Flag Counter
Chorzów wczoraj, dziś i jutro

Polska - wydarzenia

wtorek, 20 listopada 2012

Moje Miasto

Dzisiaj (20 listopada 2012 roku) Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ujawniła informacje o planowanym zamachu na Sejm, rząd i prezydenta.

5 listopada prokuratura apelacyjna w Krakowie na podstawie materiałów przedstawionych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego wszczęła śledztwo ws. przygotowań do usunięcia przemocą konstytucyjnych organów państwa.

Szczegóły ujawniono na konferencji prasowej prokuratury i ABW zorganizowanej dziś, 20 listopada o godz. 10, w Warszawie. Śledczy poinformowali wtedy, że podejrzany został zatrzymany 9 listopada. To 45-letni adiunkt na Wydziale Rolniczo-Ekonomicznym (Katedra Chemii i Fizyki) Akademii Rolniczej w Krakowie. Miał dostęp do laboratorium. Konstruował bomby, które mógł odpalać zdalnie.

Na celowniku prezydent i rząd


Okazało się, że Brunon K. chciał zaatakować budynek Sejmu i zdetonować w nim cztery tony ładunków wybuchowych. Planował to zrobić w momencie, gdy przebywać w obiekcie miał prezydent, premier i członkowie rządu. Nie wykluczał też ataku na parlamentarzystów. Chciał użyć do swoich celów specjalistycznego pojazdu.

Znaleziono przy nim m.in. trotyl i zapalniki (także takie aktywowane przez telefon komórkowym), lonty, przewody, detonatory, zapalniki samodziałowe. Przejęto też broń, kamizelki kuloodporne i tablice rejestracyjne. Mężczyzna przeprowadził już próbne wybuchy, które pokazano na zdjęciach. Na konferencji zaprezentowano też nagrania próbnych wybuchów.

Co więcej, podejrzany nie działał sam. Kontaktował się w sprawie planów zamachu z innymi osobami i formował grupę zbrojną. Razem z nim zatrzymano dwie osoby. Mają one już postawione zarzuty nielegalnego posiadania broni i materiałów wybuchowych.

Prokuratura powiadomiła też, że cztery zwerbowane przez niego osoby zostały przesłuchane, ale nie są zatrzymane.

Nacjonalistyczne motywacje

Brunon K. częściowo przyznał się do winy. Przeprowadzał już próbne wybuchy w różnych miejscach, m.in. w Przegini w  Małopolsce. Ostatnia próba była przeprowadzona we wrześniu tego roku.  Nagrania zaprezentowane przez prokuraturę to materiały nagrane przez  niego.

Naukowiec twierdzi, że zamach planował, kierując się względami narodowymi, nacjonalistycznymi, ksenofobicznymi i antysemickimi. Potwierdził, że werbował ludzi i przeprowadzał szkolenia. Nie należy do żadnej partii politycznej i nie był wcześniej badany przez psychologa ani psychiatrę. Nie był też badany neurologicznie ani odwykowo.  



Śledztwo ABW w tej sprawie trwa.

Podejrzany został zatrzymany pod zarzutem przygotowań do zamachu terrorystycznego z użyciem materiałów wybuchowych na konstytucyjne organy Rzeczypospolitej Polskiej. Zarzuty te postawiono w Polsce po raz pierwszy.

środa, 21 grudnia 2011

Pięciu polskich żołnierzy zginęło w Afganistanie. Do tragedii doszło w wyniku eksplozji miny-pułapki. Pod pojazdem MRAP typu M-ATV eksplodowała mina o znacznej sile.

Pod pojazdem typu M-ATV eksplodowała mina / fot. A. Roik /Combat Camera

  

Wcześniej Reuters, powołując się na rzecznika gubernatora Ghazni, podał informację o trzech zabitych polskich żołnierzach i jednym rannym. Do ataku przyznali się talibowie.

Trzech żołnierzy zginęło na miejscu. Dwóch trafiło do szpitala. Niestety, lekarzom nie udało się uratować ich życia.

- Żołnierze, którzy w środę rano zginęli w Afganistanie, służyli w 20. Bartoszyckiej
Brygadzie Zmechanizowanej - poinformowało Dowództwo Operacyjne SZ.

- Do ataku doszło ok. 10.30 czasu polskiego w prowincji Ghazni, na głównej drodze
oznaczonej jako Highway 1, którą jechał patrol zespołu odbudowy prowincji - powiedział rzecznik DO ppłk Mirosław Ochyra.

Żołnierze zajmujący się projektami odbudowy jechali do miejscowości Razzak, sprawdzić
postęp prac przy mauzoleum. Gdy wjechali w teren zurbanizowany, nastąpił atak z użyciem improwizowanego ładunku wybuchowego. Jego siłę wojsko szacuje na 100 kg.  

Mina eksplodowała pod pojazdem, którym jechali żołnierze ochraniający zespół PRT. Rzecznik zaznaczył, że wszyscy zginęli na miejscu. Zniszczony pojazd to MRAP typu M-ATV, czterokołowy opancerzony wóz produkcji amerykańskiej.
  
 Do tej pory w Afganistanie zginęło 30 polskich żołnierzy i cywilny ratownik medyczny.
Ostatnim poległym był st. szeregowy Mariusz Deptuła, który zginął 23 października w ataku na polski patrol we wschodniej części prowincji Ghazni.

Siły ISAF w Afganistanie liczą łącznie 130 000 żołnierzy i pracowników wojska z 48 państw.
W misji uczestniczy około 2 600 żołnierzy Wojska Polskiego.

Stopniowe przekazywanie odpowiedzialności za bezpieczeństwo Afganistanie władzom i
żołnierzom tego kraju rozpoczęło się w lipcu tego roku i potrwa do końca 2014 r.

Prezydent Afganistanu Hamid Karzaj powiedział niedawno, że jego kraj będzie potrzebował
cywilnego wsparcia jeszcze co najmniej przez dekadę po zakończeniu misji ISAF.

INTERIA.PL/RMF/PAP

 


To straszne.

Serdeczne wyrazy współczucia dla rodzin zmarłych żołnierzy.