponad 20 mln zł.). Dynamicznie wzrosły obroty z rynkiem amerykańskim, gdzie Grupa Kapitałowa Alchemia uplasowała rury o wartości 7 mln złotych.

Największym popytem w IV kw. cieszyły się rury przewodowe oraz kotłowe pierwszego stopnia. Od IV kw. Znacznie wzrosło zainteresowanie rozpoczęli zakupy partnerzy biznesowi Alchemii rurami w segmentach w sektorach rur wiertniczych i kotłowych o najwyższym stopniu przetworzenia. Pozwala to spojrzeć z dużym optymizmem nie tylko na rok 2012, ale na lata następne pod względem zamówień w obszarze energetyki i poszukiwania gazu łupkowego.

W IV kw. 2011 r. Walcownia Rur Andrzej po kilku latach starań spełniła wymagania konieczne do produkcji rur wg normy API 5L, pomyślnie przeszła audyt i aktualnie oczekuje na przyznanie certyfikatu. Podjęte działania powinny zaowocować w przyszłości umocnieniem się pozycji WRA na rynku rur dla energetyki.

Alchemia spodziewa się skokowego przyrostu zamówień w branży energetycznej, do której adresowany jest cały zakres wysokostopowych rur kotłowych oraz wiertniczych i przesyłowych z: Huty Batory, Rurexpolu i WRA, z perspektywą do co najmniej 2020 r.
 
(...)
poniedziałek, 02 kwietnia 2012
Chorzowianin
Pracownicy Huty Batory mają już dość protestów. Od rana nie wykonują swoich obowiązków. Zdecydowali się na nielegalny strajk. Żądają od zarządu spółki spełnienia pięciu postulatów.
 
 
Szyld z napisem Strajk pod bramą stalwoni Huty Batory | fot. Paweł Mikołajczyk
 
- Prezes do roboty, za tysiąc złotych - krzyczeli robotnicy walcowni w kierunku budynku dyrekcji Huty Batory. Pracownicy walcowni rur i stalowni strajkują od szóstej rano, w sumie około 250 osób. - Będziemy stać tutaj do upadłego, nawet przez tydzień. To nielegalny strajk, ale wszyscy ludzie stanęli – mówi jeden z pracowników Huty.

Strajkujący uważają, że w zakładzie panują coraz gorsze warunki pracy i płacy. Chcą zarabiać przyzwoicie, sprawiedliwie. - Ludzie  zatrudniani są na umowach śmieciowych, zarabiają po 1400 zł na rękę. Ostatnio zwolniono około 50 osób. Chcemy, żeby wszyscy zarabiali jednakowo, by byli pod jedną hutą. Hutą Batory - mówi jeden ze strajkujących.

Załoga Huty Batory żąda odstąpienia od zwolnień grupowych, wycofania wypowiedzeń pracowników Huty Batory, przywrócenia układu zbiorowego pracy, likwidacji umów śmieciowych oraz przyjęcia wszystkich pracowników pod Hutę Batory i wypłatę funduszu socjalnego z okazji zbliżających się świąt.

Hutnicy przyznają, że związki zawodowe od ponad pół roku próbują rozmawiać z zarządem spółki. - Nic konkretnego z tego nie wynika – mówią. - Pozwalniano ludzi. Mieliśmy tego już dość. Zareagowaliśmy spontanicznie na zwolnienie kolegów. Nie będziemy pracować dopóki nie dojdziemy z zarządem do porozumienia. 

- Dbamy o zakład, nam dobrze się tutaj pracuje. Zarząd jednak kompletnie o nas nie dba. Strajk jest nielegalny dlatego spodziewamy się każdej kary, nawet zwolnień. My, nasze rodziny jesteśmy już tak zdesperowani, że nie mamy nic do stracenia – przyznają pracownicy Huty Batory.

Od rana trwają rozmowy z zarządem spółki. Huta pracuje w systemie trzyzmianowym. - Stoją wszystkie trzy zmiany – mówią strajkujący. 
 
wojz

PAP    PAP

Protest dotyczący restrukturyzacji zatrudnienia ogłosiła w poniedziałek kilkusetosobowa załoga „Huty Batory” w Chorzowie. W zakładzie nie wznowiono po weekendzie produkcji. Przedstawiciele spółki nie komentują sytuacji.
 
„Huta Batory” sp. z o.o. w Chorzowie należy w całości do giełdowej spółki Alchemia SA, kontrolowanej przez Romana Karkosika. Biuro prasowe Alchemii przekazało PAP, że na razie nie komentuje sytuacji w chorzowskim zakładzie.

Według informacji PAP ze źródeł zbliżonych do załogi, protest ma charakter spontaniczny i ogólny – nie stanęły za nim konkretne organizacje czy osoby. Załoga po weekendzie nie podjęła produkcji i wystosowała pismo z pięcioma żądaniami, przekazane już zarządowi spółki.

Wśród postulatów znalazły się: przywrócenie układu zbiorowego pracy, wstrzymanie zwolnień grupowych, a także przywrócenie wcześniejszej formy zatrudnienia dawnych pracowników huty, zatrudnionych obecnie w agencji pracy tymczasowej.

Przedstawiciele protestujących przekazali PAP, że docelowo procedura zwolnień grupowych ma objąć ok.100 osób spośród ok. 500-osobowej załogi. Podobna liczba zatrudnionych wcześniej przez spółkę "Huta Batory" przeszła już do agencji pracy tymczasowej.

Po przekazaniu postulatów protestujący zapowiedzieli, że będą oczekiwać na stanowisko władz spółki.

„Huta Batory” produkuje różne gatunki stali, w tym stal węglową, stopową i żaroodporną m.in. w postacie tzw. wlewek. Ma w swoim asortymencie rury bezszwowe, m.in. przewodowe, konstrukcyjne, okrętowe, kotłowe oraz konstrukcyjne.
 
(PAP)