Flag Counter
Chorzów wczoraj, dziś i jutro

Bytom

wtorek, 28 maja 2013

Moje Miasto

Dziewiąta edycja „Śląskich Manewrów” zapowiada się niezwykle ciekawie. Czekają nas m.in.: plenerowe inscenizacje żołnierskich bitew, pokazy strzeleckie i wystawy sprzętu wojskowego.

Tak wyglądała poprzednia edycja Śląskich...                             Autor: UM Bytom, fot. K. Kadis

- W ostatnich latach zainteresowanie ruchem militarnym zdecydowanie wzrosło. Kiedy organizujemy zlot, przyjeżdżają goście z różnych zakątków Polski, a nawet z zagranicy - mówi Rafał Bier, jeden z organizatorów i uczestników bytomskiej imprezy. - To już nie tylko stali bywalcy, jak to było kiedyś. Z każdym rokiem pojawiają się nowe twarze, nowe wozy, nowe sprzęty - zapewnia. Trudno się temu dziwić. Nie co dzień miasto przybiera wojskowe barwy moro. 

To niesamowita okazja, by przyjrzeć się z bliska wyposażeniu, jakim dysponują wojska w Polsce i w wielu innych miejscach na świecie. Śląskie Manewry pokażą, jak rozwija się technika wojskowa na przestrzenni lat.

-Będzie można zobaczyć między innymi  mundury z czasów drugiej wojny światowej i porównać  z tymi współczesnymi – wyjaśnia Bier.

Prezentacja bojowego sprzętu, pokazy strzeleckie czy musztra paradna to tylko część niespodzianek, na które możemy liczyć. Widowiskiem dla ludzi o mocnych nerwach będzie tank - crash. Ujrzymy ogromne wozy bojowe, bezlitośnie rozjeżdżające samochody osobowe. Impreza rusza 7 czerwca i potrwa trzy dni.

Śląskie Manewry 2013 - PROGRAM (7-9 czerwca 2013)

Piątek  - 7 czerwca 2013 r.  Bytom

obozowisko – teren  po  KWK „Powstańców Śląskich” ( wjazd od Placu Żeromskiego) 

od 14:00 – przyjazd i rejestracja uczestników; budowa obozów 

Sobota - 8 czerwca 2013 r.

10:30 – wyjazd z obozowiska

11:30 – RYNEK  BYTOM  
wjazd pojazdów na bytomski Rynek wprowadzany przez orkiestrę dudziarzy Pipes & Drums
musztra paradna w wykonaniu Orkiestry Garnizonowej Sił Powietrznych z Bytomia
prezentacja pojazdów i grup rekonstrukcji historycznych

13:30 – wyjazd w kierunku obozowiska

16:00 – obozowisko – teren po KWK „Powstańców Śląskich”
prezentacje grup rekonstrukcji historycznych
wystawa sprzętu wojskowego
dynamiczne pokazy sprzętu ciężkiego
przejażdżki sprzętem wojskowym dla odwiedzających

20:00 –  występ zespołu TG BAND
pokaz tańca orientalnego
ognisko, dyskoteka

Niedziela -  9 czerwca 2013 r. Bytom – obozowisko teren po KWK „Powstańców Śląskich”   (wjazd od Placu Żeromskiego)

11:00 – 14:00 -  dynamiczny pokaz sprzętu, 
wystawy sprzętu i wyposażenia wojskowego przygotowane przez jednostki wojskowe z województwa śląskiego:
34. dywizjon rakietowy Obrony Powietrznej w Bytomiu
JW 3940 AGAT z Gliwic
5. Pułk Chemiczny w Tarnowskich Górach
Kompanię Radiotechniczną w Radzionkowie

pokazy przygotowane przez: 
Grupa ASG „ Szare Wilki”- pokaz sprawności i strzelnica
Klub Sportowy „Czarna Strzała” Bytom – pokazy strzeleckie
„OBRUM” Sp. z o.o. Gliwice 
Zakłady Mechaniczne BUMAR ŁABĘDY S.A.

14:00 – 16:00 - inscenizacje  w wykonaniu grup rekonstrukcji historycznych: 
Początek Pustynnej Burzy – Irak
Działania partyzanckie – Bośnia i Hercegowina  
16:30 - wręczenie nagród uczestnikom Śląskich Manewrów
17:00 - Tank-crash, czyli "bliskie spotkanie samochodu z czołgiem".

22:28, vlodo-bart , Bytom
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 maja 2012

              Milena Nykiel

 Małgorzata Gryc nie podoba się pomysł z automatem na cmentarzu. Wydaje 15 zł miesięcznie na wodę. - To dla mnie dużo - mówiFot. Sylwia Kica  / Agencja Gazeta Małgorzata Gryc  nie podoba się pomysł z automatem na cmentarzu. Wydaje 15 zł miesięcznie na  wodę. - To dla mnie dużo - mówi
  
Skończyło się darmowe lanie wody na bytomskim  cmentarzu. Ksiądz kazał zamontować tu specjalny automat. - Wrzuci pani złotówkę, to popłynie 10 litrów - tłumaczą ludzie. Jedni ozłociliby proboszcza, który  próbuje wprowadzić oszczędności. - Woda do kwiatków i umycia grobu ma być za  darmo i już - mówią inni

 Młoda, ubrana na czarno blondynka szybkim krokiem podchodzi do kranu. Chce  odkręcić wodę, ale ktoś wymontował pokrętło. - Nie ma, bo ksiądz zabrał - rzuca  w jej kierunku przechodząca obok starsza pani. - Teraz mamy automat - kobieta pokazuje na  metalową skrzynię powieszoną na cmentarnym ogrodzeniu, tuż przy kranie.

        Kiedy dziewczyna robi zdziwioną minę, dodaje: - Wrzuci pani złotówkę, to  popłynie 10 litrów.

- Ale ja potrzebuję tylko pół słoika. Przyjechałam na pogrzeb i nie chcę, żeby mi kwiaty w samochodzie klapnęły - tłumaczy dziewczyna i zaczyna nabierać wodę z dna  wielkiej betonowej balii pod kranem.

Antidotum na marnotrawstwo

Automat z wodą na bytomskim cmentarzu

Automat z wodą na bytomskim cmentarzu

         Automat na cmentarzu przy parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w  Bytomiu-Szombierkach pojawił się zeszłorocznej jesieni. - Kiedyś widziałem taki  przy prysznicu na kempingu - mówi ksiądz Antoni Kopiec, proboszcz tutejszej  parafii. Zapewnia, że nie chciał uprzykrzać parafianom życia. Zamontował aparat,  bo ludzie nie oszczędzali wody. - Wiadomo, jak coś jest za darmo, to się z tego  korzysta na umór. W czerwcu zeszłego roku z cmentarnego kranu popłynęło aż 77  metrów sześciennych wody! - oburza się proboszcz.

        W internecie  znalazł więc firmę oferującą tego typu automaty. Przyjechała i za blisko 2,5  tys. zł zamontowała urządzenie przy wejściu na cmentarz. Do tego doszła jeszcze  skrzynia ze stali, która chroni mechanizm przed uszkodzeniem. - Ludzie mają różne pomysły. Licznik bił, bo nabierali wodę z cmentarza i zanosili do domu.  Teraz mogą się złościć, to jest i skrzynia - mówi ksiądz Kopiec. Jakby tego było  mało, nad skrzynią zawiesił znak informujący o tym, że obiekt jest  monitorowany.

Ksiądz zaprowadził porządek

        Jesienią urządzenie działało tylko przez  chwilę. Zarządca cmentarza w obawie przed mrozami, które mogłyby je zepsuć, szybko zakręcił główny zawór. Spora część parafian o zmianach na cmentarzu  dowiedziała się więc niedawno. - To świństwo! - mówi wprost 71-letnia Małgorzata  Skupiak. - Na żadnym innym cmentarzu nie ma takich rewelacji. Jak żyję, woda do  kwiatków czy mycia grobu zawsze była za darmo i nie widziałam, żeby ktoś jej  nadużywał - przekonuje bytomianka.

        69-letnia Małgorzata Gryc na  cmentarzu w Szombierkach dogląda grobu teściów i opiekuje się grobem znajomych. - Wrzucam do automatu nawet 15 zł miesięcznie. To dla mnie, emerytki, bardzo  dużo! - mówi kobieta. Przyznaje, że czasem z oszczędności nosi wodę z domu. Ale  mieszka kawałek stąd, a napełniony po brzegi plastikowy baniak trochę waży.

        Obie bytomianki przypominają też, że automat na monety to  nie pierwszy sposób płacenia za wodę na szombierskim cmentarzu. - Zanim zaczął działać, obowiązywała 30-złotowa opłata roczna. Dziwią mnie więc tłumaczenia  księży, że sami płacili wszystkie rachunki, a my nic, tylko odkręcaliśmy kurki - kręci głową Skupiak.

        Ale części parafian pomysł księdza Kopca się podoba. - Bo nie wszyscy płacili te 30 zł za rok! Ja i owszem, a sąsiadka, która  chodzi na grób męża w równoległej alejce, już nie. Teraz wszyscy muszą płacić. Ksiądz proboszcz zaprowadził wreszcie porządek i sprawiedliwość! Ja bym mu za to  postawiła pomnik - mówi 67-letnia pani Wiesława.

Niech  automat uzbiera na chodnik
 

Automat z wodą na bytomskim cmentarzu


        Takie opinie są jednak  rzadkością. Mieszkańcy narzekają, bo ich zdaniem automat przyniósł więcej szkody  niż pożytku. Teraz zawczasu trzeba pamiętać o drobnych, bo inaczej trzeba będzie  biegać po okolicznych sklepach i prosić o rozmienienie pieniędzy. - Ciągle ktoś mnie o to prosi, później nie mam czym wydawać - żali się pani Zofia, która w  pobliżu cmentarnej bramy sprzedaje kwiaty i znicze.

        Ludzie skarżą się też, że przy automacie nie ma instrukcji obsługi. Ci, którzy często z niego  korzystają, wiedzą, że przyjmuje tylko złotówki. Niezorientowanym zdarzało się wrzucać drobniejsze lub grubsze nominały, które automat połykał, ale z kranu nie  leciała ani kropla wody.

        Bytomianie nie do końca rozumieją też ideę oszczędzania dzięki automatowi. - Kiedyś nabierałam wodę do półtoralitrowej  butelki. Teraz za każdym razem leci jej 10 litrów, z czego większość do balii.  Co to za oszczędzanie? - pyta Małgorzata Gryc.

        Czy płatny automat  na cmentarzu to dobry pomysł? Przedstawiciele diecezji gliwickiej nie chcą tego  rozstrzygać. Ksiądz kanclerz Bernard Koj twierdzi jednak, że urządzenie może się sprawdzić. - Pod warunkiem że pieniądze zebrane w ten sposób od parafian w  części zostaną przeznaczone na drobne inwestycje na cmentarzu: malowanie bramy,  remont chodników. Widząc pozytywne zmiany, parafianie nie będą mieli pretensji o  pobieranie opłat - mówi ks. kanclerz.

21:03, vlodo-bart , Bytom
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 marca 2012
     Ewa Furtak, Milena Nykiel
 
Kościół ewangelicki w Bytomiu-Miechowicach został zamknięty. Wszystko przez szkody górnicze
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
 
Kościół ewangelicki w Bytomiu-Miechowicach został zamknięty. Wszystko
przez szkody górnicze
Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego nakazał zamknąć kościół ewangelicki w Bytomiu-Miechowicach. Wszystko przez szkody górnicze. Już nie tylko Karb ma z tym problem.
 
Kościół ewangelicki w Bytomiu-Miechowicach został zamknięty. Wszystko przez szkody górnicze
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Kościół ewangelicki w Bytomiu-Miechowicach został zamknięty. Wszystko przez szkody górnicze
 
Ksiądz proboszcz Jan Kurko prezentuje skutki szkód górniczych
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Ksiądz proboszcz Jan Kurko prezentuje skutki szkód górniczych
 
Kościelny Edward Spodymek prezentuje skutki szkód górniczych
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Kościelny Edward Spodymek prezentuje skutki szkód górniczych
 
Kościół ewangelicki w Bytomiu-Miechowicach został zamknięty. Wszystko przez szkody górnicze
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Kościół ewangelicki w Bytomiu-Miechowicach został zamknięty. Wszystko przez szkody górnicze
 
Wpisany do rejestru zabytków kościół ewangelicko-augsburski w Bytomiu-Miechowicach poświęcony został w 1898 roku. Obecnie parafia liczy 150 osób. Szkody górnicze widać gołym okiem. Szczeliny, sypiący się tynk, pęknięcia. Proboszcz Jan Kurko mówi, że szkody górnicze
dotyczą nie tylko kościoła, lecz także innych budynków należących do parafii. -
Przechylają się. Nie tylko Karb ma kłopoty ze szkodami górniczymi - mówi.

Tynk mógłby spaść komuś na głowę

Ksiądz już od dłuższego czasu prowadzi w tej sprawie korespondencję z przedstawicielami kopalni Bobrek-Centrum, która fedruje pod Bytomiem. Nadzór nad kościołem na zlecenie kopalni sprawuje Instytut Techniki Budowlanej. 2 marca ksiądz wysłał do kopalni kolejne pismo z informacją, że pojawiły się nowe pęknięcia, co zagraża bezpieczeństwu. Jego opinia okazała się
słuszna. Wczoraj Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego zadecydował o wyłączeniu kościoła z użytkowania.

Elżbieta Kwiecińska, inspektor bytomskiego nadzoru budowlanego, mówi, że nie było wyjścia. - Z kościelnej kopuły odpadają spore kawałki tynku, mógłby spaść komuś na głowę i byłoby nieszczęście - uzasadnia decyzję Kwiecińska.

Dodaje, że poza niebezpieczną kopułą inspektorów zaniepokoiły też powiększające się szczeliny w murach budynku. - To efekt działalności górniczej w naszym mieście. Nie ma się co czarować, dziury w świątyni stopniowo będą się powiększać - uprzedza Kwiecińska.

Bytomski nadzór budowlany umówił się już z Instytutem Techniki Budowlanej. Jego eksperci dwa razy w tygodniu mają obserwować, co dzieje się z kościelnymi murami. Kwiecińska nie ukrywa jednak, że remont świątyni z punktu widzenia ekonomii nie ma większego sensu. - Jeśli parafia poczyniłaby odpowiednie zabezpieczenia na budynku, mielibyśmy pewność, że nic nie grozi wiernym. Być może cofniemy wtedy zakaz użytkowania - przypuszcza.

Kompania Węglowa zapłaci za remont?

Piotr Koj, prezydent Bytomia, twierdzi, że na stan miechowickiego kościoła zwracał uwagę Kompanii Węglowej już w zeszłym roku. - Kompania obiecała, że wykona kosztorys prac, które mogłyby uratować świątynię. Okazało się jednak, że kosztorys nie był robiony w trybie pilnym, a
tak powinno być w przypadku obiektów zabytkowych - mówi prezydent Koj.

Zapewnia, że w piątek spotka się z zarządem kopalni Bobrek-Centrum, by omówić sytuację zamkniętego kościoła. - Mam nadzieję, że nie zniknie z mapy Bytomia - mówi prezydent.

Trudno sobie wyobrazić gorszy czas na zamknięcie świątyni. Zbliża się Wielki Piątek, to dla luteran najważniejsze święto w roku. Będzie tym smutniejsze, że nie widać szansy na szybkie rozwiązanie problemu. - Mamy jeszcze kaplicę w domu opieki, z której można korzystać, ale pomieści się w niej najwyżej 50 osób - mówi proboszcz.

Parafia najprawdopodobniej wystąpi na drogę sądową przeciwko kopalni.

14:41, vlodo-bart , Bytom
Link Dodaj komentarz »